Pociąg z Minneapolis przejechał przez Los Angeles

47 punktów w pierwszej kwarcie, pobity rekord Timberwolves i było już po sprawie. Rick Adelman na konferencji prasowej powiedział:

Byliśmy jak w transie, utrzymaliśmy bardzo wysoką aktywność w ataku plus trafialiśmy w cholernie denerwujący sposób. Nie sądzę, że oni nawet wiedzieli, co ich trafiło.

W końcu na miarę swojego talentu zagrał Ricky Rubio, który uzyskał drugie w karierze triple double – 12 punktów, 14 asyst i 10 zbiórek oraz 5 przechwytów. Głównie dzięki jego grze zespół Wilków w bezpieczny sposób utrzymywał przewagę zdobytą w pierwszej kwarcie.

Przebieg spotkania:

Jeszcze do połowy pierwszej kwarty nic nie zapowiadało aż takiego blow-outu. Po rzucie Pau Gasola w połowie kwarty było 14-17 dla gości. To co się stało w ciągu kolejnych sześciu minut było niewiarygodne. Kevin Love rzuca za trzy. Po chwili Kevin Martin i jeszcze raz Love. W ciągu niespełna 3 minut Wilki zaliczyły run 19-2. Na 1:08 do końca na tablicy wyników widniał wynik 16 – Los Angeles Lakers, 44 – Minnesota Timberwolves. 27 zdobytych punktów w niespełna 5 minut gry. WOW. Nawet przy słabej obronie Lakers wynik ten robi wrażenie. Przed nami kolejny ciekawy stat. W pierwszej kwarcie Kevin Love zdobył 18 punktów i 8 zbiórek (w całym meczu 25 punktów i 13 zbiórek), a Kevin Martin 16 punktów (27 w całym meczu).

W drugiej odsłonie gry rezerwowi zespołu Ricka Adelmana znowu zaczęli tracić wypracowaną przewagę. W pewnym momencie Lakers doprowadzili do stanu 39-57. W zespole Lakers w pierwszej połowie najaktywniejsza była dwójka Steve BlakeGasol. Blake był dzisiaj bardzo dobrze dysponowany rzutowo (5/7 za trzy). Jednak po powrocie starterów gości druga część kwarty znowu upłynęła pod dyktando przyjezdnych. Dzięki zespołowej grze, którą znakomicie prowadził Rubio (do przerwy miał już 9 asyst) drużyna z Minneapolis po raz kolejny wyszła na 26-punktowe prowadzenie. Na szczęście w ostatniej minucie Lakers zanotowali run 7-0 i pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 48-67.

Początek trzeciej odsłony to koszmarna gra całej piątki Lakers. Pau Gasol i spółka pudłowali niemiłosiernie. Przewaga gości po raz kolejny wzrosła do 26-punktów. Lakers o dziwo jednak wstrzelili się zza łuku. W tej kwarcie trafili aż 5 razy za trzy punkty (2 razy Blake, 1 Jodie Meeks, 2 Shawne Williams). Bardzo dobry okres gry miał Jodie Meeks. Dzięki niemu i Blake’owi gospodarze zbliżyli się na koniec trzeciej kwarty do 14 punktów różnicy (76-90) i wydawało się, że jeszcze będą w stanie powalczyć w ostatniej odsłonie spotkania.

Ciekawej końcówki jednak nie było. O dziwo zawiodła tak dobrze funkcjonująca przez większą część trzeciej kwaty ofensywa Lakers. Przez pierwsze 6 minut ostatniej kwarty gospodarze zdobyli zaledwie 4 punkty. W tym samym czasie piątka Rubio, J.J. Barea, Corey Brewer, Dante Cunningham i Love/Nicola Pekovic zdobyli 12 oczek i zwycięzca mógł być już tylko jeden. Ostatecznie Timberwolves wygrali 113-90.

Najlepsi w poszczególnych statystykach:

Minnesota Timberwolves:

Kevin Martin – 27 punktów

Kevin Love – 13 zbiórek

Ricky Rubio – 14 asyst

Los Angeles Lakers:

Steve Blake – 19 punktów (5/7 za trzy)

Pau Gasol – 11 zbiórek

Steve Blake – 8 asyst

Własnym okiem:

Minnesota Timberwolves: ofensywa pierwszej piątki Wilków jest zabójcza. W liczbie zdobywanych punktów są na 3 miejscu w lidze. Wyżej znajdują się tylko Mavericks i Clippers, ale za to obie drużyny są znacznie gorsze we wskaźnikach obronnych. Wreszcie nie ma kontuzji i Adelman wprowadził swój system. Cieszy szczególnie dobra dyspozycja rzutowa Rubio (5/9 i 2/2 za trzy). Jeżeli dołączy do dwójki Kevinów i stworzy realne zagrożenie na dystansie, Timberwolves mogą być czarnym koniem sezonu regularnego.

Los Angeles Lakers: patrząc na bilans 3-5 i rooster Lakers taki wynik brałbym w ciemno. Najlepszy w ekipie gospodarzy Steve Blake w większości drużyn ligi byłby drugim, albo trzecim rezerwowym na swojej pozycji. W tym roku kibice Lakers muszą zacisnąć zęby jak Jack Nickolson i pomyśleć o następnym okienku transferowym. Mike D’Antoni będzie pewnie ofiarą tych ruchów. Kobe wróci do gry już za mniej więcej tydzień, ale umówmy się. Z tym roosterem Michael Jordan w swoim prime miałby problem z awansem do play-off. Patrząc na Lakers można nabawić się depresji…

Marek Miłuński

Z racji swojego wzrostu typowy point guard, choć już na emeryturze. Po burzliwej karierze zdecydował się osiąść. Ma żonę i dwójkę synów, których już teraz wychowuje na przyszłego Chrisa Paula i Rajona Rondo (niestety przekazany materiał genetyczny nie rokuje na wyższy wzrost).

8 komentarzy

  1. qe4 pisze:

    Minny moze bez problemu zajac 5-7 miejsce w konferencji jezeli nie beda zmagali sie z kontuzjami. Aldeman w koncu moze skorzystac z calego potencjalu tej druzyny i to wlasnie widzimy. Wolves oglada sie po prostu .. zajebiscie.

  2. Maciek pisze:

    Błąd się wdarł w rubryce Najlepsi w całym meczu. Kevin Martin zdobył 27 punktów a nie 17. (zresztą wynika to z tekstu)

  3. sawiq pisze:

    Martin miał 27 pkt, a nie 17, jak jest w „Najlepsi w poszczególnych statystykach”

    Ogólnie zgadzam się z qe4, Wolves w tym sezonie mogą spokojnie grać w PO, a przy tym co robią Love i Martin na dodatek będą groźni dla najlepszych.

  4. czytelnik pisze:

    Martin 27pkt, poprawcie ba końcu. Minnesota daleko zajdzie, moim zdaniem na dzień dzisiejszy są lepsi nawet od okc.

  5. Poprawiłem punkty Martina.
    Co do siły Timberwolves teraz faktycznie wygląda to dobrze. O dziwo ich wskaźniki defensywne są w ścisłej czołówce ligi (obecnie 4 defensywa), a o liczbie zdobywanych punktów decyduje łączna liczba posiadań. Wilki po prostu grają bardzo szybko (3 Pace w lidze). Czyli bardzo dobra defensywa i szybkie rozgrywanie akcji w ofensywie. Baaardzo przyjemne dla oka. Niemniej jednak ja wciąż zachowuję pewien dystans. Kevin Love nie zagrał jeszcze pełnego sezonu w NBA w roli startera (jako rookie zagrał 81 meczy). Potem opuszczał kolejno 22, 9, 11, 64 spotkania. To jest trochę to samo co w OKC, gdzie ofensywa jest w pełni zależna od dwóch zawodników. Rubio i Pek do tej pory jednak trochę zawodzili. Już nie mówiąc o rezerwowych. Widzę ich w play-off, ale jednak ciągle obawiam się, co będzie jak Love po raz kolejny rozsypie się i opuści te 20 meczy.

  6. sawiq pisze:

    Zawodził to w przypadku Rubio może trochę za mocno powiedziane (najlepszy przechwytujący ligi) ale to triple-double mnie nieco zaskoczyło ;-)

  7. Jack pisze:

    Największym problemem Minnesoty w tym meczu było ewentualne rozprężenie po masakrze w pierwszej kwarcie ale jakoś udało im się dojechać do końca :-) Co do LAL, może jakiś balkonik dla poprawy zdrowia Nasha?

  8. josiu pisze:

    Tyle lat czekania. Żyję chwilą !!! :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *