Lakers handlują Nashem? Raptors zainteresowani?

Plotki w NBA? W dużej części przypadków to wiadomości wyssane z palca i nie mające większego pokrycia w rzeczywistości. Dlaczego więc powstają? Bo po pierwsze dziennikarze i blogerzy muszą o czymś pisać, a po drugie żeby kibice mieli o czym dyskutować.

Zresztą czym byłaby ta liga bez spekulacji i fantazjowania, ja to ten albo tamten zawodnik wyglądałby dobrze w tym lub tamtym klubie, a obustronna wymiana miałby sens dla obu drużyn. Lubimy to i trzeba się do tego przyznać.

Czasem jednak i w najbardziej absurdalnie brzmiącej plotce może być ziarenko prawdy. Nigdy do końca nie możemy być tego pewni, bo wiemy tylko tyle, ile przeczytamy z artykułów dziennikarzy za oceanem, a ci wiedzą tyle ile powiedzą im generalni managerowie, zawodnicy, ich agenci i oczywiście te tzw. tajemnicze źródła.

Dlatego trzeba czasem do tych spekulacji podchodzić z przymrużeniem oka. Nie sposób jednak przechodzić obok nich obojętnie, bo niektóre z nich, jeśli dotyczą twojego ulubionego klubu lub zawodnika rozpalają wyobraźnię.

Dlatego też przeglądając dziś sieć nie mogłem nie zatrzymać się dłużej na informacjach, wg których Los Angeles Lakers mogą jeszcze w tym sezonie handlować Stevem Nashem. Ponadto, jak donosi na twitterze Alex Kennedy z HoopsWorld wg wielu ligowych źródeł Kanadyjczyk może trafić do Toronto Raptors.

Ile w tym prawdy? Ciężko powiedzieć. Pewnym jest natomiast, że Raptors byli zainteresowani pozyskanie Nasha, kiedy ten był wolnym agentem latem 2012 roku. 39-latek wybrał jednak grę dla Jeziorowców, bo tu miał większe szanse na zdobycie upragnionego mistrzowskiego pierścienia. Jak to się wszystko skończyło doskonale wiemy.

Lakers ledwo awansowali do play offów, po drodze stracili Kobego Bryanta, który tuż przed końcem sezonu regularnego  w meczu z Golden State Warriors zerwał ścięgno Achillesa w lewej nodze. Następnie zostali zesweepowani przez San Antonio Spurs w pierwszej rundzie post season, do Houston Rockets odszedł Dwight Howard, dokonano amnestii na kontrakcie Metty World Peace’a i w Los Angeles rozpoczął się okres przebudowy.

Z większością zawodników podpisano tylko jednoroczne umowy, by nie zapychać sobie budżetu i mieć jak najwięcej pieniędzy na kontrakty dla wolnych agentów latem 2014 roku.

Dla Nasha poprzedni sezon był rozczarowujący nie tylko ze względu na slaby wynik zespołowy. Liczne kontuzje, z którymi się zmagał (czyżby brak cudotwórców od przedłużania karier z Phoenix był tutaj powodem) nie pozwalały mu grać na takim samym poziomie, jak w poprzednich latach. Wiek oraz gra w lidze przez kolejnych 17 sezonów robi już jednak swoje.

Biorąc to wszystko pod uwagę, w tych rozgrywkach w Los Angeles dbają o zdrowie Kanadyjczyka. Nash przebywa na boisku średnio po 24,3 minuty na mecz, co jest jego najmniejszym wynikiem od czasu dwóch pierwszych sezonów w lidze, a do tego ma opuszczać spotkania back-to-back.

I nawet jeśli w plotce Alexa Kennedy’ego jest trochę prawdy to w tym momencie nie jest jasne, jaka jest wartość handlowa Steve’a. Pamiętajmy, że 39-latek ma jeszcze prze dwa lata ważną umowę. W tym rozgrywkach zarobi 9,3 mln dolarów, a w sezonie 2014/15 9,7 mln.

Nie wiem, czy tak sprawny GM jak Masai Ujiri chciałby brać na siebie ten kontrakt. Jasne z punktu widzenie PR-owego jest to świetne posunięcie. Być może ściągnęłoby to jeszcze więcej kibiców do Air Canada Center, Nash mógłby być mentorem dla młodych graczy i Raptors pewnie zanotowali by tych kilka porażek więcej, by zwiększyć swoje szanse na nr 1 i wymarzonego Andrew Wigginsa. To jednak dalej 19 mln w dwa lata dla najstarszego zawodnika w lidze, który nie wiadomo, czy przez te dwa lata będzie zdrowy i nie odniesie żadnej kontuzji.

Lakers też dużo by nie stracili. Mają przecież w składzie Steve’a Blake’a i Jordana Farmara, którzy z powodzeniem mogliby zapełnić wszystkie minuty na pozycji rozgrywającego. Wprawdzie obaj to nie ta klasa, co Nash, ale 39-latek lepszy już nie będzie, a jeśli udałoby się pozyskać kończącą się po tym sezonie umowę, mieliby jeszcze więcej pieniędzy na kontrakty dla wolnych agentów latem 2014 roku.

Nawet jednak biorąc to wszystko pod uwagę, trochę ciężko uwierzyć, że Jeziorowcy chcieliby się pozbyć w najbliższym czasie Nasha. Zresztą zdementowała już to mająca bardzo dobre informacje związane z Lakersami reporterka ESPN Ramona Shelburne. Napisała na twitterze, że to duże spekulacje i nie są prowadzone teraz żadne rozmowy na temat transferu z udziałem Kanadyjczyka.

Jednak jak już wcześniej pisałem w każdej plotce może się znaleźć strzęp prawdziwej informacji, a że business is business, więc kto wie…

Dawid Ciepliński

Fan koszykówki od 1997 roku, kiedy jako dziesięciolatek obejrzał na żywo swoje pierwsze finały NBA pomiędzy Utah Jazz i Chicago Bulls. Od 1999 roku wierny kibic Los Angeles Lakers.

4 komentarze

  1. Apapap pisze:

    W przypadku słowa multiple w języku angielskim to może znaczyć 6 ale równie dobrze 2 źródła. W dodatku Alex Kennedy = PLOTA.

  2. LakersFan pisze:

    Ja widzę to bardziej w ten sposób:
    http://espn.go.com/nba/tradeMachine?tradeId=mppry2u

  3. manek pisze:

    Brać 19 mln kontrakt by mieć kilka porażek więcej?? By mieć mentora dla młodych? Mogli zostawić Camby’ego, który mógłby bardzo pomóc Valanciunasowi… Nash ze wszystkimi jego zaletami nie jest w tej chwili wart więcej niż 6 baniek za dwa lata. Kidd, będąc w tym samym wieku dostał od Knicks 3 bańki za sezon, a według mnie Kidd ze względu na jego def był więcej warty niż Nash w tej chwili. Uriji musiałby upaść na głowę;)…
    Chyba, że…
    oddałby Fieldsa i Novaka, którzy są w Toronto zbędni i raczej najlepsze sezony w karierze za sobą. Dzięki tej wymianie mieliby za rok ponad 2 mln więcej w budżecie. Znając niechęć Uriji’ego do przepłacania zawodników, mógłby nawet Nasha zwolnić, a wtedy Steve mógłby znaleźć sobie contendera, jak Pacers, czy Thunder, którym Nash mógłby się przydać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *