Trail Blazers zbili Nuggets w Denver

Nie rozumiem Briana Shawa. Bardzo chciałem, żeby w końcu dostał pracę jako head coach, ale gdy już ją dostał to mocno zepsuł styl gry jednej z najładniej grających ekip ostatnich lat. Koniec z up tempo w Nuggets, teraz grana tam jest wolniejsza ofensywa i ma być to ekipa nastawiona na obronę. Zanim Samorodki w ten styl gry wejdą, to będą zbierać baty i tak też było dzisiaj w meczu z Trail Blazers, który skończył się wynikiem 113-98. Przez cały poprzedni sezon nikt nie wygrał w Pepsi Center tyloma punktami!

Blazers do zwycięstwa poprowadził LaMarcus Aldridge (25 punktów, 9 zbiórek, 4 asysty). Wydatnie pomogli mu w tym Nicolas Batum (21 punktów, wszystkie w pierwszej połowie), Wes Matthews (21 punktów, 12 zbiórek) i Damian Lillard (18 punktów, 7 asyst). Dla Nuggets dobre występy Ty’a Lawsona (24 punkty, 6 asyst) i Nate’a Robinsona (21 punktów, 7 zbiórek) to było za mało.

Nuggets są ostro ograniczeni na niskim skrzydle, bo Danilo Gallinari nie zagra do stycznia, a Wilson Chandler również jest kontuzjowany. Ale pomysłu, żeby grać na tej pozycji Anthonym Randolphem (5 punktów, 3 zbiórki w 15 minut gry) chyba nigdy nie zrozumiem. Już lepiej byłoby dać tam grać Jordanowi Hamiltonowi czy Quincy’emu Millerowi. Minuty na trójce uzupełniał Evan Fournier, nominalnie gracz na pozycje 1/2. Warto też zauważyć, że Kenneth Faried wychodzi z ławki, a jego miejsce w pierwszej piątce zajął J.J. Hickson (który gra dzisiaj przeciwko swojej byłej drużynie).

Drużyna Bilans I kwarta II kwarta III kwarta IV kwarta Wynik
Portland Trail Blazers 1-1 24 40 27 22 113
Denver Nuggets 0-2 23 27 21 27 98

blazersnuggets

Przebieg spotkania

Jump-ball wygrany przez JaVale’a McGee. Nuggets zdobywają pierwsze 4 punkty po trafieniach Randolpha i Lawsona, ale serią 10-0 odpowiada im Nicolas Batum, dwukrotnie wchodząc na kosz i dwukrotnie trafiając zza łuku. Po drugiej stronie najlepiej radzi sobie Ty Lawson, ale na przestrzeni całego meczu widać, że zmiana systemu gry ewidentnie mu nie pasuje. Ze strony Portland najlepiej przez chwilę rusza się LaMarcus Aldridge, który dorzuca 6 punktów, a po chwili swoje dorzuca Batum. Pierwsza kwarta kończy się na 24-23 dla Trail Blazers, ale punkty dla nich zdobywało jedynie 3 zawodników – Batum (15), Aldridge (6) i Mo Williams (3).

2 kwarta okazała się kluczowa dla losów spotkania, bo to właśnie w niej Blazers uciekli na bezpieczną odległość i nie oddali przewagi już do końca meczu. Nie mieli oni jakiegoś wyraźnego runu, w którym ograniczyli Nuggets do braku zdobyczy, a sami wrzucili ponad 10 oczek. Po prostu konsekwentnie punktowali rywali i co chwilę ich przewaga sukcesywnie się powiększała. Damian Lillard poprowadził przyjezdnych w tej kwarcie rzucając 13 z 40 punktów po stronie Smug. Ty Lawson próbował utrzymać gospodarzy w grze, ale bez pomocy od kolegów raczej nie mógł zbyt wiele zrobić. 64-50 – z takim wynikiem schodzimy na przerwę.

Jeśli fani Nuggets myśleli, że ich ulubieńcy jeszcze są w stanie to nadrobić, to na początku 3 kwarty zderzyli się ze ścianą. 3 razy zza łuku sieknął Wesley Matthews (swoją drogą bardzo ładnie rozciągali obronę gracze Portland), zagrał akcję 2+1 i przy wydatnej pomocy Damiana Lillarda wyprowadził gości na 22-punktowe prowadzenie. Po chwili było już 26 punktów różnicy i za odrabianie straty wziął się Andre Miller, rzucając szybkie 6 oczek. Jednak znowu zabrakło nieco pomocy ze strony kolegów i Nuggets byli -20 po zakończeniu 3 kwarty, 71-91.

Gospodarze jednak nie zamierzali się poddać i zachowali siły na ostatni zryw. Seria 19-9 pozwoliła im się nieco zbliżyć do Nuggets i nadal mieli szansę, żeby wygrać. Na 4 minuty i 20 sekund do końca było już tylko -8 i zapowiadało się, że możemy dostać wyrównaną końcówkę. Wtedy jednak kluczową trójkę trafił Wesley Matthews i zatrzymał zapędy Bryłek. Później 8 punktów z rzędu wrzucił Aldridge i gospodarze mogli zapomnieć o zwycięstwie, ostatecznie przegrywając 113-98.

Jak stwierdził po meczu trener gospodarzy, kłopotem była defensywa i ciężko się z nim nie zgodzić. Nuggets pozwolili rywalom na 64 punkty w 1 połowie i na skuteczność 14/22 zza łuku. Inna sprawa, że mecz miał bardzo szybkie tempo i Blazers oddali, aż 103 rzuty z gry, trafiając jedyne 42.7% z gry. Sami jednak zatrzymali rywali na skuteczności 36.4% z gry i to zdecydowało o ich zwycięstwie.

Box score

Trail Blazers: Aldridge 25, Batum 21, Matthews 21, Lillard 18, Mo Williams 11, Wright 8, Freeland 5, Robinson 2, Lopez 2

Nuggets: Robinson 24, Lawson 21, Faried 11, Miller 10, Mozgov 8, McGee 6, Foye 6, Hickson 5, Randolph 5, Arthur 2, Fournier 0

Najlepsi w kategoriach statystycznych

Punkty: Aldridge 25 – Robinson 24

Zbiórki: Matthews 12 – Faried 11

Asysty: Lillard 7 – Lawson 6

Przechwyty: Aldridge, Matthews, Wright 1 – Foye 3

Bloki: Lopez 2 – Arthur 2

Skrót meczu

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=i_pqdWUVvLo]

6 komentarzy

  1. melo pisze:

    W denver gra a raczej nie gra JORDAN! Hamilton,czyli specjalista od trójek których tak brakuje Nuggets zamiast niego na SF gra Randolph… McGee rozpoczyna drugi mecz w s5 a gra po 10 min(i nie ma problemów z faulami)
    Jeden z najbardziej perspektywicznych PF czyli Faried na ławce…
    Albo Shaw pójdzie po rozum do głowy albo szybko straci prace.

    • Łukasz Siemański pisze:

      Mój błąd, oczywiście, że Jordan, a nie Justin. Poprawione.

    • woy pisze:

      Blazers 63% na dystanie i 14 celnych zza łuku. Shaw miał poprawić obronę..??

  2. melo pisze:

    Obrona to oczywiście najważniejsza część tej gry ale w tamtym sezonie mimo słabej postawy w tym elemencie świetnie sobie poradzili w RS, ale Denver to była drużyna ataku a teraz się to wszystko posypało i wygląda to tak jak by nikt nie wiedział co robić…

  3. kondziulka pisze:

    i dzisiaj powtoreczka i zbicie staruchow z SAS

  4. mvp1984 pisze:

    W Denver zamordowano koszykówkę. Tęsknię za Georgem Karlem…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *