5-na-5: Off-season w Brooklyn Nets

1. Który transfer Siatek może wywrzeć największy wpływ na poprawę bilansu zespołu ?

Dawid Ciepliński: Bez wątpienia pozyskanie Kevina Garnetta, Paula Pierce’a i Jasona Terry’ego. Dodanie do składu tak doświadczonych i utytułowanych zawodników z miejsca uczyniło Nets jednym z kandydatów do mistrzostwa. Pomimo tego, że cała trójka ma już swoje lata, to jeszcze w tym sezonie może mieć duży wpływ na grę Siatek. Bilans zespołu powinien być lepszy niż w poprzednich rozgrywkach, ale dla Nets najważniejsze i tak będą play offy. To wtedy okaże się, czy warto było przeprowadzić transfer z udziałem Garnetta, Pierce’a i Terry’ego.

Marek Miłuński: Dojście do składu dwójki Pierce – Garnett będzie miało największy wpływ na grę Nets. W przypadku Garnetta nie jestem przekonany czy aż tak wpłynie to na wyniki w sezonie zasadniczym, bo będzie bardzo oszczędzany, ale play-offy to inna bajka. W RS Pierce będzie bardzo ważnym ogniwem Nets. Przechodzą mi ciarki patrząc na graczy obwodowych drużyny z Brooklynu. W zeszłym sezonie Williams zaliczył 169 trójek w 78 meczach (37,8%), Johnson 148 w 72 (37,5%), a Pierce 145 w 77 spotkaniach (38%). Razem to daje 462 trójki. Było tylko kilka lepszych kombinacji trzech zawodników – Warriors (Curry, Thompson, Jack), Rockets (Harden, Parsons, Delfino), Trail Blazers (Lillard, Matthews, Batum). Obwód Nets pozostawia w tyle choćby Knicks (Anthony, Smith, Novak). Tylko najlepsze jest to, że trójki to tylko jeden z elementów ich gry… Każdy z nich jest niebywale skuteczny w grze 1 na 1. Każdy z nich może zagrać game-winnera. Dodatkowo jeszcze bardziej wzmocniła się ławka Nets – Kirilenko, Terry, Anderson. Potencjał tej drużyny jest wręcz niewiarygodny na papierze. Nie widzę w całej lidze lepszego backcourtu niż w Nets.

Michał Świderski: Chciałbym wierzyć, że Kevin Garnett wciąż będzie zawodnikiem, który naprawdę zrobi różnicę na boisku. Ponadto skonsoliduje drużynę, zapewni jej ciągłą motywację i nauczy walki o zwycięstwo za wszelką cenę. Świetnym dodatkiem, także ze względu na cenę, jest Kirilenko, ciekaw jestem czy będzie umiał zabłysnąć z ławki przy takiej pierwszej piątce.

Woy: Kevina Garnetta, bowiem on może popracować nad ulepszeniem defensywy Nets, doda Brookowi Lopezowi pewności siebie oraz udzieli kilku rad jak lepiej bronić rywali z jego pozycji oraz poprawić statystykę zbiórek. Garnett to nieustępliwy zawodnik, twardy i lubiący fizyczną konfrontację. Nets niestety nie mieli wielu – poza Reggiem Evansem – tego typu graczy w poprzednich rozgrywkach.

2. Czy Jason Kidd poradzi sobie w swojej nowej roli, szkoleniowca ?

Dawid Ciepliński: Ciężko powiedzieć. Z jednej strony to jeden z najlepiej dyrygujących zespołem playmakerów w historii, a pamiętam jeszcze komentarze, kiedy występował w kadrze USA na Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie mówiło się, że jest jak grający asystent trenera Mike Krzyzewskiego i cieszy się dużym szacunkiem wśród pozostałych zawodników. Nie ulega wątpliwości, że Kidd rozumie tę grę i zna się na koszykówce jak mało kto, ale… No właśnie, zawsze musi być jakieś ale, a tym wypadku jest nim to, że jest to jego debiut jako szkoleniowiec i wydaje mi się, że nie ustrzeże się błędów nowicjusza. Do tego już pisze się o jego konflikcie, no może konflikt to za duże słowo, ale o różnicy zdań z Garnettem na temat tego, ile czasu KG ma występować na boisku. Kidd chce ograniczać jego minuty i nie wystawiać go do składu w meczach back-to-back, co samo w sobie wcale nie jest złym pomysłem. The Big Ticket ma już swoje lata, młodszy nie będzie, a najważniejsze, żeby był zdrowy w tym najważniejszym momencie sezonu, czyli podczas play offów. Garnett z kolei mówił, że chciałby grać w każdym meczu i dawać z siebie wszystko. Taka różnica zdań nie wróży dobrze chemii w zespole i zadaniem Kidda będzie znaleźć tutaj jakieś sensowne rozwiązanie. Poza tym Kidd jest przecież niewiele starszy od niektórych zawodników w klubie i pytanie, czy będą okazywać mu odpowiedni szacunek? Jest dużo niewiadomych związanych z powierzeniem Jasonowi roli pierwszego szkoleniowca. Być może za dużo i władze Nets powinny zatrudnić kogoś z większym doświadczeniem.

Marek Miłuński: Muszę przyznać, że jestem mimo wszystko zdziwiony decyzją działaczy Nets. Debiutant zawsze jest ryzykiem. Przecież wolni byli super trenerzy, choćby Jeff i Stan Van Gundy, Jerry Sloan. Oczywiście akurat w przypadku Kidda szanse na powodzenie są niewątpliwie znacznie większe niż przeciętnie. To niezwykle inteligentny zawodnik, emanujący wręcz charyzmą. Powinno być dobrze, ale mam pewien niepokój w tej jednej sprawie.

Michał Świderski: Naprawdę nie wiem jaką postawę przyjąć wobec tego wyboru. Jest to znakomita historia, dawny lider organizacji powraca w roli trenera i to od razu po zakończeniu kariery, na dodatek otrzymuje kilka legendarnych nazwisk w rosterze na start – ale cały czas jest we mnie doza nieufności, którą rozwiać mogą tylko świetne wyniki Nets. Przyjmę więc bezpieczną pozycję i powiem : nie jestem póki co wielkim entuzjastą Kidda w roli trenera, ale czekam na niespodziankę.

Woy: Powiem krótko, kandydat na trenera roku. Z całą sympatią dla byłego gracza, będę uważnie przyglądał się jego pracy. Wierzę, że będzie topowym szkoleniowcem ligi, ze względu świetny kontakt z graczami i ogromne doświadczenie zebrane przez lata gry na najwyższym poziomie. Oczywiście znajdą się krytycy, którzy powiedzą , że wynik Kidda będzie zależny od galaktycznych nazwisk, ale jego prime powinniśmy zobaczyć w play offs, kiedy odpowiednio nastawi i zmotywuje podopiecznych.

3. Jaką część gry wg Ciebie najbardziej poprawić Nets, w porównaniu z poprzednim sezonem, by na równi walczyć z Heat i Pacers?

Dawid Ciepliński: Jak brzmi stare koszykarskie porzekadło: Ofensywa wygrywa mecze, defensywa zdobywa mistrzostwo. I właśnie to ostatnie muszą poprawić na Brooklynie. W ubiegłym sezonie w trzech spotkaniach z Heat nie potrafili w ogóle im się przeciwstawić i dość łatwo przegrywali tracąc w każdym ze spotkań co najmniej 102 punkty. Jeżeli będą chcieli walczyć z nimi, jak równy z równym takie łatwe porażki nie mogą im się przytrafiać. Dlatego też obrona to najważniejsza rzecz do poprawy w porównaniu z poprzednimi rozgrywkami.

Marek Miłuński: Z wypowiedzi Kidda wynika, że chce, aby zespół był mniej statyczny w ataku. Deron Williams ma mniej trzymać piłkę i szybciej rozprowadzać ją po obwodzie. Nets byli na szarym końcu ligi w ilości posiadań na spotkanie. Dość słabo wyglądały też statystyki obronne, ale słysząc Kevina Garnetta, który nastawia chłopaków już teraz do nie wypuszczania przeciwników ponad 80 punktów, jestem pewien, że i ten element ulegnie znacznej poprawie. Garnett ma szczególnie popracować nad Brookiem Lopezem i jego agresją na tablicach. Nets mają problem ze zbiórkami defensywnymi. To wszystko jednak da się spokojnie wyeliminować.

Michał Świderski: Tak jak wszyscy ludzie, którzy kiedykolwiek widzieli Garnetta w akcji – spodziewam się poprawy defensywy w pomalowanym – Lopez często zbierał cięgi za obronę (zespołowo tragedii nie było, bo średnio przeciwnikom Siatki pozwalały na 95,1 punkta na mecz – pierwsza szóstka ligi w tej kategorii, z zespołowymi zbiórkami też nie było źle). Obawy budzi nagromadzenie strzelców w pierwszej piątce (Williams, Johnson, Pierce), ale Jason Kidd już zaczął układać pewne zasady w tym względzie i jak wiadomo – wytypował Johnsona na stanowisko naczelnego „closera”. Zresztą jak wiadomo, przy odpowiednim ruchu piłki w ataku, może to się stać rewelacyjną bronią w arsenale Nets. Ale do Heat i Pacers braknie im witalności (jednak Brooklyn ma „dojrzałą” ekipę). Świetnie natomiast zapełniono ławkę, może to być prawdziwy as w rękawie w ciężkich chwilach.

Woy: Obrona i dzielenie się piłką. Nad obiema rzeczami pracują już podczas campu oraz takie hasła rzucali już czołowi gracze Nets jak Garnett i Williams. Kevin Garnett ma popracować nad funkcjonowaniem defensywy, a Deron Williams ma rzadziej trzymać piłkę w rękach i częściej dzielić się nią z kolegami (Pierce, Johnson i Garnett – dla nich wszystkich musi znaleźć się teraz miejsce w ataku). Zbilansowany atak i granie szybsze bez piłki mają poprawić wynik Nets.

4. Na jaki wynik Nets liczysz w nadchodzącym sezonie?

Dawid Ciepliński: Walka o rozstawienie przed play offami oraz półfinał konferencji to minimum jakie powinni osiągnąć Nets w przyszłym sezonie. Jestem jednak przekonany, że będą chcieli osiągnąć o wiele więcej, czyli zdobyć mistrzostwo. Niestety, ale czas nie jest łaskawy i tacy zawodnicy jak Garnett, Pierce czy Terry młodsi już nie będą. Dla nich jest tu i teraz, i jeśli w tym sezonie nie uda im się zdobyć tytułu, to chyba już go nie zdobędą. W przyszłym roku KG będzie miał już 38 lat, Pierce i Terry po 36, jeśli dalej będą chcieli kontynuować swoje kariery i zakładając, że w sezonie 2014/15 Nets też awansują do play off to w czasie post season każdy z nich będzie miał odpowiednio 39, 37 i 37 lat. Nie wydaje mi się, by mieli wtedy aż tak znaczący wpływ na wyniki zespołu, jaki mogą mieć jeszcze teraz. Brooklyn Nets z nimi w składzie to projekt na jeden sezon.

Marek Miłuński: Wiele osób widzi w Nets powtórkę z Lakers z poprzedniego sezonu. Ma to być drużyna składająca się ze starzejących się gwiazdorów, którzy nijak do siebie nie pasują. Uważam, że nie ma większego błędu niż porównanie tegorocznych Nets do zeszłorocznych Lakers. Nie da się porównać 39 letniego Nasha mającego za zmiennika… Steve Blake’a do 36 letniego Paula Pierce którego zmiennikiem jest Andrei Kirilenko! Mówimy o The Truth i Big Tickecie, graczach, którzy zawsze grali dla drużyny, a nie o mających ego większe od Empire State Building Czarnej Mambie i DH12. Dysponując taką ławką i takim potencjałem na każdej pozycji nie sposób jest nie stawiać ich w roli kontendera do mistrzostwa. Poza brakiem dobrego zmiennika na pozycji nr 1 (Shaun Livingston jest raczej wyrobnikiem, a Terry to dwójka), wszędzie mamy dwóch, a nawet trzech zawodników. Jako zmienników Joe Johnsona mamy Jasona Terry i Alana Andersona – słabo? Najsłabszym ogniwem tego teamu wydaje mi się Jason Kidd, bo zwyczajnie nie wiem czego się po nim spodziewać i czy uda mu się zapanować nad tak wielkim potencjałem. Wynik w granicach 55 zwycięstw to absolutne minimum. Jeżeli trybiki zaskoczą w taki sposób jak myślę, będzie miazga. Obstawiam 60-62 zwycięstwa w sezonie zasadniczym i wyrównaną walkę z Heat w finale konferencji (przy założeniu, że Heat będą bić się z Pacers w półfinale). Mówiąc zupełnie szczerze, Nets są moimi faworytami do mistrzostwa w tym roku. Oby tylko dopisało zdrowie.

Michał Świderski: Liczę na to, że w sezonie regularnym znajdą się w czołowej trójce wschodu, ale nie przeskoczą drugiej rundy PO.

Woy: Pierwsza trójka Wschodu oraz II runda play offs są bardzo realne. Reszta zależy od zgrania gwiazd oraz ich zdrowia.

5. Która gwiazda Nets może mieć największy problem z graniem w blasku i straci swoją pozycję (patrząc przez pryzmat poprzedniego sezonu czy innych klubów) ?

Dawid Ciepliński: Wszystko zależy od tego jak poukłada to Kidd na parkiecie. Jeśli będzie chemia i zawodnicy dojdą do wniosku, że znaleźli się tutaj w jednym celu, którym jest zdobycie mistrzostwa to nikt nie powinien mieć problemów ze zmniejszeniem swojej roli w porównaniu do poprzednich sezonów.

Marek Miłuński: Żadna gwiazda nie będzie miała z tym problemu. Garnett nastawia się na 25-30 minut w meczu i będzie do bólu skupiony na obronie zostawiając ofensywę Lopezowi i graczom obowdowym. Kidd zapowiadał nawet, że Kevin nie będzie w ogóle wychodził na parkiet w meczach back to back. Johnson już w zeszłym sezonie pogodził się z byciem w cieniu Derona. Pierce jest już za stary na pierwszą opcję w zespole i będzie grało mu się znacznie łatwiej z drugiego szeregu. Jedyną obawę mam co do mającego największe ego z tej drużyny – Derona Williamsa. Jednak on wydaje się naturalnym liderem tej drużyny, a chłopaki z Bostonu dostosują się do sytuacji.

Michał Świderski: Szczerze mówiąc, nie spodziewam się, aby którykolwiek z nowych, a tym bardziej grających już wcześniej na Brooklynie graczy miał mieć z tym problem. Byłbym zaskoczony, gdyby tak się jednak stało

Woy: Paul Pierce, nauczony jest częstego trzymania piŁki i akcji typowych na niego. Myślę, że w nowym zespole, przy posiadaniu Williamsa i Johnsona z tyłu, może nie mieć tak częstych okazji do decydowania o obliczu meczu Nets.

4 komentarze

  1. L-Bod pisze:

    Nie widzę Nets w finale. Jak dla mnie, to może się skończyć jak z Clippers w zeszłym sezonie, czyli dobry skład, a wynik już nie bardzo. 60-62 zwycięstwa w RS??? Serio? Żeby osiągnąć taki bilans, musieliby rozegrać 41 spotkań z Bobcats:)

  2. Krzychair pisze:

    tak naprawdę to tylko jedna wielka niewiadoma, ostatnio nie wychodziło wszystkim sprowadzanie gwiazd po drogę do finału (patrz Lakers) ale zobaczymy, będzie ciekawie, a przecież o to chodzi

  3. majecha pisze:

    Ja obstawiam 50+. Wszystko zatrybi jeśli każdy zawodnik zgodzi się oddać częśc swoich cyferek dla dobra drużyny. Na papierze ta ekipa ma problem bogactwa. Najlepiej dla nich samych jakby grali kwart po 15 minut – nagra się i Lopez, i Blatche, i Evans i kirilenko…

  4. bartol86 pisze:

    glebia skladu jest przepotezna obstawiam + 50 zwyciestw oby tylko Kidd dal rade…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *