Paul George: Opuszczenie Pacers dla Lakers nie byłoby mądrym ruchem

PacersGeorge powoli staje się jednym z najbardziej rozchwytywanych graczy młodego pokolenia w NBA. Do 31 października ma czas, by przedłużyć swój kontrakt z Indianą Pacers, jeśli jednak tego nie zrobi za rok będzie zastrzeżonym wolnym agentem.

Skrzydłowy Pacers pochodzi z Los Angeles i to Lakers mogą być najbardziej zainteresowani jego pozyskaniem. Już teraz mówi się, że to będzie ich jeden z głównych celów transferowych podczas przyszłorocznego offseason.

– Gdziekolwiek nie pójdę w LA, zewsząd słyszę głosy: „Chcemy Cię tutaj, nie podpisuj z Pacers”. Powoli staje się to monotonne, ale chyba się do tego już przyzwyczaiłem – powiedział George.

– Ja to rozumiem. Naprawdę nie mogę mieć pretensje z tego powodu. To wspaniałe uczucie, gdy ludzie na trybunach naprawdę Cię chcą.

– Jestem szczęśliwy w Indianie. Cieszę się z tego, gdzie jestem. Jeśli miałbym odejść z Indiany i przejść do Lakers, to po prostu nie byłoby dobre posunięcie dla mnie. Mamy tutaj wielkie rzeczy do zrobienia – zakończył tegoroczny All Star.

Damian Suchan

Od dziecka chciał być jak Allen Iverson, ale zabrakło mu mentora w typie Larry'ego Browna. Od Iversona różni go jednak zamiłowanie do rozdawania asyst. Wychodzi z założenia, że efektowna asysta jest lepsza od każdej ilości punktów. Wielki fan Philadelphi 76ers i koszykówki totalnej w wykonaniu Miami Heat. Czasem coś napisze i ma nadzieję, że ktoś to przeczyta.

9 komentarzy

  1. benolinho pisze:

    i kolejny gracz odmawia Lakers :)) dlaczego? myślę że Nelly dość jasno się wyraził… do póty do póki gram tam Kobe nikogo z topowych graczy nie ściągną do siebie a szczególnie takich młodych jak Paul który jeszcze się rozwija

  2. VDL pisze:

    Black Mamba to tez dobre ziolko, ale coz… LAL to jego krolestwo. Poki „krol” jest na tronie, „ksiazat” nie bedzie :)

  3. Elwood pisze:

    Ściągnięcie Howarda w zeszłym roku odbija się LAL już podwójną czkawką. Nie dość że teraz zostali bez prawdziwego środkowego, to okoliczności w jakich Howard docierał się z Kobasem sprawiły że brakuje teraz chętnych do wspólnej gry z tym drugim.

  4. Henryk pisze:

    bez przesady – nie wszyscy. Jennings by z chęcią w LAL zagrał i to nawet za marną dyszkę za sezon :D:D. A przy nim, to nawet Kobe by nie porzucał :D

    • benolinho pisze:

      jak by Kobe sobie nie porzucał to zamiast amnestii na MWP wykorzystaliby ją na nim :D LAL stało się niewolnikiem Kobiego nikt nie wyobraża sobie zespołu bez niego ale z nim nic już nie osiągną

    • Elwood pisze:

      Fakt, nie doprecyzowałem. Pisząc o braku chętnych miałem na myśli supergwiazdy typu Lebron czy Melo. Myślę że Bryant w końcu zda sobie z tego faktu sprawę i to już całkiem niedługo. Wróci po kontuzji i sam stwierdzi że nie jest już w stanie grać na poziomie lidera drużyny walczącej o mistrza. Przestraszy się wizją grania o pietruszkę na koniec kariery i sam zacznie namawiać dawnych kolegów z Team USA do połączenia sił.
      Ale to już tylko takie moje gdybanie. Kto tam wie co siedzi w głowie Kobasa ? ;-)

  5. Paweł pisze:

    Każdy zespół wreszcie stanie przed takim zakrętem. Po tłustych latach i sukcesach, gwiazdy się starzeją i nie gwarantują mistrzostwa. W Lakersach czas na przebudowę, próbowali ściągnąć młodą gwiazdę, która ze „starymi” prowadziła do wygranych ale się to nie udało. Kobe też jest temu winny, nie potrafi zejść na drugi plan i pogodzić się z nowym szeryfem. Choć patrząc wstecz to niewielu było takich (Robinson w San Antonio z Duncanem)
    Przed LA ciężkie wyzwania iść drogą Bostonu i pozbyć się starych gwiazd czy próbować ze starymi dalej walczyć, popadać w przeciętność i wydłużyć okres przebudowy.

  6. Kkkk pisze:

    A mnie się wydaje, że całe te historie, pdt. Z Kobem nie da się wytrzymać są za przeproszeniem chuja warte. Owszem ma trudny charakter ale problem relacji Howarda i Kobego polegał w mojej ocenie na czymś innym. Kobe jest gościem na maxa ambitnym i wymaga od swoich partnerów 120 % zaangażowania i ich umiejętności, (zresztą tak samo jak od siebie czego efektem jest kontuzja), moim zdaniem i chyba nie tylko w zeszłym sezonie nie widzieliśmy 100 % umiejętności Howarda, nie widział też togo Kobe i postanowił coś z tym fantem zrobić, a że dyplomata z niego wątpliwy, a i Howard raczej potulnym misiem nie jest, no to musiało się to tak skończyć jak się skończyło. Jeszcze do tego należny dorzucić, że pewnie zarówna w Howardzie, Kobem, jak i całej drużynie przez cały sezon narastała frustracja. Miał być łatwy i przyjemny regular season, potem play off uwieńczone co najmniej finałami, a tu klop. Cały sezon kontuzje, zmiana trenera, śmierć JB, zamieszanie z Gasolem to się musiało rozpaść i rozumiem w 100 % decyzje DH o przejściu do Houston. Za to nie rozumiem czemu wszyscy tak łatwo wskazują jako winnego Kobego, a dodatkowo straszą nim jak by był jakimś tyranem który niszczy wszystkich wokół siebie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *