Cavaliers chętni na amnestiowanego Millera

mike-miller-450x337Cleveland Cavaliers byli w ubiegłych rozgrywkach dopiero 23 drużyną pod względem skuteczności zza łuku. Trafiali średnio 34,6 proc. za trzy i w składzie nie mieli ani jednego zawodnika, który trafiałby choć 40 proc. Najlepszy pod tym względem był lider zespołu Kyrie Irving, którego drogę do kosza znajdowało 39,1 proc. trójek. Nie jest źle, ale w zespole aspirującym w przyszłym sezonie do play off przydałby się typowy strzelec, który poprawiłby z miejsca ten element gry. Dlatego też Cavs zastanawiają się nad wzięciem udziału w licytacji o prawa do Mike’a Millera.

Miller przed dwoma dniami padł ofiarą amnestii ze strony jego dotychczasowego klubu Miami Heat. Trzeba powiedzieć, że dość niespodziewanie, ponieważ parę dni wcześnie Adam pisał, że mistrzowie NBA nie mają w planach zwalniać w ten sposób jakiegokolwiek zawodnika. Jednak po przeanalizowaniu jeszcze raz całej sytuacji władze Heat doszły do wniosku, że z punktu widzenia finansowego jest to opłacalna decyzja. Dzięki temu ruchowi w kasie klubu zostanie 17 mln dolarów z podatku od luksusu.

Miller jak każdy zwolniony poprzez amnestię zawodnik trafił teraz „pod młotek” i drużyny, które znajdują się poniżej progu salary cap mogą składać za niego swoje oferty. Ten zespół, który złoży największą przejmie zawodnika. Oczywiście, ktoś może przejąć cały kontrakt, czyli 12,8 mln dolarów płatne w ciągu dwóch najbliższych lat, ale na pewno nikt tego nie zrobi.

Ciekawe w tym wszystkim jest też to, że klub, który bierze udział w licytacji, aż do czasu jej zakończenia, nie wie, nie tylko jaką ofertę zaproponowały pozostałe drużyny, ale również, czy ktokolwiek oprócz nich wziął w niej udział. Jeśli obie propozycje będą takie same, to zawodnik zasili szeregi zespołu, który w ubiegłym sezonie miał gorszy bilans.

Jeżeli w ciągu 48 godzin nikt się po Millera nie zgłosi, to ten zostanie niezastrzeżonym wolnym agentem i będzie mógł dołączyć do zespołu, który sam wybierze. Ostatnio w ten sposób do New York Knicks przeniósł się Metta World Peace, które amnestiowali Los Angeles Lakers. Miller pewnie także chciałby sam zadecydować o swojej przyszłości i zagrać w miejscu, w którym będzie mógł o coś walczyć, a nie po dwóch latach spędzonych w zespole, który zdobył mistrzostwo, przyjść do drużyny grającej w dolnej połówce ligi i liczącej na jak najwyższy nr w następnym drafcie. A zazwyczaj tylko takie mają miejsce w salary cap.

Wyjątkiem od tej reguły są jednak Cleveland Calaviers, których poważnie stawia się w gronie kandydatów do awansu do play off, i którzy rozważają wzięcie udziału w licytacji o prawa do Millera. Cavs nie tylko chcieliby poprawić swoją skuteczność w rzutach za trzy, ale również mogliby, w dość tani sposób, dodać do składu weterana, który wniósłby nieco doświadczenia w szeregi tego młodego zespołu.

Osobną kwestią jest to, że Mike jest dobrym przyjacielem LeBrona Jamesa, a ten jeśli zrezygnuje z opcji zawodnika po następnym sezonie latem 2014 roku stanie się niezastrzeżonym wolnym agentem, a nie od dziś wiadomo, że w Cleveland po cichu liczą na powrót syna marnotrawnego. Może samo przejęcie Millera nie byłoby decydującym czynnikiem, ale na pewno posiadanie w składzie przyjaciela Jamesa nie zaszkodziłoby klubowi z Ohio.

Mike w ubiegłych rozgrywkach zagrał w 59 spotkaniach, w tym w 17 jako starter i notował średnio 4,8 punktów na 43,3 proc. skuteczności, w tym 41,7 proc. za trzy, 2,7 zbiórek i 1,7 asyst w 15,3 minut na parkiecie.

Z kolei w play offach zagrał w 17 meczach, a w 5 wychodził w pierwszej piątce i rzucał 3,4 punktów, trafiając 46,7 proc. z gry, w tym  44,4 z dystasnu i zbierał 1,9 piłek. Pomimo tego, że jego średnie nie zachwycają i tak był jednym z kluczowych zawodników Miami i pomógł im zdobyć mistrzostwo, a do tego w 7 spotkaniach finałowych trafiał z niesamowitą skutecznością 61 proc. zza łuku.

Dawid Ciepliński

Fan koszykówki od 1997 roku, kiedy jako dziesięciolatek obejrzał na żywo swoje pierwsze finały NBA pomiędzy Utah Jazz i Chicago Bulls. Od 1999 roku wierny kibic Los Angeles Lakers.

13 komentarzy

  1. Henryk pisze:

    Irving, Varejao, Bynum i teraz Miller. Chyba jednak nie będzie takiego meczu, kiedy żaden z nich nie będzie kontuzjowany ;)

  2. Wi-Fi pisze:

    James raczej nie ruszy się Miami. Miller jako weteran i mistrz NBA przyda się w młodej drużynie z dużymi aspiracjami. A jako,że jest amnestionowany to można go mieć za nieduże pieniądze.

  3. Krzychair pisze:

    Pisanie, że James chetniej przejdzie do Cavs bo jest tam jego przyjaciel to trochę naciągana teoria, jak NBA pokazała już wielokrotnie to jest biznes i nie ma tam miejsca na sentymenty.

    • gratek pisze:

      +1
      Poza tym podobnież jego jeszcze lepszym kumplem jest Wade.

  4. robert pisze:

    Macie jakieś info o ODENIE ? bo umarł w butach narazie,cisza

  5. Kuba pisze:

    „że wobec z punktu widzenia” – taki mały potworek słowny ;)

  6. Gregor pisze:

    Dziwna decyzja Miami o rezygnacji z jego talentów strzeleckich. Były momenty, że jego rzuty były kluczowe po podaniach Jamesa czy Wade’a i obok Allena był najpewniejszy punktem do rozciągania gry. Zamiana Millera na prawdopodobnie Odena może być błędem, a już na pewno zespół mistrzowski nie powinien oszczędzać i rozbijać drużynę mistrzowską. Taki Battier jest mniej wg mnie przydatny niż Miller był.Chyba, że mają jakiegoś strzelca tańszego na oku.

  7. Szerszeń pisze:

    To bylaby glupota gdyby poszedl do Cavs.Jak znam zycie ten zespol znow bedzie tankowal …

    Memphis,Bulls,NYK,Indiana a nawet OKC w tych zespolach moglby znalezc sobie miejsce.

    • Gregor pisze:

      Słuchajcie, a właśnie co się dzieje z Thunder? Zero aktywności z ich strony podczas wymian. Stracili Martina, mają fatalnie grającego Perkinsa (zawalił im Playoffy), a do tego nie wiadomo w jakiej dyspozycji wróci Westbrook. Dziwi więc brak u nich ruchów transferowych, chyba, że szykują się rzeczywiście na Gortata, co może sugerować niedawna wypowiedź samego zainteresowanego. Jednak ławkę mają teraz bardzo bladą. Najlepszy to chyba teraz Collison…

    • Dżejdi pisze:

      Cavs w tym roku spokojnie wejdą do Playoffs (z jednej strony patrząc na postępy w grze Irvinga, Waitersa, Thompsona, Zellera i nieprzewidywalny nr 1 draftu w potaci Anthony’ego Bennetta, a „rozkład” części playoffowych ekip na Wschodzie (Bucks, Hawks, Celtics, 76ers).

  8. bulls94 pisze:

    Do Bulls jako strzelec z lawki, jestem na tak :) OKC moze zatrudni Millera i MG 4 i powalczy o prymat na zachodzie heh

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *