Collison podpisze kontrakt z Clippers

640px-Los_Angeles_Clippers_logo.svgKiedy Clippers brali udział w trójstronnej wymianie, na mocy której oddali Erica Bledsoe i Carona Butlera do Phoenix Suns, a sami pozyskali J.J. Redicka i Jareda Dudley’a zapewnili sobie dwóch starterów na pozycje dwa i trzy w następnym sezonie. Stracili jednak back up dla Chrisa Paula na pozycji rozgrywającego i niezwłocznie musieli pozyskać kogoś na to miejsce.

Management zespołu z Los Angeles nie musiał szukać daleko i postawił na Darrena Collisona, który zna się z Chrisem Paulem ze wspólnej gry dla New Orleans Hornets w sezonie 2009/10. To właśnie wtedy Collison zaprezentował swój duży talent, kiedy z powodzeniem zastąpił kontuzjowanego CP3 i kierował grą Szerszeni równie dobrze co jego starszy kolega.

Po tamtym dobrym sezonie Hornets postanowili go oddać. Nic w tym dziwnego. Darren był wtedy ceniony za to, co robił pod nieobecność Paula i można było uzyskać coś ciekawego w zamian. Ponadto wymiana miała sens z punktu widzenia Collisona, który potrzebował minut gry, a będąc back upem CP3 przestałby się rozwijać.

I tak New Orleans wzięli udział w czterostronnej wymianie, oddając młodego rozgrywającego do Indiany Pacers, a sami pozyskali Trevora Arizę z Houston Rockets.

Jeszcze pierwszy sezon w Pacers Collison miał przyzwoity. Podobny do swojego debiutanckiego. Później jednak jego blask przygasł, a kiedy to Indiany trafił George Hill z San Antonio Spurs, pozycja Darrena zaczęła być coraz słabsza i w końcu Pacers latem ubiegłego roku razem z Dahntay’em Jonesem wysłali go do Dallas Mavericks w zamian za Ian Mahinmiego.

Wydawało się, że zmiana otoczenia dobrze wpłynie na Collisona i pozwoli mu się odbudować. Pierwsza część sezonu była obiecująca, jednak z czasem zaufanie trenera Ricka Carlislego zaczęło do niego spadać i ostatecznie 26-latek stracił miejsce w pierwszej piątce na rzecz 38-letniego Mike’a Jamesa (!).

Kiedy Mavs nie przedłożyli Darrenowi oferty kwalifikacyjnej i uczynili go zastrzeżonym wolnym agentem, by zrobić miejsce w budżecie na pozyskanie Dwighta Howarda było już pewne, że w Dallas nie wiążą swojej przyszłości z rozgrywającym i ten będzie musiał poszukać sobie nowego klubu.

I tak historia zatoczyła koło. Do Collisona zgłosili się Clippers i po trzech latach 26-latek ponownie będzie back upem dla najlepszego playmakera w lidze.

W Los Angeles podpisze dwuletni kontrakt, z czego drugi rok jest opcją zawodnika, a pieniądze na jego kontrakt mają pochodzić z wyjątku mid-level. Dla obu stron do dobry ruch. Clippers pozyskali bardzo dobrego zmiennika na ławkę, a ich rezerwowi drugi rok z rzędu powinni być najlepszymi w lidze, a Collison w Los Angeles będzie mógł odbudować swoją, nadszarpniętą trochę reputację. Ponadto jeśli pokaże się z dobrej strony będzie mógł za rok zrezygnować z umowy i spróbować swoich sił na rynku wolnych agentów.

Collison w ubiegłych rozgrywkach zagrał w 81 spotkaniach, z czego w 47 jako starter i notował średnio 12 punktów na 47,1 proc. skuteczności, w tym 35,3 proc. za trzy. Do tego rozdawał 5,1 asyst i zbierał w 29,3 minuty jakie spędzał na parkiecie.

Dawid Ciepliński

Fan koszykówki od 1997 roku, kiedy jako dziesięciolatek obejrzał na żywo swoje pierwsze finały NBA pomiędzy Utah Jazz i Chicago Bulls. Od 1999 roku wierny kibic Los Angeles Lakers.

3 komentarze

  1. mike forester pisze:

    Zapowiada się, że Clippers po raz drugi z rzędu będą najlepsi w Kalifornii…

  2. Woy pisze:

    i Kings;-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *