5 powodów, dla których tytuł MVP należy się LeBronowi Jamesowi

Dzisiaj LeBron James otrzyma czwartą w swojej karierze statuetkę dla Najbardziej Wartościowego Zawodnika (MVP) sezonu zasadniczego 2012/13. Jedni twierdzą, że każdy inny werdykt, wobec postawy LBJ w tym sezonie, byłby po prostu groteskową pomyłką, podczas gdy innych on do końca nie przekonuje. Ja (choć wcale za nim osobiście nie przepadam) zaliczam się do tej pierwszej grupy.

Dlaczego? Czy w NBA brakuje innych wartościowych graczy? Oczywiście nie, jednym tchem można wymienić zawodników, dla których ten sezon również był fenomenalny: Carmelo Anthony, Chris Paul, Kevin Durant, Kobe Bryant, Tim Duncan (kolejność zupełnie przypadkowa). 

 Dlaczego zatem wybór Jamesa jest według mnie tak oczywisty? Przyjrzyjmy się jego szczegółowym statystykom:

  • 26.8 pkt na mecz – 4 miejsce, najlepszy Carmelo Anthony – 28.7 (różnica 1.9)
  • 2036 zdobytych punktów3 miejsce, najlepszy Kevin Durant – 2280 (różnica 244)
  • 7.3 asysty na mecz – 11 miejsce, najlepszy Rajon Rondo – 11.1 (różnica 3.8)
  • 56.5% trafionych rzutów z gry – 5 miejsce, najlepszy DeAndre Jordan – 64.3% (różnica 7.7 pkt %)
  • 40.6% trafionych rzutów za 3 – 27 miejsce, najlepszy Jose Calderon – 46.1%  (różnica 5.5 pkt %)
  • 8 zbiórek na mecz – 21 miejsce, najlepszy Dwight Howard – 12.4 (różnica 4.4)
  • 0.88 bloku na mecz – 40 miejsce, najlepszy Serge Ibaka – 3.03 (różnica 2.15)
  • 1.7 przechwytu na mecz – 12 miejsce, najlepszy Chris Paul – 2.41 (różnica 0.71)
  • 37.9 minuty na mecz – 8 miejsce, najlepszy Luol Deng – 38.7 (różnica 0.8)
  • 36 razy „double-double” (w tym 4 „triple-double”!) – 11 miejsce, najlepszy David Lee – 56 (różnica 20)

Co z tego wynika, oprócz faktu, że LeBron nie przewodzi w żadnej statystyce, ba, nawet w żadnej nie znajduje się w pierwszej trójce (oprócz niewiele znaczącej statystyki zdobytych łącznie punktów)?

1. Nie ma w całej lidze drugiego gracza, który byłby tak wysoko w takiej ilości statystyk.

Dla porównania, najlepszy strzelec RS, Carmelo Anthony, oprócz najwyższego ppg, może pochwalić się jedynie 2.6 apg i 6.9 rpg. LeBron po prostu daje swojej drużynie o wiele więcej niż tylko punkty.

Zróbmy taką oto symulację na podstawie średnich z RS: James27 pkt + 7 asyst (przy założeniu, że po każdej z asyst kolega z drużyny zdobywa 2pkt), daje to 44 punkty dla Miami; Anthony 29 pkt + 3 asysty (nawet przy założeniu że każde celne podanie Melo kończyłoby się celną trójką!), wychodzi 38 punktów dla Knicks. Mam nadzieję, że przy całej swej kuriozalności daje to obraz różnicy pomiędzy tymi zawodnikami, szczególnie ze względu na jawną manipulację na korzyść Melo.

Warto też docenić wszechstronność byłego zawodnika Cavs, o tyle, że nie będąc rozgrywającym, bardzo dobrze asystuje. Nie jest również podkoszowym, a ma bardzo dużo zbiórek oraz wysoki procent trafionych rzutów z pola. Nie jest tajemnicą, że o taki łatwiej graczom z pozycji nr 4 i 5, gdyż praktycznie nie rzucają za 3 i nie odpowiadają za kreowanie gry (wśród liderów w tym elemencie gry zdecydowany prym wiodą centrzy).

2. W jego grze nastąpiła znacząca poprawa kilku elementów koszykarskiego rzemiosła.

Chodzi tu głównie o grę post-up, w czym niemała zasługa letnich korepetycji u Hakeema Olajuwona, a także o selekcję rzutów, co dobrze oddaje fakt, iż zaledwie w 4 spotkaniach na 76, jakie LeBron rozegrał podczas niedawno zakończonego regular season, zszedł poniżej 40% skuteczności rzutów z gry. Nie sposób pominąć (choć można tu toczyć polemikę, gdyż jest to kwestia uznaniowa) mądrości i spokoju, jaka zagościła w boiskowych poczynaniach Kinga Jamesa, nawet w porównaniu z sezonem ubiegłym, przypomnijmy-mistrzowskim dla Heat!

3. Rekordowy sezon dla Heat.

66-16, to najlepszy bilans w historii klubu, ale to nie jedyny rekord, jaki pobili gracze z Florydy. Wszyscy pamiętamy serię 27 zwycięstw Żaru, która była drugą w historii NBA. Nie wszyscy jednak mają świadomość, że po przerwaniu passy za sprawą porażki z Bulls, Miami przegrało jeszcze tylko 1 mecz z Knicks, co przy doliczeniu zwycięstwa 4-0 z Bucks daje astronomiczny bilans 41-2 (od 29-14 do 66-16 plus 4-0 w 1 rundzie PO). Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że bez Jamesa, który jest najlepszy w swojej drużynie jeśli chodzi o punkty, zbiórki i asysty, Heat o takich statach mogliby jedynie pomarzyć.

4. Brak gorszego momentu przez cały sezon.

Nie rozmawiamy tu oczywiście o play-off, ale czy wyobrażacie sobie LeBrona, który pudłuje 25 rzutów w meczu, jak to zrobił Melo (coś strasznie się go czepiam w tym artykule, ale akurat stanowi dobry materiał porównawczy) w bodajże G4 przeciwko Bostonowi? W RS 2012/13 – niemożliwe! Na palcach jednej ręki można policzyć mecze, w których zdobywałby poniżej 20 punktów, mało tego, 26.8ppg, 7.3apg i 8 rpg jednoznacznie świadczy o tym, że w zdecydowanej większości występów ocierał się o Triple-Double, których ostatecznie skompletował 4.

5. Zabójcze kontry do spółki z Wade’em.

Jeśli Wade jest zdrowy, to alley-oopy  przez całe boisko po przechwycie od LeBrona (często też odwrotnie) są na porządku dziennym. Jest to mój ulubiony element gry Heat i zaryzykuję twierdzenie, że ten duet robi to najlepiej w historii NBA. Zdecydowałem się zamieścić to przy okazji powodów, dla których LeBronowi tytuł MVP się należy, gdyż zanim zaczęli grać z Flashem w jednym teamie, żadnego z nich nie widziałem w tego typu akcjach w takiej liczbie, co (poza oczywiście zasługą Wade’a) działa zdecydowanie na korzyść Elbidżeja, jak zwykli nazywać Jamesa polscy komentatorzy.

PODSUMOWANIE:
LeBron James zasłużył, aby wraz ze swoim 4 MVP (gdyby nie eksplozja formy Rose’a przed dwoma laty byłoby to już 5 i to pod rząd!) dołączyć do wyśmienitego grona zawodników, którzy przed nim dokonywali tej sztuki (Wilt Chamberlain, Bill Russel, Kareem Abdul-Jabbar i Michael Jordan), zobaczymy czy zdoła, podobnie jak rok temu, sięgnąć po „potrójną koronę” (MVP RS, mistrzostwo, MVP Finałów), czym zapewniłby sobie miejsce w historii.
(Po wyjaśnienie tej kwestii odsyłam do mojego innego felietonu: http://www.enbiej.pl/2013/04/14/10-ciu-dominatorow-w-67-letniej-historii-rozgrywek/ )

Mateusz Dubiński

Student prawa, który ma w życiu 2 pasje: koszykówkę i szachy. Fan Miami Heat i Dwayne'a Wade'a.

15 komentarzy

  1. Fideljo pisze:

    Nagroda MVP dla James’a powinna w ogóle być w tym roku bezdyskusyjna, bo nie rozumiem jak można krytykować czy mieć jeszcze jakieś wątpliwości. Wynik jest miażdżący, styl gry Miami również. Dla mnie James też nie jest ulubionym graczem ale jego umiejętności i wkład w zespół są po prostu nie do przecenienia.W Miami zbudowano idealny dla niego system small ball i nie mała tutaj zasługa także Pata nie tylko jako managera ale i człowieka, który niewątpliwie „ułożył” sobie młodego trenera Spoelestrę. James gra w tym momencie top swoich możliwości. Gdyby chciał, mógłby być liderem strzelców, ale po co? Możliwie, że wręcz takie są założenia w Miami, by tego nie robił. Liczy się dzielenie piłką z wolnymi kolegami. Widać wyraźnie spokój, opanowanie, mądrość i doświadczenie minionych lat. Zdobycie mistrzostwa spowodowało u niego pozbycie się stresu presji, która go otaczała zewsząd. Wynik zwycięstw mówi sam za siebie. Rekord też. Zespół jest oddany w tej chwili liderowi, bo Wade chyba przestał nim być.Kontuzje ale i umiejętność zgaszenia ego i zejścia na II plan w cień, spowodowała, że Wade powinien korespondencyjnie otrzymać część tej nagrody. Bez Wade’a nawet w nie najlepszej w sezonie formie możliwe, że MVP by nie było. Miami gra fajnie, choć szkoda, że nie mają jakiegoś klasycznego centra. Bosh w tej roli nie jest przekonywujący, choć robi swoje.

  2. kuba pisze:

    korki nie były przypadkiem u Hakeema?

    • Mateusz Dubiński pisze:

      Hehe, racja, już poprawione. Jednak pisanie artykułu o 3 i w trakcie oglądania emocjonującego G7 Chicago-Nets robi swoje :) dzięki za uwagę.

  3. jankz pisze:

    kuba ma racje, gry post up uczył go Olajuwon i to minus tego artykułu.. z resztą sie zgadzam ;)

  4. twkarol pisze:

    WIelu bedzie nienawidzic Jamesa wlasnie dlatego ze jest taki dobry. Statystyki kosmiczne ale i tak nie odzwierciedlaja wszystkiego. W druzynie z 3 gwiazdorami LeBron potrafil rozegrac kapitalny sezon przodujac w Miami w klasyfikacji punktow, zbiorek i asyst. Zrobil calej lidze wielka przysluge opierajac swoja gre na wszechstronnosci, a nawiazujac do slownika z gier komputerowych – „multiskilowosci”. Ilu mlodych i ilu doswiadczonych zawodnikow zaczyna podarzac wlasnie ta droga: Durant, Rondo, Lee. Pamietam jak wielu komentatorow rozplywalo sie nad wyczynami Kobiego, ktory rowniez wlaczyl powyzszy tryb gry. Stwierdzilem wtedy – fajnie ale James robi to prawie codziennie, a w pomeczowych opiniach czytamy lakoniczna notke: cos w stylu – James robil swoje czyli znowu flirtowal z triple double. To wlasnie jest caly LeBron – systematyczny, regularny i bez wpadek typu 10/33 z gry. Autorowi artykulu polecil bym dodac jeszcze jeden wazny powod – gra obronna. Warto odnotowac ten element gry. Drugie miejsce w rankingu najlepszych obroncow ligi tez cos oznacza. Najlepsi strzelcy tej ligi przekonali sie jak to jest byc krytym przez Jamesa.

    • Mateusz Dubiński pisze:

      Myślałem nad tym, jednak stwierdziłem, że DPOY i MVP to dwie różne nagrody i postanowiłem skupić się na tych cechach, które są najważniejsze przy MVP (mógłbym zrobić przecież listę kolejnych 10 powodów). Choć, z drugiej strony, racja, bo ciężko być najlepszym zawodnikiem, nie będąc świetnym obrońcą.

      Kwestia punktu widzenia.

  5. klin pisze:

    Nie przepadam za nim, jednak MVP powinno isc bezdyskusyjnie w jego rece. Jest obecnie najlepszym, kompletnym graczem w NBA.Kropka.

    • hydro12 pisze:

      nawet ja się z tym zgadzam, że jest najlepszy, ale wiem też, że jest takim szczurem, który zostawał klub z normalnie niczym. Klub, w którym miał szansę w tamtych czasach wygrać ligę. Nie równać go do Howarda bo Orlando za jego transfer coś otrzymało.
      Jak ten Rose śmiał zabrać mu tytuł MVP?

    • LaPointe pisze:

      Odpowiedź do hydro12. LeBron nie zostawił klubu. To klub zostawił jego z niczym.

  6. Furious pisze:

    LeBron zasłuzył na tę nagrodę najbardziej ze wszystkich. W meczach widać jego poświecenie dla drużyny. Przed nimi tylko play offy…

  7. sasoo pisze:

    Jasnym jest ze LBJ jest najlepszym koszykarzem w lidze, pewnie jest juz top 5 w historii a na pewno top 10, ale ja nagrody dawałbym zawodnikom ktorzy mieli najwiekszy wpływ na wyniki druzyny, takim bez ktorych druzyna bylaby w czarnej dupie, takich ktorych w zaden sposób nie dałoby się zastąpić. Wg mnie takimi zawodnikami są Harden i Curry, bez nich ich drużyny miałyby 25 zwycięstw mniej. Nawet Lebron nie ma chyba takiego wpłuwy na Heat. Tam są przecież jeszcze 2 All-Stars. Fakt niezaprzeczalny jest taki, że James jest najlepszy, ale Jordan też był najlepszy a MVP trafiały np do Malone’a czy Barkleya. Kobe był najlepszy a MVP dostawał Nash, takze spójrzcie na to pod tym kątem,

  8. Konrad pisze:

    Co do asyst to uważam że Lebron nie jest w ich rozdawaniu taki dobry tylko do kogo by nie podał to on trafi

  9. Konrad pisze:

    Co do asyst to uważam że Lebron nie jest w ich rozdawaniu taki dobry tylko do kogo by nie podał to on trafi do kosza

  10. Guti pisze:

    Zdecydowanie najlepszy zawodnik w tym roku, widzialem ponad 90% meczy Heat i naprawde LBJ odstawal od reszty ligi i to o kilka dlugosci. Przed chwila zostal oficjalnie ogloszony MVP sezonu…
    Let’s Go Heat !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *