Flesz dnia z Enbiej #65: powrót Pierce’a i Garnetta, 1001 zwycięstwo Adelmana

Koniec sezonu zbliża się coraz większymi krokami. Zostały jeszcze tylko 4 dni i z każdym kolejnym poznajemy odpowiedzi na ostatnie pytania dotyczące bieżących rozgrywek. O zwycięstwie Bobcats nad Bucks możecie przeczytać tutaj. Już za niedługo na stronie relacja z meczu Grizzlies – Clippers, natomiast na skrót pozostałych spotkań zapraszam poniżej.  

flesz dnia

Boston Celtics – Orlando Magic 120:88 (23:17, 34:20, 28:27, 35:24)

Do składu Celtics powrócili Kevin Garnett oraz Paul Pierce i z ich pomocą Boston pewnie pokonał na wyjeździe Orlando Magic.

Zwycięstwo oznacza, że Celtics zajmą 7 miejsce w Konferencji Wschodniej i w pierwszej rundzie play off zmierzą się najprawdopodobniej z New York Knicks. Dzięki temu trener Doc Rivers w ostatnich dwóch spotkaniach będzie mógł oszczędzać siły Garnetta i Pierce’a na post season i kontrolować ich minuty gry, albo nawet w ogóle nie korzystać w tym czasie z ich usług.

Wygrana Bostonu we wczorajszym meczu ani przez moment nie była zagrożona, a goście prowadzili od początku do końca meczu, w pewnym momencie osiągając nawet 37-punktowe prowadzenie.

W zespole Celtics aż 7 graczy zanotował wczoraj podwójną zdobycz punktową. Najwięcej z ławki rzucił Courtney Lee – 20 oczek. 17 dodał Jeff Green, 17 Jordan Crawford, po 14 Brandon Bass i Garnett, a 12 Pierce.

Dla Magic była to już 8 porażka z rzędu z Bostonem. Ponadto na wczorajszy mecz wyszli z już 29 inną pierwszą piątką w tym sezonie. Najskuteczniejszym zawodnikiem Orlando był Tobias Harris, który rzucił 22 punkty. 12 dołożył Maurice Harkless, a po 11 E’Twaun Moore i Doron Lamb. 44 double-double w sezonie zanotował Nikola Vucevic zapisując na swoim koncie 16 oczek i 12 zbiórek.

[youtube=http://youtu.be/12ZVJgpW1TM&w=720]

Phoenix Suns – Minnesota Timberwolves 93:105 (28:22, 25:28, 20:27, 20:28)

24 punkty, najwięcej w karierze, 10 asyst i 5 przechwytów Ricky’ego Rubio poprowadziły Wolves do zwycięstwa na Suns.

Obie drużyny wbrew pozorom mają jeszcze o co walczyć w tym sezonie. Wolves po wygraniu wczorajszego meczu brakuje jeszcze tylko jednego zwycięstwa, by zakończyć sezon z dodatnim bilansem na własnym parkiecie. Po raz pierwszy od sezonu 2005/06.

Suns natomiast przegrywając kolejne spotkania, utrzymują niską pozycję w tabeli, zwiększając tym samym swoje szanse na wyższy numer w tegorocznym drafcie. W tej chwili są na trzeciej pozycji od końca, niżej już nie spadną, ale mogą ich wyprzedzić jeszcze Cleveland Cavaliers, którzy mają tylko jedną porażkę mniej.

Przed wczorajszym meczem miała miejsce uroczystość upamiętniająca 1000 zwycięstwo w karierze trenera Ricka Adelmana. Przy owacji na stojąco od zebranej w Target Center publiczności właściciel Wolves Glen Taylor wręczył Adelmanowi siatkę z kosza, oprawioną w specjalną tablicę, z jego 1000 wygranego spotkania, którym było zwycięstwo 6 kwietnia nad Detroit Pistons.

Wczorajszy mecz miał bardzo wyrównany przebieg, a gospodarze zwycięstwo zapewnili sobie dopiero w końcówce, kiedy 7 oczek z rzędu zdobył Rubio, wyprowadzając swój zespół na 13-punktowe prowadzenie na niecałe 2 minuty do końca meczu.

16 oczek z ławki dodał J.J Barea, 15 Derrick Williams, 14 Andrei Kirilenko, 13 Dante Cunningham, a 12 Luke Ridnour.

W zespole Suns najwięcej rzucił Markieff Morris, autor 20 punktów. 16 z ławki dodał Jared Dudley, 14 Luis Scola, a double-double na poziomie 10 oczek i 14 asyst zanotował Goran Dragic. 15 punktów przeciwko swojemu byłemu zespołowi rzucił Wesley Johnson, którego Wolves wybrali z 4 numerem w drafcie w 2010 roku. 

[youtube=http://youtu.be/ezC_EVqa_ps&w=720]

Dawid Ciepliński

Fan koszykówki od 1997 roku, kiedy jako dziesięciolatek obejrzał na żywo swoje pierwsze finały NBA pomiędzy Utah Jazz i Chicago Bulls. Od 1999 roku wierny kibic Los Angeles Lakers.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *