Hornets bez szans z Warriors

hornets - warriorsNew Orleans Hornets powoli zbliżają ku końcowi słabego w ich wykonaniu sezonu 2012/13. Aktualnie, będąc już bez jakichkolwiek szans na wejście do Playoffs, skupiają się pewnie bardziej nad wyborem w drafcie niż ciągłym wygrywaniem, który tak naprawdę mógłby bardziej zaszkodzić niż pomóc. Hornets wyruszyli do Kalifornii aby spotkać się z miejscowymi Golden State Warriors. Wojownicy pod wodzą Stepha Curry’ego, Davida Lee i Jarretta Jacka gładko wygrali dzięki drugiej połowie 98 – 88. 

Spotkanie Warriors zaczęli bardzo ospale. Obydwie drużyny przez pierwsze kilka minut nie potrafiły wypracować sobie większej przewagi. Dopiero pod koniec pierwszej kwarty dzięki zastojowi w ataku Warriors, Hornets wyszli na prowadzenie 17-10. Było to również największe prowadzenie Szerszeni nad Wojownikami we wszystkich dotychczasowych spotkaniach.

Drugą kwartę zawodnicy z Oakland nie zaczęli wcale lepiej. Hornets powiększali swoją przewagę, która wynosiła już w pewny momencie 11 punktów. Był to jednak ostatni szczęśliwy moment dla Hornets, bowiem piłkę w ręce dostał Jarrett Jack. Rozgrywający trzymał Warriors w grze przeciwko swojej byłej drużynie. Udało mu się odpowiadać kolejnymi punktami na wyśmienitą grę Erica Gordona.

Przez pierwsze kilkanaście minut duży problem stanowił duet Curry-Thompson, którzy to nie potrafili zupełnie wstrzelić się w mecz. Steph zrehabilitował się w zaledwie kilka ostatnich minut drugiej kwarty, w której trafił trzy „trójki” z rzędu i wspólnie z Jackiem wyprowadził GSW na prowadzenie 51 – 42.

Mecz w drugiej połowie starali się jeszcze ratować Greivis Vasquez, Eric Gordon, Robin Lopez i momentami Al-Farouq Aminu, ale nie zdołali podgonić już Wojowników, a kolejne „trójki” Jacka i Curry’ego i pomoc Harrisona Barnesa, Klaya Thompsona czy dominacja na deskach Davida Lee zaklepali sobie kolejne zwycięstwo w kampanii 2012/2013, która zmierza ku końcowi.

Dzięki świetnej drugiej połowie i comebackowi w drugiej kwarcie Warriors pewnie wygrali spotkanie z Hornets i umocnili się na 6. miejscu Konferencji Zachodniej, za którym tuż tuż czają się Houston Rockets. Rakiety mogą być mocno zdeterminowane aby wyprzedzić w tabeli Warriors i uniknąć spotkania w pierwszej rundzie z Thunder lub Spurs.

STATS

Stephen Curry zdobył 20 punktów, 9 asyst i 3 asysty, rzucając na 43% skuteczności (6-14, 4-10 za trzy). David Lee miał 23 „oczka” i aż 16 zbiórek. Jarrett Jack po skuteczności z gry 8-11 zaaplikował 19 „oczek” i 8 asyst. Harrison Barnes miał 10 punktów, Carl Landry i Klay Thompson po 8 „oczek”.

Po stronie Nowego Orleanu najlepiej spisywali się Greivis Vasquez (15 punktów, 9 asyst) oraz Eric Gordon (21 punktów, 5 zbiórek, 3 asysty, 10-11 z FT). 17 punktów, 7 zbiórek i 7-11 z gry miał Robin Lopez, a 14 „oczek”, 5 zbiórek, 4 asysty i 7-8  z gry zapisał na swoim koncie Al-Farouq Aminu.

Zawiedli przede wszystkim Anthony Davis (6 punktów, 9 zbiórek, 2-11 z gry) i Ryan Anderson, który pomimo bycia najlepszym strzelcem ekipy zapisał jedynie 3 „oczka”, dopisując do tego 5 zbiórek i trafiając tylko jeden rzut na osiem oddanych.

New Orleans Hornets następny mecz rozegrają w walczącej o PlayOffs Utah, a Golden State Warriors zagoszczą w mieście najgorszej drużynie Zachodu, Phoenix.

Rafał Kamieński

Prawdopodobnie największy fan New Orleans Pelicans w Polsce. Uwielbia twardą obronę i shooterów urywających się jej po zasłonach. Tęskni za czasami Alexa Fergusona w Manchesterze United. Twitter - @rkamienski pelicans.pl

1 Odpowiedź

  1. mikrofalowka pisze:

    „Stephen Curry zdobył 20 punktów, 9 asyst i 3 asysty.”

    Czyli miał 12 asyst ? Poprawcie to :D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *