Conley nie do zatrzymania w końcówce, Spurs znów minimalnie przegrywają

800px-San_Antonio_Spurs_logo.svg200px-Memphis_Grizzlies.svgMemphis Grizzlies musieli solidnie się napracować by ograć osłabionych San Antonio Spurs (bez Ginobiliego, Duncana i Leonarda). Dzięki zwycięstwu, gospodarze ustanowili jednak rekord swojej organizacji. Była to ich 12 z rzędu wygrana na swoim parkiecie.

Po tym jak praktycznie równo z syreną wygraną Heat zagwarantował Chris Bosh, wczoraj podobnym wyczynem mógł się pochwalić Mike Conley.

Drużyna Bilans I kw. II kw. III kw. IV kw. Wynik
San Antonio Spurs 55-19 21 23 24 22 90
Memphis Grizzlies 50-24 21 16 25 30 92

Przebieg spotkania

Grizzlies lepiej rozpoczęli zawody wykorzystując błędy zmienionej piątki gości. Zameldowali się w niej doświadczeni Boris Diaw i Stephen Jackson, ale praktycznie jedynym pewnym graczem w ataku był Tony Parker.

Francuz szybko sobie to uświadomił i po jego sześciu kolejnych punktach, trójce Bonnera i wejściu pod kosz Neala był już remis. Co ciekawe, kolejne punkty z linii rzutów wolnych Gasola miały być ostatnim prowadzeniem Memphis w tym spotkaniu… aż do ostatniej akcji.

Niespodziewanie dla miejscowych w drugiej kwarcie Spurs zaczęli odjeżdżać. Dobrze grał Nando de Colo, a miejscowych w grze utrzymywał duet ConleyPrince. Po dwóch kolejnych koszach Splittera i rzutach wolnych Allena zespoły schodziły do szatni przy prowadzeniu SAS 44-37.

Po zmianie stron ponownie agresywnie zaatakowali goście, którzy szybko powiększyli przewagę do 11 oczek. Grizzlies udali się do swojej sprawdzonej opcji – Zacha Randolpha, który przepychając się z Borisem Diaw tworzył czołową parę nielotów NBA.

Gdy w okolicach połowy odsłony wsad zaliczył Tay Prince i przewaga spadła do 3 punktów wydawało się, że gospodarze szybko wyrównają stan meczu. Spurs się jednak przegrupowali, a dwa trafienia S-Jaxa i skuteczność de Colo sprawiły, że przed czwartą kwartą wynik wskazywał 68-62.

W drugim meczu z rzędu Spurs nie potrafili jednak doprowadzić sprawy do końca. Wczoraj w kluczowych 12 minutach mieli niesamowite problemy z ograniczemie Baylessa (8 punktów) i Conley’a (11 oczek).

Mimo wszystko, na 2 minuty do końca prowadzili 88-84 i mieli posiadanie. Parker jednak spudłował, a po chwili Bonner faulował Randolpha. Z-Bo trafił 1/2, ale Gasol zbił piłkę ponad Diawem i Grizzlies mieli kolejne posiadanie. Hiszpan otrzymał piłkę pod koszem, trafił półhakiem i było już tylko 88-87.

Szczęśliwie faul wymusił Parker (wyglądało na to, że tracił kontrolę nad piłką i wpadł w Gasola). Trafił dwa razy z linii, lecz tym razem Mike Conley odpowiedział z dystansu (nie wiem co Gary Neal w tej sytuacji robił pod koszem) i mieliśmy remis.

Francuz nie potrafił sobie tym razem poradzić z obroną Baylessa (bardzo dobrze do pomocy wyszedł najpierw Randolph, a potem Gasol) i jego trudny rzut wypadł z obręczy dając ostatnie posiadanie gospodarzom.

Takiej szansy Grizzlies nie mogli przepuścić i po świetnym wejściu Conley’a wyszarpali 50 wygraną w sezonie.

Spurs tymczasem zaliczyli piąte spotkanie z rzędu, w którym o wyniku decydowało jedno posiadanie. Trzy z nich zakończyli porażkami. To nie wróży zbyt dobrze przed playoff, ale trzeba wziąć pod uwagę, że te porażki Popovich musi wykorzystać jako okazję do nauki. Czy mu się uda pokaże czas.

Pozostałe notatki

  • Grizzlies wygrali 50 spotkań w jednym sezonie po raz pierwszy od rozgrywek 2003/2004.
  • W tych rozgrywkach drużyna z Memphis przegrała 4 ostatnie mecze RS i w playoff została do zera zmieciona przez… Spurs.
  • Manu Ginobili ma być poza grą przez około 3 tygodnie.
  • Urazy (jeśli tak je można nazwać) Tima Duncana i Kawhi’ego Leonarda są niegroźne – chodziło o odpoczynek po trudnym meczu.
  • Mike Conley był bohaterem meczu, ale brak choćby jednego przechwytu przerwał serię 64 spotkań z co najmniej jednym takim zagraniem.
  • Od 1987 tak długą serię spotkań z przechwytem miała tylko dwójka graczy NBA – Chris Paul i… Michael Jordan.
  • Grizzlies mają bilans 21-8 od czasu wymiany Rudy’ego Gay’a.

Filmowe podsumowanie spotkania

[youtube=http://youtu.be/MzPcKK_Z0aA&w=720]

Boxscore

Spurs: Jackson 12, Diaw 7, Splitter 13, Parker 25, Green 3, a także Bonner 6, Blair 6, Neal 8, de Colo 10

Grizzlies: Randolph 11, Prince 11, Gasol 16, Conley 23, Allen 6, a także Arthur 0, Daye 2, Davis 4, Pondexter 1, Bayless 17, Wroten 1

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

2 komentarze

  1. Szerszeń pisze:

    ale bedzie szkoda jednej druzyny z Zachodu.Odpadnie juz w 1 rundzie a smiem twierdzic,ze przy odrobinie szczescia bylaby wstanie zgarnac pierscienie.Na dzien dzisiejszy najwieksze szanse,aby byc ‚ta wyrozniona’ maja Clippersi.Aczkolwiek brak shootera i krotka ławka moze skarcic Miski.

    Heat,piatka zachodu to glowni i chyba jedyni pretedenci do pierscieni.Nie wierze w Pacers a NYK wyhamowani zostali przez kontuzje i wiek.

  2. Szerszeń pisze:

    ale bedzie szkoda jednej druzyny z Zachodu.Odpadnie juz w 1 rundzie a smiem twierdzic,ze przy odrobinie szczescia bylaby wstanie zgarnac pierscienie.Na dzien dzisiejszy najwieksze szanse,aby byc ‚ta wyrozniona’ maja Clippersi.Aczkolwiek brak shootera i krotka ławka moze skarcic Miski.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *