Grizzlies wygrali, ale stracili Gasola na resztę sezonu regularnego?

200px-Boston_Celtics.svg200px-Memphis_Grizzlies.svg

Jerryd Bayless rzucił najwięcej w sezonie – 30 punktów i Memphis pokonali nie bez kłopotów na własnym boisku Boston Celtis. Najważniejszą informacją dla zespołu Grizzlies jest i tak kontuzja Marca Gasola, przez którą może opuścić resztę sezonu.

Hiszpan zerwał prawdopodobnie jeden z mięsni brzucha i przez jakiś czas nie zobaczymy go na parkiecie. Marc Gasol przejdzie wkrótce dalsze, dodatkowe badania, po których dowiemy się więcej w tym temacie. Możliwe, że będzie zmuszony opuścić pozostałe spotkania sezonu regularnego, a i jego występ w play off stoi w tym momencie pod znakiem zapytania.

To niewątpliwie duży cios dla Grizzlies, ponieważ Hiszpan jest zdecydowanie ich najlepszym zawodnikiem w bieżących rozgrywkach. Jego uraz komplikuje także ich sytuację przed play off i w trakcie nich, jeśli Gasol nie będzie mógł grać. O przewadze własnego parkietu Memphis może już raczej zapomnieć, a i w pierwszej rundzie bez Hiszpana będzie im niezwykle ciężko.

Wczoraj pomimo jego braku udało im się pokonać Boston Celtis, w szeregach których również zabrakło kluczowych zawodników – Kevina Garnetta i Courtney’a Lee, którzy nie mogli wystąpić ze względu na urazy kostek. Ich miejsce w wyjściowym skaldzie zajęli Jeff Green i Jason Terry. Ponadto w pierwszej piątce nie wybiegł na parkiet Zach Randolph. Skrzydłowy Memphis został w ten sposób ukarany za spóźnienie się na sobotni trening rzutowy.

Mecz rozpoczęli lepiej zawodnicy gości, którzy już po 4 minutach prowadzili 12-2. Po chwili Grizzlies szybko się otrząsnęli i zaczęli odrabiać starty wychodząc nawet na prowadzenie pod koniec pierwszej kwarty po punktach Jerryda Baylessa. Następnie stale zaczęli powiększać swoja przewagę i po rzucie spod kosza Mike’a Conley’a prowadzili już 61-47 na nieco ponad dwie minuty do zakończenia pierwszej polowy. Bostonowi udało się jednak za sprawą celnych trafień Terry’ego i Brandona Bassa zmniejszyć dystans do 10 oczek.

W drugiej połowie przewaga gospodarzy stale utrzymywała się na granicy 10 punktów. Celtics nie pozwalali zbytnio odskoczyć Grizzlies, ale w czwartej kwarcie drużyna Memphis dzięki runowi 13-2 wyszła na najwyższe 21-punktowe prowadzenie i wydawał się że już jest po meczu i spokojnie dowiozą zwycięstwo do końca.

Inne zdanie na ten temat mieli jednak zawodnicy Celtics, którzy wzięli się do pracy i zaczęli odrabiać straty. Dzięki 23 oczkom przy zaledwie 6 ze strony Memphis udało im się dojść gospodarzy na zaledwie 4 punkty na trochę ponad 40 sekund do końca meczu.

Następnie swój rzut spudłował Tony Allen i miała miejsce seria rzutów wolnych zarówno po jednej jak i drugie stronie parkietu. Po dwóch celnych osobistych Jordana Crawforda strata gości wynosiła już tylko 2 oczka, ale z linii bezbłędni byli również gracze Grizzlies, pewnie egzekwując swoje próby.

Na 8 sekund do końca faulowany przy rzucie za trzy był Terry i miał szansę zmniejszyć straty do tylko jednego punktu, ale przestrzelił jednego wolnego, a wynik meczu ustalił Conley, pewnie wykorzystując oba osobiste i Memphis po raz pierwszy od 14 marca 2006 roku wygrali z Celtics na własnym parkiecie.

W szeregach gospodarzy aż 7 zawodników zanotowało podwójną zdobycz punktową. Najskuteczniejszy był Bayless, który rzucił 30 oczek, co jest jego nowym rekordem sezonu. 20 z nich miał już po pierwszej połowie, co jest najwyższym wynikiem punktowym gracza Grizzlies w jednej połowie w tych rozgrywkach.

18 dodał Darrell Arthur, który zastąpił w wyjściowym składzie Randolpha, 12 Tayshuan Prince, a 11 Ed Davis. Ponadto trzech zawodników Memphis zapisał wczoraj na swoim koncie double-double Conley rzucił 12 punktów i rozdał 10 asyst, Allen 10 oczek i 10 zbiorek, co jest dopiero jego trzecim double-double w karierze, a 15 punktów i 11 zebranych piłek dołożył Randolph, dla którego było to już 40 double-double w sezonie.

Dla Celtis najwięcej rzucił Paul Pierce – 26 punktów. 21 dodał Crawford, z czego 14 w czwartej kwarcie, 12 Green, a 10 Terry.

Goście wobec braku Garnetta przegrali walkę na tablicach 37-44, pozwalając Grizzlies na aż 16 zbiorek w ataku, a do tego popełnili 15 strat, po których gospodarze Raculi 21 punktów.

Kolejny mecz Celtics zagrają u siebie we wtorek z New York Knicks, natomiast Memphis czeka w poniedziałek wyjazdowe spotkanie z Washington Wizards.

Boston Celtics – Memphis Grizzlies 106:110 (31:29, 20:32, 22:24, 33:25)

Liderzy zespołów:

Punkty: Pierce 26 – Bayless 30

Zbiórki: Pierce, Bass 6 – Randolph 11

Asysty: Pierce, Green 4 – Conley 10

Przechwyty: 5 graczy po 1 – Conley 4

Bloki: Green 2 – Davis 5

Dawid Ciepliński

Fan koszykówki od 1997 roku, kiedy jako dziesięciolatek obejrzał na żywo swoje pierwsze finały NBA pomiędzy Utah Jazz i Chicago Bulls. Od 1999 roku wierny kibic Los Angeles Lakers.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *