Flesz dnia z Enbiej #42: triple double i windmill jam Griffina, przerwana zła seria Wilków, udana pogoń Irvinga.

flesz dnia

Poza kontuzją Marcina Gortata i wielkim come backiem Lakers z kolejnym 40-punktowym występem Kobego Bryanta, również ciekawie działo się w innych halach NBA. Na przegląd spotkań, które szerzej nie zostaną opisane na naszej stronie, zapraszam do telegraficznego skrótu z 8 spotkań.

Warriors – Kings

Przy słabszej dyspozycji Stephena Curry (3-11) oraz przy gorszym dniu Jaretta Jacka (3-14) Wojownicy Marka Jacksona mieli ogromne problemy z pokonaniem Królów na własnym parkiecie. Na szczęście dla gospodarzy obie drużyny zmagały się z podobną nieskutecznością (36% Warriors i 39% Kings) i dlatego to też Warriors byli w stanie wrócić do gry w III kwarcie, po bardzo nieudanej pierwszej połowie, w której przegrywali trzema oczkami.

O ile druga kwarta była małą dominacją Kings (23-13), o tyle Warriors mocniej wkroczyli do gry podczas trzeciej ćwiartki, odrabiając dość szybko straty do rywala (28-19).

David Lee rozdał 2 decydujące asysty (8-14 z gry, 17pkt i 10zb) a Klay Thompson trafił decydujący rzut w czwartej kwarcie, po ofensywnej zbiórce Andrew Boguta, na 7.5 sek do końca meczu. Trójkę z rogu boiska, prowadząc GSW do 35 wygranej w sezonie. Dla Klay’a był to to trzeci z rzędu meczu z co najmniej 20 oczkami na koncie. Po czterech z rzędu porażkach, gracze trenera Jacksona wrócili do domu i zanotowali już 2 wygrane w serii. Lee zanotował rekordową serię 8 z rzędu spotkań z double-double. Co ciekawe w spotkaniach w całej historii obu klubów jest 185 do 184 zwycięstw na korzyść Warriors.

1-18 to bilans z drużynami zachodniego wybrzeża ekipy Keitha Smarta. W ostatnich 14 meczach przeciwko drużynom Zachodu nie wygrali Kings ani razu..2 na 10 z gry DeMarcusa Cousinsa też nie wygląda dobrze.

Wynik: 87-83 dla Warriors
Strzelcy: Thompson 20, Lee 17, Barnes 14, Curry 13 oraz Thompson 17, Patterson 15 i Douglas 10.

Clippers – Bucks

Podopieczni Vinny’ego del Negro otrząsnęli się z niedzielnej porażki przeciwko Thunder i przeszli do dalszej ofensywy w Staples Center, podejmując Kozły. Spotkanie było pojedynkiem strzeleckim kilku graczy, a pierwsza połowa grana była na wysokiej skuteczności oraz przy mniejszym nacisku na defensywę. W drugiej ten najważniejszy element – obronę – włączyli mocnej miejscowi.

Bohaterem spotkania okazał się Blake Griffin, autor pierwszego od czasów dziewiczego sezonu w NBA, triple double z 23pkt-11zb-11as. Ponadto Clippersi przeważali w pomalowanym, aplikując z bliskiej odległości aż 50 oczek rywalom. Co ciekawe, znakomicie znów wypadli rezerwowi L.A.; Jamal Crawford trafił 11 z 16 rzutów a Matt Barnes trafił 6 trójek.

Popisową akcją był młynek w wykonaniu Griffina (windmill jam), którą to już wielu ekspertów okrzyknęło najlepszą akcją rozgrywek. Crawford podał piłkę do Grffina, najpierw chowając ją pod nogą, a skrzydłowy atomowo zapakował piłkę do kosza rywala, lapiąc piłkę w powietrzu.

Ciekawostką jest fakt, że Larry Sanders czyli numer jeden wśród blokujących w całej NBA, przerwał swoją passę 40 spotkań z blokiem na koncie i wykonał żadnej czapy na rywalach.

To właśnie gry podkoszowych najbardziej zabrakło gościom minionej nocy, a postawa Monty Ellisa (22pkt i 6as) i Brandona Jenningsa (18pkt i 12as) stanowiły zbyt mały opór dla rywali, podczas kluczowej czwartej odsłony (28-19 dla LAC).

Niechciany w Lakers Matt Barnes na przestrzeni jednego sezonu z Clippers notuje rekordową w karierze średnią 10.6pkt w meczu.

Wynik: 117-101 dla Clippers
Strzelcy: Griffin 23pkt-11as-11zb, Crawford 25, Barnes 20 oraz Ellis 22, Ilyasova 20 i Jennings 18.

T-Wolves – Wizards

Ricky Rubio rozkręcił się na dobre. Luty był jego miesiącem patrząc w statystyki, a hiszpański lider Minnesoty zanotował 6 dubletów. Rubio jest graczem, który też podczas ostatniego miesiąca aż 4 razy był bliski zdobycia triple-double. Nie inaczej było w konfrontacji z Johnem Wallem.

Hiszpan w drugim kolejnym meczu a trzecim na przestrzeni ostatnich 6 gier zanotował 6 przechwytów. Ponadto zdobył on 15pkt-11as-7zb. okazując się głównym aktorem przy pierwszej wygranej Wilków od 7 spotkań. Jego ważne przechwyty piłki i niesamowite podania zaprowadziły team Ricka Adelmana do upragnionej wygranej.

Bolączką Wizards w spotkaniu z Wilkami była liczba strat, aż 24. One zaprowadziły rywali z Target Center to 30 łatwych punktów. Ponadto goście nie potrafili wykorzystać absencji Nikoli Pekovića, podczas gdy Nene Hilario borykał się w ofensywie z nieskutecznością oraz stratami (3-8 z gry, 7 strat i 5 fauli).

Na 31sek przed końcem meczu Rubio wyciągnął piłkę z rąk Walla a następnie skutecznie przeszkadzał w trzy punktowej próbie obrońcy.

Wolves wygrali 21 mecz w sezonie używając do tego tylko 9 zdrowych graczy. Ważna informacja dla fanów Minnesoty, Kevin Love w przyszłym tygodniu usłyszy werdykt medyczny, dający mu szansę powrotu na parkiet w przeciągu kolejnych 2-3 tygodni.

Wynik: 87-82 dla Wolves
Strzelcy: Williams 16, Rubio i Ridnour po 15 oraz Wall 19, Ariza 16 i Webster 12.

Grizzlies – Blazers

Druga połowa konfrontacji w FedEx Forum rozwiała szansę na wygraną spotkania przez Smugi. Goście prowadzili do przerwy 12 oczkami, bazując na solidnej postawie Damiana Lillarda (20pkt) i JJ Hicksona (12pkt i 13zb). Niestety dla kibiców PTB zabrakło dobrego występy innego lidera, LaMarcusa Aldridge’a.

Pomimo faktu, że Niedźwiedzie zagrały bez walczącego z urazem kostki, byłego gracza Blazers, Zacha Randolpha, to Aldridge kompletnie zawiódł trafiając tylko 2 z 13 rzutów! Ten fakt, głównie, wykorzystali Mike Conley (20pkt i 6as) oraz Marc Gasol (23pkt i 12zb) napędzając kolejne ataki gospodarzy. Trzecia kwarta to nie tylko pewnie wykańczane akcje w ataku miejscowych, ale również dobra postawa w obronie, trzymająca rywali na najniższej zdobyczy punktów w jednej kwarcie – 17.

Grizzlies poszli za ciosem przy nakreślonym w szatni przez Lionella Holinsa planem i zatrzymali przeciwnika na granicy 18 oczek w finałowej odsłonie. 40% z gry Blazers i 30% za trzy, czy przegrana walka na tablicach (38-52) to największe błędy meczowe graczy Terry’ego Stottsa.
Hickson zanotował 33. double double w sezonie, ale nie uchronił siebie i kolegów przez 7 z rzędu przegraną na wyjeździe.

Niedźwiedzie w drugim z rzędu meczu przed własną publicznością, najpierw wyżej przegrywali, by ostatecznie wyjść z problemów i ograć prowadzącego do przerwy rywala.

Wynik: 91-85 dla Grizzlies.
Strzelcy: Gasol 23pkt i 12zb, Conley 20, Bayless 13 oraz Lillard 20 i Hickson z Maynorem po 12.

Pistons – Knicks

Bez kontuzjowanego Carmelo Anthony’ego gościli w Mo-town gracze Mike’a Woodsona. Ani Steve Novak, a tym bardziej James White nie zaliczą tego spotkania do udanych, bo pierwszy spudłował wszystkie pięć rzutów z gry, a drugi nawet nie wykonał jednej próby, grając za Melo tylko 8 minut.

Knicks wrócili jednak do grania z ery Mike’a D’Antoni bazując na dwójkowych akcjach Raya Feltona (26pkt-6zb-4as) i Jasona Kidda (6pkt-6as-5zb) z Amar’em Stoudemirem (8-12 z gry, 22pkt i 9zb).

Tłoki w pierwszej połowie w Auburn Hills Palace zdobyli tylko 38oczek. 6 z 17 rzutów trafił Brandon Knight, 2 z 8 miał Will Bynum, natomiast 0-5 zanotował Rodney Stuckey. Ponadto Pistons stracili piłkę aż 20 razy (co ciekawe jedną więcej ze strat zanotowali Knicks!).

Ból głowy trenera Lawrence’a Franka czyli absencja Grega Monroe’a znów dał o sobie znać, gdyż wygrać mecz z bazującymi na grze podkoszowych Knicks, byłoby równomierne z cudem. Nawet 16 asyst Jose Calderona nie uratowało Detroit przed 40 porażką w rozgrywkach. Wygra nowojorczyków przedłużyła zwycięskie serie Knicks nad Pistons do 6 sezonów z rzędu. Od lat 2006/2007 w bezpośredniej konfrontacji podczas regular season zawsze górą są NYK.

Wynik: 87-77 dla Knicks
Strzelcy: Felton 26, Stoudemire 22, Smith 20 oraz Knight 17, Maxiell 14, Singler 13.

Cavaliers – Jazz

Może Kyrie Irving nie raził skutecznością (zwłaszcza w pierwszych trzech kwartach; 7-20 w meczu), ale ostanie 4:30 min było koncertowe w jego wykonaniu. Lider Cavs zanotował 11 oczek podczas runu swojej drużyny, prowadząc zespół z Cleveland do wygranej 36-25 kluczowej odsłony meczu.

Irving do 20pkt dołożył 10as i 7zb (rekord sezonu) zatrzymując byłego gracza Kawalerii – Mo Williamsa – na poziomie 3 celnych rzutów przy 12 wykonywanych próbach. Liderowi Cavs z pomocą przyszedł rezerwowy, CJ Miles, autor 12pkt w 18 minutach. Williams wrócił do gry po 32 meczach przerwy na rehabilitację złamanego kciuka. Jazz-menom nie pomogła dobra postawa Gordona Haywarda (25pkt) i Enesa Kantera (17pkt).

Cavs zanotowali w tym meczu rekordowe w sezonie 12 bloków. Irving został 9 graczem w dziejach ligi, który przed 21. urodzinami osiągnął pułap 2000 punktów. Jazz-meni nie radzili sobie w walce na tablicach, przegrywając zbiórki 38-49, bez kontuzjowanego (uraz stawu skokowego) Al’a Jeffersona. Po drugiej z rzędu porażce, przewaga Utah stopniała do 1 ½ meczu nad Lakers w walce o 8 miejsce na Zachodzie.

Wygraną Cavs najlepszymi słowami skwitował , tuż po meczu, trener Byron Scott: „Merry Christmas to us!”.

Wynik: 104-101 dla Cavaliers.

Strzlecy: Irving 20pkt i 10as, Thompson 16pkt i 12zb, Ellington 16 oraz Hayward 25, Kanter 17 i Millsap 16.

Hawks – Sixers

Przez trzy kolejne kwarty podopieczni Larry’ego Drew powiększali przewagę, by przed finałową odsłoną mieć na koncie 21-punktową zaliczkę. Na 34 wygraną w sezonie złożyła się świetna dyspozycja, będącego wyraźnie w gazie, Ala Horforda (21pkt-12zb-6as). Świetne spotkanie, przy wejściu z ławki, miał również Anthony Tolliver (21pkt i 8as), a nad wszystkim czuwał playmaker Jastrzębi, Jeff Teague (27pkt i 11as).

Goście trafiali na gorszym procencie za półdystansu (43-53%) i z dystansu (35-45%) stąd też łatwo rosnąca przewaga miejscowych. 1/7 z gry zanotował Evan Turner, natomiast 3/12 miał Jrue Holiday. Z odsieczą dla kolegów próbował przyjść rezerwowy – Damien Wilkins – ale jego 21pkt nie stanowiło różnicy..

Dla Jeffa Teague’a było to 7 spotkanie w sezonie z co najmniej 10 asystami. Kyle Korver przedłużył swój serial meczowy z co najmniej jedną celną trójką do 53. Tollivera 21 oczek to nowy punktowy rekord sezonu gracza. Anthony również wyrównał rekord sezonu w ilości 5 celnych trójek. Hawks dzięki wygranej są nadal na 5 pozycji w Eastern Conference.

Wynik: 107-96 dla Hawks
Strzelcy: Teague 27pkt i 11as, Horford 21pkt i 12zb, Tolliver 21pkt oraz Wilkins 21, Wright 20 i T.Young 16

Nets – Bobcats

Mecz bez większej historii poza faktem, że PJ Carlesimo odstawił od składu Krisa Humphriesa. „Kardashian” wskutek wyraźnej formy (z 12 mln USD za sezon) obniżył zeszłosezonowe loty do poziomu 5pkt i 5zb. W efekcie trener Siatek zdecydował się bardziej iść w usługi Reggiego Evansa, Andray’a Blatche i dać więcej minut Mirzy Teletovicowi.

Wracając do meczu, dzięki postawie Michaela Kidd-Gilchrista Bobcats prowadzili do przerwy 53-43. Rookie zdobył w całym meczu 17pkt (8-13 z gry). Po przerwie doszło do prawdziwej demonstracji siły gości. Joe Johnson i Deron Williams zaczęli częściej i skuteczniej rzucać zza łuku. Pierwszy trafił w meczu 5 trójek, natomiast drugi 4 trójki i przyjezdni odrobili straty z nawiązką (28-9!). Obwodowi mieli duże wsparcie w osobie dzielącego i rządzącego w polu trzech sekund – Reggiego Evansa (16zb).

W drugiej połowie gracze Mike’a Dunlapa wrzucili tylko 27 oczek, przy 25% skuteczności z pola..Popełnili oni również rekordowe w sezonie 25 strat.

Wynik: 99-78 dla Nets
Strzelcy: Johnson 22, Williams 20, Lopez 16 oraz Kidd Gilchrist 17, Gordon 16.

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

2 komentarze

  1. gratek pisze:

    Cześć tych asyst Griffina mocno naciągana.

  2. kosmos111 pisze:

    Rubio >>> steal machine

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *