Bulls wygrywają i wyprzedzają Nets w tabeli Wschodu

The_logo_of_the_Brooklyn_NetsChicago-Bulls-Logo

Chicago Bulls nie pozostawili złudzeń kto jest lepszy zespołem i pewnie pokonali na własnym parkiecie Brooklyn Nets, a do zwycięstwa poprowadził ich nie kto inny jak Joakim Noah, który jest ostatnio w życiowej formie.

Bulls po tym jak wygrali tylko 5 z 13 spotkań z lutym, co jest dopiero ich drugim ujemnym bilansem odkąd trenerem zespołu został Tom Thibodeau, zaczęli marzec od zwycięstwa, choć początek meczu nie zapowiadał ich łatwego zwycięstwa.

Nets dobrze zaczęli spotkanie i po pierwszych 5 minutach mogli myśleć o osiągnięciu korzystnego rezultatu w United Center.  Pierwszą kwartę zaczęli od prowadzenia 15-4 i trener Thibodeau zmuszony był poprosić o czas. Przerwa w grze musiała podziałać na zawodników gospodarzy, ponieważ z każdą minutą odrabiali straty i ostatecznie po punktach Nate’a Robinsona po 12 minutach na tablicy wyników widniał remis – po 27.

Zespół gości jeszcze przez trochę ponad połowę drugiej kwarty utrzymywał się w meczu, a po rzucie spod kosza Joe Johnsona wyszedł nawet na prowadzenie 39:38. Później jednak Bulls na przełomie drugiej i trzeciej kwarty zanotowali decydujący o losach meczu run 19-0 i objęli 18-punktową przewagę, której nie oddali już do końca spotkania. W czasie tego runu Nets spudłowali 10 kolejnych rzutów z gry i 5-krotnie stracili piłkę.

W drugiej połowie zawodnicy z Brooklynu próbowali odrabiać starty, ale gospodarze cały czas kontrolowali przebieg meczu, w czwartej kwarcie osiągając nawet 20 punktów przewagi.

Kluczowe dla losów spotkania było także 20 strat, jakie popełnili gracze Nets, po których Bulls zdobyli aż 24 punktów.

Po raz kolejny koncertowo zagrał Joakim Noah, który po tym jak zanotował triple-double w poprzednim spotkaniu z Sixers, tym razem również był najlepszym zawodnikiem meczu. Rzucił 21 punktów, zebrał 10 piłek, rozdał 5 asyst i 4-krotnie zablokował rywali. W każdej z tej kategorii statystycznej był liderem Bulls.

Oprócz niego granicę 20 oczek osiągnął również Carlos Boozer, zdobywając równe 20 punktów. Skrzydłowy Chicago zebrał również 8 piłek i zanotował najwięcej w meczu – 5 przechwytów, czym wyrównał swój dotychczasowy rekord kariery.

12 oczek zapisał na swoim koncie Kirk Hinrich, 12 z ławki dodał Robinson, a 13 Jimmy Butler.

W szeregach Nets najlepszym zawodnikiem był Brook Lopez, który rzucił 22 punkty, z czego aż 14 w pierwszej kwarcie. Szkoda, że goście nie grali do niego więcej piłek, ponieważ Lopez to zdecydowanie top 5 centrów w NBA w ofensywie, a przy słabej skuteczności pozostałych zawodników być może Brooklyn mógłby ugrać coś więcej w tym spotkaniu.

Deron Williams zdobył 14 punktów, ale był tylko 4/12 z gry, a Johnson rzucił 11. 13 punktów z ławki dołożył Andray Blatche.

Kolejne spotkania obie drużyny zagrają na wyjeździe. Bulls dzisiaj z Indianą Pacers, natomiast Nets w środę z Charlotte Bobcats.

Brooklyn Nets – Chicago Bulls 85:96 (27:27, 12:26, 20:24, 26:19)

Liderzy zespołów:

Punkty: Lopez 22 – Noah 21

Zbiorki: Evans 10 – Noah10

Asysty: Williams 6 – Noah 5

Przechwyty: Blatche 4 – Boozer 5

Bloki: Lopez 3 – Noah 4

Dawid Ciepliński

Fan koszykówki od 1997 roku, kiedy jako dziesięciolatek obejrzał na żywo swoje pierwsze finały NBA pomiędzy Utah Jazz i Chicago Bulls. Od 1999 roku wierny kibic Los Angeles Lakers.

1 Odpowiedź

  1. GPRbyNBA napisał(a):

    DObra skuteczność. Wreszcie :-) i… 4 boki Noaha

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *