Butlersanity dotarło do Milwaukee. Zespołowe granie Bulls.

Kiedy my emocjonowaliśmy się wymianą pomiędzy Grizzlies-Pistons-Raptors chicagowskie Byki rozgrywały jedną z najlepszych drugich kwart w sezonie. Bulls gościli minionej nocy w Bradley Center i ich trener znów miał powody do zadowolenia z postawy swoich zadaniowców, którzy już ćwiczą przy pełnej asyście Derricka Rose’a. Na pierwszy plan wysunęli się (znów) Nate Robinson i Jimmy Butler, czyli autorzy poprzedniej wygranej nad Bobcats.

Fani w Bradley Center najpierw musieli przełknąć gorzką pigułkę, gdyż do końca mieli oni nadzieję na awans do All Stars jednej z ich Atomowych Myszy, w zastępstwie Rajona Rondo – czyli Brandona Jenningsa lub Monty Ellisa. Ostatecznie jednak wybrano olbrzyma z Brooklynu, czyli Brooka Lopeza. Miniona noc była dla kibiców Kozłów podwójną porażką.. 

Bulls rozpoczęli spotkanie bez odpoczywającego Carlosa Boozera, w wyjściowej piątce całkiem udanie zastępował go Taj Gibson (14pkt i 9zb). Wcale nie gorzej radził sobie wybrany po raz pierwszy do meczu Wschód-Zachód Joakim Noah (12pkt i 12zb). Jak się później okazało to m.in. ci dwaj gracze dali gościom iskrę prowadzącą ich do rekordowej w sezonie dominacji w polu trzech sekund; 66 punktów gości!

O ile przyjezdni prowadzili już po pierwszej kwarcie 23-19 (6 oczek na koncie miał Gibson a 5 dodał Belinelli) to druga odsłona była demonstracją siły Bulls. O dominację na parkiecie Bradley Center postarali się Jimmy Butler i Nate Robinson.  Kwartę celnym lay up’em otworzył młody skrzydłowy,  a następnie byliśmy świadkami serialu punktowego rozgrywającego Chicago. Mistrz wsadów zaliczył 3 trafienia z rzędu i 7 oczek, wyprowadzając Byki na 7 punktów przewagi. Przy niecelnych próbach rzutu gospodarzy oraz stratach przyjezdni kontynuowali swoją passę i trafiając w kolejnych próbach. Trójką popisał się Butler, dwa wsady miejscowym fanom zaprezentował Gibson, po czym drugi serial punktowy w kwarcie zaliczał Robinson (kolejne 7 oczek pod rząd).

Nate podczas samej drugiej odsłony zaliczył 16 punktów prowadząc Byki do wyniku 55-37 przed przerwą.

Kozły próbowały wrócić do gry podczas trzeciej odsłony, kiedy to wyraźnie postawiły one na atak, za sprawą dystansowych trafień Ersana Ilyasovy (1x) oraz Brandona Jenningsa (2x). Przeciwagę dla świetnie punktujących z pomalowanego rywali zaczynał stanowić Sam Dalembert (autor 14 pkt do końca 3kw.).  Bucks tym samym zaliczyły najlepsze 12 minut meczu na poziomie 31pkt, zmniejszając przewagę gości do 11pkt (68-79).

Pierwsze 3 minut finałowej kwarty to popisy nieskuteczności z gry obu ekip. Dopiero Marco Belinelli przerwał niemoc ze strony Bulls, a po chwili wsadem popisał się Butler. Miejscowi próbowali jeszcze zbliżyć się do rywala, m.in. dzięki trafieniom Hensona i Dunleavy’ego, ale ich zapędy szybko ostudził Luol Deng (2 trafienia z rzędu).

Do końca meczu zespół Toma Thibodeau powiększał już tylko przewagę a kolejni gracze z Chicago poprawiali swoje zdobycze punktowe. Znów też dali o sobie znać dwaj główni autorzy wygranej nr. 28 Bulls, Butler i Robinson.

Kluczową statystyką dla obu drużyn okazała się liczba strat; 19-12 na niekorzyść Milwaukee. Skuteczność Robinsona (9-11) i Butlera (8-12) również nie pozostawiała wątpliwości, który zespół był lepszy minionej nocy.

Ciekawostka: Wygraną w Wisconsin Bulls zaliczyli niesamowity wynik 41. wygranych w serii, kiedy zdobywają 100 punktów. Tym samym wyrównali oni najlepszy wynik S.A. Spurs z sezonów 2003-05. Chicago wygrało też po raz 6. z rzędu w Milwaukee i w tym sezonie mają bilans 2-2 z Kozłami.

Wynik: 104-88 (23-19,32-18,24-31,25-20) dla Chicago Bulls.

Punkty: Robinson 24, Butler 18 (6zb), Gibson 14 (9zb), Deng 12 (13zb) i Noah 12 (12zb) oraz  Ilyasova 18 (7zb), Jennings 15 (8as), Dalembert 14 (13zb), Ellis 12 i Dunleavy 11.

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

9 komentarzy

  1. blabla pisze:

    czy tylko mi sie wydaje, że Nate będzie lepszym zmiennikem dla Rose’a niż Hinrich?

    • woy9 pisze:

      sam niedawno narzekałem na formę zmienników Bulls, a tu nagle powstaje kłopot bogactwa..

  2. kosmos111 pisze:

    „Atomowe Myszy” widzę wpadło w ucho :D

  3. GPRbyNBA pisze:

    Ja tez bym jego wolał Robinsona. Daje energię zespołowi a hinrich usypia raczej.

  4. DRK pisze:

    Nie wiem czemu chcą sprzedać Nate’a… . Nate dla mnie jest lepszy od Kirka. Hinrich jest za stary na Byki ;D

    • spoon pisze:

      nie chcą sprzedać tylko problem jest z podpisaniem go w przyszłym roku – wiadomo salary cap + wstręt przed płaceniem podatku

  5. blabla pisze:

    jak to chcą sprzedać Nate’a?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *