Kryzys w Houston coraz bardziej wyraźny

Dzięki dobrej dyspozycji Andrieja Kirilenko i Luke’a Ridnoura zespół Minnestota TimberWolves pokonał na własnym parkiecie ekipę Houston Rockets 92-79. Dla zespołu gości była to już siódma porażka z rzędu, a to pokazuje jak poważny problem ma zespół Kevin McHale’a. Do niedawana w każdym meczu Teksańczycy rzucali ponad sto punktów swoim rywalom, a dziś nie potrafili przekroczyć bariery 80 pkt w meczu. Wyraźnie w ofensywnej machinie z Houston coś się zacięło.

timberwolves-mn-logo-nba2

Gdyby spojrzeć na listę nieobecnych w składzie drużyny z Minneapolis to wydawać by się mogło, że faworytem meczu będą gracze Houston Rockets. Rick Adelman nie mógł bowiem skorzystać z usług: Chase Budingera (byłego gracza Rockets), Kevina Love, Nikoli Pekovica, Aleksieja Szweda, Brandona Roya, Dante Cunninghama Josha Howarda czy też Malcolma Lee. Rakiety natomiast nie licząc Royce White’a, który ma zupełnie inne problemy, zagrały w najsilniejszym składzie. Biorąc jednak pod uwagę formę i wyniki Rockets w ostatnich grach ich zwycięstwo wcale nie mogło być już takie pewne dla obserwatorów NBA.

Już od początku meczy swój styl gry narzucili rywalom zawodnicy z Minneapolis. W ataku znakomicie spisywali się Andriej Kirilenko oraz Luke Ridnour. Zwłaszcza obrońca Leśnych Wilków dawał się we znaki defensywie Rockets zdobywając punkty zarówno rzutami z dystansu jak i po wejściach pod kosz. Dzięki tej dwójce po dwunastu minutach ich zespół prowadził 21-16.

Kiedy w drugiej kwarcie na boisku pojawili się rezerwowi Rakiet gra wyraźnie się wyrównała. Carlos Delfino ponownie swoimi trójkami dawał bardzo dużo ofensywie Houston. Także Greg Smith efektownymi dunkami łatwo zdobywał punkty dla swojej ekipy. Wilki odskoczyły jednak ponownie na dystans 8-10 pkt, gdy na boisko powrócili gracze z wyjściowego składu. Dzięki takiemu obrotowi sytuacji na boisku gospodarze prowadzili do przerwy 44-38.

Trzecia odsłona, a szczególnie jej początek to totalna katastrofa w wykonaniu graczy Kevina McHale’a. Zaczęli tą kwartę od skuteczności 2/14, z czego skrzętnie skorzystali rywale. Ponownie gra dwójki Kirilenko-Ridnour wywindowała wynik na ponad 10 pkt przewagę. W końcówce Rockets trochę ochłonęli i zaliczyli run 9-2 dzięki czemu przed finałową kwartą uzyskali dość korzystny dla siebie wynik (59-63), zwłaszcza biorąc pod uwagę ich słabą grę, jaką pokazali.

W obliczu wielu kontuzji w barwach TimberWolves zagrali dwaj gracze zakontraktowani na 10 dniowe umowy. Byli to Micheale Gelabale oraz Chris Johnson. Pokazali się oni z bardzo dobrej strony i można śmiało stwierdzić, że dzięki ich grze gospodarze odnieśli zwycięstwo w dzisiejszym meczu. Francuz wszystkie swoje 11 pkt zdobył w ostatnich 12 minutach gry, a Johnson, który w całym meczu zanotował 15 oczek, aż trzynaście zdobył właśnie w końcowej odsłonie. Mimo wysiłków Jamesa Hardena, który starał się brać na siebie ciężar zdobywania punktów Rakiety były wyraźnie słabsze tego dnia od zdziesiątkowanych kontuzjami rywali i przegrali w Target Center 79-92.

W zespole Ricka Adelmana najlepszym strzelcem był Kirilenko, który zakończył zawody z 21 pkt oraz 11 zbiórkami. Dzielnie wtórował mu Ridnour. Gracz ten miał 16 pkt. Wspomniana dwójka Gelabale i Johnson zakończyła mecz z kolejno 11 i 15 pkt.

Dla Rakiet najwięcej oczek rzucił James Harden (18), ale ponownie zagrał bardzo przeciętnie. Przestrzelił wszystkie siedem rzutów za trzy i znowu miał najwięcej strat w swoim zespole (4). Carlos Delfino trafił 4 trójki na 9 prób i jako jedyny zagrał na swoim normalnym poziomie z ekipy Teksańczyków.  Na pochwałę zasłużył też Greg Smith, który dzięki 8 zbiórkom był najlepszy w tej statystyce wśród gości. Silny skrzydłowy z Houston rzucił też 12 pkt.

HOUSTON ROCKETS (21-21) – MINNESOTA TIMBERWOLVES (17-20) 79-92

(16-21, 22-23, 21-19, 20-29)

J. Harden 18 pkt, C. Delfino 15 pkt, G. Smith oraz J. Lin po 12 pkt – A. Kirilenko 21 pkt, L. Ridnour 16 pkt, C. Johnson 15 pkt.

 

 

Paweł Kołakowski

Od lat wierny kibic Houston Rockets i wielbiciel Charlesa Barkleya (głównie z czasów gry w Suns). Wychowany na transmisjach NBA w TVP2 wspominający z łezką w oku te godzinne transmisje w piątkowe popołudnia z komentarzem Szaranowicza i Łabędzia :). Ahh te lata 90-te :)

3 komentarze

  1. hydro 12 pisze:

    Hardenisko zrobi chyba odjazd przed playoff

  2. hydro 12 pisze:

    to znaczy że Harden nie zagra sobie w obecnym sezonie w playoff. Widzę, że moja wypowiedź została nie tak napisana jak była pomyślana. Oczywiści chodziło o to że przeczuwam odpadnięcie Houston po sezonie zasadniczym. Przepraszam za błąd

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *