Jazz po raz kolejny słabsi od Clippers

Los Angeles Clippers Logo200px-Utah_Jazz_logo,_(2010_'new_look').svgTo juz po raz trzeci drużyna z Salt Lake City podejmowała w tym sezonie, obecnie najlepszą drużynę w lidze. Obydwa mecze były bardzo zacięte i towarzyszyły im duże emocje. Dzisiejsze spotkanie między tymi drużynami odbyło się w Los Angeles w hali STAPLES Center.

Pierwszą kwartę zarówno gospodarze jak i goście zaczęli bardzo dobrze i przede wszystkim skutecznie. W drużynie gospodarzy najbardziej imponował Caron Butler, który w pierwszych 12 minutach meczu zdobył aż 17 pkt. Początek tego spotkania polegał głównie na wzajemnej wymianie punktów. Ze strony drużyny z Utah, w mecz dobrze „wszedł” Al Jefferson, który miał na swoim koncie 8 pkt i 2 zbiórki. Pierwsza kwarta zakończyła się wynikiem 29:24 na korzyść Clippers.

Druga kwarta nie różniła się za bardzo od pierwszych 12 minut, ponieważ cały czas utrzymywała się kilkupunktowa przewaga gospodarzy, a drużyna Jazz próbowałą się do nich zbliżyć. Na parkiet weszli rezerwowi gospodarzy, którzy nie byli skuteczni w swoich rzutach. Pierwsza część gry należała do gospodarzy, którzy po 24 minutach gry wygrywali 54:45.

Do połowy spotkania w Clippers zdecydowanie najlepiej punktował Caron Butler, który na swoim koncie miał już 17 pkt (5-5 za 3), 3 zb i 2 prz. Dobrze grał również środkowy drużyny z Los Angeles DeAndre Jordan (8 pkt, 5 zb) oraz Chris Paul (6 pkt, 6 ast i 2 prz). Po stronie gości najlepszym punktującym był Al Jefferson, który zdobył 10 pkt, 3 zb i 2 ast oraz rezerwowy gości Gordon Hayward (9 pkt, 5 zb, 1 ast).

W tym spotkaniu trochę zawodził Randy Foye, który ostatnio zagrał naprawdę bardzo dobry mecz, w którym zdobył 28 pkt. Po stronie Clippers podobnie jak w poprzednim meczu z Jazz zawodzili rezerwowi. Po 24 minutach spotkania zdobyli oni tylko 14 punktów, w tym 6 punktów Crawforda i 4 punkty Bledsoe.

Skuteczność Jazz do połowy nie była na najlepszym poziomie, ponieważ wynosiła tylko 35% celnych rzutów z gry. Wręcz przeciwnie grali gospodarze, których skuteczność wynosiła równe 60% z gry i 55% za 3.

W kolejnych 12 minutach goście trafili dwie „trójki”, ale odpowiedź Clippers i dobrze grającego Butlera nie zmieniła wyniku. Trzecia kwarta nie była zbyt szczęśliwa dla Blake’a Griffina, któremu sędziowie na 9 minut przed końcem zagwizdali 4 faul, przez co musiał opuścić parkiet. Po 6 minutach gry przewinienie techniczne popełnił DeMarre Carroll, przez co przyjezdni wygrywali już 71:59. „Nutki” z Utah powoli zmniejszały przewagę Clippers i podczas nieobecności na parkiecie Griffina, gospodarze prowadzili już tylko 75:74. Do tego wyniku doprowadziła głównie dobra gra Jeffersona (21 pkt) i Haywarda (15 pkt). Po odrobieniu tej przewagi przez Jazz, Del Negro zmuszony był wziąć czas i przerwać dobrą serię gości. Ostatecznie trzecia kwarta skończyła się wynikiem 79:76 dla Los Angeles Clippers, a czwarta kwarta zapowiadała się naprawdę ciekawie.

Ostatnia kwarta zaczęła się od punktów Jamala Crawforda. Szybkie punkty gospodarzy i niecelne rzuty zawodników Jazz doprowadziły do zwiększenia przewagi, ale po faulu technicznym Matta Barnes’a różnica punktów między drużynami wynosiła tylko jeden punkt. Początek tej kwarty zdecydowanie należał do kandydującego do nagrody Sixth Man of Year, czyli do wspomnianego wcześniej Crawforda. Trafił on bardzo ważną „trójkę”, która zwiększyła na długo przewagę gospodarzy. Na 6 minut przed końcem spotkania, do gry powrócił Blake Griffin.

Gdy do końca spotkania były już tylko 3 minuty, Matt Barnes po podaniu od Paula trafił z rogu boiska za 3, dzięki czemu Clippers wygrywali z Jazz 98:90. Od tego momentu w Jazz, piłka była zazwyczaj oddawana do Jeffersona, który nie straszył skutecznością w końcówce tego meczu. Półtorej minuty przed końcem spotkania przewaga gospodarzy wynosiła już 12 punktów i wydawało się, że jest już po meczu. Goście nie trafiali naprawdę niczego, a Chris Paul prowadził drużynę do zwycięstwa. Mecz zakończył się wynikiem 107:96 dla Clippers i gospodarze wygrali już swoje 16 zwycięstwo w miesiącu i tym samym wyrównali rekord San Antonio Spurs z sezonu 95/96 oraz rekord Los Angeles Lakers z sezonu 71/72.

W spotkaniu w ekipie z Los Angeles, czterech zawodników zdobyło ponad 10 punktów, a najlepiej zagrał Butler, który „świecił” nadzwyczajną skutecznością ( 10-14 z gry, 6-6 za 3!). W całym spotkaniu zdobył on 29 pkt, 3 zb i 1 ast, a oprócz niego bardzo dobrze zagrali: Paul (19 pkt, 9 ast oraz 5 prz) i Crawford (19 pkt, 4 zb, 3 ast). Czwartym zawodnikiem, który zdobył więcej niż 10 pkt jest Jordan (14 pkt, 6 zb, 2 blk).

Po stronie Jazz zdecydowanie świetny mecz zagrał Jefferson, który ostatecznie mecz zakończył z 30 punktami, 8 zbiórkami i 2 asystami. Dobrze w meczu wypadli, także Hayward (16 pkt, 5 zb, 2 ast), Favors (11 pkt, 7 zb, 3 ast) oraz zastępujący Mo Williamsa, Tinsley (8 pkt, 11 ast, 2 prz).

Boxscore:

Butler 29, Paul 19, Crawford 19, Jordan 14 – Jefferson 30, Hayward 16, Favors 11, Foye 10

Pomeczowe notatki:

  • To już trzeci mecz z udziałem Clippers i Jazz, a każdemu towarzyszyły naprawdę niezłe akcję i wielkie emocje. Ostatnie spotkanie między tymi drużynami odbędzie się 23 lutego. Liczę na to, że obydwa zespoły po raz czwarty przyniosą nam spore emocje i ciekawy wynik.
  • To już 17 raz z rzędu Clippers okazują się lepszą drużyną. Zdecydowanie jest to godne pochwały i nie byłoby źle jeśli ich passa utrzymała się jeszcze naprawdę długo.

Mateusz Musiał

Fan NBA od 2010 roku. Najbardziej oddany jest młodym zespołom takim jak Clippers. Wierny fan Chrisa Paula i Derricka Rose'a. Mimo niższego poziomu często bywa na meczach PLK. Miłośnik serii gier NBA 2K.

1 Odpowiedź

  1. monty pisze:

    Butler 10-14

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *