Łzy McHale’a, Rakiety lepsze od Celtów

Wszystkie potyczki z Boston Celtics są dla trenera Kevina McHale’a wyjątkowym przeżyciem emocjonalnym. Legenda Celtów spędziła w klubie z Bostonu całą karierę, będąc jednocześnie częścią legendarnej ekipy. Dziś te emocje były szczególnie widoczne, a w samym meczu Rockets pokonali gości ze stanu  Massachusetts 101-89.

8xe4813lzybfhfl14axgzzqeq

Przed rozpoczęciem spotkania mieliśmy minutę ciszy ku uczczenia pamięci ofiar wczorajszej masakry w szkole podstawowej w Newton. Jednak jak się okazało później nie była to jedyna wzruszająca serca chwila, z którą mieliśmy do czynienia wczorajszej nocy.

Na boisku początkowo lepiej prezentowali się gospodarze, którzy szybciej operowali piłką, a także lepiej wyglądali w walce pod oboma koszami. Liczne punkty z „pomalowanego pola” pozwoliły zyskać Teksańczykom ośmiopunktowe prowadzenie po 12 minutach.

W dalszej części gry dobra gra Paula Pierce’a oraz Rajona Rondo pozwoliła na objęcie prowadzenia przez zespół Doca Riversa. Pierwszy nie tylko zdobywał punkty, ale także świetnie znajdował lepiej ustawionych kolegów. Rondo natomiast po penetracjach podkoszowych cały czas nękał defensywę Houston. Słabsza dyspozycja strzelecka Rockets ustąpiła dopiero pod koniec I połowy przez co to Boston wygrywał po 24 minutach 45-43.

Po przerwie z większym rezonem rozpoczęli podopieczni McHale’a dzięki czemu szybko odzyskali przewagę, którą z minuty na minutę powiększali. Dobra gra Jamesa Hardena oraz Grega Smitha cieszyła oko, a jednocześnie pozwalała zyskiwać korzystny rezultat.

Kiedy wydawało się, że zawodnicy Rockets mają wszystko pod kontrolą trójka Pierce’a na pięć minut przed końcem meczu zmniejszyła stratę gości do sześciu punktów i zapowiadało to gorącą końcówkę, w której Boston mógłby powalczyć o wygraną. Kluczową postacią okazał się jednak Toney Douglas, który zaliczył sześć kolejnych punktów i praktycznie przesądził losy meczu. Rakiety wygrały ostatecznie 101-89.

Najbardziej emocjonująca chwila nastąpiła po zakończeniu spotkania, kiedy do trenera McHale’a podszedł Kevin Garnett. Przypomnijmy, że to McHale wybierał Garnetta w drafcie do Minnestoty TimberWolves i obaj panowie mają ze sobą bardzo dobre kontakty. Gdy K.G składał kondolencję trenerowi Rockets z powodu straty córki w oczach trenera pojawiły się łzy, których nie zdołał ukryć i wyraźnie wzruszony opuszczał ławkę w Toyota Center.

W drużynie z Houston najlepszym strzelcem był James Harden, który rzucił 21 pkt. Bardzo dobre zawody zagrał Chandler Parsons, który konto punktowe gospodarzy powiększył o 15 pkt. Zabrakło mu jednej zbiórki i dwóch asyst, aby zaliczyć triple-double, a osiem asyst w meczu pozwoliło mu zostać najlepszym podającym swojego zespołu. warto odnotować kolejny dobry występ Grega Smitha, który udowadnia, że jest ważnym ogniwem swej ekipy. W rywalizacji z Celtics nawiązał do niedawnego występu przeciw LA Lakers. Dziś rzucił 20 oczek i zebrał 6 piłek przyczyniając się w ogromnym stopniu do wygranej.

W Bostonie wyróżnili się Paul Pierce i Rajon Rondo. Pierwszy rzucił 18 pkt, natomiast rozgrywający Celtów prócz 15 pkt zapisał na swym koncie także 13 asyst. Wspomniany też Garnett zakończył mecz w Houston z dorobkiem 14 pkt i 5 zbiórek.

Kolejne spotkanie Rockets zagrają w niedziele w Toronto, a Boston dzisiejszej nocy zmierzy się w San Antonio ze Spurs.

BOSTON CELTICS (12-10) – HOUSTON ROCKETS (11-11) 89-101

(19-27, 26-16, 25-32, 19-32)

P. Pierce 18 pkt, R. Rondo 15 pkt, K. Garnett 14 pkt – J. Harden 21 pkt, G. Smith 20 pkt, Ch. Parsons 15 pkt

 

Paweł Kołakowski

Od lat wierny kibic Houston Rockets i wielbiciel Charlesa Barkleya (głównie z czasów gry w Suns). Wychowany na transmisjach NBA w TVP2 wspominający z łezką w oku te godzinne transmisje w piątkowe popołudnia z komentarzem Szaranowicza i Łabędzia :). Ahh te lata 90-te :)

4 komentarze

  1. Geo pisze:

    Strasznie współczuję coachowi McHale, co mecz otrzymywać kondolencje też nie jest budującym przeżyciem. Uścisk Garnetta z McHalem pokazuje że NBA to nietylko koszykówka, piękna chwila. Dużo bym dał aby się dowiedzieć jakie słowa usłyszał coach McHale.

  2. Michaał pisze:

    Do Autora:

    Paweł powiedz proszę jak to jest dokładnie z kasą na przyszły sezon w Houston? Z tego co pamiętam to mają jeszcze miejsce na jeden maksymalny kontrakt tak? Pytam bo jestem ciekawy jak to się może wszystko potoczyć. Jest już lider drużyny Hatden, którego nie było od czasów Yao i T-Maca. Mam wrażenie, że czuje się tam dobrze i ma jeszcze zapas talentu do rozwinięcia, więc ten problem na jakiś czas jest już rozwiązany. Jest świetnie rozwijający się Parsons, który przydałby się chyba w każdej drużynie, bo garnie się do wszystkiego. Jest Asik, który miał być przepłacony, a na razie to zarabia na każdego dolara, którego dostaje i po sezonie w S5 może ustabilizować formę i wskoczyć na 15 ppg i +10 rpg. Jest też Lin, który może wydawać się przepłacony, ale z drugiej strony pokazał też ze Spurs, że jak nie ma lidera to on bierze ciężar gry na siebie jak w NYK i potrafi być wtedy prawdziwym All Starem. Kwestia tylko tego, że trener sobie nie radzi, aby dzielić grę między Lina i Hardena. Największy moim zdaniem problem to PF, bo Patterson jest najsłabszy z S5 i przydały się ktoś wyraźnie lepszy. Pytanie teraz tylko kto? Może ktoś z wolnych agentów w lato, ale jeszcze jakaś wymiana? Jak to widzisz?

    • Geo pisze:

      Z tego co pamiętam to chyba latem wolnym agentem stanie się Josh Smith

    • Paweł Kołakowski pisze:

      Myślę, że będą polować na kogoś dobrego pod kosz. Dobra gra Morrisa i stabilny, ale mający problemy z kontuzjami Patterson mogą być dobrą kartą przetargową w jakiejś wymianie na wypadek, gdyby nie udało się pozyskać kogoś formatu all star. Obawiam się, że Morey uprze się na Gasola, a to chyba nie wyjdzie na dobre, bo Rox grają szybką koszykówkę i Asik z Gasolem w piątce mogliby wszystko popsuć. Poza tym potrzebny jest ktoś, kto wesprze, albo nawet zastąpi Lina w pierwszej piątce – nie jakiś gwiazdor, ale przyzwoity rozgrywający. Rockets mają strasznie dużo strat i spora w tym wina dwójki Lin – Harden. Harden opiera grę o indywidualne akcję i często traci piłkę, a Lin nawet za czasów NYK notował sporo strat. Raptors chcą się pozbyć Calderona, a Pistons na pewno pozbyliby się kogoś z dwójki Stuckey – Bynum (uważam, że to gracze z potencjałem Lowryego). Takie roszady byłyby możliwe w tym sezonie jeszcze, bo Rockets chcą powalczyć o Play off.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *