Lakers rozglądają się za rozgrywającym?

Życie potrafi zaskakiwać, a NBA jeszcze bardziej. Podczas okresu przygotowawczego wydawało się, że Los Angeles Lakers mają aż za dużo rozgrywających. Teraz, po kilku miesiącach, jest jednak zupełnie odwrotnie. Wczoraj pisałem o problemach Steve’a Nasha, a przecież dość poważny uraz ma również Steve Blake, który ma wrócić do gry (przy optymistycznym wariancie) w połowie stycznia. Z tego powodu na placu boju pozostali tylko Darius Morris oraz Chris Duhon.

 

 

Na początku sezonu pewnym punktem pierwszej piątki był Steve Nash. To jak Kanadyjczyk był wykorzystywany pod wodzą Mike’a Browna woła jednak o pomstę do nieba. Gdy wypadł z gry jego miejsce zajął Steve Blake, ale też szybko nabawił się kontuzji. Później próbowany był Darius Morris, aż ostatecznie wygryzł go Chris Duhon. Ten ostatni potrafił zagrać mecz na poziomie 12 pkt i 11 as, ale już w następnym miał tylko 2 pkt i 2 as. Pierwszopiątkowi rozgrywający Lakers należy do jednych z najmniej produktywnych w całej lidze. Dostarczają tylko 5.9 pkt (najgorszy wynik w NBA), 3.7 asyst (29 miejsce) oraz rzucają na skuteczności 38.7% (27 miejsce).

W związku z tak słabymi wynikami oraz wspomnianymi wyżej problemami Mitch Kupchak i spółka postanowili podobno rozejrzeć się za nowym kreatorem gry. Tylko kto mógłby wzmocnić „Jeziorowców”? Pierwsze nazwisko, które się przewija to Delonte West. Były gracz m.in. „Mavs” potrafi nieźle grać. W jego przypadku występuje jednak pewien problem. Biorąc pod uwagę obecną frustrację LAL i to, co West ma pod czaszką do na którymś treningu może dojść do gigantycznej bijatyki bratobójczej. Delonte to taka tykająca bomba, a Lakers bez tego i tak siedzą na minie.

Inną opcją jest podobno Eddie House. Ten doświadczony rozgrywający mógłby być solidnym wsparciem Lakers. Ma tak bogaty bagaż, że Mike D’Antoni na pewno by coś z niego wyciągnął dla siebie. Gdyby House dogadał się z Lakers to byłby jego 10 zespół w NBA.

W takim momencie po prostu znowu musiał wrócić temat Jose Calderona. Od bardzo dawna słychać o zainteresowaniu tym graczem ze strony „Jeziorowców”. Możliwe, że Kupchak wyczaruje jakiś transfer i Hiszpan przeniesie się do Kalifornii. Mówi się, że LAL chcę handlować Gasolem, więc może coś z tego wyjdzie? Calderon stracił miejsce w pierwszej piątce Toronto Raptors na rzecz Lowry’ego. Można odnieść wrażenie, że trochę się już dusi w Kanadzie i przydałaby mu się zmiana otoczenia. Tylko Raptors zapewne łatwo się nie pozbędą tego gracza. Cały czas jest dla nich solidnym wsparciem. W obecnym sezonie Calderon notuje średnio na mecz 9.6 punktów oraz 6.6 asyst.

Kolejnymi na liście potencjalnych wzmocnień są Mike James oraz Jonny Flynn. Ten pierwszy również zwiedził mnóstwo zespołów i ma już 37 lat. Przez ostatnie dwa lata rozegrał zaledwie 15 spotkań. Obecnie jest bez pracy. Mam wątpliwości czy weteran James byłby w stanie zaoferować choć zbliżony poziom co Duhon czy Morris. Z kolei Flynn był swego czasu uważany za duży talent. Został wybrany z 6 numerem w drafcie 2009 przez Timberwolves. W pierwszym swoim sezonie jeszcze coś tam grał (13.5 pkt i 4.4 as), ale kolejne lata to już strata miejsca w składzie i odgrywanie roli dodatku przy wymianach. Przed sezonem próbował załapać się do Detroit Pistons, ale nie znalazł uznania w oczach osób decyzyjnych tego zespołu.

Niektórzy fani Lakers zapewne bardzo żałują, że zespół nie zrobił wszystkiego co mógł, aby ponownie sprowadzić Dereka Fishera. Tymczasem popularny „Fish” trafił niedawno do Dallas Mavericks i prezentuje formę jakiej dawno nie miał – 7.4 punktów i 3.6 asysty.

Zobaczymy co wyjdzie z tego polowania Lakers na rozgrywających. Może to być bardzo przydatna zmiana, ale raczej z serii tych kosmetycznych. Ten zespół potrzebuje jakiegoś wewnętrznego wstrząsu, żeby się obudził…

2 komentarze

  1. Adrian89 pisze:

    Pozycja rozgrywającego to ich najmniejszy problem. Chyba że będzie to ktoś komu zaufa Kobe. Można go wielbić ale każdy powinien zdawać sobie sprawę że to przez taką grę lidera Lakers przegrywa. Lakers są 1-10 kiedy zdobywa 30 pkt- dlaczego? bo wtedy w ataku gra tylko on + Howard cała reszta łącznie zwykle ma mniej rzutów niż on- trafia super. Tylko że kiedy on praktycznie sam rozgrywa ciągle akcje to reszta po kolejnej takiej akcji przestaje być częścią tego ataku. Zarzucał ktoś na tej stronie 2 asysty i 2 pkt Duhonowi a jak ma mieć lepsze staty jak Kobe ciągle rzuca po zwodzie czy po wejsciu albo sam trzyma piłkę i ciuła te 4-5 asyst.
    Kobe w ataku gra swietnie( patrzac na staty) ale w obronie momentami wygląda jakby mu się nie chciało – nie wiem czy D’antoni mu powiedział żeby skupił się na ataku- to by mnie nie zdziwiło. Ale to ma wpływ na resztę – wszyscy grają słabiej w obronie bo primo ich lider sobie nic nie robi z powrotów. Secundo nie biorą udziału w ataku to automatycznie mniej są po prostu w meczu.

  2. Adler pisze:

    To zabawa, ale z ciekawości zapytam. Co sądzicie na temat takiego trade’u? http://espn.go.com/nba/tradeMachine?tradeId=b993cpo

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *