Triple-double Rondo i dogrywka w Filadelfii

Spotkanie Sixers z Celtics było zapowiadane jako kolejne starcie w rywalizacji, która elektryzowała kiedyś kibiców na wschodnim wybrzeżu. Głównymi aktorami widowiska mieli być rozgrywający Jrue Holiday i Rajon Rondo.

Pierwszego w roli lidera zastąpił Evan Turner, który ewidentnie bardzo lubi grać przeciwko C’s. Drugi natomiast pokazał (zwłaszcza w pierwszej kwarcie) dlaczego należy mu się miejsce wśród najlepszych PG ligi.

Drużyna Bilans I kw. II kw. III kw. IV kw. OT Wynik
Boston Celtics 10-9 28 22 20 19 5 94
Philadelphia 76ers 11-8 28 18 26 17 6 95

W skrócie

Rondo w ciągu otwierających 12 minut zgromadził 10 punktów, 8 zbiórek i 5 asyst. Jak wyliczyli statystyce miał udział w 23 z 28 punktów swojego zespołu w pierwszej kwarcie.

Sixers nie mieli jednak zamiaru pasywnie przyglądać się jego wyczynom. W sytuacji, gdy Doc Rivers postanowił skoncentrować swoją obronę na Holiday’u, większy ciężar na swoje barki musiał wziąć Evan Turner. W rywalizacji z Bostonem nie jest to dla niego problem. W dwóch spotkaniach tego sezonu przeciwko C’s notuje średnio 25.5 ppg, 10.5 rpg i 4.5 apg.

Po ofensywnie nastawionych 12 minutach, w drugiej kwarcie u obu drużyn spadła skuteczność. W dużym stopniu wynikało to ze zmian wprowadzanych przez obu szkoleniowców i tego, że ich rezerwowi (z wyjątkiem Jeffa Greena i Spencera Hawesa) byli wczoraj bardzo pasywni.

Do szatni goście schodzili z czteropunktowym prowadzeniem. Rondo do triple-double brakowało już tylko dwóch asyst, a najskuteczniejszym graczem spotkania był w tym momencie Paul Pierce, który po słabym starcie miał na koncie już 15 punktów.

Trzecią kwartę lepiej rozpoczęli 76ers. Wciąż świetną dyspozycję prezentował Turner, a po punktach niepilnowanego w pomalowanym Allena wściekły Rivers musiał prosić o czas. W tym momencie, biorąc pod uwagę jeszcze końcówkę drugiej kwarty, gospodarze notowali serię punktową 14-2. Złą passę przerwał dopiero Jason Terry, którego celny rzut z dystansu okazał się jego jedynym koszem z gry w całym spotkaniu (1/12).

Komentatorzy spotkania celnie zauważyli, że w trzeciej kwarcie gra przypominała trochę spotkania znane z asfaltowych boisk na blokowiskach. Gracze, którzy mieli gorącą rękę (Rondo i Pierce vs Holiday i Turner) na zmianę przy braku podwajania grali akcje 1 na 1. Pisząc to, trzeba wspomnieć że coraz bliższy powrotu na boisko jest Avery Bradley. Najlepszy obwodowy obrońca Celtics według ostatnich prognoz ma się pojawić na parkiecie za 1-2 tygodni.

Po wsadzie Pierce’a i długiej dwójce Hawesa przed ostatnią odsłoną na tablicy widniał wynik 70-72 na korzyść Sixers. Już w tym momencie atmosfera spotkania była gorąca, a obaj szkoleniowcy rozemocjonowanie biegali przy linii. To co najlepsze było jednak jeszcze przed nami.

W czwartej kwarcie oba zespoły poprawiły obronę. Sixers kilka razy ratowały dość kontrowersyjne gwizdki arbitrów (jak choćby przy spudłowanym wsadzie Younga). Mimo wielu niecelnych rzutów z wyskoku gospodarzy, Celtics nie byli w stanie odskoczyć ponieważ raz za razem pozwalali na ofensywne zbiórki (w sumie aż 17). Doceniając umiejętności Rondo, to nie jest dobry znak jeżeli rozgrywający jest najlepszym zbierającym zespołu.

Ostatnie trzy minuty regulaminowego czasu gry były festiwalem niecelnych rzutów. Z jednej strony Celtics pudłowali w bardzo dobrych sytuacjach (Terry, Green), z drugiej Sixers grali zbyt wiele akcji w izolacji, ale dwa udało im się szczęśliwie trafić (Holiday i Turner) i na 49 sekund do końca mieli dwupunktowe prowadzenie. Po wejściu JETa i niecelnym floaterze, Garnett spudłował dobitkę spod samej obręczy, ale Holiday nie był w stanie ich za to ukarać i na 14 sekund przed syreną posiadanie znowu było po stronie Bostonu. Tym razem KG się nie pomylił. Jego rzut z półdystansu był czysty jak łza, a jak się chwilę później okazało doprowadził do dogrywki ponieważ najpierw gospodarze stracili piłkę w rogu boiska, a rzut Rondo równo z syreną był minimalnie zbyt długi.

Dogrywka rozpoczęła się bardzo źle dla Sixers. Nie dość, że po chwili przegrywali, to stracili jeszcze Jrue Holiday’a, który zaliczył szósty faul. Ciężar gry wziął na siebie Thaddeus Young, którego cztery punkty pozwoliły na odzyskanie prowadzenia. Długie akcje i niska skuteczność sprawiły, że o wyniku miało zadecydować jedno posiadanie. Po celnej trójce Greena w lepszej sytuacji byli znowu goście.

Evan Turner wytrzymał ciśnienie. Pomimo wcześniejszych pudeł nie bał się wziąć na siebie odpowiedzialności. Trafił trudny rzut z wyskoku po zatrzymaniu, a na zegarze pozostało tylko 3.9 sekundy. Wilkins szybko wykorzystał dostępny faul na The Truth, a przy kolejnym wznowieniu piłka trafiła do KG. Ten odegrał do Rondo, a rozgrywający schodząc do linii końcowej się poślizgnął i zaliczył airball.

Rewanż już jutro w Bostonie. Na 100% będą emocje.

Ciekawostki:

  • Kevin Garnett jest najbardziej produktywnym graczem C’s w wieku 36 lat w historii. Na zbliżonym poziomie w tym wieku grał tylko Robert Parish.
  • Rondo był bliski wczoraj pobicia rekordu LeBrona Jamesa i najszybszego triple-double w ostatniej dekadzie (24 min i 23 sek).
  • Sixers wygrali spotkanie mimo tego, że trafili zaledwie 2 razy z dystansu (w 11 próbach).
  • Na korzyść gospodarzy działała duża liczba strat Celtics (18), którze przełożyły się na aż 21 zdobytych punktów.
  • Triple-double Rondo jest jego 14-tym w karierze i pierwszym w tym sezonie.

Filmowe podsumowanie spotkania

[youtube=http://youtu.be/WEZWwORFrfY&w=585]

Boxscore

Celtics: Garnett 17, Bass 2, Pierce 27, Rondo 16, Terry 4, a także Green 19, Sullinger 0, Wilcox 4, Lee 5

Sixers: Allen 8, T. Young 17, Turner 26, Holiday 15, Richardson 13, a także Moultrie 0, Wright 2, Hawes 10, Wilkins 4

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

5 komentarzy

  1. GeoClippers pisze:

    Terry wypad do D-League! Ten facet nie zrobił totalnie nic we wczorajszym meczu. Ba! Mając 1-12 penetruje w niemal ostatniej akcji (zapomniałem jak się nazywa ostatnia minuta gry – crunch? clutch?).. 44 minuty spędził na boisku, Doc WTF?! Lee to druga pomyłka, ale przecież był jeszcze Barbosa, który chyba nawet dresu nie zdjął. Nawet Kris Joseph byłby lepszy bo gorzej być nie mogło..
    No i tyle turnoverów :( Boston był lepszy, ale przegrał na własne życzenie. Przykre.

    • Szuwarek pisze:

      W tym meczu Terry nic nie wniósł, to prawda. Jednak kilka ostatnich spotkań dawał regularnie 10+ punktów. Barbosa nie wychodził, bo jak Rondo gra 40 minut, to zostaje tylko 8 do dyspozycji. Moim zdaniem w tej rotacji nie powinno mieć miejsca dla Lee, bo on sobie kompletnie nie radzi. Z utęsknieniem czekam na powrót Bradleya. Bradley powinien wrócić do pierwszej piątki, a Terry niech wychodzi w drugim unicie i razem z Greenem niech zdobywają punkty. Lee na głęboką ławkę.

  2. Szuwarek pisze:

    Muszę powiedzieć, że pomimo porażki to był zespół Celtics jaki chciałbym oglądać. Defensywnie zdecydowanie najlepszy mecz w sezonie. Moim zdaniem Rivers trochę za długo trzymał Pierce’a na parkiecie. On jednak nie wytrzymuje przy 40+ minutach na boisku. W końcówce nie trafił kilku prostych rzutów i pewnie ze 2 osobiste by trafił więcej, gdyby był wypoczęty. Mimo wszystko jestem zdania, że więcej powinien grać Sullinger. Jeff Green radzi sobie bardzo dobrze i powinien grać dłużej zamiast Pierce’a, żeby Paul był świeży na końcówki. Z resztą coraz częściej końcowa piątka to Rondo – Terry – Pierce – Green – Garnett i to się sprawdza. Green jest ciut za słaby fizycznie, aby być typową 4, ale lepsze to niż Bass, czy Sullinger. Cieszy info o stanie zdrowia Bradleya. Powinien on dać sporo tej drużynie, bo Lee jest jednak póki co najsłabszym ogniwem z ławki. Jeżeli utrzymają ten poziom w defensywie, a myślę, że będzie jeszcze lepiej, to widzę Celtów rosnących w siłe i jeszcze przed All-Star Game będą mieć około 60% zwycięstw. Przydałby im się ktoś wysoki, bo zbiórki wciąż są sporym problemem i w zasadzie dzisiaj przegrali przez to mecz. Moim zdaniem powinni wymienić Bassa, bo za niego dostaliby kogoś sensownego.

  3. GeoClippers pisze:

    Piątka dla Ciebie, bo wszystko co napisałeś to czysta prawda. Jedynie warto wspomnieć o stratach, które również, a może nawet bardziej niż zbiórki, zaważyły na porażce.

  4. goandrewgo pisze:

    Tak jak @Szuwarek pisze: to rzeczywiście był najlepszy mecz Bostonu w tym sezonie. A dlaczego przegrali? Jason Terry.
    I want Ray back!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *