Bohater i antybohater tygodnia 2012/2013 (4)

Witam! To był bardzo gorący tydzień. Był niby jeden dzień wolny od meczów, ale pozostałe wyrobiły średnią emocji ponad normę. Mieliśmy prawdziwy wysyp dogrywek, a co za tym idzie, mnóstwo nerwowych końcówek. Dodatkowo nie brakowało innych ciekawych wydarzeń. Taki Paul George okazał się nowym rekordzistą trójek w jednym meczu jeśli chodzi o Pacers. Jestem miłośnikiem lat 90-tych i wszystko, co z tamtego czasu jest dla mnie święte. Przecież rzuty z obwodu to synonim Reggie’go Millera. On chyba trafiał za trzy już przebierając się w szatni przed meczem czy wyłączając budzik każdego ranka, a teraz został niespodziewanie zdetronizowany. Jestem w szoku i pełen podziwu dla George’a. Z kolei taki Kobe Bryant minionej nocy zanotował ciekawe triple-double: 40 punktów, 10 zbiórek i… 10 strat. Ten wyczyn nie przyniesie mu chwały. Dzisiejszy wybór do tej rubryki był naprawdę ciężki.

BOHATER TYGODNIA:

George Hill – ten obrońca Pacers okazał się prawdziwym katem Lakers. W przeciągu ostatnich kilkudziesięciu sekund zadał dwa mordercze uderzenia. Jego wejścia na kosz okazały się nie do powstrzymania. Niezbyt wysoki Hill dwukrotnie zapunktował nad wyciągniętym i bezradnym Howardem. Szczególnie ważny był decydujący rzut na 0.1 s przed końcową syreną. Hill ma za sobą całkiem udany tydzień.

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=spepeV2TeGA&w=585]

 

ANTYBOHATER TYGODNIA:

Tom Thibodeau – jeszcze niedawno Chicago Bulls byli uważani za bardzo poważnego pretendenta do mistrzostwa. Bez swojego lidera popadli jednak w szarą przeciętność. Dobiciem w tej sytuacji był ostatni mecz z Milwaukee Bucks. „Byki” miały wypracowaną bardzo solidną przewagę punktową i spokojnie zmierzali do upragnionego triumfu. Wszystko jednak stracili i pozwolili rywalom wyrwać to zwycięstwo. Bucks stopniowo niwelowali stratę i ostatecznie okazali się lepsi. Ktoś w takiej sytuacji musi być winny. Najłatwiej wytypować do tej roli szkoleniowca. Thibodeau nie był w stanie opanować całej sytuacji. Musi się teraz sporo napracować, żeby na twarzach fanów Bulls znowu pojawił się uśmiech.

1 Odpowiedź

  1. sopranos11 pisze:

    Thibodeau nie ma pomysłu na atak. Boi się grać rezerwami. Po co w zespole jest Butler, Belinelli czy Nazr?? Żeby ławę grzać?? Granie na siłę jedną piątką może się fatalnie skończyć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *