Zatrudnienia Jacksona – gwarantowany sukces czy ryzyko?

Po zwolnieniu Mike Browna ostro ruszyła trenerska karuzela w Los Angeles Lakers. Szybko pojawiło się wiele potencjalnych nazwisk, ale jeden kandydat wysunął się zdecydowanie na przód stawki. Niemal pewne wydaje się, że Phil Jackson zostanie nowym-starym trenerem „Jeziorowców”. Jest to postać, której przedstawiać nie trzeba. Czy jednak powrót tak wielkiego szkoleniowca powinien rozbudzić nadzieje fanów  LAL do granic możliwości?

Ta decyzja wiąże się z wieloma plusami oraz minusami. Postaram się przedstawić największe zalety oraz wady powrotu Jacksona do roli trenera Lakers.

+ Gdzie jest Jackson tam jest sukces. Phil w roli pierwszego trenera przebrnął przez 20 sezonów. Aż 11 z nich przyniosło mu mistrzowskie pierścienie. Niesamowita średnia. Współczynnik zwycięstw jego drużyny wynosi lekko ponad 70%. Te dane liczbowe po prostu muszą budzić podziw. Ten człowiek został chyba stworzony do wygrywania. Na dodatek przez niemal 1,5 roku odpoczywał od koszykówki. Taki charakter zapewne nie może jednak tego wytrzymać. Podejrzewam, że bardzo tęskni za wygrywaniem. dlatego jeśli wróci to ze zdwojoną siłą. będzie miał jeszcze więcej chęci do pracy. Tak wielki trener zrobi wszystko, żeby odejść na dobre w glorii zwycięzcy.

Czas leci, a zdrowie podupada. Phil ma już swoje lata. Skończył 67 „wiosen”. Nie jest już młodzieniaszkiem. Poza tym jednym z czynników ze względu na które zakończył karierę było zdrowie. Nie ma już tej energii do działania jak za dawnych lat. Podobno po tym odpoczynku jest znacznie lepiej, ale ryzyko pozostaje. Nie wiadomo czy będzie mógł z siebie dawać maksimum.

+ Phil doskonale zna się na motywacji. Od lat ucieka się do znanych sobie technik Zen. W jego filozofii medytacja odgrywa ważną rolę przy osiąganiu sukcesu. Potrafi doskonale przygotować swoich podopiecznych do nadchodzących wyzwań. W dzisiejszym zespole Lakers to może być bardzo istotna kwestia. Talentu tam nie brakuje, więc może ta machina potrzebuje mentalnego paliwa, żeby sama ruszyła i swoich przeciwników ruszyła?

– Trójkąty nie są prostą sprawą. Słynna taktyka Jacksona, która pozwoliła osiągnąć mu te wszystkie sukcesy. Trójkąty nie są jednak sprawą prostą. Aby zawodnicy zrozumieli filozofię gry potrzeba czasu, a ten już się skończył. Okres przygotowawczy dawno za nami, a sezon szybko się rozkręca. Pod okiem Jacksona pracowali już tacy zawodnicy jak Gasol, Bryant, World Peace czy Blake. Jest jednak dużo nowych twarzy. Poza tym Phil często narzekał, że np. MWP jest jeszcze daleki od całkowitego zrozumienia trójkątów.

+ Mamy przed sobą niewyobrażalny autorytet oraz człowieka z bardzo wielkim bagażem doświadczenia. Tak krótko można opisać „Zen Mastera”. Jackson zna koszykówkę od podszewki i wielokrotnie na pewno ta wiedza okaże się przydatna. Żaden zawodnik nie spojrzy równie na niego z góry. Niezależnie czy to Kobe czy Johnson-Odom, ale na pewno będzie odnosił się z wielkim szacunkiem. Jackson powinien być dla swoich podopiecznych prawdziwym ojcem czy nawet dziadkiem. To bardzo wskazane przy relacjach trener-zawodnik. To samo tyczy się rywali. Nazwisko Phila budzi podziw i nawet strach. Ten człowiek to prawdziwa legenda. Autor największych sukcesów Chicago Bulls oraz Los Angeles Lakers w ostatnich latach.

– Jackson to materiał wypalony? Takie głosy można było już usłyszeć w sezonie 2010/2011. Lakers grali wtedy bardzo nierówno, a wielu ludzi po cichu mówiło, że era Phila i jego taktyki przeminęła. „Jeziorowcy” potrzebowali zmian. Trójkąty przestały przynosić oczekiwane efekty.

+ Jeśli zmiany nic nie dały to pora wrócić do starego systemu? Bardzo możliwe, że tak. Praca Mike’a Browna zakończyła się dużym niepowodzeniem. LAL spróbowali tych zmian, ale nie wyszło. W takim przypadku najprostszym rozwiązaniem wydaje się powrót do starych, sprawdzonych rozwiązań. Gorzej raczej już być nie może, a Lakers odpoczęli już od Phila, a Phil od nich, więc powinna pojawić się pewna świeżość przy tych starych rozwiązaniach.

– Obecni Lakers nie są zbudowani pod Jacksona. Szczególnie pojawia się tutaj problem na pozycji rozgrywającego. „Zen Master” w swoich mistrzowskich ekipach nigdy nie miał takiego gracz jak Steve Nash. Te drużyny były trochę inaczej skonstruowane. Dlatego istnieje ryzyko, że największe walory Kanadyjczyka mogą nie zostać w pełni wykorzystane.

+ Phil chce dużej władzy. Przy negocjacji umowy Jackson zażądał m.in. większego wglądu w sprawy kadrowe drużyny. Oczywiście chce również sprowadzić swoich ludzi do sztabu trenerskiego. Po prostu chce władzy niemal absolutnej. Jeśli taki człowiek będzie mógł jeszcze bardziej rządzić to może przerodzić się w jeszcze większy sukces. Będzie miał niemal każdy element pod swoją kontrolą.

– Trzeba rozgraniczyć trenowanie od zarządzania. Jeśli ktoś jest od wszystkiego to może się okazać, że jest do niczego. Coach ma za zadanie trenować, a od zarządzania jest menadżer. Mając 67 lat na karku i problemy zdrowotne może być ciężko wszystko połączyć.

 

 

A Wy jak się zapatrujecie na zatrudnienie Phila Jacksona? W Waszych oczach większe są plusy czy minusy? Jakie widzicie zalety oraz wady związane z tą decyzją?

3 komentarze

  1. Boobr napisał(a):

    To najlepszy trener w historii, do tego był w stanie okiełznać charaktery Jordana, Rodmana, Shaqa, Kobego i paru innych. Każda drużyna skorzystałaby z posiadania takiej tuzy na ławce trenerskiej. Wiadomo, nie będzie trenował przez następne 10 lat, ale prawdę mówiąc kto jak nie on ma ogarnąć LA?

  2. Macias napisał(a):

    Odnośnie Phila sam mam wątpliwości mimo że jestem fanem Lakers od 16lat i wiele mu zawdzięczam. Wielką niewiadomą jest podejście Jacksona do Nasha. Jax nigdy nie potrzebował i nie posiadał w drużynie prawdziwego rozgrywającego. Nash jest rozgrywającym z prawdziwego zdarzenia, nie żaden Combo. Jackson jest sprawdzony i mając teraz Bryanta i Howarda przy takim otoczeniu jakie posiada jest w stanie zrobić to co zrobił na początku XIX wieku z duetem Kobe i Shaq. Z drugiej strony zespół posiadający takie indywidualności jak Kobe, Howard, Gasol, MWP, Jamison i mając Nasha, który bez problemu stanowiłby łącznik między nimi wszystkimi nie wiem czy nie lepszy będzie Jerry Sloan. Sloan był trenerem Utah Jazz bodajże przez 23lata i zawsze miał rozgrywającego i wysokich, Stockton – Malone, Williams – Boozer. Zostaje jeszcze D’Antoni, który z powodzeniem prowadził Suns nawet do finału konferencji. Zna Nasha i pozwoliłby mu napędzać zespół a drużyna wydaje się mocniejsza od Suns z tamtych czasów. Wracając do tematu to jedyne pytanie czy Phil będzie potrafił zmienić taktykę pod Nasha, jeżeli nie to nie wiem czy nie lepiej zaryzykować i zatrudnić kogoś kto swoją taktykę opierał na prawdziwym rozgrywającym np. Jerry Sloan. Ps. teraz żałuję, że zamiast Browna nie podpisali Adelmana…

    • gienek napisał(a):

      Sloan odpada, podobno był pytany i zaprzeczył, jakoby był zainteresowany prowadzeniem Lakers…co do Jaxa, to on nie jest głupi i myślę , że ze Steve’a również wyciśnie wszystko co najlepsze, zmodyfikuje taktykę tak, aby grało i huczało…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *