Memphis wygrywa z Rockets

Bardzo dobry początek sezonu mają zawodnicy Memphis Grizzlies. Minionej nocy pokonali oni we własnej hali Houston Rockets 93-85 i odnieśli swoje czwarte zwycięstwo w trwającym sezonie. Rakiety natomiast przegrały po raz trzeci z rzędu, a jednocześnie była to dla nich pierwsza porażka na obcym parkiecie.

Miano jednej z najszybciej grających drużyn w lidze przylgnęło do koszykarzy Memphis Grizzlies od czasu kiedy ich trenerem jest Lionel Hollins. Faktycznie właśnie taką grę zaprezentowali wczoraj gracze z Tennessee z czym zupełnie nie potrafili sobie poradzić ich przeciwnicy.

Samo spotkanie było bardzo zacięte i wyrównane. Pierwsze dwie kwarty to przewaga Rakiet, którzy bardzo dużo punktów zdobywali po wejściach pod kosz. Po 24 minutach zespół z Houston prowadził 46-42. W drugiej połowie gospodarze bardzo szybko wyszli na prowadzenie. Z każdą kolejną minutą ich prowadzenie powiększało się, ale nie o tyle by bezpiecznie myśleć o wygranej. Punktem przełomowym był początek ostatniej kwarty kiedy to po kolejnych punktach Zacha Randolpha oraz dwóm akcjom Wayne Ellingtona (które dały łącznie 5 pkt) ekipa  Grizzlies odskoczyła na sześć punktów (81-75).  Od tego momentu zaczęli oni zupełnie kontrolować mecz, a ich prowadzenie w pewnym momencie sięgnęło 10 pkt. Ostatecznie podopieczni Hollinsa wygrali 93-85 odnosząc czwarte zwycięstwo w pięciu meczach i tym samym zaliczają najlepszy start sezonu regularnego w historii klubu.

Kluczem do wygranej była obrona. Zespół z Memphis zdobył, aż 21 pkt z kontrataku. Jednocześnie sami nie dawali się zaskoczyć rywalom i szybko wracali do obrony bowiem oponenci mieli takowych punktów jedynie 5. Drugim przejawem świetnej defensywy gospodarzy jest 14 przechwytów, z których właśnie spora część determinowała zdobywanie łatwych punktów z szybkich kontrataków.

Świetnie bronił Tony Alen, który miał za zadanie kryć Jamesa Hardena. Gwiazdor z Houston wprawdzie rzucił 18 pkt, ale grał na fatalnej skuteczności (4-18 z gry oraz 1-6 za 3 pkt). Bezradny brodacz został niemal zupełnie wyłączony z gry przez swojego adwersarza, bowiem większość punktów zdobywał z rzutów osobistych.

„Tony Allen did a great job on him and kept him out of his rhythm” – komplementował swojego podopiecznego trener Hollins.

Zawodnicy z Memphis mieli także przewagę zdobytych punktów z pomalowanego pola. Zdobyli 48 pkt z „trumny”, gdy ich rywale o czternaście mniej. Różnica ta wynika nie tyle z lepszej gry ofensywnych graczy podkoszowych co wspomnianych szybkich kontrach.

Jeżeli chodzi o zespół gości to zupełnie zatracili walory z pierwszych dwóch meczów sezonu. Po pierwsze słabiej gra James Harden. W meczach przecie Detroit i Atlancie trafił 28 na 44 rzuty z gry. Później jego skuteczność gwałtownie spadła i grał na skuteczności 18-57 w kolejnych trzech spotkaniach zakończonych porażkami.

Drugim minusem w grze Rakiet jest statyczność. Dziś prawie wcale nie biegali – (jedynie 5 pkt z kontr). Narzekał na to po meczu Jeremy Lin, który cały problem opisał następującymi słowami:

I think we are just not running. We are not running with urgency and speed. Some of it is on me too, not getting back when they do run the ball. We just need to make a conscious effort as a team of getting everybody up the floor, all five guys, and then letting things shake out”

Wśród gości najlepszym graczem był Chandler Parsons, który zdobył 19 pkt mając 50% skuteczność zza linii 7,24 (3 celne na 6 prób). Dobrze zagrał także Omer Asik, który zebrał 13 pkt i zdobył 10 pkt zaliczając tym samym double-double.

W obozie wygranych najskuteczniejszym strzelcem był Rudy Gay – autor 21 pkt oraz 7 pkt. Na pochwałę zasługuję także Zach Randolph, który oprócz kolorowej opaski na głowie wyróżnił się 15 pkt oraz 14 zbiórkami.  Mike Conley natomiast był najlepiej podającym zaliczając w całym spotkaniu 4 asysty.

Memphis Grizzlies następny mecz rozegra we własnej hali, a ich rywalami będą Miami Heat. Rockets natomiast drugi raz w tym sezonie zmierzą się z Detroit Pistons, co będzie okazją do odwrócenia złej passy i jednocześnie odniesienia pierwszej wygranej w Toyota Center w sezonie 2012-13.

HOUSTON ROCKETS (2-3) – MEMPHIS GRIZZLIES (4-1) 85-93

(24-17, 22-25, 22-27, 17-24)

C. Parsons 19 pkt, J. harden 18 pkt, J. Lin15 pkt – R. Gay 21 pkt, Z. Randolph 15 pkt, M. Conley 14 pkt.

Paweł Kołakowski

Od lat wierny kibic Houston Rockets i wielbiciel Charlesa Barkleya (głównie z czasów gry w Suns). Wychowany na transmisjach NBA w TVP2 wspominający z łezką w oku te godzinne transmisje w piątkowe popołudnia z komentarzem Szaranowicza i Łabędzia :). Ahh te lata 90-te :)

1 Odpowiedź

  1. buras pisze:

    Memphis jedną z najszybciej grających drużyn w lidze? Z Randolphem i Gasolem w S5? MEM w zeszłym sezonie notowali 93.5 posiadań na mecz, co daje im 18 miejsce w lidze pod tym względem…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *