Amnesty Rule (1)

Najnowsze raporty dotyczące lokautu mówią o tzw. amnesty clause. Miałoby to być rozwinięciem zasady z 2005 roku znanej jako „Allan Houston Rule”. Drużyna dostanie możliwość pozbycia się jednego kontraktu, czyli zwolnią danego zawodnika, będą płacić mu do końca kontraktu, ale jego zarobki nie będą się liczyć ani do salary-cap ani do luxury-tax. Dzisiaj chciałbym wam pokazać wam moje typy wszystkich drużyn w NBA – kto zostanie „odcięty”? Część 1 – dywizja południowo-wschodnia.

Atlanta Hawks – Marvin Williams

Marvin Williams – ten człowiek przywołuje kibicom „Jastrzębi” same złe wspomnienia. Drugi pick draftu 2005, wybrany przed m.in. Chrisem Paulem, Deronem Williamsem, Danny’m Grangerem czy Monta Ellisem. W kontrakcie zostały mu dwa lata za łącznie 15 787 500 dolarów i opcja zawodnika na 7 i pół miliona dolarów. Nie mówię, że Williams jest zupełnie bezużyteczny, gdyż całkiem dobrze sprawdza się jako back-up z ławki zdobywając średnio 10 punktów i 5 zbiórek, mimo że na parkiecie spędzał najmniej minut od czasu sezonu debiutanckiego. Jednak nie tego się spodziewaliśmy po uczestniku All-American game.

Charlotte Bobcats – DeSagna Diop

Charlotte Bobcats podobnie jak Cleveland Cavaliers mają w planach kompletną przebudowę zespołu. Pozbyto się dwóch dotychczasowych liderów zespołu – Geralda Wallace’a i Stephena Jacksona. W drafcie wybrano mistrza NCAA z Connecticut Huskies – Kembę Walkera oraz silnego skrzydłowego z niewiarygodnym zasięgiem ramion – Bismacka Biyombo. Diop z powodu kontuzja ścięgna Achillesa opuścił większość zeszłego sezonu, a za następny sezon ma zainkasować prawie 7 milionów dolarów. Posiada również opcję zawodnika na 7 372 200 dolarów. W ciągu trzech sezonów z ekipą z Północnej Karoliny DeSagna zagrał łącznie w jedynie 84 meczach…

 

Washington Wizards – Rashard Lewis

„Czarodzieje” zakończyli kampanię 2010/11 z zaledwie 23 zwycięstwami i to chyba pewne, że ten zespół tak jak poprzedni (Bobcats) potrzebuje gruntownej przebudowy. Trzon zespołu już jest – John Wall w swoim sophomore year powinien być jeszcze cięższy do zatrzymania, a patrząc na jego formę w różnych meczach lig letnich można śmiało powiedzieć – chłopak jest w znakomitej formie! Javale McGee poczynił ogromny postęp w porównaniu do sezonu 2009/10 i moim zdaniem zasługuje na 82 mecze w startowej piątce. W tegorocznym drafcie doszedł do Wizards Jan Vesely, który właśnie może okazać się powodem zwolnienia Lewisa. Vesely jest o 3 centymetry wyższy i 4 kilogramy cięższy, ale grają na tych samych pozycjach – SF/PF. Rashard Lewis już od 2-3 lat nie gra na swoim poziomie a ma w kontrakcie niespełna 46 milionów dolarów za 2 lata gry. Wycięcie Lewisa dałoby Wizards większe możliwości na rynku wolnych agentów.

 

Orlando Magic – Gilbert Arenas

Trzeba to powiedzieć – zeszły sezon w wykonaniu Orlando Magic był kompletną katastrofą. Dwight Howard dwoił się i troił, ale w pojedynkę nie był w stanie pokonać Atlanty Hawks, przez co „Magicy” odpadli już w pierwszej rundzie. Od występu w Finałach NBA w sezonie 2008/09 można rzec że Orlando toczy się w dół z każdym kolejnym sezonem. Dwight Howard rozgrywał fenomenalne zawody, i nawet w sezonie regularnym miał wsparcie swoich kolegów z zespołu, jednakże w play-offs drużyna się załamała. Reszta drużyny nie mogła wykorzystać DO-MI-NA-CJI Howarda na poziomie Shaqa czy Wilta Chamberlaina. Hawks wygrali w 6 meczach, do widzenia. Nie wiemy jeszcze co zrobi D12 (dziękuję ci lokaut), ale jeden ruch transferowy powinien być oczywisty. Zwolnienie Gilberta Arenasa. Agent 0 po aferze z bronią nie jest sobą. Transfer do Orlando nie był czysto finansowym ruchem – nie wmawiajmy sobie tego. Arenas miał się w Orlando odrodzić, ale widocznie 62 miliony z kontraktu go przerosły. To chyba nie była niespodzianka.

 

Miami Heat – Joel Anthony

Plebiscyty tego typu powinny być obiektywne i tak jak były moje 4 pierwsze typy, jednakże napisałem na początku że to moje typy, więc nie ujrzycie tutaj sylwetki Mike’a Millera. Jestem chyba jedynym writerem o Miami, który nadal wierzy w tego superstrzelca. Tak więc na pierwszy ogień dałbym Joela Anthony’ego. Oczywiście, „MVP” miał przebłyski geniuszu w play-offs gdzie mimo swoich braków dawał drużynie ogromny boost na pozycji środkowego. Jednakże Anthony to nadal nie jest center z prawdziwego zdarzenia, a takiego właśnie brakuje Miami. Do tego dochodzi jego prawie 12 milionowy kontrakt z opcją zawodnika na niespełna 4 miliony dolarów w sezonie 2014/15. Biorąc pod uwagę to, że Mario Chalmers na pewno otrzyma więcej pieniędzy niż w swoim poprzednim kontrakcie (1 091 100 dolarów za zeszły sezon),  Heat po prostu nie mają na niego pieniędzy. Zatem, niestety ale bye bye Joel, i miejmy nadzieję hello Nene.

W następnej części dywizja centralna.

Mateusz Król

In love with basketball. Go hard or go home.

4 komentarze

  1. Los Angeles Lakers- Luke Walton, jestttt! :)

  2. Geographic pisze:

    Los Angeles Clippers – Ryan Gomes zapewne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *