Mecz wieczoru – na życzenie

W odpowiedzi na Wasze prośby – znalazłem dwa spotkania tej serii i batalii o najlepszą ekipę Zachodu – z 2002 roku. Przed Wami spotkanie numer 4 oraz spotkanie numer 6 wielkiej i pięknej koszykówki pomiędzy najlepszymi ekipami Kalifornii – Los Angeles Lakers vs. Sacramento Kings. Zapraszam!

Boxscore game 4

Boxscore game 6

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

11 komentarzy

  1. CKJE pisze:

    Uuuuuuu nieslawna seria z korupcja w tle – game 6 – najwiekszy walek w histori NBA.

  2. Woy9 pisze:

    Ano;-) prośby spełnione i można analizować a liczę na trash-talk z Waszej strony. Enjoy it!!

  3. stefan pisze:

    tragedia, jak można tak przekręcić mecz?

  4. bulls2006 pisze:

    przydałaby analiza specjalistyczna tego meczu w aspekcie gwizdków, niemniej już w pierwszej akcji, w tej wersji ok 7 minuta, moim zdaniem bibby nie faulował bryanta

  5. bulls2006 pisze:

    LAL mają przynajmniej jeden tytuł, który nie należy do nich. Sędziowie wyszli na ten mecz z zadaniem, aby LAL wygrali ten mecz. Tylko jakoś sakramento nie chciało się poddać. Webber i Bibby gralli rewelacyjnie. Piłka bardzo dobrze chodziła, a asysty w wykonaniuChrisa były rewelacyjne.
    Sędziowie przejęli mecz w połowie trzeciej kwarty, a zwłaszcza od początku czwartej kwarty. Nie ma mowy o pomyłkach, było świadome działanie.
    Co jest dla mnie pewne: nie było fauli: Divaca od 4. do 6., Pollarda chyba 5, i na pewno 6., Webbera 4. i 5. (popełnił później „6” faul, ale sędziowie nastawieni widocznie na divaca gwizdnęli Vlade szósty, a nie Chrisowi).
    też nie było faulu Christiego na 2 minuty, 30 sekund do końca na Bryancie, po których rzucał Kobe dwa wolne.
    Shaq powinien dostać flagrant faul za faul na Funderburke, którego skosił w powietrzu na 2 minuty, 6 sekund przed końcem.
    Kobe prawie złamał nos z łokciem Bibbiemu, a faul na 12 sekund przed końcem zagwizdano Bibbiemu (sędzia stał na wprost, doskonale widział całe zajście), przy chyba 1 pkt przewagi LAL, Bryant trafił dwa wolne i byly trzy punkty.
    Zastanawiam się, ale cięzko stwierdzić, też czy Bryant nie faulował Bibbiego przy ostatnim rzucie za trzy, na 3 s. przed koncem, przy trzech punktach przewagi LAL
    BYło jeszcze wiele kontrowersyjnych gwizdków, ale cięzko stwierdzić czy były faule, wielu sytuacji nie powtórzono.
    Wydaje mi się, ze sędziowanie do krytycznego momentu nie było złe, a później jak poszło w trzeciej kwarcie, to… Nasilało się kiedy Sacramento dochodzili
    Zawodnicy i trener Sacramento nie dowierzali, dziwię się, że mieli w sobie tyle spokoju, trzymali nerwy na wodzy i tylko między sobą wymieniali uwagi i śmiali się z nermów, tragikomizmu tej sytuacji.
    Wg mnie wtedy para Shq- KOby nie była lepsza od Webber-Bibby, Dziwię się, że Bibby nie był w tym czasie gościem meczów gwiazd, bo to co grał było naprawdę bardzo dobre. Szkoda, że Stojakovic wtedy nie mógł dłużej grac. Jeszcze zdrowy i młody był przecież all starem

  6. woy9 pisze:

    naprawdę i mocno przeanalizowałeś ten mecz. dziękuję w imieniu swoim i kolegów za Twoje uwagi. pewnie sypnie się teraz lawina komentarzy. Ja od siebie dodam ,że jak wówczas 99% fanów szkoda było Kings!!

  7. bulls2006 pisze:

    cała przyjemność po mojej stronie. Od początku słyszałem o kontrowersjach wokół tego meczu, ale dopiero teraz go obejrzałem. Jestem ciekawy ile takich meczy miało miejsce, oraz jak zareagowała organizacja Sacramento na takie sędziowanie.
    Abstrachyjąc trochę od sędziowania to gra obu drużyn robi naprawdę wrażenie. super gwiazdy LAL kontra jednak bardziej zespołowo i moim zdaniem ładniejsza gra Sacramento oparta też na wielkim graczu Webberze i dwóch wtedy bardzo dobrych Bibbym (dość szybko, w kilka lat, zjechał z poziomu alls stars do co najwyżej solidnego gracza,choć w tym game 6 jego gra podobała mi się bardziej niż kobe) i Stojakoviciu (choć z problemami zdrowotnymi). Swoją drogą drużyny Adelmana grały zawsze bardzo ładną koszykówkę.

  8. darkcore pisze:

    chłopaki może znajdziecie All-Star Game 1995, pipp mvp w czerwonych butach?

  9. Dawid pisze:

    hej, pomyslcie nad jakims pojedynkiem ze slynnych serii bulls-knicks 1991, 1992 (moze mecz numer 7) 1993 (moze mecz numer 7), 1994,
    aby wielu moglo zobaczyc mlodych mj-pip, same finaly moze ludzie ogladali, ale najzażarciej bylo w tych potyczkach a te pewnie malo kto widzial
    dzieki

  10. saturn pisze:

    Choć mecz oczywiście znakomity, to przyznam się, że żałuję oglądnięcia 4 kwarty. Nie chodzi tylko o samo sędziowanie, bo to oczywiste, ale o grę Shaka i Kobiego.
    Nic specjalnego.
    Adelman rzeczywiście trzymał nerwy na wodzy, gdyby Phil był na jego miejscu, to pewnie byłaby zadyma.

  11. bulls2006 pisze:

    shaq rzeczywiście na siłę pchał się pod kosz, a kobe po prostu wykorzystywał to, że zawsze ktoś drugi musiał asekurować shaqa, zwłaszcza po zejściu Divaca.
    Jednak gra Webbera i Bibbiego rewelacyjna, tak jak i całego teamu z Sacramento, bardzo płynna. Ale jak się ma tak dobrze podających wysokich jak zwłaszcza Webber oraz też Divac oraz trenera, który na taką grę właśnie stawia, to jest co oglądać

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *