Moi najwięksi wygrani NBA Finals

Wiadomo nie od dziś, że każdy z nas wspomina Batmana i Robina tj. Michaela i Scottiego jako graczy, którzy zostali niepokonani w historii finałów NBA. Pip jednego razu był naprawdę blisko by awansować do nich z drużyną Portland Trailblazers – wówczas pojawiłaby się realna szansa na pobicie słynnego kolegi.

Co się nie udało Scottiemu to udało się Robertowi – grającemu dla Rockets, Lakers czy Spurs. Poniżej, w nawiązaniu do historii NBA Finals (patrz też wpis moje najlepsze Finały NBA), prezentuję Wam moich największych wygranych w historii oglądanych przeze mnie finałów.

Robert Horry (7) i John Salley (4)

Pierwszy wygrał więcej tytułów niż sam Michael Jordan i zyskał sobie wielką rzeszę fanów w naszym kraju. Wielu z nas kojarzy go z Willem Smithem, a rozpoznaje go po bardzo ciepłym uśmiechu. Horry na parkiecie jednak nie był aż takim miłym gościem..11-wybór draftu z 1992 roku, po dwóch latach wskoczył do wyjściowej piątki Rakiet, by nauczyć się twardej gry na finałach 1994 roku przeciwko Knicks. W swoich drugich finałach był już na tyle pewny swoich umiejętności, że z powodzeniem pakował piłkę do kosza i dobijał przeciwników swoją trójką. W kolejnych latach, przy trofeach Lakers i Spurs był zawodnikiem bardziej drugiego planu, ale wykazującym się tzw. instynktem zabójcy. Gdy trzeba było Horry brał sprawy w swoje ręce i doprowadzał – rzutami – przeciwników do łez!

Na szczególne wyróżnienie zasługuje jeden z najlepszych ludzi od brudnej roboty – Pająk – John Salley. Były gracz Tłoków, Byków i Jeziorowców jest jedynym (obok Horry’ego) graczem w historii ligi, który świętował tytuły z trzema różnymi ekipami. O ile w Mo-town jego liczba minut była całkiem spora, o tyle w Chicago i L.A. był już typowym zadaniowcem, dosłownie na parę minut. Na pewno pomagał teamom w defensywie i na treningach. Wprowadzał też dobrą energię i chemię do zespołów. Jego specjalnościami były: zbieranie piłek i uprzykrzanie życia podkoszowym rywalom.

Clyde Drexler (1)

Przy nazwisku Szybowca widnieje tylko jedynka..jednak niejeden kolega Drexlera (Barkley,Ewing,Malone) oddałby sporo by mógł się pochwalić tym wymarzonym trofeum. Szybowiec naprawdę latał i mijał obrońców jak przysłowiowe tyczki (nawet w finale NBA przeciwko Jordanowi). To, czego nie udało mu się osiągnąć w Porltand, zdobył w Houston. U boku Horry’ego i Olajuwona zarażał kolegów doświadczeniem, a jego sen o mistrzostwie się ziścił. Mimo swoich latek Clyde urządził prawdziwą lekcję podczas finałów NBA 1995 – Hardaway’owi czy Andersonowi. Trzeba podkreślić, iż Drexler należał i ciągle należy do grona najsympatyczniejszych koszykarzy zza oceanu. Od siebie jeszcze dodam, iż to jest świetny przykład gracza, który wiedział, kiedy ze sceny zejść.

Jason Kidd (1)

38-latek czyli drugi najstarszy człowiek z tytułem mistrza w lidze. Tylko Kareem Abdul Jabbar był starszy, kiedy wygrał tytuł. Jednak Kareem miał już swoje tytuły wcześniej, a dla Jasona był to debiutancki wyczyn! Ciężko nie lubić tego gracza, za jego mądrość w grze, umiejętność przewidywania ruchów przeciwka tj. czytanie gry, koszykarskie IQ na b. wysokim poziomie, a w końcu za niesamowite asysty (niektórzy z Was może pamiętają, ale jak był All Star Game w 1996 roku w San Antonio, a Jason debiutował, to Barkley nie łapał jego podań. Wówczas J.K. podszedł do kolegi i powiedział zacznij szybciej biegać Chuck i łap moje piłki!). Wizz Kidd czyli cudowne dziecko basketu swego czasu udanie wprowadził Nets do finałów NBA, jednak potencjał Sieci był zbyt mały by ograć Spurs bądź Lakers. Teraz w Dallas ma Dream-Dirk&Jason-Team.

Dennis Rodman (5)

Kto nie lubił najbardziej barwnej postaci w historii NBA – wpisywać się pod tekstem;) Dennis-Rozrabiaka był człowiekiem, który najpierw przez lata gnębił Jordana i Pippena, a następnie poprzez San Antonio Spurs, stał się Bykiem (wymiana Rodmana na Perdue była podobnym osiągnięciem włodarzy Bulls, jak później po latach zrobili to Lakers z Gasolem na Browna).
Rodman i Byki z 1996 roku zostali okrzyknięci najlepszym teamem w historii koszykówki na przestrzeni wszystkich lat – wg Sporting News! Byki były najbardziej ofensywnym i najlepszym w defensywie teamem sezonu, dzięki wielkiej sile i niesamowitym umiejętnościom pozyskanego przed sezonem skrzydłowego.
Rodman był pupilem Ś.P. Chucka Daly’ego (do tego stopnia, że był gotów rzucić pracę w Mo-town i przenieść się do New Jersey). W tym (2011) roku dostąpił zaszczytu zastrzeżenia numeru w hali Tłoków. Największą furorę w świecie wywoływały jego coraz to nowe pomysły na kolor włosów oraz rosnąca (wraz z liczbą zbieranych piłek) liczba tatuaży na ciele.
Dwa tytuły z Tłokami, Trzy z Bykami ,a ponadto jeszcze gra dla Lakers czy Mavs – oto we flashowym skrócie zarys kariery wielkiego gracza.

Magic Johnson (5)

Młodsi fani basketu moga kojarzyć Magica z nagrań na Youtube lub z archiwalnych meczów zdobytych w internecie.
O Magicu trzeba powiedzieć jedno – ciężko było (i jest) go nie lubić i podziwiać. Kolejny bardzo sympatyczny gracz w wielkim poczuciem humoru. Kiedy świat obiegła wiadomość, iż Johnson zaraził się wirusem HIV – po latach wydarzenie medialnie porównywane z powrotem Jordana – to wielu moich kolegów przeżywało to jakby śmierć bliskiej osoby (wówczas pojawiło się też stwierdzenie, iż jeśli zostanie znalezione lekarstwo na AIDS to M.J. dostanie je pierwszy).
Na szczęście dla koszykówki Magic został z nami jako gracz słynnego Dream Teamu, trener Lakers, a następnie znów jako czynny gracz (NBA, była też liga szwedzka).
Czym imponował Magic? Podobnie jak Kidd niesamowitymi podaniami ‘no look pass’. Umiejętnością przewidywania wypadków na parkiecie. Niesamowitą łatwością dryblingu i mijania rywali – uwaga – przy wzroście 207cm! Kiedy Magic potykał się z Jordanem w finale NBA 1991 to każdy kibic koszykówki widział dwóch największych graczy, a zarazem najbardziej godnych siebie rywali, w historii gry.
Co ciekawe, obaj panowie bardzo się zaprzyjaźnili ze sobą w Barcelonie podczas Igrzysk. Do tego stopnia, iż Jordan non stop i w wolnym czasie zawracał głowę legendarnemu rozgrywającemu Lakers, dzwoniąc do jego pokoju o każdej porze dnia (Magic a może pójdziemy coś zjeść, a może wyjdziemy coś pozwiedzać..etc.)

Steve Kerr i Ron Harper (przy Bryancie, Fisherze – mającymi również 5 pierścieni)

Kerr i Harper nigdy nie byli czołowymi strzelcami swoich mistrzowskich zespołów. O ile Steve był typowym graczem, wchodzącym na kilka akcji by szukać swoich możliwości do trafienia trójki, o tyle Ron najpierw miał swoje wysokie loty w Ohio (był czołowym strzelcem ligi dla Cavs), a następnie został bardziej defensorem i zadaniowcem Bulls i Lakers. Kariery obu graczy zetknęły się ze sobą w Wielkich Bulls (1996-98), następnie jeden i drugi popędzili do Texasu i Kalifornii by dograć swoje kolejne lata i zdobyć po dwa więcej pierścienie mistrzów.

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

2 komentarze

  1. darkcore pisze:

    Napisaliście o Saleyu: „Były gracz Tłoków, Byków i Jeziorowców jest jedynym graczem w historii ligi, który świętował tytuły z trzema różnymi ekipami.”

    To może napiszecie z iloma drużynami zdobywał tytuł Horry? ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *