Podsumowanie 5. dnia play-offs

W żadnym z trzech rozegranych dzisiaj spotkań nie było niespodzianki. Może jedna – niespodziewanie wysoka wygrana Thunder z Nuggets. Grzmoty prowadzą w serii już 2-0, zaś Spurs i Lakers zwyciężyli i wyrównali stany swoich serii na 1-1.

Denver Nuggets 89:106 Oklahoma City Thunder

W tym meczu trudno było odnieść wrażenie, że seria Thunder-Nuggets jest najciekawszą na Zachodzie. Thunder pozbawili Nuggets nadziei na wygraną już w pierwszej kwarcie, którą wygrali 31:16. W całym meczu udało im się wypracować nawet 26-punktową przewagę i choć po czterech minutach czwartej kwarty Samorodki przegrywały już tylko 10 oczkami, to po time-oucie wziętym przez Scotta Brooksa było już pozamiatane. Sprawy w swoje ręce wzięli Kevin Durant i Russell Westbrook, którzy zdobyli 11 kolejnych punktów Thunder.

Durant zdobył dziś 23 punkty, a Westbrook miał ich 21. Niby gorzej niż w pierwszym meczu, w którym ta dwójka zdobyła 71 oczek, ale dziś poza nimi Thunder mogło liczyć na Jamesa Hardena (18 pkt), Nicka Collisona (10 pkt, 8 zb), Serge’a Ibakę (12 pkt, 12 zb) czy Kendricka Perkinsa (7 pkt, 11 zb).  Poza tym i w obozie Nuggets coś się zmieniło od meczu pierwszego, niestety, na gorsze. Poza Ty’em Lawsonem (20 pkt), Ray’em Feltonem (16 pkt) i Alem Harringtonem (15) w Denver nie było efektywnego gracza. Nene (16 pkt, 9 zb, 2-8 FG!), JR Smith (1-6 FG), Wilson Chandler (0-6 FG), Kenyon Martin (2-6 FG) czy Danilo Gallinari (3-8 FG) psują ‚głębię’ swojego zespołu, która jest ich jedyną siłą w PO. Nuggets zostali zniszczeni na deskach (31-54), dali się powstrzymać na 87 punktach (39% FG). Pocieszający jest natomiast fakt, że Nuggs wymusili większą liczbę strat (15-11), lepiej trafiali za trzy (44% – 33%), a także to, że seria przenosi się do Pepsi Center. Mecz trzeci już w sobotę. Jeśli Denver nie wygrają tego meczu, to być może nie wrócą już do Oklahomy.

Podsumowanie spotkania Nuggets – Thunder

Memphis Grizzlies 87:93 San Antonio Spurs

Wraz z powrotem Manu Ginobiliego (17 pkt) w San Antonio wszystko wraca do normy. Spurs zrehabilitowali się po niedzielnej porażce i wyrównali stan serii. Podkoszowi Grizzlies nie dominowali tak jak w Game 1, wręcz przeciwnie – Marc Gasol (12 pkt, 17 zb) spudłował 7 z 9 prób z gry, a Zach Randolph został wpędzony w foul-trouble i mecz ukończył z dorobkiem 11 punktów i 5 zbiórek. I choć dobre mecze rozegrali Sam Young (17 pkt), Tony Allen (15) czy Mike Conley (13), to Spurs odpowiedzieli starym, dobrym Timem Duncanem (16 pkt, 10 zb), skutecznym Richardem Jeffersonem (16 pkt), nieforsującym rzutów Tonym Parkerem (12 pkt, 7 ast) i dobrym rezerwowym George’m Hillem (16 pkt).

To właśnie Ginobili jest tym, czego brakowało Spurs w meczu pierwszym. Aż 4 jego przechwyty są dobrym dowodem na jego twardą i nieustępliwą grę. Również jego koledzy, szczególnie ci grający pod koszem, grali twardo, przede wszystkim w obronie – zatrzymali Grizzlies na prawie 40% skuteczności i na tylko 44 punktach z pomalowanego. Niedźwiadkom nie szło także na obwodzie – tylko 3 trafione trójki na 14 prób.

Mecz trzeci już w sobotę, w hali FedEx Arena zobaczymy, jak istotna jest przewaga własnego parkietu.

Podsumowanie spotkania Grizzlies – Spurs

New Orleans Hornets 78:87 Los Angeles Lakers

Kto by pomyślał, że przed meczem drugim tej serii fani Lakers będą się zastanawiać, czy zagra Aaron Gray.

Dziś, na szczęście dla Jeziorowców, Chris Paul (20 pkt, 9 ast) nie był tak mocny jak w niedzielę. I choć Trevor Ariza (22 pkt, 7 zb) spisał się dziś lepiej niż w pierwszym meczu, to Lakers dzisiaj wygrali mimo tego, że Kobe Bryant zdobył tylko 11 punktów, a Pau Gasol (8 pkt, 5 zb, 2-10 FG) był taki sam jak w Game 1. Ich słabsze występy swoimi, zdecydowanie lepszymi, przykryli Andrew Bynum (17 pkt, 11 zb) i Lamar Odom (16 pkt, 7 zb).

Lakers mieli łatwo rozbić Hornets, najlepiej w czterech meczach, a tymczasem okazuje się, że jest inaczej. Teraz Hornets mają nadzieję na urwanie chociaż jednego zwycięstwa u siebie, które pozwoli im zachować szanse na zrobienie wielkiej niespodzianki. Lakers najprawdopodobniej podniosą się, ale sam fakt takiej zadyszki Bryanta czy też Gasola, a także zdrowotna niepewność Bynuma nie rokuje najlepiej.

Z drugiej strony – z taką grą, jak dziś, również Hornets nie mają czego szukać. W pierwszym meczu zachwycił Chris Paul, a także rezerwowi. Dziś było po prostu przyzwoicie, choć do ostatnich minut Lakers nie byli pewni wygranej, dopiero trójka Rona Artesta (15 pkt) ‚zamroziła’ mecz.

Nagrody dnia

MVP: Kevin Durant (OKC) – 23 pkt

Drugie miejsce: Andrew Bynum (LAL) – 17 pkt, 11 zb

 

Najlepszy występ w przegranym meczu: Trevor Ariza (NOH) – 22 pkt, 7 zb

Drugie miejsce: Chris Paul (NOH) – 20 pkt, 9 ast

 

Sixth Man of the Day: George Hill (SAS) – 16 pkt, 5 zb, 4 ast

Drugie miejsce: James Harden (OKC) – 18 pkt

 

Piątka dnia: Chris Paul – Kevin Durant – Trevor Ariza – Lamar Odom – Andrew Bynum

 

Najlepsi

punkty: Kevin Durant (23)

zbiórki: Marc Gasol (17)

asysty: Chris Paul (9)

przechwyty: Manu Ginobili (4)

bloki: McDyess, P.Gasol, Arthur, Duncan (3)

Wojtek Żuławiński

Fan Orlando Magic, człowiek od statystycznych ciekawostek. Prawdopodobnie rekordzista świata w liczbie godzin spędzonych na basketball-reference.com.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *