Bohater i antybohater tygodnia (23)

Witam! Tym razem spojrzę trochę w historię. będzie o graczach, którzy swoje minuty sławy mają już za sobą, ale ostatnio sporo można było o nich usłyszeć.

BOHATER TYGODNIA:


Dennis Rodman – to był naprawdę udany tydzień dla „Robaka”. W Detroit Pistons jego koszulka z numerem #10 została zastrzeżona. Występował tam w latach 1986-1993 i w tym czasie zdobył dwa tytuły mistrzowskie.Dodatkowo zostało ogłoszone, że Rodman zostanie wprowadzony do Galerii Sław NBA. Jedno trzeba przyznać, komu jak komu, ale on zasłużył na te zaszczyty. Za co ja zapamiętam Rodmana? Na pewno za sporą dawkę kontrowersji, która dodawała charakteru całej lidze. Przede wszystkim jednak za wspaniałą grę na deskach. Rodman ze zbierania piłek uczynił prawdziwą sztukę. Bezkonkurencyjny król tablic. NBA potrzebuje takich ludzi.

 

 

ANTYBOHATER TYGODNIA:


Shaquille O’Neal – leczył kontuzję, wreszcie wrócił na parkiet, ale chwilę później… nabawił się kolejnego urazu! Podobno to nic groźnego, ale chcę zwrócić uwagę na coś zupełnie innego. W żadnym wypadku nie mam zamiaru ganić za to „Shaqa”! To dla mnie symbol pewnego upadku. O’Neal jeszcze niedawno należał do największych tej ligi. Czas jednak leci nieubłaganie i nie oszczędza nawet takiej gwiazdy. To co się obecnie dzieje z dawnym postrachem strefy podkoszowej to nic innego jak stopniowy upadek tego zawodnika. Jest to obecnie najstarszy zawodnik w całej lidze i trochę się już rozdrabnia. „Shaq” to dla mnie prawdziwa legenda. Jeden z ludzi dzięki którym NBA to liga jaką znamy. Od lat boję się, że nadejdzie dzień, w którym O’Neal opuści zawodowe parkiety. Bez niego to już nie będzie to samo, więc dlatego to wszystko tak mnie przygnębia…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *