I koniec! Zakończyła się faza grupowa EuroBasketu. Było już wiadome kto wychodzi z „polskiej” grupy – ale nieznana była jeszcze kolejność. Dzisiaj zatem to o miejsca 1-4 toczyła się walka. Zapraszam na podsumowanie ostatniego dnia zmagań w Katowicach!

Francja – Islandia 114-74
- tak, wynik odzwierciedla to, co się stało – po pierwszej kwarcie było 36-9 dla Francji,
- przewaga do przerwy wynosiła 32 oczka, a Trójkolorowi zdobyli 66 punktów; wydawało się, że możemy mieć próbę ataku na niedawne wielkie zwycięstwo Niemców nad Wielką Brytanią – ale w drugiej połowie Francja spuściła nieco z tonu i, zwłaszcza w czwartej kwarcie, po prostu „dograła” ten mecz,
- ciężko tu mówić o przebiegu, bo w zasadzie od początku było widać deklasację – Trójkolorowi byli silniejsi pod koszem, dobrze rzucali za trzy…,
- aż ośmiu graczy Francji miało dwucyfrową zdobycz punktową – a już w połowie trzeciej kwarty wszyscy gracze zespołu zapunktowali (do przerwy było to 11/12 – tylko Hifi nie miał wtedy jeszcze ani jednego oczka),
- liderzy punktowi: Zaccharie Risacher (FRA) i Martin Hermannsson (ISL) – po 15 oczek
Izrael – Słowenia 96-106
- najciekawsze spotkanie tego dnia – był to przede wszystkim pojedynek Luki Doncicia z Denim Avdiją,
- Izraelczyk zanotował tego dnia 34 punkty i zebrał 9 piłek; pomagał mu Roman Sorkin, autor double-double – 14 oczek i 11 zbiórek,
- gwiazdą popołudnia był jednak Luka – 37 punktów, 9 asyst i 11 zbiórek; zabrakło jednego kluczowego podania do triple-double (byłby wówczas jedynym graczem w historii EuroBasketu z dwoma TD – a tak musi jeszcze na to poczekać),
- spotkanie niemal do ostatnich chwil było zacięte – w pierwszej połowie Izrael miał swoje momenty, ale Słowenia na trzy minuty do końca Q1 objęła prowadzenie i gdy zespoły schodziły do szatni na przerwę, było 56-43 dla drużyny z Europy,
- przez całą trzecią kwartę nie było wyraźnych zmian w przebiegu meczu – przewaga utrzymywała się w okolicy tych kilkunastu punktów, osiągając w pewnym momencie 15, a przed ostatnią odsłoną – 14,
- Izrael rzucił się do odrabiania strat na początku Q4 i, prowadzony przez Avdiję, zmniejszył straty do raptem 5 oczek (w niecałe 3 minuty), Luka siedział wtedy na ławce – po przerwie dla Słoweńców momentalnie wrócił na parkiet, po czym doprowadził do zdobycia przez swój zespół 5 punktów (trafienie za 2 i asysta przy trójce),
- Luka Magic ponownie zadziało się w Katowicach – magiczne trójki przez ręce sprawiały, że Izrael nie mógł Słowenii dogonić; Luka grał wówczas z czterema faulami, więc, chociaż w obronie nie był aż tak agresywny, to nadrabiał to z nawiązką w ataku,
- pod sam koniec meczu, gdy sytuacja była rozstrzygnięta, a brakowało mu jednej asysty do triple-double, Słoweniec spróbował tylko raz, ale jego kolega nie trafił trójki; po tym Luka nie forsował tej jednej asysty, tylko chwilę później zszedł z parkietu, żegnamy owacjami i okrzykami „MVP”,
- Słowenia, wygrywając, awansowała na trzecie miejsce, jednocześnie spychając Izrael na czwarte; do tego sprawiła, że Francja zapewniła sobie pierwsze miejsce, a Polska drugie – to by było tyle, jeśli chodzi o jakieś niesamowite emocje w naszej grupie.
POLSKA – BELGIA 69-70
- po zwycięstwie Francji i Słowenii był to już mecz o nic – Kosz Kadra zapewniła sobie drugie miejsce, a do tego było wiadome, że będziemy grali w 1/8 z Bośnią i Hercegowiną,
- Polacy wyszli na na parkiet swoim standardowym zestawem: Pluta-Loyd-Ponitka-Sokołowski-Balcerowski,
- w pierwszych minutach przede wszystkim pracowaliśmy nad zbudowanie pewności Olka Balcerowskiego, a po jego zejściu z parkietu – kolejnych rezerwowych (Olejniczak, Gielo, Michalak), a także Michała Sokołowskiego, który nadal nie jest w optymalnej formie w ataku,
- tak naprawdę dużo ciekawszy mecz odbywał się w tym samym czasie na Cyprze, gdzie Grecja walczyła o pierwsze miejsce w grupie (w przypadku porażki spadała na czwarte), zaś Hiszpania o pozostanie w turnieju (zwycięstwo dawało im drugą lokatę) – ostatecznie ekipa Giannisa zwyciężyła 90-86 i obrońcy tytułu nie wychodzą w ogóle z grupy (sam Greak Freak miał 25 pkt, 14 zb i 9 as),
- nasze spotkanie zaś… toczyło się; testowaliśmy różne ustawienia (w tym przez chwilę grę Balcerowskim i Olejniczakiem razem), zaś generalnie od początku drugiej kwarty to Belgia objęła prowadzenie i bardzo długo je utrzymywała, aż do połowy trzeciej kwarty je powiększając,
- dynamika zmieniła się po podwójnym faulu na Sokole (zwykły i niesportowy w tej samej akcji) – Michał trafił 4 wolne, chwilę później 5 punktów dodał Ponitka, po chwili do zabawy włączył się też Loyd – straty zostały w całości odrobione jeszcze przed końcem trzeciej odsłony; po 30 minutach było po 58,
- końcówka była zacięta – trener Milicić, zamiast dać odpocząć liderom, wyznaczył ich do gry, przez co Pluta grał prawie 25 minut, Olejniczak 26, a Ponitka, Loyd i Sokołowski ponad 31 każdy; serio, rytm meczowy był aż tak ważny?
- ostatecznie Belgia zdołała wyrwać zwycięstwo jednym punktem – liderem punktowym Biało-Czerwonym był Mateusz Ponitka, autor 16 punktów, 9 zbiórek i 5 asyst; dla pokonanych 19 oczek miał Emmanuel Lecomte, który na 3.8 sekundy trafił z półdystansu na zwycięstwo (został wybrany MVP starcia),
- mecz był zacięty i oczywiście miał dzięki temu te przyjemne emocje „crunch time’u” – ale były one nieco przytłumione przez to, że spotkanie było realnie bez stawki,
- na meczu byli dzisiaj polscy skoczkowie narciarscy – coś „nie mamy szczęścia” do odwiedzających nas reprezentantów z innych dyscyplin, bo przegraliśmy obydwa mecze, gdy miało to miejsce.
Wideo z highlightsami z meczu Polska – Belgia będzie nieco później – FIBA jeszcze je przygotowuje.
I tak kończą się zmagania w Katowicach. Faza pucharowa od soboty w Rydze, a mecz Polska-Bośnia w niedzielę. Nasza redakcja będzie na miejscu od wtorku, czyli od ćwierćfinału. Do usłyszenia!

You must be logged in to post a comment.