I ruszyliśmy! Pierwszy dzień rozgrywek w Katowicach. Danie główne to oczywiście REWELACYJNE starcie Polski ze Słowenią, ale mieliśmy też ciekawe spotkanie Izraela z Islandią i nieco mniej interesujące Francji z Belgią. Zapraszam na podsumowanie!

Najpierw krótko o dwóch katowickich starciach przed meczem Kosz Kadry:
Izrael – Islandia 83-71
- Skandynawowie przespali początek trzeciej kwarty – Izrael zdołał wtedy odskoczyć i tej przewagi nie udało się już zniwelować,
- przez cały mecz miało się wrażenie, że ekipa z Bliskiego Wschodu dużo łatwiej znajduje sobie dobre pozycje i nie ma problemów chociażby z tworzeniem mismatchów; Islandczycy z kolei, o ile nie udało im się zaskoczyć rywali szybkim atakiem, mieli spore trudności w znajdywaniu dobrych pozycji,
- z drugiej strony ekipa z północy bardzo ładnie dzieliła się piłką – przyjemnie się na to patrzyło, chociaż Izrael dobrze biegał w obronie i niwelował w ten sposób sporo szans Belgów,
- Roman Sorkin zdobył aż 31 punktów; 20 i 9 zbiórek dołożył Deni Avdija; dla pokonanych z dobrej strony pokazał się nowy gracz Anwilu – Elvar Fridriksson, autor 17 oczek.
Belgia – Francja 64-93
- mecz bez większej historii – Francuzi od początku dominowali fizycznie i jakościowo nad Belgami,
- starcie miało kilka naprawdę miłych dla oka zagrań (alley-oppy, bloki…); było też kilka spięć między zawodnikami,
- aż do trzeciej kwarty Francja tak jakby grała oszczędnie – z jednej strony w obronie tłamsili Belgów, ale marnowali też sporo pozycji i nie dominowali; potem jednak przyspieszyli i, poza małymi kryzysami, spokojnie kontrolowali spotkanie,
- zapunktowali wszyscy zawodnicy znad Sekwany, zaś pięciu zanotowało dwucyfrową zdobycz; z drugiej strony żaden nie przekroczył 12 oczek – tyle mieli Elie Okobo i Bilal Coulibaly; najlepszym strzelcem spotkania był Belg Hans Vanwijn, autor 13 oczek,
- byli gracze #plkpl Emmanuel Lecomte i Andy Van Vliet zdobyli odpowiednio 9 i 6 punktów.
Wsad Risachera (warto): https://x.com/EuroBasket/status/1961090709840114039
POLSKA – SŁOWENIA 105-95
Cóż to był za mecz… Zapewne większość z Was go widziała. A jeśli nie, to koniecznie nadróbcie. Było tam niemal wszystko. Wsady, szalone trójki, efektowne zakończenia kwart, spięcia na parkiecie, faule techniczne i niesportowe… Prawdziwa koszykarska uczta. Nie będę omawiał całego spotkania minuta po minucie, ale poniżej trochę suchych faktów, ciekawostek (część z nich dostarczana przez zespół FIBY) i spostrzeżeniami:
- Polacy od początku wyszli bardzo zmotywowani i pełni energii – czasem aż za bardzo, co prowadziło do problemów z faulami,
- Jordan Loyd bardzo dobrze wkomponował się w zespół w roli shootera, zdobywając w sumie aż 32 oczka (czwarty najlepszy wynik w historii w EuroBasketowym debiucie; co ciekawe, dla Polski więcej w debiucie zdobył Edward Jurkiewicz w 1969) – to był rewelacyjny występ,
- jednak myślę, że na największe brawa zasługuje Mateusz Ponitka, który nie tylko świetnie punktował, ale i rewelacyjnie zbierał, wymuszał masę fauli i często kierował naszymi atakami – był (znowu) prawdziwym kapitanem,
- trzecim bohaterem był Andrzej Pluta, który potrafił popisać się świetnymi trójkami (dwoma ponad Luką!), ale też rozważnie dyrygował ofensywą,
- ale tak naprawdę bardzo dobrze spisała się cała nasza drużyna – swoje dodali Michał Sokołowski i Przemek Żołnierewicz, broniący Lukę, ale też wszyscy pozostali zawodnicy, którzy pojawiali się na parkiecie i dokładali swoje cegiełki,
- a tak w ogóle, to 14 trójek Polaków to najwięcej na EuroBaskecie od 30 lat,
- zaś 105 punktów to trzecia najlepsza zdobycz Kosz Kadry w historii naszych startów na EuroBaskecie – i najlepszy wynik od 1979 roku,
- warto jednak zwrócić uwagę, że mieliśmy ogromne problemy na zbiórce – Słoweńcy raz po raz ponawiali swoje akcje i w dużym stopniu dzięki temu do końca trzymali się w grze,
- ale nie da się ukryć, że w grze trzymał ich też wielki Luka Doncić – z jednej strony wydawało się, że bierze za dużo na siebie, ale z drugiej potrafił i trafiać szalone rzuty, i obsługiwać kolegów świetnymi podaniami; 34 punktów, 9 zbiórek, 5 przechwytów (pierwszy na EuroBaskecie z takim 30/5/5 od 30 lat, czyli od kiedy te statystyki są liczone),
- mieliśmy momenty, kiedy Słoweńcy zaczynali łapać rytm i nas doganiać (zwykle wtedy, gdy na boisku nie było naszego Kapitana), ale gracze Kosz Kadry trafiali trudne rzuty – często wręcz nie mogłem uwierzyć, że tak dużo nam wpada,
- decyzje sędziów były momentami kontrowersyjne – i miało się czasem wrażenie, że to Polacy częściej na tym korzystają; wymuszaliśmy dużo fauli, co bardzo denerwowało Słoweńców; nam oczywiście też je gwizdano (sam Luka rzucał 18 wolnych), a poszczególne decyzje pewnie trzeba by oglądać na wideo i analizować,
- kibice zrobili naprawdę rewelacyjne widowisko – oficjalnie było w Spodku 9337 fanów,
- jeszcze na koniec: według słów trenera Milicicia z konferencji prasowej – kontuzja Olka Balcerowskiego nie wygląda na poważą (chociaż oczywiście potrzebne są dodatkowe badania).
Wystarczy. Ależ to było święto koszykówki!
Kolejne mecze w sobotę. Tym razem Polacy zmierzą się z Izraelem – to też powinien być bardzo interesujący i intensywny mecz. Oby tylko emocje na trybunach nie doprowadziły do jakichś wyzwisk czy konfrontacji. Drodzy kibice, wspierajmy naszych, ale nie róbmy z tego święta koszykówki politycznej wojny. Nawet, jeżeli uważamy, że mamy powody.
Poniżej trochę klipów, miłego oglądania i do soboty! Jeszcze raz zachęcam, obejrzyjcie sobie cały mecz w wolnej chwili.
Fotki z meczu znajdziecie tutaj: https://www.fiba.basketball/en/events/fiba-eurobasket-2025/games/122980-SLO-POL#photos