Los Angeles po raz czwarty zdobyte przez Clippers

Los Angeles Clippers LogoLakersW dzisiejszy niedzielny wieczór mieliśmy okazję obejrzeć derby Los Angeles. Tym razem formalnie gośćmi byli Jeziorowcy. W każdym z trzech spotkań tych zespołów w tym sezonie lepsi okazywali się Clippers. Mimo tego, przed dzisiejszym pojedynkiem trudno było wyłonić faworyta, ponieważ Lakers ciągle walczą o tegoroczne Playoffs. 

W tym spotkaniu brakowało nam dwóch weteranów ligi, bowiem na parkiet z powodu drobnych urazów nie wyszli Chauncey Billups oraz Steve Nash. W walce o wejście do fazy pozasezonowej prowadzą Jeziorowcy, ale tuż za nimi znajdują sie Utah Jazz, którzy ciągle są niebezpieczni.

Już po pierwszych dwóch minutach meczu lepsi byli Lakers prowadząc 6:1, lecz obie drużyny grały bardzo wyrównanie. Początkowo gra toczyła się głównie pod tablicami, gdzie Dwight Howard rywalizował z DeAndre Jordanem, natomiast Blake Griffin walczył z Pauem Gasolem. W tej odsłonie Jeziorowcy bardzo dobrze rzucali zza łuku, bowiem na 2:50 min przed końcem trafili 4 z 4 rzutów.

W końcówce pierwszych 12 minut Clippers odrobili straty, a po chwili dzięki Mattowi Barnes’owi tę kwartę zakończyli z 5-punktowym prowadzeniem.

Z początku drugiej kwarty Clipps powiększali swoją przewagę, która wynosiła nawet 9 punktów, lecz walczący Kobe i jego drużyna nie dawali za wygraną i przewaga utrzymywała się na granicy 6 punktów. Niestety dla fanów Lakers, gospodarze znowu zaczęli dominować na obwodzie.

Na 6 minut przed zakończeniem pierwszej połowy ładne punkty przy przewinieniu zdobył DH12, a przewaga ponownie znacznie się zmniejszyła. Lakers bazowali przede wszystkim na Supermanie. Spotkanie z minuty na minutę coraz bardziej przybierało na zainteresowaniu, a po akcji Black Mamby Howardem w końcówce pierwszej części meczu w Staples Center zrobiło się jeszcze głośniej.

Po dwóch pierwszych odsłonach Clippers prowadzili 56:47. Najlepszym zawodnikiem po stronie gospodarzy był Jamal Crawford, który zdobył łącznie 14 punktów. Najwięcej punktów w ekipie Lakers miał Dwight Howard (16 pkt, 2 zb). Świetne spotkanie dotychczas rozgrywał Paul (9 pkt, 8 ast, 3 zb) oraz Bryant (4 pkt, 9 ast, 4 zb).

Trzecia odsłona znacznie lepiej zaczęła się dla Clipps. Bardzo dobrze w tym zespole grał Caron Butler, po którego „trójce” na 7:40 min przed końcem o czas był zmuszony prosić Mike D’Antoni. Nic dziwnego, bowiem przewaga wcale się nie zmniejszała, a wręcz przeciwnie – była coraz większa.

W pewnym momencie Butler podobnie jak w pierwszej połowie chciał popisać się ładnym dunkiem, lecz szczelną zaporę postawił środkowy Lakers. Jeziorowcy przez cały czas mieli problemy ze zmniejszeniem ponad 10-punktowej przewagi Clippers. Wraz z kończącą tą odsłonę syreną pięknego buzzer beatera zaprezentował nam CP3 i jego drużyna prowadziła 82:70.

W ostatniej kwarcie nie było ciekawiej niż w poprzedniej odsłonie. Lakers mimo ogromnych starań Black Mamby nie potrafili zdominować rywali. Na 6 minut przed końcem spotkanie nam się zaostrzyło i wyrównało, lecz to gospodarze utrzymywali swoją przewagę.

Na 4:40 w niezwykle szybkim tempie Clipps przeprowadzili kontratak, który oczywiście zakończył się wsadem Griffina. Ponad minutę później po kolejnym przechwycie Paula przewaga sięgnęła już 14 punktów i powoli można było zacząć mówić o porażce Lakers, która dawałaby szansę ekipie Jazz na wyprzedzenie w walce o Playoffs.

Na 1:20 przed zakończeniem spotkania, gwoździem do trumny Jeziorowców było 3-punktowe trafienie wspomnianego wcześniej Grifina. Szkoleniowiec gości prosił jeszcze o timeout, lecz to już nie miało znaczenia, bowiem ostateczny rezultat był już wszystkim znany. Clippers po raz czwarty w tym sezonie pokonali Lakers z wynikiem 109:95.

Najlepszym strzelcem w zwycięskiej drużynie był Chris Paul (24 pkt, 12 ast, 3 zb, 3 prz) oraz Blake Griffin (24 pkt, 12 zb, 5 ast). Świetne statystyki zanotował również Jamal Crawford (20 pkt, 3 zb). W ekipie Lakers najwięcej punktów zdobył Dwight Howard (25 pkt, 4 zb, 2 ast) i Kobe Bryant (25 pkt, 10 ast, 7 zb).

Boxscore:

Lakers: Howard Bryant 25, Gasol 12, Clark 11

Clippers: Griffin i Paul 24, Crawford 20, Butler 14, Barnes 12

Co o tym myślisz?