Wyniki i statystyki dzień #176: Jokić i Murray dają Nuggets finał konferencji

Za nami ostatnia noc z dwoma meczami. Od tego momentu będziemy świadkami jednego spotkania – na zmianę – w finale konferencji wschodniej i zachodniej. Jako ostatni do elity i czterech najlepszych drużyn awansowali Denver Nuggets. Zaskoczeni?

Good, bad and ugly: Jamal Murray shines in Nuggets dress rehearsal loss to  Orlando |

Jamal Murray po raz kolejny w tegorocznych play offs udowodnił swoją wysoką formę i wielką klasę. Stając na wysokości zadania pokazał rywalom ich największą bolączkę czyli brak klasowego rywala na obwodzie, samemu zdobywając aż 40 pkt! Murray już w potyczce z Utah Jazz udowadniał nam jak świetnym jest strzelcem, a teraz – podczas jeszcze trudniejszej rywalizacji – tylko potwierdził swój nieprzeciętny talent.

Kanadyjczyk nie miał dla siebie godnego przeciwnika i tym razem popisał się 6. celnymi trójkami, grając w sumie na poziomie 16/25 z gry.

NUGGETS @ Clippers 104 – 89 , wynik rywalizacji 4:3 dla Nuggets

Oczywiście nie byłoby wielkiego tryumfu Nuggets – oraz powrotu po 11. latach do finału konferencji Denver – gdyby nie wszechstronna postawa Nikoli Jokića. Jokić i jego koledzy dokonali rzeczy niemożliwej do wczoraj; po raz drugi podnieśli się od stanu 1-3 wygrywając drugą kolejną serię w podobny sposób. Joker tym razem zanotował triple double z 16 pkt – 22 zb – 13 as. Od razu też po wygranej Denver przypomniał mi się podcast z naszym scoutem w NBA w Rafałem Juciem, który sugerował, że za 2-3 lata jego klub ma zamiar bić się o finał NBA. Jak pokazuje rzeczywistość – Nuggets mają na to realne szanse już dzisiaj!

Garry Harris (14 pkt) i Jerami Grant (14 pkt) po raz kolejny udowodnili też jak solidnymi są zadaniowcami. Ich wsparcie w obronie znów okazało się nieocenione. Młodsi, świeżsi i bardziej pragnący wygrać – gracze Mike’a Malone’a (chyba najbardziej niedocenianego trenera ostatnich lat) nie dali już się zaskoczyć w pierwszej połowie meczu i nie musieli gonić rywala w drugiej połowie.

Zmęczeni , jak donosił Adrian Wojnarowski tuż po meczu, Clippers – nie byli w stanie utrzymać tempa meczu w drugiej fazie spotkanie. Kawhi Leonard (14 pkt, 6/22 z gry) i Paul George (10 pkt, 4/16 z gry) zawiedli na całej linii. Zawiedli jako liderzy i jako ci, którzy powinni byli wziąć ciężar zdobywania punktów w finałowej odsłonie. Niestety ich seryjne pudła doprowadziły do pogłębienia się klątwy o której – po poprzednim meczu – wspominał Doc Rivers. Clippers jak do tej pory przegrali wszystkie siódme mecze w seriach play offs i od początku swojego istnienia. Ich bilans od nocy to 0-8…

32 pkt zdobyte przez LAC do kolejny obraz świetnej obrony Nuggets, która w trakcie tej serii okazała się kluczem do zwycięstwa. Trzeci mecz z rzędu Samorodki były jeszcze lepsze po przerwie i jeszcze uważniej pilnowały przeciwników.

Podsumowanie, już wcześniejsza seria z Dallas Mavericks wyglądała dla Clippers jak „strach w oczach”. Praktycznie nieobecność Kristapsa Porzingisa i pobłażliwość władz ligi (incydenty Marcusa Morrisa) pozwoliły Clippers przejść pierwszą rundę. W drugiej – już Nuggets – obnażyli słabości drugiego teamu z L.A. Dodatkowo, brak nowych pomysłów na realizowanie ataku i chyba jednak nie najlepsze przygotowanie drużyny do gry w bańce pomogły Nuggets na eliminację papierowego faworyta. Przed sternikami Clippers gorąca jesień. Przecież para Leonard-George miała im dać minimum finał konferencji…

Seria L.A. Lakers – Denver Nuggets startuje w nocy z piątku na sobotę.


Na wyższym poziomie czyli w finale konferencji jesteśmy już na Wschodzie NBA. Tam rewelacja play offs – Miami Heat rozpoczęła rywalizację z Boston Celtics. Rozpoczęła od wyrwanej wygranej.

HEAT @ Celtics 117 – 114, stan rywalizacji 1:0 dla Heat

Początek był zdecydowanie dla Bostonu, a seryjne trafienia Marcusa Smarta (26 pkt) i Jaysona Tatuma (30 pkt i 14 zb) pozwoliły najczęstszym Mistrzom NBA na 8-punktowe prowadzenie. Erik Spolestra nie stał jednak biernie i reagował na wydarzenia na parkiecie rotując składem i posyłając kolejnych żołnierzy na boisko.

Agresywniejsza defensywa Heat oraz świetna postawa Gorana Dragića (29 pkt i 11/19 z gry) oraz Jae Crowdera (22 pkt i 7/11 z gry) dały się we znaki Celtom, którzy zostali wybici ze swojego rytmu. Na tempie przybierały kontry Żaru. Problemy z faulami Duncana Robinsona zamienił na cenne minuty Tyler Herro (12 pkt, 11 zb i 9 as).

Po przerwie oglądaliśmy małe „deja vu” pierwszej połowy. Celtics znów rozpoczęli odsłonę od skutecznego ataku i powiększenia przewagi. Do gry włączyli się Kemba Walker (19) i Brad Wanamaker (11). Celtowie odjechali rywalom na 12 pkt i wydawało się, że są o krok od pierwszej wygranej w ECF.

Czwarta kwarta pokazała znów charkter Heat i Jimmy’ego Butlera. Ich atak wyglądał wówczas najlepiej w tym meczu, a obrona znów wróciła do jakości z drugiej odsłony. W ostatniej minucie czwartej kwarty trójką popisał się Herro, po czym kolejne punkty zdobył Butler. Niecelna trójka Tatuma nie dała C’s zwycięstwa.

W dogrywce Heat mieli dwóch ojców zwycięstwa ; Butlera i Adebayo. Butler trafiał z zimną krwią, a Bam popisał się najefektowniejszym blokiem meczu na Tatumie. 18 pkt – 9 as – 6 zb padło łupem centra i nieoczekiwanie stał się bohaterem pierwszego, wygranego przez Heat, meczu.

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

14 komentarzy

  1. Jatoja pisze:

    Mimo, że lubie i Georga i Leonarda to cieszę się z ich porażki przede wszystkim przez to „oszczędzanie” ich w sezonie regularnym. Miałem nadzieje że już Dallas ich wyeliminują ale wypadł Porzingis i Luka grał z kontuzją więc się nie udało… Deuga sprawa, że Doc Rivers chyba nie jest za dobrym trenerem skoro nie potrafił wykorzystać i poukładać takiej drużyny…nie wspominając jak frajersko przegrał ostatni 3 mecze – to mistrzostwo z Bostonem może i zdobył ale z takim składem wtedy powinien zdobyć przynajmniej 1 więcej…
    Po cichu liczę na Miami żeby zdobyli miśka…choć Boston gra też fajnie a do tego to jeszcze dzieciaki więc z sezonu na sezkn powinno być lepiej…

  2. cynik pisze:

    Przyznam się, że jednak jestem zaskoczony postawą Denver. Nie to, że bym ich nie doceniał, ale dwa razy pod rząd wyjść z 1-3 to budzi respekt i szacunek. Jeszcze tylko celebryci z Lakers i mamy dość nieoczekiwanego finalistę.

  3. Jatoja pisze:

    Ja spodziewałem się że Denver może zaskoczyć ale jak sezon toczył się normalnie bo Oni odnzawsze byli „trudni” so ogrania u siebie… Choć i tak szczerze powiedziawszy nie liczyłem że przejdą do finału nawet wredy. Jak gra przeniosła się do bańki to myślałem że j7ż z Utah odpadną a tutaj proszę bardzo taka ładna niespodzianka…choć bardziej niż awans Denver cieszy mnie porażja Clippers i ich polityki oszczędzania zawodnikòw w sezonie… Jak dobrze pamiętam to George z Leonardem zagrali może w 10meczach ra,em w sezonie a tal to non stop jeden z nich był „niby” kontuzjowany i teraz mają za swoje. Jakoś nie widziałem w nich chemi i woli wygrania – podeszli do tego z takim nastawieniem jakby nie doceniali rywali i myśleli że z gòry są skazani na zwyciędtwo z takim składem…no i faktycznie na papierze wyglądali na faworytòw do miśka ale jak to w sporcie bywa – nie zawsze wygrywa faworyt

  4. fantomas pisze:

    Z całym szacunkiem do Denver( bo historia pisze się na naszych oczach) ale Bronek już łatwiejszej drogi do finału mieć nie będzie😂Pamietajmy ze Denver jest po dwóch siedmio meczowych seriach.

  5. Jatoja pisze:

    Powiem Ci że tak samo myślałem jak Denver grało z Clippers a tutaj proszę. Fakt faktem też myślę że Denver może ugra max 2 mecze bo są zmęczeni – oni zagrali już 14 meczy – a Lebron jednak widać że jest przygotowany na playoffy(zresztą kiedy on nie był przygotowany). W sumie tal jak kiedyś nie lubiłem Lebrona tak teraz życze mu zdobycia kolejnego pierścienia bo w tym wieku on dalej utrzymuje mega poziom…wrecz można powiedzieć że z roku na rok gra lepiej…Życzę mu pobicia Kareema na liście najlepszych strzelcòw – fajnie byłoby żyć w czasach gdzie grał najlepszy strzelec w histori NBA tym bardziej że jak narazie nie zapowiada się żeby ktoś sie do niego zbliżył…

    • fantomas pisze:

      Jeżeli zdobędzie misia to moim skromnym zdaniem będzie to już jego ostatni pierścień, a powodów na to jest kilka. Fajnie jakby więcej osób podłączyło się choć pod taki temat tutaj;) bo posucha w komentarzach straszna.
      Pozdrawiam

  6. pop pisze:

    Jokic rzuca niczym Dirk Nowitzki tylko więcej podaje, zajebista sprawa, i nie oszukujmy się wielka radość że Nuggets odprawili drużynę bufonów, za te wszystkie brudne zagrywki, szkoda że Mavs sporo kluczowych kontuzji, bo może już oni odstawiliby Clipps już w 1 rundzie. Doc udowadnia że nie można mu ufać, poleciał już ze stołka? Kawhi wal się, masz co chciałeś.

    • W79 pisze:

      Rivers zostaje.

    • fantomas pisze:

      Gdzieś czytałem ze Ballmer to jest zachwycony Riversem wiec albo go tamten owinął sobie wokół palca albo już kompletnie nie wie co robić. Klątwa braku finału konferencji trwa dalej

  7. Jatoja pisze:

    Widzę Pop że dalej Ci nie przeszło z Kawhi no ale nie dziwne bo w sumie bo zostawił Twòj klub…
    Nie wiem jak Wy Panowie ale wbrew opinion że mistrz z tego sezonu nie będzie prawdziqym mistrzem jak dla mnie to właśnie w tym sezonie vędzie chyba najciężej zdobyty mistrz – bez przewagi parkietu a co za tym idzje drużyna traci sporo w postaci sorzyjających sędziòw itd itp.
    Co do Lebrona to wydaje mi się że jeszcze może w następnym sezonie przy ospoqiednich transferach LA może też powalczyć ale czas ucieka. Z deugiej zaś strony co roku przed sezonem większość zakłada że Lebron będzie gorszy a tu taka niespodzianka – nie wien co on robi i może co on bierze ale trzeba mu przyznać że jak.na ten wiek to „trzyma”sie całkiem dobrze tym bardziej że on zawsze bazował na swoim atletyźmie – moim skromnym zdaniem jest FENOMENEM naszych czasòw i mòwie to jako wielki fan Iversona i Kobego i nigdy Lebrona nie lubiłem ale naprawde doceniam to co robi i jak się trzyma.

  8. pop pisze:

    nikt nie powiedział że wygra drużyna z zachodu, Heat robią niesamowite wrażenie, Spo to wyjadacz

    • fantomas pisze:

      Miami- czarny koń tegorocznych playoff. Tyle ze LeBron zna Spoelstre;) i coś czuje ze bardzo by ich chciał w finale;). Boston to dla niego zawsze był niewygodny rywal. Pop, co do LAC- nawet nie wiesz jak ja się cieszę ze Denver ich pojechało;), i przyznam ze również liczyłem na Dallas we wcześniejszej rundzie, niestety szklany Kristaps w najważniejszym komencie nie podołał, a dokładnie nóżka. Szkoda chłopa i szkoda przy tym wszystkim Luki

  9. Krzychair pisze:

    Nie wiem czy liga nie będzie chciała finałów LA-BOS, kibicuje Miami a i za Denver w finale bym się nie pogniewał.

    • majecha pisze:

      O właśnie, mądrze kolega zauważył. Lidze marzy się kolejna batalia na kilka lat jak było z GSW – CLE. Ja wolałby Heat w finale. LBJ może i zna Spoelstrę ale z Bostonem zawsze był mega skoncentrowany i rzucał nawet piękne buzzery. Wydaje mi sie, że z Heat finały byłyby ciekawsze.
      Niemniej jednak nie spłycajmy pracy jaką wykonało Denver. Może, może, może… … dadzą jednak radę pokonać smoczysko o dwóch głowach z LA.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *