Wyniki i statystyki dzień #111: Sixers lepsi od Clippers, career-high Ziona, Spurs nie odpuszczają walki o Playoffs.

Philadelphia 76ers (34-21) – Los Angeles Clippers (37-17) 110 : 103

  • Clippers w tym spotkaniu bez load managementu, a ostatnim razem gdy Sixers mierzyli się z Kawhi Leonardem i spółką byliśmy świadkami TEGO rzutu. Rewanż udany.
  • Gracze z Philadelphii są niesamowici grając na własnym parkiecie – obecnie ich bilans to 25-2.
  • W szeregach gospodarzy, po raz pierwszy od 14 lat swojej kariery z ławki mecz rozpoczął Al Horford – nadal bez szału – 9 punktów, 6 zbiórek, 3 asysty w 28 minut gry.
  • Do zwycięstwa Sixers poprowdził duet Simmons-Embiid. Zanotowali po 26 punktów. Ten pierwszy skończył mecz z triple-double dodając 12 zbiórek i 10 asyst.
  • Duetowi świetnie wtórował Josh Richardson, który dodał 21 punktów. Furkan Korkmaz, po dwóch 30-punktowych meczach, tym razem nieskutecznie – 0 punktów, 0/5 z gry.
  • Po stronie pokonanych najlepszy był Kawhi Leonard – 30 punktów i 9 asyst. Totalnie zawiódł Paul George – 11 punktów (ale 12 zbiórek) i fatalne 3/15 z gry. Thybull faktycznie jest świetnym obrońcom.
  • Sixers byli lepsi pod koszem. Clippers nie potrafili znaleźć odpowiedzi na post-upy Simmonsa i grę Embiida, który układał „jak chciał” zarówno Zubaca jak i Harrella.

Washington Wizards (19-33) – Chicago Bulls (19-36) 126 : 114

  • W mecz 9. i 10. drużyny Wschodu, lepsi okazali się… lepsi – Wizards. Bulls zanotowali 6 porażkę z rzędu.
  • W social media po tym meczu widziałem kolejne wzmianki od rzekomym ASG snubie Zachu Lavinie, który dziś trafił 8/11 trójek, co przełożyło się na 41 punktów… ŻADEN SNUB, to znowu nie przełożyło się na zwycięstwo drużyny – z nim na boisku Bulls byli -15.
  • Wizards do zwycięstwa poprowadził Bradley Beal, który rzucił 30 punktów i rozdał 7 asyst. Poza tym 6 innych graczy Wiz zanotowali podwójną zdobycz punktową – 3 starterów i 3 rezerwowych.
  • Sporo błędów w tym meczu – Bulls zanotowali 20 strat, Wizards 17.
  • Nie obstawiałbym Bertansa do zwycięstwa konkursu „trójek” w sobotę – dzisiaj tylko 2/9 i 10 punktów.

New Orleans Pelicans (23-31) – Portland Trail Blazers (25-30) 138 : 117

  • Trzeci pojedynek tych zespołów w tym sezonie i trzecie zwycięstwo Pelicans. Tym razem najbardziej okazałe – +21 (wcześniej +8 i +11)
  • Career-high Ziona Williamsona! 31 punktów w 28 minut. Dobra skuteczność z gry – 10/17 – plus 9 zbiórek i 5 asyst. Na takiego Ziona czekamy.
  • Łatwość z jaką przyszła wygrana Pelicans zadziwia tym bardziej, że grali bez swojego All Stara – Brandona Ingrama. Poza Zionem, Blazers „nawrzucali” Redick – 20, Hart – 17, Holiday – 16.
  • Co zatem było powodem takiego wyniku? Zespołowość Pels. Cała drużyna zanotowała aż 40 asyst, dla porównania, Blazers asystowali jedynie 21 razy. Najwięcej takich podań dla zwycięzców zaliczyli Holiday i Ball – po 10.
  • Blazers byli nieskuteczni zza linii 7,24 – trafili jedynie 7 z 29 takich rzutów, co dało marny procent – 24. Melo miał 0/5, Lillard 0/4, Trent Jr 0/4.
  • Mam wrażenie, że Jrue Holiday jest koszmarem Damiana Lillarda. Począwszy od Playoffs 2018, po dziś, Lillard nie potrafi sobie poradzić z Holidayem. Dziś 6/16 z gry. Warto dodać, że do tej pory, w lutym, „nie udało” mu się zejść poniżej 30 oczek.

Oklahoma City Thunder (32-22) – San Antonio Spurs (23-31) 106 : 114

  • Po 5 porażkach z rzędu, Spurs w końcu wygrali. Największa w tym zasługa LaMarcusa Aldridgea i Dejounte Murraya. Ostrogi grali kolejny mecz bez Demara DeRozana.
  • Wspomniany duet zanotował po 25 punktów. Byli też najlepszymi zbierającymi swojego zespołu – pierwszy zanotował 14 zbiórek, drugi 9.
  • To właśnie walka na tablicach dała zwycięstwo Spurs – 46 zbiórek vs 35 Thunder. Gracze z Oklahomy z reguły wyróżniają się w zbiórkach ofensywnych, dziś zanotowali jedynie 6. Spurs mieli takich zbiórek 7.
  • Po stronie przegranych na wyróżnienie zasłużył tegoroczny All Star – Chris Paul. Rozgrywający Thunder rzucił aż 31 punktów na świetnej skuteczności 12/18 z gry, w tym 5/9 za trzy.

Houston Rockets (34-20) – Boston Celtics (37-16) 116 : 105

  • Niespodzianka. Celtics wygrali 10 z ostatnich 11 spotkań i polegli w Houston przeciwko Rockets, ktorzy przegrali 2 ostatnie spotkania (Jazz, Suns).
  • Ten mecz to „klasyczni” Rockets, czyli run&gun dowodzone przez Hardena i Westbrooka.
  • Duet ten zanotował 78 ze 116 punktów gospodarzy oddając 42 z 77 rzutów całej drużyny. Warte uwagi jest też 12 asyst tego duetu z 17 całej ekipy… wiadomo, gdzie jest piłka…
  • Ze względu na to, że im „wychodziło” od samego początku, grali konsekwetnie dobrze… Westbrook oddał tylko 2 rzuty zza linii 7,24, Harden świetnie wymuszał faule – trafił 17 z 18 rzutów osobistych.
  • Celtics dali sobie narzucić tempo i styl gry, przez co byli mało agresywni w ataku, a w obronie łapali głupie faule.
  • Celtics oddali jedynie 25 rzutów osobistych (trafili 20), Rockets trafili 37 z 42 takich rzutów. Różnica łatwych punktów.
  • Zawiedli Tatum i Walker, którzy mimo, że zanotowali 15 i 14 punktów, grali na fatalnej skuteczności. Tatum miał 0/7 za trzy, Kemba 5/16 z gry i najgorsze -24 Celtics, gdy był na boisku.
  • Robert Covington jest nieocenionym assetem Rockets. Mimo, że dziś nie był tak skuteczny (3/11 z gry) to świetnie bronił z pomocy i wspierał PJ Tuckera w nierównej walce w pomalowanym. Zanotował 7 zbiórek, 3 przechwyty i aż 4 bloki.

kac.oncourt

91'. 6'2. Miłośnik gry zespołowej i hejter Russella Westbrooka. Zafascynowany procesami. Od Trust the Process przez budowanie marki i realizacji projektów do Procesu Kafki. Nie ma lepszego od Jordana.

3 komentarze

  1. Beskid pisze:

    Spurs w erze Popovicha na pewno nie odpuszczą, a szkoda. W 96′ zatankowali i wyszło im to na dobre. Taki gracz jak Tim Duncan rodzi się co prawda raz na 100 lat, ale w chwili obecnej każda przebudowa jest dla Ostróg wskazana. Ta organizacja popada w marazm.

    • cynik pisze:

      To jest fakt. Już dawno powinni podjąć jakieś radykalne kroki. Wiadomo, że takiego trio jak MG, TD i TP nie da się łatwo zastąpić.

  2. Leniu pisze:

    Faktycznie ten Matisse Thybulle jest świetnym defensorem. Kolejny mecz widzę jak przeciwnicy się strasznie z num męczą. Z tej obrony słynął już w NCAA, ale mimo to zaskakuje na tym najwyższym poziomie. Wczoraj komentując mecz dla TNT – Stan Van Gundy powiedział, że nigdy w swojej karierze nie widział rookie broniącego na tak wysokim poziomie. Mega komplement. A do tego jest naprawdę przydatny w ataku. Na 20 numer draftu wydaje się na tę chwilę, że może być mega stealem.
    Co do Pelicanów, to w przyszłym sezonie będą się bić o pierwszą czwórkę zachodu. Oczywiście o ile zdrowy będzie Zion, bo to jest konkretna bestia :). Sporo wyższego Whiteside’a przesuwał dziś po kilka metrów. No i te szybkie zbiórki i dobitki po niecelnych rzutach. A do tego Ball, Ingram, Hart, Hayes się fajnie rozwijają. Ja bym na miejscu Pelsów nie wymieniał Holidaya, bo to po pierwsze jeden z najlepszych obrońców ligi, a po drugie bardzo doświadczony, poukładany gracz, jakiego potrzebują młodzi zawodnicy. Pozdro

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *