Wyniki i statystyki dzień #28 – Doncic z rekordem kariery, Celtics wracają do zwycięstw

Cleveland Cavaliers (4-9) – New York Knicks (4-10) 105:123

Julius Randle (30pts, 12-17fg, 3-5fg3, 32min) był wyróżniającym się na parkiecie zawodnikiem w starciu na dole ligowej tabeli. Podkoszowy Knicks w samej pierwszej połowie zdobył 23 punkty a gospodarze po trzech kwartach prowadzili już różnicą 23 „oczek” i ostatnia odsłona to była tylko formalność. W obozie gości najlepszym punktującym był debiutant Kevin Porter Jr. (18pts, 6-11fg, 3-6fg3).

Indiana Pacers (8-6) – Brooklyn Nets (5-8) 115:86

Nets wciąż bez Kyrie’ego Irvinga nie mieli nic do powiedzenia w spotkaniu z Pacers. Rekordowe w swojej karierze 24 punkty i 13 asyst zanotował Aaron Holiday (24pts, 6reb, 13ast, 31min). Domantas Sabonis (16pts, 18reb, 3ast) dołożył 16 „oczek” oraz najlepsze w karierze 18 zbiórek. Wszystko w sumie rozstrzygnęło się po drugiej kwarcie, którą goście wygrali aż 41-17. Żaden z zawodników Nets nie zdobył więcej niż 10 punktów w tym meczu za wyjątkiem Spencera Dinwiddie’ego (28pts, 5reb, 8ast).

Charlotte Hornets (6-8) – Toronto Raptors (9-4) 96:132

Kolejne jednostronne spotkanie. Raptors rozgromili u siebie Hornets i pozostają niepokonani na własnym parkiecie w tym sezonie (5-0). Pierwsza połowa nie wskazywała na to, że wynik końcowy będzie taki a nie inny ale druga połowa to koncert Raptors, którzy wygrali ją 72-40(!). Dobre zawody rozegrał OG Anunoby (24pts, 10-13fg, 4-7fg3), który trafił 10 z 13 rzutów z gry oraz był perfekcyjny w rzutach za dwa punkty (6-6fg2). 20 „oczek” dołożył Pascal Siakam.

Portland Trail Blazers (5-9) – Houston Rockets (11-3) 108:132

Russell Westbrook (28pts, 13reb, 10ast) w końcu wygrał rywalizację z Damianem Lillardem (13pts, 6reb, 11ast) dokładając sporą cegiełkę do zwycięstwa Rockets nad Blazers. Russ oczywiście zanotował triple-double ale moim zdaniem kluczowa tutaj była jego dobra gra w obronie co pokazuje słaba linijka Lillarda z tego spotkania. „Rakiety” póki co wyglądają całkiem nieźle a James Harden (36pts, 11-19fg, 5-10fg3) kontynuuje swoją drogę po kolejny tytuł króla strzelców. Nie można przejść obojętnie także obok występu Clinta Capeli (22pts, 20reb, 4blk). Środkowy Rockets rozegrał najlepsze póki co zawody w tym sezonie. Co ciekawe był to czwarty(!) z rzędu mecz Capeli z dokładnie 20 zebranymi piłkami.

Milwaukee Bucks (10-3) – Chicago Bulls (4-10) 115:101

33 punkty Giannisa Antetokounmpo (33pts, 10reb, 8to) wystarczyło by pokonać Chicago Bulls na ich terenie i zanotować tym samym 10 zwycięstwo w sezonie. Przełomowy moment w swojej karierze zaliczył Daniel Gafford (21pts, 5reb, 10-12fg, 20min). Wybrany w drugiej rundzie 21 letni silny skrzydłowy był najlepszym zawodnikiem Bulls i zaprezentował się z niezłej strony pokazując swój spory potencjał.

San Antonio Spurs (5-9) – Dallas Mavericks (8-5) 110:117

Mavericks świetnie otworzyli spotkanie wygrywając pierwszą kwartę 36-22. Jednak im bliżej końca tym mecz stawał się bardziej wyrównany aż w decydujących momentach sprawy w swoje ręce wziął fenomenalny Luka Doncic (42pts, 11reb, 12ast), który zanotował jeden z najlepszych występów w swojej krótkiej karierze i wygrał kolejny mecz dla Mavs. Kristaps Porzingis (18pts, 10reb) ukończył zawody z double-double na koncie. Dla Spurs najlepsze w sezonie 36 punktów zdobył DeMar DeRozan (36pts, 14-20fg).

Boston Celtics (11-2) – Phoenix Suns (7-5) 99:85

Celtics po ostatniej niespodziewanej porażce wrócili na zwycięskie tory ogrywając Suns na wyjeździe. 26 punktów i 11 zbiórek zdobył najlepszy na parkiecie Jayson Tatum. Być może do wygranej zabrakło obecności Ricky’ego Rubio.

Minnesota Timberwolves (8-6) – Utah Jazz (8-5) 112:102

Karl-Anthony Towns (29pts, 13reb, 5ast) poprowadził Timberwolves do wygranej nad Jazz a „Wilki” zaskoczyły swoim poziomem gry pod nieobecność Andrew Wigginsa. „KAT” oddał łącznie 23 rzuty z gry, aż 15 z nich to były próby zza łuku. Tak wygląda dzisiaj NBA… Jeff Teague (21pts, 4reb, 11ast) dołożył od siebie dublet w postaci 21 punktów oraz 11 asyst. Dla Jazz 18 punktów miał Bojan Bogdanovic (18pts, 7-17fg, 3-7fg3). Słabszy dzień zaliczył natomiast Donovan Mitchell (17pts, 5-23fg, 2-6fg3).

Oklahoma City Thunder (5-8) – Los Angeles Clippers (9-5) 88:90

Paul George (18pts, 7-14fg, 7reb)ważną trójką w końcówce mocno przyczynił się do wygranej Clippers nad Thunder. Były zawodnik OKC całe zawody ukończył z dorobkiem 18 punktów. Najlepszym graczem na parkiecie był jednak zdecydowanie Montrezl Harrell (28pts, 12reb, 5ast, 28min). Elitarny rezerwowy nie miał dziś na siebie obrońcy i mógł zaprezentować w pełni swoje nietuzinkowe umiejętności. W ekipie gości wyróżniał się Chris Paul (22pts, 4reb, 4ast, 4stl), który swoją drogą nadal wygląda jakby mógł a nie chciał.

Adrian Rojek

Kibic Golden State Warriors. Wielki fan Splash Brothers. Ulubiony zawodnik - Rajon Rondo.

1 Odpowiedź

  1. cynik pisze:

    SAS naprawdę grają słabo, takiej serii porażek już dawno nie mieli. Tam po sezonie musi dojść do wstrząsu. Houston tak jak napisałeś, zaskakująco dobrze. „Run and gun” dalej działa.
    Luka niesamowity. Gra jakby był w lidze z 5 lat, a nie 2 sezon.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *