Mistrzostwa świata 2019: porażka Amerykanów, poznaliśmy komplet półfinalistów

Mistrzostwa świata wchodzą w decydującą fazę czyli zmierzamy do półfinałów. Po wielkich emocjach związanych z występami Biało-Czerwonych (wczoraj) oraz kolejnej dawce adrenaliny w spotkaniu zwycięskiej Francji z wielkimi przegranymi z USA, czeka nas polska szansa na mecz o piąte miejsce. Zanim do tego dojdzie musimy już jutro o godzinie 15.00 postarać się ograć zmęczonych (meczem z Australią) Czechów. Ostatni mecz turnieju na pewno rozegramy w piątek i od nas w dużej mierze zależy z kim te spotkanie zagramy. Wygrana z Czechami da nam szansę na piąte miejsce, natomiast przegrana na najwyżej siódme. Jak wyjdzie w praniu? Zobaczymy.

AUSTRALIA – CZECHY 82-70

Jeszcze przed przerwą nasi południowi sąsiedzi grali kosz za kosz przeciwko Kangurom, a świetna postawa – dobrze nam znanego z występów w PLK – Patrika Audy (21 pkt) – trzymała Czechów w grze o półfinał (30-33). Po przerwie Australijczycy uruchomili swoją najgroźniejszą broń czyli trafienia dystansowe i przy 6. takich celnych próbach Patty’ego Millsa (24 pkt) i 4. podobnych Chrisa Gouldinga (14 pkt) załatwili sobie awans do gry o medale MŚ. Trzecia odsłona wygrana przez Ozzies 30-18 mocno przyczyniła się do kolejnej turniejowej wygranej graczy z Antypodów. Czechom nie pomógł kolejny świetny występ Tomasa Satoransky’ego (13 pkt – 13 as – 9 zb). Australia zagra z Hiszpanią w półfinale.

FRANCJA – USA 89-79

Wisienką na ćwierćfinałowym torcie okazał się pojedynek Amerykanów z Francuzami. USA nie znajdowało sposobu na powstrzymanie głodnego sukcesu – Rudy’ego Goberta (21 pkt – 16 zb – 3 blk). Świetnie prezentował się Evan Fournier (4×3 pkt i 22 pkt), a mocne zmiany dawał Nando DeColo (18 pkt). Trójkolorowi grali bez respektu dla bardziej utytułowanego rywala, a świetna postawa Donovana Mitchella (29 pkt) nie gwarantowała sukcesu Amerykanom.

Gregg Popovich nie był przekonany co do gry Brookiem Lopezem (mógłby wyciągać Goberta na dystans, tworząc więcej miejsca do gry dla niższych zawodników) i ślepo ufał Kembie Walkerowi, który z kolei popełniał „głupie straty” i nie stanął na wysokości zadania, nie stając się liderem kadry swojego kraju. Iskierkę nadziei wlali w szeregi Teamu U.S. bostończycy – czyli Marcus Smart i Jaylen Brown – którzy przede wszystkim wnieśli sporo dobrego do obrony USA.

Finałowe minuty meczu należały jednak do niechcianego wśród Knicks (nie stawiał na niego Dave Fizdale) – Franka Ntilikiny. Wejście na kosz, celna trójka czy rzut przed upływem 24 sek dały Francji historyczne i zasłużone zwycięstwo nad Amerykanami. Ostatnią kwartę Les Blues wygrali aż 26-13 i pokazali Amerykanom tzw. team spirit.

ARGENTYNA – SERBIA 97-87

Blisko 40-letni Luis Scola (20 pkt) oraz fenomenalny wczoraj i wykorzystujący do bólu absencję Milosa Teodosića – Facundo Campazzo (18 pkt i 12 as) zaprowadzili Albicelestes to półfinału Mistrzostw świata. Jak przystało na turniejową i doświadczoną w imprezach wielkiej rangi – drużynę – Argentyna nastawiła szczyt formy na rundę pucharową i zarówno w spotkaniach z Polską jak i z wyżej cenioną Serbią pokazała swoje najlepsze oblicze.

Najpierw wyrzucenie z boiska Nikoli Jokića (końcówka 3 kw) a następnie fantastyczna postawa w czwartej kwarcie pokazały znów dojrzałość i styl reprezentacji z Ameryki Południowej. 12 celnych trójek oraz 53% skuteczność z gry dały Argentynie powrót do finałowej czwórki MŚ a na dodatek utarły nosa przereklamowanej Serbii, która teraz powalczy o miejsca 5-8 z USA! Nieco osamotniony Bogdan Bogdanović (21 pkt) nie pomógł drużynie, która mocno wierzyła i liczyła na awans do wielkiego finału.

HISZPANIA – POLSKA 90-78

Do połowy trzeciej kwarty Polska dotrzymywała kroku utytułowanej Hiszpanii. Świetna postawa AJ Slaughtera (19 pkt i 4×3 pkt) trzymała nas w grze w korzystny wynik. Niestety, jak zawsze w spotkaniach z Biało-Czerwonymi Hiszpanom trafił się zawodnik, który miał tzw. dzień konia. Tym razem katem Polaków okazał się Rudy Fernandez, który niczym w transie trafiał trójkę za trójką i głównie w trzeciej odsłonie dał się w znaki Polakom. Gracz Realu Madryt trafił 5 z 5 oddanych trójek i zakończył mecz z 16 pkt.

Z bardzo dobrej strony pokazał się zdobywca 19 pkt i 9 as Ricky Rubio, który stał się liderem wszech czasów na turniejach o Mistrzostwo świata w kategorii asyst. Pod koszem natomiast dominował Willy Hernangomez, który w bardzo widoczny sposób górował technicznie nad naszymi podkoszowymi. 18 pkt jego i 14 oczek jego brata – Juancho (3×3 pkt) również widocznie wpłynęły na losy spotkania. Hiszpanie teraz trafią na Australię, a Polska będzie miała okazję się odgryźć Czechom za dwa przegrane, przedturniejowe sparingi.

JUTRO:

USA-SERBIA (13.00)

POLSKA-CZECHY (15.00)

POJUTRZE:

HISZPANIA-AUSTRALIA (10.00)

ARGENTYNA-FRANCJA (14.00)

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

4 komentarze

  1. Jan pisze:

    Śmieszne jest trochę pisanie, że taka Francja czy Hiszpania ma tylu a tylu zawodników z NBA – USA ma ich 12. I co? Nic to nie dało. Dlaczego? Moim zdaniem duża w tym wina Poppovicha. Począwszy od konstruowania rosteru (kto wziął Plumlee zamiast Adebayo), a skończywszy na tym meczu. Zobaczcie – Plumlee i Lopez zagrali razem jakie 05:41 min, a Turner koło 10 minut. Przez praktycznie cały mecz USA grało niskim składem regularnie dostając bęcki na tablicach i w strefie podkoszowej. A co na to trener? Nie zrobił absolutnie nic. Nie rozumiem zwłaszcza nie wypuszczania Lopeza, bo choć obrońcą jest słabym, podobnie jak zbierającym, to jednak jako jedyny w team Usa miał odpowiedni gabaryt na Goberta, dzięki czemu zabierałby mu niezbedną przestrzeń, dając tym samym szansę na zebranie piłki innym Amerykanom. Nie wspominając przy tym o wyciąganiu Goberta z trumny. To nie gracze USA przegrali ten mecz (no dobra, może Turner i Walker dali totalnie ciała), ale sztab szkoleniowy, a przede wszystkim Poppovich.

    • Jan pisze:

      Oczywiście na zarzucam (pierwsze zdanie) podobnych twierdzeń autorowi, tylko tym wszystkim „znafcom” basketu, jakimi obrodziło ostatnio

  2. pop pisze:

    Nonszalancja Popa i Kerra, i zasłużone baty od Francuzów.

    Świetna Australia i Argentyna, jestem ciekawy rewanżu Australijczyków na Hiszpanach za pamiętny przekręt sędziowski i pozbawienie ich medalu.

    Hiszpania to jednak bardzo mocni rutyniarze i to chyba oni są faworytami.

    Chciałbym finał Argentyna-Australia, ale obawiam się że skończy się na Francja-Hiszpania

  3. waldek pisze:

    Niestety mówmy sobie co chcemy, ale jednak cała 12 koszykarzy USA to gracze NBA (z pokaźnymi kontraktami, o których z innych reprezentacji gracze mogą pomarzyć). Dostali lanie i tyle. NBA ogólnie cofa się. Brak obrony, co widać na meczach NBA, powoli zaczyna doskwierać coraz bardziej. To nie jest koszykówka lat 90-tych gdzie Amerykanie z NBA przysłali by któryś tam skład i nie wygrali. Dla przypomnienia na MS w 1998 (jeśli pamięć mnie nie myli) przyjechali bez żadnego gracza z NBA i zajęli czwarte miejsce co uznano za porażkę. Jordan i inni koszykarze z lat 90-tych – teraźniejsi łącznie z Lebronem ( nietykalną w obronie królewną – który służy za zły przykład dla koszykarzy nowej generacji) mogą jedynie buty im czyścić

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *