Zapowiedź finałów 2019: Warriors vs Raptors

Pierwszy w historii czyli od 1995 roku finał dla Toronto Raptors i piąty w ostatnich latach finał dla trzykrotnych w XXI wieku Mistrzów – Golden State Warriors. Faworytem jest ekipa prowadzona przez wielokrotnego Mistrza ligi (z Bulls i ze Spurs) Steve’a Kerra, ale to zespół Nicka Nurse’a poprzez fantastyczną postawę w play off ma w naszym kraju coraz więcej fanów. Kawhi Leonard walczący o jak najwyższy kontrakt i najwyższe laury zaledwie kilka miesięcy po przeprowadzce z San Antonio. Steoh Curry i Klay Thompson z Draymondem Greenem polegający znów na sobie – bez wielkiego wsparcia – Kevina Duranta. Co ciekawe, w sezonie zasadniczym dwukrotnie górą byli Kanadyjczycy, którzy są pierwszą nie-amerykańską drużyną w finałach najlepszej ligi świata.

MOCNE STRONY:

KUBALA: Mocną stroną Warriors jest zdecydowanie fakt, że mają najmocniejszy jeden z najmocniejszych składów w historii. Mówiliśmy o tym z Kacprem w dzisiaj opublikowanym Podcaście Kubali (https://www.youtube.com/watch?v=NQpXtcOPu8k) – ekipa Dubs jest o piętro wyżej niż wszystkie inne zespoły. Mają i talent, i są świetnie zgrani, i do tego wszyscy ich zawodnicy pasują do stylu gry, który prezentują. W ataku są najlepsi w Lidze (i spokojnie mogą być w TOP 5 All-Time), z kolei w obronie może nie prezentują się kosmicznie względem wielkich ekip z historii – ale gdy trzeba potrafią świetnie bronić zarówno jako zespół, jak i indywidualnie. Draymond Green jest liderem Playoffs wśród graczy tegorocznych Finałów w zbiórkach, asystach i blokach – i może być katem Raptors, jeśli nadal będzie grał tak, jak do tej pory. Ogólnie: ciężko znaleźć na Dubs jakiegoś haka – kiedy przestali łapać głupie techniczne są niemal nie do zatrzymania. Niech świadczy o tym fakt, że mimo absencji gracza będącego na ten moment w trójce najlepszych w Lidze oni nadal są murowanym faworytem do wygranej. Chyba innych argumentów ich siły nie potrzeba. A i motywacji im nie zabraknie, bo grają o pierwszy 3-peat od czasów duetu Kobe&Shaq.

Znalezione obrazy dla zapytania draymond green

Z kolei Raptors są zdecydowanie podbudowani całym tym rewelacyjnym Post-season. I mają przewagę własnego parkietu. I lepszą ławkę. Oraz mają Leonarda, który w tych Playoffs gra genialnie. Ponad 30 punktów na mecz, a do tego w obronie potrafił powstrzymać najlepszego gracza rozgrywek regularnych. Ale żeby Raptors wygrali wszystko w ich drużynie musi zatrybić. O ile w przypadku Warriors można mówić o wygranej „mimo czegoś” (mimo słabej ławki, mimo kontuzji Duranta, mimo problemów ze skutecznością Iggy’ego/Greena), to Dinozaury muszą wznieść się na wyżyny, by nawiązać walkę. Całe trio Lowry, Green i VanVleet powinno zagrać solidnie tak w ataku, i w obronie (a regularności im brakuje) – zaś Pascal, Ibaki i Gasol muszę umieć wykorzystać przewagę warunków fizycznych. Jeśli rezerwowi będą dawali dużo energii z ławki, a kibice w Toronto dadzą czadu, to Raptors stać na nawiązanie walki. Chociaż i tak będzie im bardzo ciężko.

Znalezione obrazy dla zapytania kawhi leonard bounce
Za kilka lat będziemy mówili o legendarnym „The Bounce”.

ADRIAN: Raptors – przede wszystkim przewaga parkietu oraz pierwsze dwa mecze rozgrywane we własnej hali. Jeżeli wygrają oba pierwsze domowe spotkania będą mogli nastawić się odpowiednio psychicznie i grać bez presji, to Warriors będą z nożem na gardle i to im będzie łatwiej o błędy. Mocną stroną Raptors w tych playoffs jest dobrze zorganizowana i solidna obrona, głównie mam tu na myśli strefę podkoszową i półdystans. Widać to było szczególnie w serii z Bucks, gdzie wjazdy na kosz atletycznych „Kozłów” były bardzo rzadkim widokiem.

Warriors – Brak Kevina Duranta na początku serii. A tak całkiem na poważnie to turbo forma Draymonda Greena oraz Andre Iguodali, którzy mogą być takim asem w rękawie Steve’a Kerra w przypadku gdy Stephen Curry bądź Klay Thompson zanotują gorszy mecz w ataku. Warriors grają przyjemniejszą dla oka koszykówkę, opartą na mniejszej ilości izolacji szczególnie gdy właśnie na parkiecie nie ma KD, ale nie można zapominać, że do momentu kontuzji Durant był najlepszym graczem tych playoffs. GSW mają po prostu odpowiednich ludzi do stylu gry, który preferują a ten styl oprócz tego, że jest efektowny to jeszcze bardzo silny.

WOY: Warriors – najlepsza para obrońców w historii tej gry. Steph Curry i Klay Thompson, bombardujący rywali seriami trójek. Ludzie, którzy odmienili koszykówkę, pozmieniali myśli trenerskie i sposób gry zawodników. Dalej, kipiący energią i wszechstronnością oraz cieszący się nieobecnością Kevina Duranta – Draymond Green. Trudny charakter o wielkim sercu do gry. Doświadczenie, czyli coś nieocenionego w walce o kolejne Mistrzostwo i to począwszy od sztabu trenerskiego na zawodnikach z ławki kończąc. Sama chęć zdobycia pierwszego three-peat (mówi się, że wielkie dynastie charakteryzują się zdobyciem trzech z rzędu Mistrzostw).

Raptors – będący w wielkiej formie Kawhi Leonard oraz marzący o pierwszym pierścieniu nie w barwach Spurs. Jego pomocnicy, którzy znają już smak walki o tytuł czyli Serge Ibaka czy Danny Green. Z pewnością mocną stroną debiutantów (mam tu na myśli historię drużyny) są podkoszowi, ale warunkiem tej przewagi jest ich gra na wysokim poziomie i regularne dostarczanie punktów. Niestety nie wydaje mi się by własny parkiet był tak dużym atutem Raps, gdyż potrafili już w play offs przegrywać na własnym boisku (choćby z dużo niżej notowanymi Magic).

SŁABE STRONY:

KUBALA: Ekipa z Oakland ma bardzo krótką ławkę. Zakładając S5 Curry-Klay-Iggy-Green-Looney w rezerwie jest zestaw Livingston-Cook-Evans-McKinnie-Jerebko-Bell-Bogut. Szału nie ma. Oczywiście zawsze ktoś z pierwszej piątki będzie na boisku – ale mimo wszystko Warriors mogą mieć problemy z trzymaniem wyniku graczami z ławki. Jak wróci Boogie i/lub Durant, to problemem mogą okazać się pyskówki z sędziami. Bo innych wad ten zespół chyba nie ma.

Znalezione obrazy dla zapytania durant injury

Liderzy Dinozaurów, nie nazywający się Kawhi Leonard, grają nierówno. A żeby pobić tych Warriors muszą zagrać dobrze od początku do końca. VanVleet się przybudził, ale taki Danny Green gra po prostu piach. Znaczy nic nie gra. I przy braku Kawhi’a na boisku – kto będzie generował atak? Cała nadzieja w Lowry’m. Jeśli nie wymięknie, to może być nieźle. Pytanie: czy nie wrócą jego demony przeszłości? Zobaczymy.

ADRIAN: Raptors – Gra w kratkę zawodników drugoplanowych ale nadal bardzo ważnych. Kyle Lowry czy Marc Gasol to najlepsze przykłady. VanVleet miał słaby początek, teraz jest lepiej, Siakam odwrotnie, wjechał w playoffs na najwyższym biegu ale obecnie gra przeciętnie jak na swoje możliwości. Brak tej stabilnej formy u większości zawodników poza w sumie Leonardem to nawet bardzo słaba strona Raptors.

Warriors – Zdrowie. Cousins nawet jak wróci to nie będzie odgrywał dużej roli ze względu na to, że zapewne nie będzie grywał dużej ilości minut. Kevin Durant jeszcze nie jest zdolny do gry na 100% a Andre Iguodala również po części ze względu na swój wiek nie jest pewny do gry. W sensie w każdej chwili jego ostatni uraz może znowu dać o sobie znać. Do tego dodałbym jeszcze krótką ławkę. Mimo, że w tych playoffs rezerwowi wykonują świetną robotę dla mistrzów to nadal na tej ławce nie ma tak mocnych nazwisk jakie są chociażby na ławce Raptors ale to już nadrabia z nadwyżką nawet pierwszy skład „Wojowników”.

WOY: Raptors – Kyle Lowry i jego kontuzje nadgarstków przez co słabiej rzuca. Dalej słaba postawa Danny’ego Greena i dwa mecze bez punktów w poprzedniej serii. Jeszcze głębiej – non factor w ataku – Marc Gasol – który musi zacząć punktować. W końcu postawa rezerwowych i coś oraz ktoś więcej niż sam Fred VanVleet.

Warriors – środkowi, czyli stary Andrew Bogut i wracający po kontuzji DeMarcus Cousins. Jeśli duet Ibaka – Gasol stanie na wysokości zadania i zacznie dorzucać punkty wówczas Warriors będą mieć problem. O czym napomknę jeszcze niżej, zdrowie kluczowych zmienników czyli Shauna Livingstona i Andre Iguodali. GSW potrzebują przeciwwagi na Greena czy Leonarda w obronie.

KLUCZE DO SERII:

KUBALA: Warriors – zagrać swoją koszykówkę, unikać dekoncentracji, nie dać się rozpędzić Leonardowi (trio Klay-Iggy-Draymond już o to zadba). A, i jeszcze: nie dać się przytłoczyć pełnym energii kibicom w Toronto.

Raptors – twardo bronić przeciwko Dubs, zmusić do trafiania innych zawodników niż Splash Brothers, wykorzystywać każdy moment rozluźnienia rywali oraz dać się ponieść dopingowi fanów.

Znalezione obrazy dla zapytania raptors fans

ADRIAN: Raptors – W serii z Bucks mieliśmy przebudzenie Freda VanVleeta. Mistrzowie wschodu potrzebują również jego dobrej dyspozycji w starciu z Warriors, podobnie z resztą jak Serge’a Ibaki. Także solidne wsparcie rezerwowych plus dyspozycja na miarę MVP Kawhi’a Leonarda, taką jaką miał w swojej ostatniej serii grając dla Spurs. Danny Green również będzie musiał się wspiąć na wyżyny swoich umiejętności defensywnych przy bronieniu najlepszej pary obwodowej na świecie.

Warriors – Nie wiadomo w jakiej dyspozycji będzie DeMarcus Cousins a Raptors mając dwie wieże w postaci Ibaki i Gasola będą mieli z pewnością przewagę pod koszem, tutaj zadanie bojowe dla Looney’a przede wszystkim, który może grać spore minuty by zminimalizować tę przewagę Raptors w szczególności mam tu na myśli by ograniczyć ich zbiórki w ataku i punkty z drugiej szansy. Jeśli chodzi o ofensywę GSW to nic nie zmieniać. Grać swoim stylem o którym pisałem wyżej, niebezpiecznym (zwiększone ryzyko błędów własnych) ale zabójczo skutecznym. Rozciągać skrzydłowych Raptors, wyciągać z pod kosza Gasola czy Ibake, dobre zasłony od Boguta dla Curry’ego na rzut za trzy (tak jak to było w serii z Blazers) przy braku wsparcia od gracza kryjącego zawodnika stawiającego zasłonę. Wachlarz ofensywny Warriors jest ogromny, mogą zaskoczyć wszystkim i to w każdej chwili.

WOY: Przede wszystkim zdrowie graczy i Kawhia Leonarda na pierwszym planie. Dla Raptors najważniejsze, równa postawa i innych graczy i wsparcie dla Leonarda. Od Lowry’ego po Gasola, od Greena po Siakama i również siła ławki (nie sam VanVleet). By przeciwstawić się Warriors potrzebny jest cały zespół. Jedna indywidualność w najlepszej formie to za mało na zwycięstwo w serii. Czego muszą unikać Raptors – trwonienia przewagi i głupich strat (to była klątwa Blazers). Jeśli już ma się przewagę to zwalniać grę i układać po swojej myśli , szukając przewag a nie iść na wymianę, którą chcąc nie chcąc przegra się z Warriors. Moim x-factorem staje się natomiast Danny Green, który musi sobie przypomnieć jak trafiać seryjnie z dystansu by stanowić przeciwwagę dla Thompsona.

Znalezione obrazy dla zapytania danny green
Czy Danny Green zacznie trafiać?

Dla Warriors, postawa wysokich czyli Cousinsa, Greena i ewentualnie Looney’a czy nawet Boguta. Ta seria wymusza na Stevie Kerrze granie wysokimi by odpowiedzieć na duet Gasol – Ibaka. Raptors będą się starać nie iść w small ball, bo wtedy będą na straconej pozycji, a raczej postarają się zaatakować, wykorzystując swoje centymetry jak to miało miejsce w seriach z Bucks czy nawet z Sixers. Dalej zdrowie rezerowowych czyli Livingstona i Iguodali. Bez nich Warriors może być naprawdę ciężko.

TYPY:

KUBALA: 4-2 dla Warriors. Po dwóch spotkaniach w Toronto będzie raczej 1-1, a potem będą wygrywali gospodarze. Mimo wszystko nie widzę specjalnie szans dla Raptors. Z drugiej strony – Kawhi zaskakiwał już nie raz, zatem kto wie? Chociaż ja osobiście typuję Dubs w sześciu meczach.

Znalezione obrazy dla zapytania warriors western conference champions

ADRIAN: 4:2 dla Warriors.
Jak będzie przebiegała seria? Wiele, bardzo wiele osób liczy na Raptors, że to oni w końcu zatrzymają tę dominację Warriors i w dodatku naprawdę mnóstwo osób stawia na ich zwycięstwo. Ja już to przerabiałem kilka jak nie kilkanaście razy. Kto to już miał zatrzymać mistrzów? Clippers po wygranym game 2? Rockets? Rok temu się nie udało, mieli wziąć rewanż, CP3 był i co? Znowu nic. Owszem, Raptors to bardzo silny zespół, najlepszy na wschodzie w tym sezonie przecież ale moim zdaniem więcej niż dwa mecze nie wyciągną. W pierwszym starciu Warriors szybko wszystkich uciszą wygrywając je, przy stanie 1:1 w Oakland mistrzowie wygrają oba mecze i na koniec obie ekipy wygrają po jednym swoim domowym spotkaniu, tak to widzę. #three-peat

WOY: 4-1 dla Warriors. Pierwsze dwa mecze będą jeszcze meczami walki, coś ala zeszłoroczne finały LeBrona przeciwko Warriors, z szansą na zwycięstwo gospodarzy. Jednak później walec w niebiesko-żółtych barwach rozwinie prędkość i przy wsparciu DeMarcusa Cousinsa, a może nawet Kevina Duranta poleci w kierunku three-peat. Poza tym, będę kibicował Raptors.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *