Wyniki i statystyki, play offs dzień #40: historyczne finały dla Raptors, czwarta z rzędu wygrana Toronto

Sezon po sezonie, play offs po play offs kibice Toronto Raptors musieli oglądać plecy Cleveland Cavaliers, kiedy tamci ogrywali ich w drodze do wielkich finałów NBA. LeBron James i spółka nie raz stawali na drodze jedynej w NBA drużyny z Kanady, i wyrzucali Raptors za burtę. Jednak, kiedy LeBron przeszedł do L.A. Lakers mało kto zakładał, że to nie Boston Celtics, ani nie Philadelphia 76ers, a właśnie Raptors znajdą się w wielkim finale.

Zespół z Toronto przeszedł wielką metamorfozę, Masai Ujiri zdecydował się na mocne ruchy – najpierw zastępując (Trenera Roku) Dwane’a Casey’a – asystentem Nickiem Nursem, a następnie decydując się na pokerową zagrywkę (przecież zaraz kończy mu się kontrakt) i stawiając na Kawhia Leonarda kosztem DeMara DeRozana (który wcale nie chciał odchodzić i przez lata stał się twarzą organizacji z Kanady).

Po drodze doszedł jeszcze transfer Marca Gasola, który ani nie błyszczy, ani nie przypomina siebie z czasów gry dla Memphis Grizzlies, ale „robi swoje” i z pewnością największe wydarzenie w historii ekipy z kraju klonowego liścia to po części też zasługa Hiszpana.

Raptors w poprzednich seriach rośli w siłę, zaczynali coraz bardziej przypominać głodną sukcesu drużynę, najpierw pewnie ogrywając Orlando Magic (4-1), następnie – w bardzo podobny sposób do ostaniej serii – przepchnęli i zdominowali Sixers, by w końcu ograć najlepszą drużynę sezonu zasadniczego i w między czasie wybić jej graczom z głów ten największy sen – to największe marzenie…

Bucks vs Raptors – to była świetna seria, znakomite pojedynki, równie udane powroty po słabych początkach. I mecz numer 6 rozgrywany z Toronto miał bardzo podobny przebieg do spotkania numer 5.

Bucks rozpoczęli z przytupem, przejmując totalną kontrolę nad pierwszą odsłoną, wygrywając ją gładko 31-18. Trafiali Eric Bledsoe i Khris Middleton, goryczy porażki nie chciał poczuć Giannis Antetokuonmpo. Widać było moblilizację w szeregach Kozłów, którzy pragnęli wrócić na G7 do siebie, do Wisconsin.

Druga odsłona okazała się wg mnie kluczowa. Mimo, że po niej nadal Bucks prowadzili (50-43 przed przerwą) to Raptors robili już małe kroczki w kierunku wygranej. Spora zasługa w tym i znów – rezerwowych; Fred VanVleet znów trafiał trójki (dwie w końcówce 2kw), Serge Ibaka znów walczył o każdą piłkę, wspierając nie tylko Gasola, ale również i Leonarda. Giannis nie miał łatwo i znów był zaskakiwany pomocą w obronie od wysokiego gracza Raptorów. Mimo, iż Bucks prowdzili to Raptors robili swoje, przechodzili do swojego planu gry oraz rozkładali siły na kolejne – decydujące o wyniku meczu – kwarty.

Znów słabsza postawa w ataku Marca Gasola (6 pkt) i Danny’ego Greena (drugi raz z rzędu bez punktów) nie zaszkodziła miejscowym. 17 pkt i 8 as zanotował Kyle Lowry, 18 dołożył Pascal Siakam, 14 z ławki wniósł Fred VanVleet. Ale najlepiej dysponowanym znów okazał się MVP całej serii i pewnie MVP play offs na Wschodzie – Kawhi Leonard.

Ex gracz Spurs i MVP finałów z 2014. zanotował 27 pkt i dołożył 17 zbiórek, podczas gdy jego najgroźniejszy rywal, Giannis Antetokuonmpo zanotował 21 pkt i 11 zb. Leonard znów dominował w grze podczas najważniejszego w meczu zrywu. Pod koniec trzeciej odsłony i w trakcie czwartej kwarty gospodarze wykonali run 26-3 i zaniósł on ich do pierwszych w historii finałów NBA. Zespół, który występuje w lidze od 1995. roku doczekał się najlepszego.

Od 30. maja czeka ich niesamowita rywalizacja z panującymi Mistrzami NBA – Golden State Warriors.

Bucks natomiast, zawęzili rotację do 8. graczy, Mike Budenholzer już nie skorzystał z usług Nikoli Mirotića. Znów przeciętnie wypadł Khris Middleton (14 pkt) i poniżej oczekiwań – Eric Bledsoe (8 pkt i 7 as). Wydaje się, że coach Bud wycisnął z Kozłów wszystko co najlepsze, ale co najmniej od 4. meczu serii nie miał pomysłu jak zatrzymać najlepszą obecnie ekipę Wschodu.

WYNIK: 100-94 DLA RAPTORS, STAN SERII 4-2 DLA TORONTO.

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

26 komentarzy

  1. Tony pisze:

    No i pięknie. Idzie nowe!
    Ogromna szansa dla Raptorków. Mają przewagę parkietu i najlepszą w swojej historii ekipę. Match up też nie najgorszy ☺

  2. fantomas pisze:

    No i brawo!, oby ta siła walki, te naładowanie poniosły ich w finale, gratuluje i choć fanem zespołu nie jestem to jak nigdy trzymam mocno kciuki.

  3. August pisze:

    W pewnym momencie żal było patrzeć na grę Bucks – kompletnie nie mieli pomysłu co zrobić. Ja byłem w kompletnym szoku widząc jak Gianis ustawia się… na szczycie łuku rzutu za trzy. Mało na szczycie – prawie pod linią połowy boiska. Wiem że gra się zmieniła ale do licha to jest center! Powinien być pod koszem i ściągać obrońców robiąc miejsce dla rzutów z dystansu. Choćby dla Middletona który jak miał trochę miejsca to trafiał – podobnie jak Bledsoe. Zabrakło – albo pomysłu albo wykonawców by pomysł zrealizować. Raptors na początku 3 kwarty wyglądali naprawdę słabo. Kawhi pudłował rzut za rzutem, trochę ratował ich Lowry. A potem nagle wszystko się odwróciło. Brawa dla Raptors czeka nas ciekawy finał – wynik nie jest przesądzony chociaż liczę że Warriors jednak sobie poradzą. Ciekawe czy projekt „Kawhi” potrwa dłużej…

    • majecha pisze:

      Gianis walczy, blokuje, stara się w ataku ale im dłużej go oglądam to dochodzę do wniosku, że jak Harden ma jedno zagranie plus otoczka. Raptors udało się ograniczyć do minimum te wejścia pod kosz z obrotem i rozpychaniem ręką niekozłującą. Giannis momentami był bezradny i wszystko co mógł zrobić, to wymuszać faule i pudłować wolne.
      To co najbardziej mi imponuje w Raptors to obrona zespołowa. Lowry miał nie raz mismatch z Lopezem grającym tyłem do kosza i zawsze był podwajany w odpowiednim momencie. To moim zdaniem zadecydowało. Bucks nie mieli w ogóle łatwych rzutów.

    • SB pisze:

      Zgadzam się co do bezradności, aż żal było patrzeć jak podwajani albo potrajani wysocy Bucks nie wiedzą co robić z piłką, łapali się w pułapki. Obrona Raptors świetna, ale Warriors zrobią im taki wiatr, że chłopaki się pogubią. Jak tylko KD nie wróci to GS w 5, jak wróci to w 7 albo Raps w 6.

    • jumpman pisze:

      ciekawe @August, bo Kobe miał podobne analizy gry Greeka przed serią z Raptors, że powinien ustawiać się bliżej trumny (1-2 kroki) do rozpoczęcia gry (zwłaszcza wyprowadzanej na połowie przeciwnika)

    • August pisze:

      jumpman – to naprawdę wyglądało dziwacznie, kiedy Antek ustawiał się tak dsleko od kosza. Ja wiem, że do swojego looong dwutaktu potrzebuje miejsca żeby się rozpędzić ale bez przesady – od tego są niżsi gracze. Zwłaszcza że Raptors nauczyli się szubko te jego wejścia bronić. A za trzy lepiej by rzucał kto inny (mimo że widać że Giannis to ćwiczy). Milo mi, że miałem podobne obserwacje w trakcie meczu jak Kobe przed ECF.

  4. Krzychair pisze:

    TOR ma bardzo dobrą obronę pod koszem ale i obwód niczego sobie, jak im dobrze wyjdzie obrona rzutów za 3 to kto wie… Ja tam trzymam kciuki za teoretycznie słabszy zespół.

  5. cynik pisze:

    Niezły wyczyn. Przegrywać 2 : 0 i wygrać kolejne 4 mecze. Nie wiem jak to w historii bywało, ale chyba niewiele jest drużyn, które zanotowały taka serię w PO, a pewnie jeszcze mniej w finale konferencji.

    Ciekawe komu będzie kibicował nasz pop? Z jednej strony znienawidzona drużyna kontra znienawidzony zawodnik. Nie masz łatwo chłopie w tym sezonie ;-D

  6. pop pisze:

    No niestety takiej wtopy (Bucks) nie widziałem od przegranych WCF przez Spurs (vs Thunder) którzy podobnie zaczęli od 2-0 a skończyli na 2-4, można powiedzieć że Bud jest godnym spadkobiercą Popa ;-)

    Wielkim ojcem sukcesu okazał się Masai Ujiri którego, nie ukrywam uważam trochę za szaleńca/wariata

    zagrał iście pokerowo, trzeba mieć jaja żeby wykopać wielkiego trenera, i zawodnika (twarz organizacji) wieloletniego lidera, i postawić na tak niepewnego konia jakim był wtedy KL, no brawo, jako jedyny zaryzykował i wystawił do wymiany poważnego grajka, inni chcieli się wykpić po taniości

    no i jeszcze wymiana Jonasa na Marca, też niejeden mógłby się zastanowić czy warto…

    skoro wyszło jak wyszło, i Raps są w Finałach, nie będę ich hejcił teraz, wiem że największy sprawdzian przed Lowrym on chyba najbardziej musi walczyć o uznanie, on będzie najbardziej obwiniany jak nie pójdzie

  7. Marek pisze:

    Kawhi w drugim kolejnym meczu, po G5 i 9 asystach, robi najepsze cyferki tym razem w zbiórkach, do tego Giannis najgorsze liczby na 100 posiadań, gdy krył go od meczu #3 Leonard. Mocnego zawodnika ma Toronto i chciałbym w offseason jakiś upgrade od sterników klubu.
    Po meczu było widać, że chłopak ma mentalność zwycięscy, nie patrzy na finały przez pryzmat statystyk i szans na przetrwanie, on wie, że da się wygrać. Liczę na dobre finały.

  8. Norbert pisze:

    Toronto moze wygrac finały obrona, śmiem twierdzic, że maja lepsza obronę niż Warriors. To co robi Kawhi w obronie to jest po prostu mistrzostwo.

    Pierwsze dwa mecze bez KD, plaster pójdzie na Klaya, Curry sam meczu nie wygra. Jesli Toronto zaplastrują tych drugoplanowców z Warriors, to może być po pierwszych swóch meczach ciekawy wynik i KD będzie wracał w pośpiechu, żeby ratowac finały. Czuje w kościach misia dla Toronto, niezłe jaja by były… :)

    • Tony pisze:

      Nie jaja tylko realny scenariusz, którego życzę Raptorom.

    • jumpman pisze:

      a nie sądzisz, że obrona Warriors też może ograniczyć Siakama, Gasola, VanVleeta a nawet o kilka punktów KL? wg mnie obrona i możliwość odrobienia strat idzie w obie strony.

  9. realista pisze:

    Dla mnie pewne 4-1 dla Warriors w finale.

    Leonard już jest nieźle styrany i w finale może brakować mu pary, a Van Vleet już nie będzie dawał tak dobrych zmian.

    • Tony pisze:

      Raptors mają chwilę odpoczynku, grają pierwsze dwa mecze u siebie (czyli bez podróży). Mają przewagę parkietu. Jeszcze Anouby może już wróci. Wg mnie duże szanse na niespodziankę i nie taki szybki koniec.

  10. Tony pisze:

    Smutek, że Vince nie wrócił

    • majecha pisze:

      Smutek ale prawdopodobnie grałby tyle co (świetny instant offense z ławki moim zdaniem ) Jeremy Lin.

    • Tony pisze:

      Może jakimś wsadem by ucieszył oko ☺ Idealny moment na zakończenie kariery z mistrzowskim pierścieniem zdobytym z Toronto…

    • jumpman pisze:

      tylko pojawiało się info, że Raptors go nie chciało, nie szukało sprowadzenia a Vince nie chciał się wmuszać, więc jakby nie jego wina. Do GSW nie chciał, niby przez ilość minut, które nie zawsze miałby być gwarantowane.
      Często patrzy się na sport przez jakieś romantyczne, wyidealizowane okulary, jednak to zawsze był biznes przede wszystkim i potem wynik sportowy a potem sentymenty (Y.Masai i zarząd Toronto to potwierdził)… często to my kibice (czy dziennikarze) dopisujemy historie..

  11. emilioo138 pisze:

    I o to chodzi w grze jakim jest koszykówka. O Emocje. Brawo Dinozaury. Spodziewałem się 7-dmio meczowej serii a tu taka odmiana pod koniec 3 kwarty i przejęcie meczu. Super! Myślę, że przerwa i odpoczynek da nadchodzącej serii sporo kolorytu. Liczę, że ta rywalizacja będzie równie emocjonująca co ta. Zobaczymy. Życzę nam wszystkim udanych finałów i ciekawej rywalizacji o co najbardziej w tej grze chodzi. I love this game!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *