Wyniki i statystyki dzień #37: Warriors w piątym z rzędu finale NBA

Golden State Warriors – Portland Trail Blazers 119:117 (4-0)

Blazers walczyli ale nie uniknęli sweepa. Warriors po raz kolejny meldują się w finale NBA i to wygrywając bez Kevina Duranta w finale konferencji 4:0. Mistrzowie potrzebowali jednak dogrywki by zakończyć już dziś tę serię. Kolejny raz fantastyczny występ zanotował Draymond Green (18pts, 14reb, 11ast), jeden z najlepszych zawodników playoffs 2019. Co ciekawe Dray nie był jedynym zawodnikiem w tym pojedynku, który zakończył rywalizację z triple-double na koncie. Stephen Curry również zdołał to osiągnąć notując przy okazji 37 punktów w tym 7 celnych trafień za trzy punkty. Warriors musieli radzić sobie bez fenomenalnego w tym post-season Andre Iguodali. Jego miejsce w pierwszej piątce zajął Alfonzo McKinnie (12pts, 5-12fg). Ponownie bardzo dobry występ z ławki zaliczył Kevon Looney (12pts, 14reb), który również mocno przyczynił się do pokonania Blazers w czterech meczach. Kluczową statystyką wydają się być zbiórki (56-38 na korzyść Warriors). Terry Stotts zmienił nieco taktykę oraz skład na dzisiejszy mecz. Meyers Leonard, który zameldował się w pierwszym składzie ekipy z Portland zdobył 30 punktów oraz 12 zbiórek. Damian Lillard miał double-double (28pts, 12reb) a CJ McCollum dołożył 26 „oczek”.

Adrian Rojek

Kibic Golden State Warriors. Wielki fan Splash Brothers. Ulubiony zawodnik - Rajon Rondo.

26 komentarzy

  1. Maxxxx pisze:

    Może gdyby Curry i Green wypadli, to pokonali by osamotnionego Klaya. Chociaż patrząc jak poruszać się po boisku nauczył ich Kerr to też nie jest pewne. Szacun za tą wygraną bez 3 podstawowych zawodników. To chyba jest plan wykonany na 100% , 9dni odpoczynku i do tego jest szansa że wszyscy kontuzjowani będą do dyspozycji na finał.

    • jumpman pisze:

      co ironicznie może brzmieć, ale może Warriors grają sprawniej, szybciej, skuteczniej bez KD albo z nim przystosowanym w 100% do stylu GSW. DOkładnie to opisał Green w wywiadzie dlaczego tak gra – od momenty kiedy mają KD to zawsze odda mu piłkę, bo uważa go za lepszego strzelca i legendę, to samo zrobi jak ma czystą pozycję a pół-bronioną ma Steph czy Klay … a teraz nie ma do kogo oddać, jest potrzebny, to daje co ma… i właśnie widać super efekty w jego grze jak i grze całej 12. DC wpasował sie delikatnie w system, ale gra izolacje. KD jest i był niesamowity kiedy Klay czy Steph się zacięli (nie siadało), ale kwestia jest, że nie mieli do końca jak się odblokować oni czy Green, czy młodzi z ławy rozwijać, bo też rzuty a co ważniejsze te rotacje piłką otrzymuje KD czy DC, zamiast krążyć i extra pass.
      Czy jeśli wróci na 2 mecz a Steph i Green będą nadal w takiej formie, to czy KD zrezygnuje z izolacji, więcej podań a odda tylko 10 rzutów..? Kerr ma komfortową sytuację… jednocześnie ten wybór kim zagrać i jak nie jest łatwy.

  2. August pisze:

    Fajny mecz – ale na wysokim ryzyku ze strony Warriors. Ta wiara że zawsze da się odwrócić wynik może się okazać zgubna. Z drugiej strony skoro wciąż się udaje… I to w dodatku bez 3 All Starów w składzie. Green i Curry dali dzisiaj pokaz gry. Szczególnie Green mi się w tym roku podoba – jest naprawdę niesamowity. Zbiera, podaje – trzeba rzucić za trzy – rzuca. Na dzisiaj gracz kompletny. Curry też wreszcie złapał rytm i chociaż wciąż zdarzają mu się dziwne pudła z prostych pozycji (vide layout w dogrywce) to w każdej chwili może trafić serię trójek. Klay chyba bardziej koncentruje się na obronie – ale jak trzeba to trafia ważne rzuty chociaż skuteczność ma przeciętną. Bardzo przydatny jest Looney – chwilami porusza się ciężko ale naprawdę nieźle broni a i w ataku robi dobrą robotę. Dzisiaj dał kilka ofensywnych zbiórek i dobitek. Naprawdę trudno uwierzyć że nie grało trzech podstawowych graczy – jak wrócą (a jest na to sporo czasu) to powinno być three peat. Go Warriors :-)

  3. Listonoszbezpolskichznakow pisze:

    No ladnie im poszlo. Teraz jak wykorzystaja swoje doswiadczenie i nie bedzie jakiejs kolejnej kontuzji to powinni znowu wygrac mistrzostwo.

  4. pop pisze:

    wiem że to zapewne przypadek (w końcu taki ze mnie troll) ale należy odnotować brak Duranta, „wielkiego lidera” który jest ich najlepszym zawodnikiem, no co oni bez niego zrobią biedacy…

    Kerr powinien go nie wystawiać do końca playoffs, nawet jeśli będzie zdrowy na 200% – on jest w stanie położyć im Finały tak jak to zrobił z OKC

    • Adrian Rojek pisze:

      Tak samo jest w stanie wygrać dwa mistrzostwa z rzędu będąc równocześnie zdecydowanie najlepszym zawodnikiem Warriors w całych Playoffs i potwierdzając to w finałach zdobywając statuetkę MVP.

    • mati pisze:

      Marna prowokacja

    • jumpman pisze:

      jest coś masakrycznie skutecznego w tym zestawieniu GSW i o dziwo, nawet mniej znani zadaniowcy wchodzą w system i śmiga, nawet ten mecz bez Iggiego… czy KD będzie na 100% zdrów i grał bez obaw o kontuzje… oraz czy wpasuje się na 100% w ten system Warriors… jego obrona przydałaby się na Greeka, ale trudno powiedzieć, że jego trener będzie poświęcał na obronę i faule, które zawsze wpadną…
      zostawiając prowokację … to raczej GSW wydarło niż OKC położyło… potem GSW przez gwizdki i nieopanowanie położyło się a Cavs wydarło pierścienie…
      nikt nie nazywał KD wielkim liderem GSW, fakt Steph (i w sumie Kerr) jest niedoceniany.. statystyka RS pokazuje brak Stepha na %wygranych Warriors a brak KD i w końcu widać tę zależność w PO (nie widzieliśmy Warriors bez KD, bo pierwszej wtopionej obronie tytułu… więc nie wiemy jakie lekcje wyciągnęli… teraz widać, oby w finałach także). Nie, nie umniejszałbym KD jeśli zostanie i wpasuje się w system (bardziej), coś jak Steph…

  5. August pisze:

    pop jak się na kogoś „zaweźmie” to na amen… Ciekawe co by pisał jakby KD trafił do Spurs i zrobił im „przypadkiem” 1-2 tytuły… Nie ma co wdawać się w dyskusje – Durant wbrew temu już ma miejsce w historii i niech wraca – Wojownikom na pewno pomoże zdobyć trzeci tytuł , a w takim razie kto wie czy za rok nie spróbują raz jeszcze by stać się jedyną obok Celtów drużyną z czterema tytułami z rzędu. Zależy co wygra – kasa czy sława…

    • sasoo pisze:

      W Spurs grzałby ławe – tam na niskim skrzydle jest Bertans a na PF – członek Hof – wielki LaMarcus :P

    • jumpman pisze:

      szczerze kibucuję temu 3peat, 4peat itd… gdyby nie błędy z Cavs walczyliby o 5peat w tym sezonie…

    • pop pisze:

      już chyba kiedyś poruszaliśmy ten temat, o ile LA czy DDR bardzo lubiłem/szanowałem zawsze (Toronto/Portland), niestety nie mogę tego napisać o innych zawodnikach, dlatego też nigdy nie byłem zwolennikiem CP3, KD czy LBJ w Spurs

      a ty, Sasoo chciałbyś KD w Houston? nie chce mi się wierzyć…

    • realista pisze:

      Dajcie spokój. Ja już rzygam tą dominacją Goldeniarzy. Nie znudziły was ich zwycięstwa? Ile można? Gdzie jakieś niespodzianki?

      Fajnie jakby takie Milwaukee ich pokonali w finale, ale szansę są niewielkie.

    • jumpman pisze:

      realisto czy oglądałeś i kibicowałeś Lakers, Bulls, Rockets, Pistons w latach ich triumfów… licząc na 3peaty i obrony tytułów czy byłeś za Indianą, Utah, NYK, Seatlle, Phoenix? być 5razy to jest wyczyn, zdobyć 3, 4, 5 peat przy 30klubach (=więcej spotkań w play offach). Ja byłem za Bulls i jestem za pobiciem ich 3peat… bez problemu

    • sasoo pisze:

      pop – oczywiscie ze bym chcial, tylko idiota by nie chciał

    • pop pisze:

      ehehhe @sasoo (bardzo nieładnie imputujesz że jestem idiotą) ale ci wybaczam, w końcu fan Houston Thunder… e, sorry Houston Rockets, ale wanna be Thunder

  6. Le King pisze:

    Nie lubie greena ale gosc robi robote w tych po mvp?

  7. Arkon pisze:

    Mam nadzieję, że jak GSW wygrają to w końcu Curry zdobędzie statuetkę MVP finałów. Zasłużył jak nikt inny. Cały czas żałuję, że przegrali z Cavs przez głupie zachowanie Greena, który mentalnie dojrzał i gra znakomicie. Tyle naczytałem się też, że GSW nie ma zmienników, a tu taka niespodzianka. Kerr robi tam niesamowitą robotę.

    • Woy pisze:

      mają zmienników , tylko nie wszyscy mają zdrowie: Jones (stracił sporą część sezonu a zaczynał jako starter), Livingston (kończy karierę po sezonie), Iggy (wiadomo) czy Looney (też przeszedł swoje zanim zaczął grać więcej w ostatnim sezonie)

  8. gosc pisze:

    Portland 3 razy prowadzili po 17 ,18 pkt i zadnego prowadzenia nie dowiezli masakra

  9. Forto pisze:

    Faktem pozostaje że PTB to najsłabszy finalista konferencji od lat.
    Bez Nurkicia i Kamera nie mieli żadnej siły pod tablicami.
    Tak więc nie ma co się podniecać, oby KD nie zagrał w finałach
    Wtedy dowiemy się ile są warci goldeni.

    • jumpman pisze:

      niby tak, ale Steph Curry w ostatnim spotkaniu miał 13 zbiórek w tym 4 ofensywne… i więcej niż najlepszy zbierający Portland!! jeśli najniższy przeciwnik zbiera najwięcej niż ktokolwiek z Blazers to raczej nie świadczy o przewadze siły pod tablicami Warriors…

    • Woy pisze:

      nie do końca to jest tak. Curry’ego broni Lillard i on go zastawia, mówił o tym podczas transmisji Wojciech Michałowicz. Lillard jest słabo zastawiającym swojego gracza zawodnikiem i zarówno Warriors jak i Curry korzystają z tego. Poza tym jeśli deskę stale atakują Looney i Green to przy small ballu – a takim grali Blazers z Hoodem, Lillardem, McCollumem i Turnerem (tylko Leonard pod tablicą) – są marne szanse na wygranie zbiórki. Dodatkowo i osobno, gra Turnera to jakiś żart (strach w oczach, straty i niecelne rzuty z najbliższej pozycji).

  10. Szuwarek pisze:

    Szczerze mówiąc myślałem, że PTB po zwycięstwie nad Denver odblokują się i wejdą na wyższy poziom. Wygląda na to, że tego wyższego poziomu po prostu tam nie ma. CJ i Damian, a Steph i Klay w formie to jednak jest przepaść. A że jak reszta drużyny dodatkowo jest słabsza, to wyglądało to, jak wyglądało. Marne widowisko, niegodne finałów konferencji. Mam nadzieję, że finały będą lepsze niż w zeszłym roku, bo nie chciałbym powiedzieć, że w 2019 roku play-offy skończyły się na półfinałach konferencji.

    • jumpman pisze:

      wg mnie właśnie przejście Denver do finału to był ich wyższy poziom… kolejny krok a czy uda się zrobić następny to się okaże, fakt jak GSW się odblokowało to szybko.. w Portland może zmiana jakaś jak zmiana trenera pomogła GSW z bycia mocnymi na bycie mistrzami?

  11. adam pisze:

    Nie wiem czy oglądałeś mecze GSW-PTB @Szuwarek. Pisanie, żę to marne widowisko to na prawdę słowa nie na miejscu. Co prawda mamy 4:0 ale zauważ, że mecze były na styku (raz dogrywka, raz sprawę załatwił przechwyt Iggiego) i na pewno nie były to jednostronne pojedynki. Zresztą zostało wyliczone, że PTB sumarycznie prowadziło przez większą część tej rywalizacji a i tak w papę 4:0. Obiektywnie- bardzo niesprawiedliwy wynik. Na pewno zdecydowało doświadczenie z poprzednich sezonów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *