Wyniki i statystyki dzień #34: Giannis, Bucks i 2-0

Atomowa pierwsza połowa w wykonaniu gospodarzy drugiego meczu, pomiędzy Milwaukee Bucks i Toronto Raptors, dała prowadzenie w serii Kozłom już 2-0. Miejscowych do wygranej prowadził – jak zwykle – Giannis Antetokuonmpo.

BUCKS – RAPTORS 125-103

Podopieczni Mike’a Budenholzera prowadzili po pierwszej kwarcie 35-21 i ich świetna postawa w ataku – przy celnych trójkach Mirotića, Ilyasovy czy Brogdona oraz popisowych wsadach Giannisa – dała wyraźny impuls przy kolejnej wygranej w serii.

Giannis był graczem meczu zaliczając 30 pkt – 17 zb – 5 as i mając kapitalne wsparcie pięciu innych graczy, notujących double figures. Mirotić dołożył 15, Middleton 12, a z ławki znów efektywnie wpisali się – Hill (13), Ilyasova (17) czy Brogdon (14). Bucks mieli w całym meczu aż 27 asyst (19 Raps), wygrali po raz drugi rywalizację na tablicach (53-40) i popełnili mniej strat od rywala (7 przy 13 Raps).

W drugiej odsłonie Bucks poszli za ciosem, podwyższając prowadzenie o kolejne 11 pkt. Przed przerwą ekipa Budenholzera prowadziła już 64-39 pewnie krocząc po drugą wygraną.

Goście z Kanady zniewelowali straty podczas trzeciej odsłony i wówczas mieli swoje najlepsze jak dotychczas 12 minut w serii. Kawhi Leonard (31 pkt) i spółka wrzucili gospodarzom 39 oczek, ale ich obrona niewiele się poprawiła (tracąc 31 pkt). Raps tym razem zabrakło wsparcia dwóch ważnych weteranów; Kyle Lowry trafił 4 z 13 rzutów, Marc Gasol tylko 1 z 9…

Dotychczas sekundujący Leonardowi – Pascal Siakam – zanotował tylko 8 oczek. Jedynym ważnym akcentem z ławki Toronto okazał się Norman Powell (14 pkt).

Zawodnicy i sztab trenerski Raptors mają nad czym myśleć i by zwiększyć swoje szanse na awans do swoich pierwszych finałów NBA muszą poprawić nie tylko skuteczność w ataku, ale przede wszystkim defensywę. Bucks po łatwym prowadzeniu w serii są o dwa kroki od upragnionego finału.

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

6 komentarzy

  1. Krzychair pisze:

    nie spodziewałem się, że tak łatwo Milwaukee ogarnie mecze u siebie. Wsparcie ławki bardzo dobre.

  2. Maxwell pisze:

    Bucks zadziwiają.

  3. halcik pisze:

    Gasol w Raps mega niewypał..

  4. adam pisze:

    Czy ja wiem czy zadziwiają? Świetnie zbudowana drużyna z jedną na prawdę wielką gwiazdą. Reszta zespołu idealnie dołożona pod świra. Plus mam wrażenie, że zawodnicy grają przy nim lepiej (pamiętacie Georgea Hilla z Cavs? teraz przypomina tego z Pacers).

  5. Robert pisze:

    Jestem za Raptors, ale trudno uwierzyć, że wygrają więcej niż jeden mecz. Wyglądają na mocno zmęczonych, Gasol i Green absolutnie nie są sobą, a ławki nawet nie ma co porównywać do rezerwy Bucks.

  6. emilioo138 pisze:

    A może to jest sprawka trenera. Pamiętacie Hawks z nim na ławce? Gościu daje mocno radę. Myślałem tu o 7 meczowej serii, ale z tego co widziałem, to raczej Bucks w finale. A z taką beznadziejną formą Worriors w tym roku Jeleń ma szansę (przy tak grającej ławce w tej serii). Pozdro!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *