Wyniki i statystyki, Playoffs dzień #33: Emocjonująca końcówka w Oracle Arena, Warriors ponownie lepsi

Portland Trail Blazers – Golden State Warriors 111:114 (0-2)

Świetna trzecia kwarta oraz końcówka spotkania w wykonaniu Warriors dała zwycięstwo numer dwa w serii z Blazers. Do przerwy goście zaskakiwali pozytywnie swoich kibiców prowadząc 65-50. Trzecia odsłona to jednak popis Warriors ze Splash Brothers na czele. Na ostatnią kwartę obie drużyny wychodziły na parkiet przy stanie remisowym. Kluczową akcję w końcówce wykonał w ofensywie Stephen Curry (37pts, 8reb, 8ast), który pięknym podaniem obsłużył Draymonda Greena (16pts, 10reb, 7ast, 5blk), który zdobył pewne dwa punkty. Następnie w defensywie Andre Iguodala (4pkt, 5reb, 4ast), który ukradł piłkę Damianowi Lillardowi (23pts, 5-12fg3, 10ast) czyhającego tylko na izolację i akcję 1 na 1 na dogrywkę. Świetną zmianę z ławki dał Seth Curry, autor 16 punktów w tym 4 celnych trafień zza łuku. Blazers trafili aż 2 razy więcej prób z dystansu od swoich rywali (18-9fg3). Warriors natomiast lepiej zbierali i dzielili się piłką (50-37reb, 30-23ast).

Adrian Rojek

Kibic Golden State Warriors. Wielki fan Splash Brothers. Ulubiony zawodnik - Rajon Rondo.

16 komentarzy

  1. Emes pisze:

    Witam po raz pierwszy . To co zrobili w obronie w trzeciej kwarcie golden to
    mistrzostwo .

  2. August pisze:

    Zwariowany mecz…Pierwsza połowa zdecydowanie dla Blazers – Warriors senni i nieobecni. Jest niesamowita łatwość z jaką ta drużyna potrafi odjechać rywalom – vide 3 kwarta. W czwartej mieliśmy małe jo-jo – wydawało się że Portland mając 8 punktów przewagi na ok 3 minuty do końca wywiozą zwycięstwo… Ale Warriors znowu docisnęli i wyrwali zwycięstwo. Brawa dla Iguodali za grę w obronie – trudno go było dzisiaj minąć. Bardzo dobry Looney. Green trochę mniej w energetyczny niż w meczach z Houston ale też piękną linijkę uzbierał. Teraz wygrać 1 mecz w Portland i zamykamy sprawę w 5 grach…

  3. pop pisze:

    Recepta na mistrzowskich Warriors jest banalnie prosta, nie pozwolić grać KD, nie czarujmy się, nikt go tam nigdy nie chciał, Kerr musi być prze szczęśliwy kiedy Flip i Flap (KD i DMC) nie grają.

    • August pisze:

      Albo mi pamięć nie służy albo coś pomyliłem – ale wydaje mi się że z KD zdobyli dwa tytuły? Durant nie jest w Warriors niezbędny – ale nie jest też niepotrzebny. I bardzo bym chciał żeby był gotowy na Finały – bo bez niego z Portland sobie poradzą ale na Bucks lub Raptors będzie potrzebny. I coś mam wrażenie że Kerr mając go dostępnego nie posłucha Twoich rad i wpuści go w S5.

    • pop pisze:

      August – „ale wydaje mi się że z KD zdobyli dwa tytuły”

      prawie… KD zdobył 2 tytuły z Warriors, a nie Warriors z KD, niby mała różnica ale jednak

      bo równie dobrze można napisać „ale wydaje mi się że z Davidem Westem zdobyli dwa tytuły”

    • Bulls '93 pisze:

      No to powiedz mi kto dostał MVP tychże dwóch wygranych finałów, hmmmm moment przecież to był KD. Nie wiem jak można uznać jednego zawodnika najlepszym graczem finałów i równocześnie twierdzić że bez niego drużyna gra lepiej.

    • Isiah pisze:

      słabe to porównanie:-)))
      nie można tak „równie dobrze napisać..,” tj. porównać wkładu KD w mistrzostwa GSW z tym co dał zespołowi West – KD był 2 x MVP Finałów, a David West?

    • pop pisze:

      grali „na Duranta” to i MVP dostawał, komuś trzeba dać ten tytuł (z zwycięskiej drużyny) zawsze

      to jest taka sama dyskusja co z Leosiem, jak się mi trza wykłócać kto dla kogo był ważniejszy, kto komu więcej zawdzięcza, bo w przypadku Leosia też ktoś co chwila pisze że zdobył mistrza Spursom i „powinni mu dziękować”

    • Marek pisze:

      Nie dyskutujcie z tym trolem.

  4. adam pisze:

    Fajne zawody. Sporo wnieśli dla Warriors Green (chyba 4 czapy w pierwszej kwarcie), Looney jest bardzo wartościowy jako zmiennik. Po drugiej stronie na prawdę solidnie Hood (później zupełnie przygasł) a zupełnie świetny młodszy Curry. Kilka razy zawstydził brata czy to kradną mu piłkę czy trafiając trójkę ;in your face!’

  5. Mawell pisze:

    Pop, Durantowi trzeba oddać to co ”durantowskie”. Przypomnę, że w zeszłorocznych play offs Warriors grali pięć spotkań bez Curry’ego i też wygrywali. Wówczas Durant prowadził zespół. Jeżeli mnie pamięć nie myli to Steph i Klay osobiście nakłaniali Kevina do przeprowadzki do Oakland. Sumując: Warriors to po prostu znakomity team. Jeden z lepszych w historii NBA, przynajmniej w ataku, choć tytuły mówią same za siebie.

    • pop pisze:

      Tak jak ostatnio pisałem, przeprowadzka KD była im na tyle potrzebna żeby zlikwidować bezpośrednie zagrożenie ze strony Thunder, a że sam Durant był bardzo chętny to wystarczyło go „osobiście nakłaniać” czyli inaczej, po prostu se pogadali w kumpelskiej atmosferze.

  6. siaraczek pisze:

    Zaraz wyjdzie, że Durant to zawodnik na poziomie role player w Memphis…

    • pop pisze:

      w ogóle nic takiego nie było powiedziane, po prostu GSW mogli se podpisać byle kogo a mistrzostwa i tak by były (byle kto w sensie, każdy porządny zawodnik weteran, który uzupełni skład)

      bynajmniej nie jest to żaden role player, raczej po prostu leniwy skurwol który dźwignął swoją wartość marketingową przechodząc do mistrzowskiej drużyny, a do Memphis w życiu by nie poszedł, bo nie miałby jaj prowadzić takiej drużyny jak robi to do dzisiaj Conley (lub do niedawna Gasol)

      prawdziwym mistrzem jest Grek, to jest lider z prawdziwego zdarzenia, takim mistrzem był CP3 w Clippers, Jokic w Nuggets, czy Lillard w Blazers

  7. siaraczek pisze:

    Po tym co liderzy GSW pokazali w przegranych finałach, to nie są wcale takie oczywiste te kolejne mistrzostwa. Ja też nie byłem fanem decyzji KD, jednak trzeba mu oddać, to co królewskie. W dwóch poprzednich finałach grał na kosmicznym poziomie. Okazał się liderem i najlepszym zawodnikiem w takim otoczeniu, co też wiele mówi o jego umiejętnościach.

  8. Mawell pisze:

    Do Popa: Durant był również najskuteczniejszym strzelcem w reprezentacji Stanów podczas mistrzostw świata w 2010 oraz Olimpiad w 2012 i 2016 roku. Znowu na niego grali? A może wszystkich kolegów z reprezentacji po prostu przekupił? Nie wspomnę o czterech tytułach najlepszego strzelca NBA w barwach Oklahomy. Pop, masz prawo nie lubić K.D. Opanuj się jednak jednak.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *