Wyniki i statystyki, Playoffs dzień #23: Rockets ogrywają Warriors po dogrywce

Golden State Warriors – Houston Rockets 121:126 (2-1)

Aż dogrywki potrzebowali zawodnicy Rockets by zdołać pokonać Warriors i uchronić się przed domową porażką. Wydawało się, że gospodarze są na dobrej drodze do tego zwycięstwa przez większą część meczu. Trafili łącznie 18 trójek na 43% skuteczności. Dla odmiany bo tym razem świetnie pracowali na deskach notując o aż 20 zbiórek więcej od rywali oraz 10 więcej samych zbiórek w ataku. W 4 kwarcie Warriors zrobili jednak jedną serię punktową, która sprawiła, że mecz ponownie stał się różnicą jednego posiadania. W dogrywce skuteczniejsze w ofensywie i bardziej precyzyjne w defensywie były „Rakiety” i tą wygraną podopieczni Mike’a D’Antoni’ego pokazują, że temat tutaj nie jest jeszcze zamknięty, że będą walczyć o awans do samego końca. Fantastyczne zawody rozegrał Eric Gordon, który do przerwy miał już na koncie 20 punktów (rekord kariery w punktach w jednej połowie w playoffs). Łącznie rzucający obrońca Rockets zdobył 30 „oczek” trafiają w tym aż 7 razy z dystansu. Liderem punktowym zespołu był naturalnie James Harden (41pts, 14-32fg, 5-13fg3). Po stronie gości niezawodny Kevin Durant ukąsił dla swojej ekipy 46 punktów trafiając tyle samo rzutów z gry co Harden przy jednej próbie oddanej mniej. Draymond Green zanotował triple-double (19pts, 11reb, 10ast) i uwaga, dokładnie, zakończyła się pewna seria. To pierwsza porażka Warriors gdy Green kończy mecz z triple-double na koncie, zwycięstw mają 27.

Adrian Rojek

Kibic Golden State Warriors. Wielki fan Splash Brothers. Ulubiony zawodnik - Rajon Rondo.

5 komentarzy

  1. Tony pisze:

    No nareszcie niech się to wyrówna na 2:2 :)
    Odnośnie Greena to może nie miał TD po 48 min i dlatego przegrali?

  2. Jax pisze:

    Całe szczęście, że nie było fauli a la Paczulia (chyba doszło do GSW i sędziów) i było twarde, ale fair granie. Przyznam, że nie zanosiło się na dogrywkę – jakoś tak mistrzowie wyglądali słabo i niepewnie, by po chwili odrobić 10 pkt straty. Tak, Kevin, to o Tobie. KD gra nieprawdopodobne PO – jeśli będzie miś, to KD otrzyma tytuł MVP. Inaczej być nie może. Nie lubię gościa, ale trzeba mu oddać, że gra fenomenalnie (choć dziś zniknął trochę w 2Q), zwłaszcza kiedy jest to potrzebne drużynie.

    Nie wiem co się dzieje z Kurą i Klejem, bo dziś to była taka padaka, aż oczy bolały. (pudła będąc sam na sam z koszem?! – chyba grają z mocniejszymi kontuzjami).

    Co ciekawe – nie przeszkodziło to GSW doprowadzić do dogrywki.
    I tutaj dochodzimy do kolejnego diamentu – Dray „Osiołek” Green. Rany – ile ten koleś daje zespołowi…

    Mam nadzieję na wyrównanie serii i zwycięstwo w duchu fair play (o który niestety coraz trudniej) lepszej drużyny.

  3. August pisze:

    Mecz wojownikom przegrał moim zdaniem Curry. Klay też miał sporo pudeł, ale jednak trafiał i nie rzucał na siłę. A Curry w końcówce dogrywki miał trzy pudła, w tym dwa z mocno nieprzygotowanych pozycji. Obydwie drużyny mocno broniły co widać po skuteczności. Durant doskonały przez większość spotkania, może rzeczywiście przysnął lekko pod koniec drugiej kwarty, ale wtedy spali chyba wszyscy Wojownicy.
    Houston wygrało mimo fatalnej postawy Hardena – raz że pudłował raz za razem, to jeszcze tracił mnóstwo czasu na „żonglowanie” piłki między nogami – przez te jego zabawy Rockets co najmniej dwa razy przekroczyli 24 sekundy. Wielka szkoda, że Warriors nie wykorzystali okazji, bo mogli dzisiaj spokojnie wyjść na 3-0 by zamknąć serię w góra 5 spotkaniach. Wciąż to jest możliwe – ale Curry musi wreszcie coś zagrać. No i nie zawsze się trafi tak pudłujący Harden.

  4. Norbert pisze:

    coś czuje, że dzisiejszy mecz będzie decydujący o losach serii. wg mnie zwycięzca dzisiejszego meczu wygra całą serie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *