Zapowiedź Playoffs 2019: Warriors vs Rockets (2nd Round)

Chyba wszyscy się zgodzimy, że jest to przedwczesny finał konferencji bo zmierzą się dwie na papierze najlepsze drużyny WCF, choć jak wiadomo Rockets w sezonie regularnym zajęli dopiero czwarte miejsce. Czy „Rakiety” zrewanżują się za zeszłoroczną porażkę? Czy to oni będą drużyną, która zakończy dominację mistrzów? Elektryzujący półfinał pomiędzy Warriors a Rockets startuje już dzisiaj!

MOCNE STRONY

Warriors: Jestem przekonany, że to już jest ten moment, gdzie odpalą swoje wrotki i polecą na maxa. W ostatnich dwóch edycjach playoffs pokazali taką samą taktykę czyli odpowiednie szachowanie siłami w sezonie regularnym a na najważniejszą część sezonu wejście na poziom wyżej i zdobywanie mistrzostw. Teraz jakby trochę zaspali, co wykorzystali Clippers urywając dwa mecze być może także wiązało się to ze zbyt dużym zlekceważeniem rywala. Tym razem jednak przeciwnik jest już bardzo poważny i tu nie będzie oszczędzania. Świetną formę ma Kevin Durant, który dla wielu już wyprzedził LeBrona i jest obecnie najlepszym koszykarzem na świecie. Draymond Green oraz Andre Iguodala również wydaje się, że weszli na maksymalne obroty. Zaleta „Wojowników” to także oczywiście indywidualności ale takie, które drużynę stawiają zawsze ponad osobistymi osiągnięciami. Bardzo dobrzy obrońcy jak Green czy Thompson, najlepszy gracz rzucający zza łuku w lidze czyli Curry czy przede wszystkim klasa sama w sobie – Kevin Durant.

Rockets: Jedna z najlepszych jak nie najlepsza ofensywa w lidze. Proste ale skuteczne środki jak drive and kick czy pick and roll, mają odpowiednich ludzi do tej taktyki i to czyni ich bardzo groźnym zespołem w ataku. No i oczywiście indywidualności w postaci świetnej pary obwodowych, z jednej strony maszyna do zdobywania punktów z drugiej gracz z ogromną wizją, przeglądem pola, świetnym podaniem oraz charyzmą.

SŁABE STRONY

Warriors: Jak wiemy występ Stephena Curry’ego i Klay’a Thompsona stoi pod znakiem zapytania w game 1. To z pewnością jest duża szansa dla Rockets gdyby faktycznie nie zagrali. Zdrowie Warriors może być ich słabą stroną w tej serii ale każda drużyna ma swoje słabe punkty, nawet mistrzowie. Popełnianie strat, głupich strat przede wszystkim jest czynnością, którą często robią ze względu na swój ryzykowny styl gry w ofensywie. Warriors mogą mieć również problemy ze zbiórkami defensywnymi ze względu na częste granie small-ballem a po drugiej stronie gra przecież Clint Capela.

Rockets: Duże uzależnienie od formy i skuteczności rzutów zza łuku, tak bym to nazwał. Jeżeli trójka nie siedzi pozostają wtedy w sumie głównie tylko akcje 1 na 1 Jamesa Hardena czy Chrisa Paula. Wachlarz w ofensywie Rockets jest ubogi i to jest ich słaba strona według mnie. Nie zmienia to oczywiście faktu, że to właśnie atak jest ich główną siłą. Również krótka ławka rezerwowych jest ich wadą.

KLUCZE DO SERII

Warriors: Przede wszystkim dobrze bronić rzuty dystansowe. Wiemy, że Rockets potrafią oddawać multum trójek w meczu i to na dobrej skuteczności, Warriors muszą na to uważać. Nie ulegać prowokacji rywala i uważać na problemy z faulami. Wiemy jak gra James Harden, łatwo złapać na nim dwa czy trzy faule i resztę połowy obejrzeć z ławki. Z drugiej strony nie bronić go tak jak robili to Utah Jazz, dla mnie ten sposób był komiczny i kompletnie bez sensu. W ofensywie przede wszystkim wykorzystywać turbo formę Kevina Duranta i jego przewagę fizyczną nad rywalem. Dobra skuteczność zza łuku duetu Splash Brothers również będzie tutaj potrzebna.

Rockets: W ataku często grać akcję pick and roll w duecie James Harden – Clint Capela. Clippers zastosowali tę taktykę i była ona nie do powstrzymania przez pięć spotkań i Williams i Harrell wykręcali świetne liczby. Jak najwięcej akcji ofensywnych z udziałem Hardena, który prawie zawsze zrobi różnicę, w tym sezonie jest on prawdziwą maszyną w ataku (36ppg). Dobra i produktywna postawa zmienników (Rivers, House Jr, Green).

MÓJ TYP:

4:2 dla Warriors

Jeżeli zdrowie będzie a to zakładam to obstawiam mistrzów w sześciu. Absencja DeMarcusa Cousinsa nie wpłynie za bardzo na wynik tej serii bo Warriors nawet bez swojego środkowego mają tyle jakości w składzie, że jego brak naprawdę będzie niewiele widoczny. W szczególności, że w dobrej formie jest Kevon Looney a zakontraktowany został także Andrew Bogut, który do tego systemu pasuje jak ulał. Rockets są mocni i w zeszłym roku do kontuzji Chrisa Paula radzili sobie bardzo dobrze i wielu twierdzi, że wyszliby wtedy nawet z tego pojedynku zwycięsko ale „Wojownicy” tym razem mają do swojej dyspozycji Andre Iguodale, który wtedy nie grał a wbrew pozorom może to mieć ogromne znaczenie bo „Iggy” w playoffs jest jednym z najlepszych obrońców w drużynie co pokazała chociażby seria z Clippers.

Tyle ode mnie na dziś. Co Wy myślicie na temat tego pojedynku? 

Adrian Rojek

Kibic Golden State Warriors. Wielki fan Splash Brothers. Ulubiony zawodnik - Rajon Rondo.

5 komentarzy

  1. Bartekprz pisze:

    Osobiście kibicuje Rakietom od kilkunastu lat. W zeszłym sezonie była wieksza szansa na pokonanie gsw ale sie nie udało. Liczę że tym razem los sie do nich uśmiechnie.
    4-3 Rockets
    Run as One!

  2. Mati31 pisze:

    Wiadomo już coś więcej na temat Currego oraz Thompsona ?

  3. August pisze:

    Jeśli Warriors dęba w pełni zdrowi (a widać było w 7 meczu z LAC, że przynajmniej w przypadku Curry’ego nie jest z tym najlepiej) to powinni sobie poradzić. W Houston strasznie dużo zależy od rzutów za 3 punkty – jak im siedzi to jest trudno ich ograć, ale to są play-offs i broni się inaczej niż w RS. Warriors w pełnym zdrowiu potrafią ostro bronić i myślę, że to pokażą. Ale Houston ma naprawdę potężne atuty w ofensywie więc seria będzie zawzięta. Jako wieloletni kibic Warriorsów (chociaż Rakiety z czasów drugiego tytułu, z Drexlerem to jedna z moich ulubionych ekip) stawiam na nich – powinno być 4-2, ale i 4-3 jest wielce prawdopodobne.

  4. Tony pisze:

    Żeby tylko w tym roku obyło się bez kontuzji

  5. August pisze:

    Rockets z czas ów drugiego tytułu – z Clydem – to jedna z moich ulubionych drużyn, a sweepa z Orlando mogę oglądać bez przerwy (mam nagrane na taśmę VHS z komentarzem Szaranowicza).
    Ale Warriors to moja drużyna – od czasów Chrisa Mullina i liczę że sobie poradzą.
    Houston opiera się na rzutach za trzy – jak im siedzi są trudni do ogrania, ale to jest play-off i broni się inaczej i tak łatwo sobie nie porzucają. A Warriors jak chcą to bronic potrafią.
    Powinno być 4-2 dla Wojowników, chociaż jeśli Curry i Klay będą mieli problemy ze zdrowiem możliwe jest 7 spotkanie. Ale tez dla Warriors.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *