Zapowiedź play offs 2019: Raptors vs Sixers (2nd round)

Tytułem wstępu: NARESZCIE! Doczekaliśmy się pojedynków dużego kalibru w tegorocznych play offs. Oczywiście w starciach Sixers z Nets i Raptors z Magic nie brakowało emocji i dreszczyku, ale ostatecznie oba starcia skończyły się podobnie, czyli 4-1. Teraz, na otwarcie drugiej rundy dostajemy drużyny ambitne, młode, głodne sukcesu i oczywiście gotowe walczyć o finał konferencji. Dojdzie do starć gwiazd największego kalibru czyli Kawhia Leonarda i Joela Embiida, postaci, które zastępują nam brak LeBrona Jamesa w konferencji wschodniej. Graczy od których najwięcej będzie zależeć w tej rywalizacji (od ich zdrowia również). Ale starcia Szóstek z Dinozaurami – na całe szczęście – to nie tylko dwie postacie i nie granie pod jedną osobę. To właśnie zespołowość (Raps tak, ale czy Sixers też?) wg mnie ma dać awans do finału konferencji. Czekają nas zatem mecze prawdy. Dlaczego? Otóż obejrzymy – już wyraźniej – mocne i słabe strony obu drużyn. Awans nie będzie dziełem przypadku i będzie trzeba na niego bardzo mocno zapracować! Do boju zatem.

W rozgrywkach play offs obie drużyny zmierzyły się raz. Wiecie kiedy? Były to play offs 2001. roku, kiedy po parkietach NBA biegali Allen ‚the Answer’ Iverson i Vince’ Air Canada’Carter. Wówczas górą (4-3) okazały się Szóstki, a Wielki mały Iverson zaprowadził zespół do finałów NBA przeciwko Lakers. Vince i spółka pokonali Knicks, ale meczów z Bucks nie było im dane rozgrywać. Górą okazał się zespół lepiej broniący (Mutombo) i przede wszystkim bazujący na nieprzeciętnych umiejętnościach Iversona. Carter wówczas miał mniejsze, słabsze wsparcie kolegów i do awansu zabrakło niewiele. Tym razem, obie drużyny, są na o wiele innym poziomie. Przede wszystkim bardziej utalentowane, bardziej wszechstronne i mające w składzie jeszcze więcej doświadczenia niż ówcześni rywale. 20 lat temu mieliśmy 1-2 gwiazdy i zlepek zadaniowców. Dziś można powiedzieć – zwłaszcza o Philly – zespoły gwiazd (które raz sprzyjają, innym razem przeszkadzają). To jeden z moich kluczów do serii – zaraz po zespołowości – rozumienie się i współgranie ze sobą gwiazd.

Sezon zasadniczy to 3-1 dla Raptors, z czego trzy mecze odbyły się przed końcem 2018. roku. Wówczas górą już byli Raptors 2-1. W meczu w lutym, też lepsi okazali się Kanadyjczycy. Na usprawiedliwienie dla Szóstek można powiedzieć/napisać, że w tych meczach zdarzało się im grać bez Embiida, a wiadomo też, że później do drużyny dołączyli – najpierw Jimmy Butler – potem Tobias Harris. Patrząc realnie; oni dopiero teraz spotkają się i staną do walki przeciwko sobie w pełnej krasie. Szykuje się wielka batalia.

MOCNE STRONY RAPTORS:

Hierarchia w zespole i podział ról, z której większość wywiązuje się świetnie. Na pierwszym planie Kawhi Leonard, który w pełnym zdrowiu, jest dziś w ścisłej czołówce najlepszych graczy ligi. Wparcie od strony weterana Kyle’a Lowry’ego i pamiętającego mistrzowskie czasy Spurs – Danny’ego Greena. Dalej inni, świetni weterani, Hiszpanie – Marc Gasol (który wraca do wielkiego grania po chudych latach z Grizzlies) i Serge Ibaka (nieco zapomniany, ale niezwykle potrzebny w starciach z Embiidem). Na dokładkę, kandydat do MIP Award – Pascal Siakam – który będzie plastrem na Jimmy’ego Butlera bądź Tobiasa Harrisa (zamiennie z Leonardem a nawet Greenem). Dalej, defensywa, która w sezonie zasadniczym traciła 4 punkty mniej aniżeli Sixers. Obrona Raps podczas play offs i pierwszej rundy to już tylko jeden mecz Magii powyżej 100 pkt, i dwa mecze poniżej 90 pkt. Szóstki nie będą miały spacerku, ala wymian ciosów z Nets i kto rzuci więcej ten wygra mecz. Tutaj o punkty i wolne pozycje będzie trzeba – dosłownie – walczyć. Za mocną stronę Kandyjczyków biorę też osobę trenera – Nicka Nurse’a – który jest z nimi od lat (wcześniej jako asystent) i kunszt trenerski debiutanta traktuję wyżej aniżej kunszt Bretta Browna. W końcu Kawhi Leonard, który w serii przeciwko Magic wyglądał na głodnego zwycięstw.

SŁABE STRONY RAPTORS:

Play offowe wpadki – przy przewadze parkietu – kiedy gorąco dopingowani w Toronto potrafią zaliczyć klapę w meczach otwarcia. Jeśli dojdzie do podobnej wpadki jak w meczu #1 przeciwko Magic, wówczas może to się okazać dużo boleśniejsze w skutkach z silniejszymi Sixers. Osoba Kyle’a Lowry’ego, który potrafi negatywnie zaskoczyć i nie stawić się w pełni sił czy dyspozycji na mecze otwarcia. Lowry też ulega presji i stawce i nie zawsze jest tym najlepszym graczem, jakiego chcieliby oglądać jego kibice. Kontuzja OG Anunoby’ego też jest ich słabą stroną, gdyż sam gracz bardzo by się przydał do konfrontacji z Butlerem czy Harrisem. Rola faworyta – i czynnik presji. Toronto częściej i słabiej znosiło przylepienie tej łatki. Jak będzie tym razem?

MOCNE STRONY SIXERS:

Zdrowi i wypoczęci po trudniej (mimo 4-1) serii z Nets. Joel Embiid potrzebował kilka dni wolnego by zaleczyć kolano a teraz czeka go mocniejsze zadanie – Gasol i Ibaka. Atutem Szóstek ma być mocny atak budowany na całej pierwszej piątce czyli od Simmonsa po Embiida. Na głównym planie mają być stoperzy Leonarda czyli Butler i Harris. Od obu ich dyspozycji zależy wg mnie najwięcej. Pierwsza piątka wygląda naprawdę solidnie i jeśli weźmiemy pod uwagę wszystkie nazwiska to Raps będą mieli pełne ręce roboty i Szóstki zechcą wyrwać jeden z dwóch pierwszych spotkań z hali rywala. Mocną stroną Bretta Browna będzie możliwość krycia Leonarda przez trzech lub czterech graczy – od Butlera przez Simmonsa, Harrisa i nawet Ennisa – każdy z nich może uprzykrzać życie gwieździe rywala. Z pewnością możliwość rotacji w obronie i przekazywania zawodników to ogromna zaleta Szóstek. Jeśli włożymy do tego zmienników, wówczas możemy być spokojniejsi o rywalizację z Raptors. Atutem gości w pierwszych meczach może być szybkie przejście z obrony do ataku. Jak pisałem wyżej, w tych składach i po wymianach (weźmy też Gasola) spotkali się tylko raz i dopiero będą układać rywalizację na nowo. Na dziś, w moim przekonaniu, Szóstki też lepiej prezentują się na dystansie i to też będzie jeden z kluczów do serii (Mike Scott z ławki). Dla mnie również – niezwykle mocno – zapowiadają się boje o wygraną, wysokie kontrakty i pracę w następnym sezonie duetu Harris-Butler. Dla nich będzie to możliwość wyjątkowego pokazania siebie z najlepszej strony. Oni obaj muszą też wesprzeć Embiida w walce o awans (bo Kameruńczyk będzie miał nielada przeprawę z Ibaką i Gasolem). Raps mogą mieć jeszcze problem z kryciem Bena Simmonsa (co wymyśli Nick Nurse?), widzę przewagę nad Lowrym.

SŁABE STRONY SIXERS:

Tam gdzie jest siła, tam jest i słabość. Mam na myśli gwiazdy Sixers. Fani i kibice zadają sobie pytanie – czy ten zespół zagra na maksymalnych swoich możliwościach? Czy walka o kontrakty czy wpływy w drużynie nie wpłynie ostatecznie na wyniki rywalizacji z Raps… Te pytania można mnożyć. Co ja uznaję za słabsze strony (nie słabe, tyle słabsze od przeciwnika) – to osoba trenera, gdyż Brett Brown dotychczas nie przekonał mnie swoim warsztatem i czasami musi liczyć się z kaprysami gwiazd. Nie tak silna ławka i nie tak mocna energia od rezerwowych jaką dostają Raps. Niedawno pozyskani – Mike Scott, James Ennis czy Jonathon Simmons – nie są tak zżyci i tak potrzebni drużynie jak Ibaka, VanVleet czy Annunoby. Są tylko dodatkiem do gwiazd. Obrona, tracąca więcej nie tylko w sezonie zasadniczym, ale również w play offs (Nets nie mieli problemu atakować kosz czy zdobywać 120 pkt). Mamy niestety bolączkę Sixers i tylko należyta mobilizacja może to poprawić. Osobno, czarną dziurą tej defensywy jest JJ Redick.

KLUCZE DO SERII:

  • zdrowie Joela Embiida i Kawhia Leonarda. Jednak Embiida bardziej
  • defensywa – ta lepsza Raptors – i ta słabsza Sixers. Zaangażowanie przede wszystkim
  • kolektyw z Toronto kontra zbiór gwiazd z Philadelphi. Jaką twarz Sixers obejrzymy?
  • trafienia dystansowe ; większe możliwości Szóstek
  • warsztat trenerski – Nurse ponad Brownem
  • przewaga psychologiczna po stronie Raps, 3-1 w sezonie regularnym
  • przewaga parkietu – czy rzeczywiście zbuduje prowadzenie Toronto?
  • postawa Marca Gasola. Został sprowadzony do większych zadań i czynów. Nadchodzi test prawdy
  • gra i dyspozycja Kyle’a Lowry’ego…
  • doświadczenie – Leonard, Green czy Gasol mogą okazać się kluczowi dla finałowego wyniku

TYP: Najlepiej dla fanów – 7 spotkań i napięcie do ostatniej sekundy finałowego spotkania. 7 spotkań w tej parze jest możliwe, ale nie jeśli Sixers wygrają jeden mecz na parkiecie w Toronto. Mój scenariusz zakłada jedną wygraną Philly w Toronto i przy stanie 1-1 mecze w mieście Rocky’ego. Ostatecznie typuję 4-2 dla Sixers, którzy zagrają bardziej zaagażowani i zmbolizowani w starciu z silniejszymy – od Nets – rywalem. Być może Joel Embiid nie będzie tak widoczony, ale wydaje mi sie, że Tobias Harris i Jimmy Butler mocno zapracują na awans Szóstek. Jedno jest pewne, czeka nas świetna seria.

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

14 komentarzy

  1. Krzychair pisze:

    Woy, jesteś dinozaurem na Enbiej a typujesz Sixers?? ;-)

    Moim zdaniem jednak to Toronto będzie grało dalej a experyment w Phily będzie fiaskiem.

    • Woy pisze:

      :-)
      Dla Sixers to mecze Win or Die;-)
      ja jednak stawiam, że pokażą ‚cojones’.
      Btw. nie wierzę w Lowry’ego

  2. cynik pisze:

    Cała rywalizacja na wschodzie zapowiada się kapitalnie, bo chyba każdy wymarzył sobie taka czwórkę. Zgadzam się, że kluczem jest zastopowanie Leonarda i wierzę, że Butler jest w stanie go maxymalnie ograniczyć i zmęczyć. 76-ers mają niepowtarzalną szansę na finał konferencji a może i NBA, bo nie wiadomo jak będą wyglądali w przyszłym sezonie.
    Myślę, że się sprężą i wygrają bo mają przewagę talentu. Rozum mówi 4-2 dla Sixers.
    Serce chciałoby 4-3 dla Toronto.

  3. thegodnr12 pisze:

    Toronto wygra to starciu, również nie wierze w Lowryego, ale Leonard to najlepszy gracz tej serii. Do tego wprost uwielbia grac przeciwko simmonsowi. Reddick daje przewage Lowryemy. A Gasol to najlepszy stoper na Embida w lidze. Swietna praca nog i reka w gorze przeciwko tym wolnym Jumperom. Embidda nie ma, Simmonsa nie ma. Dla mnie raps in 5

  4. thegodnr12 pisze:

    Poprzedni komentarz mi wcięło. Uważam, że zdecydowanym faworytem jest Toronto. Leonard jest najlepszym graczem w rywalizacji. Do tego uwielbia grać przeciwko Simmonsowi. Gasol jest jedynym z najlepszych jeśli nie najlepszym plastrem na Embidda. Silny, szybki na nogach, broni wysoko rękami. I mimo że Lowry to najsłabszy element układanki, to jak tylko widzi J.J.Redicca krzyczy o ISO. Toronto w 5.

  5. realista pisze:

    4-2 Toronto

  6. August pisze:

    Biorąc pod uwagę iststnich kilka play-offs to Toronto powinno się spalić i szybko przegrać. Ale z Leonardem i Gssolem to już inna ekipa. Ważne żeby wygrali 2 pierwsze mecze bo nabiorą pewności siebie. Phila ma chyba więcej atutów ale i za dużo gwiazd. Jakoś nie wierzę w Butlera – gdziekolwiek był gra się średnio kleiła. On myśli raczej głównie o sobie a nie o drużynie. Jeśli Toronto wygra 2 pierwsze gry to ma szanse na zwycięstwo 4-2 może 4-3. Ale jeśli Phila wyrwie im coś z pierwszych spotkań to może być trudno to odrobić. Mimo wszystko stawiam na Toronto.

  7. pop pisze:

    4-1 dla Bucks

    4-1 dla Raptors

    jak ktoś się chce obłowić na zakładach to te wyniki są pewne

    no chyba że Leonard uciekł już z Toronto i szukają go gdzieś na przedmieściach Los Angeles

  8. Andy pisze:

    pop skąd ta pewność? :P

    co do raptors to też wydaje mi się, że rozniosą po prostu sixers, jeden mecz to maks co wyszarpią

    • pop pisze:

      Fila to pompowany balonik, Raps mają drużynę

      Celtics wypadli na papierze dobrze, ale przeciwko ograniczonym kadrowo Pacers, Bucks są bardzo dobrze poukładani w porównaniu do chimerycznych Celtics (a może to tylko Irving?) wydaje mi się że mają też (Bucks) więcej dobrych strzelb za 3

    • Asik pisze:

      Pop – no to Ci sie tylko wydaje z tymi strzelbami za 3 :D wystarczyło sprawdzić, że Boston vs Bucks w RS to dokładnie odwrotnie – Boston świetnie broni na obwodzie a Bucks nie – efekt, że większość Celtów ma skuteczność zza łuku powyżej 37%, a w Koziołkach tylko dwóch i w dodatku jeden z nich nie zagra

    • pop pisze:

      to jest inne granie, Bucks mają dobrych wysokich, Celtics „małego” Horforda i Baynes/Theis, Bucks mają Ersan/Miro obaj bardzo mobilni i dobrzy z dystansu, Lopez/Giannis, dobrych obrońców Hill/Snell (tak wiem że Tony mało gra)

      gdybym obstawiał kasę to chałpa postawiona na Bucks od strzału, lepsi w ataku, lepsi w obronie, kind of beautiful basketball by the Spurs 2014

  9. Duch pisze:

    4:2 dla Toronto. Defense wins championship

  10. Le King pisze:

    Dinozaury mysle ze to wygraja ale bedzie wyrownana seria

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *