Zapowiedź play offs 2019: Rockets vs Jazz (1st round)

Kiedy w poprzednich play offs obie drużyny trafiły na siebie, Utah Jazz grali bez Ricky’ego Rubio. W sezonie 2017-18 Rockets wygrali z Jazz wszystkie 4 spotkania i dodatkowo pobili ich w play offs 4-1. Obecny sezon to już osobna historia i gracze Quinna Snydera odrobili jedną lekcję oraz przede wszystkim mogą liczyć na bardziej zdrowych i pełnych sił zawodników, którzy w regular season wygrali 2 z 4 spotkań przeciwko wyżej notowanym Rockets. Jazz znów świetnie spisywali się w drugiej połowie sezonu, w której wypracowali sobie drugą efektywność w obronie (po Bucks) oraz czwartą obronę jeśli chodzi o stracone punkty (po Pacers, Heat i Grizzlies). Dodatkowo, Utah jako drugie w lidze (po Pistons) najlepiej broni rzuty dystansowe rywali (29%). Czysto statystycznie, jest to idealny rywal by zatrzymać atak Houston Rockets. Pytanie czy znajdziemy odbicie tych danych w rzeczywistości i podczas serii w pierwszej rundzie?

Obie drużyny, do ostatnich meczów sezonu zasadniczego, walczyły o jak najwyższą pozycję przed play offs. Obie wygrały 8 z ostatnich 10 meczów i ostatecznie trafiły na siebie z podtekstem rewanżu za poprzednie ósemki. Rockets w trakcie sezonu przebudowali zespół pozyskując Austina Riversa, Imana Shumperta czy Kennetha Farieda, ale przede wszystkim pozbywając się Carmelo Anthony’ego. Jazz nie pozostawali bierni na rynku transferowym i korzystając z okazji – wzmocnili swój obwód – dodając weterana Kyle’a Korvera. Wszystkie opisane zmiany wyszły obu zespołom na plus, a na efekty i poprawione wyniki nie musieliśmy czekać zbyt długo. Dodatkowo, Rockets zmuszeni byli polegać na „one man show” Jamesa Hardena, który z kolei dwoił się i troił zastępując kontuzjowanego Chrisa Paula czy radził sobie – bez istotnego dla Houston – Clinta Capeli. Harden wykonał kapitalną pracę by ostatecznie doprowadzić Rockets do czwartego miejsca na Zachodzie (a był moment, w którym Rakiety nie były w TOP8 konferencji).

MOCNE STRONY:

Rockets: Sam James Harden czyli człowiek orkiestra, mistrz ataku, najlepszy strzelec seryjny od czasów Michaela Jordana. Wielki prowokator i gracz wymuszający przewinienia, ale i nabierający na faule rywali. Zawodnik, który dziś ma obok siebie zdrowego Chrisa Paula, a także wspierających – Austina Riversa, Imana Shumperta czy Erica Gordona. Bogaty w strzelców obwód – mogący do znudzenia strzelać zza łuku – z wykorzystaniem Hardena, Gordona, Paula czy Geralda Greena. Ktokolwiek z nich jest na boisku, nie zawaha się spróbować przymierzyć z dystansu. Dalej doświadczenie, stojące w parze przy nazwiskach Hardena, Paula, Gordona, Greena, Nene, Farieda czy Shumperta. Jeszcze dalej, osoba Jeffa Bzdelika, specjalisty od obrony, która dała się namówić na powrót do pracy, po miesiącach przerwy. Dzięki niemu Rockets zaczęli znów bronić. W końcu, zdrowi i pełni sił – Chris Paul oraz Clint Capela – grający ważne momenty, kluczowe minuty i jak zwykle mocno wspierający swojego lidera.

Jazz: kolektyw, rozumiejący się w najlepsze, bazujący nie tylko na ofensywie spod znaku Donovana Mitchella, ale znajdujący wolne pozycje na obwodzie i wykorzystujący stare wygi jak Joey Ingles czy Kyle Korver. Dalej, bardzo mocna defensywa, w oparciu o pracę obwodowych czyli Rubio i Inglesa, następnie wspieranych przez skrzydła czyli parę Jae Crowder – Derrick Favors i w końcu w oparciu o trzon – czyli Rudy’ego Goberta. Gobert zdaje się być kluczowym graczem Jazz w tej serii, który ma pomagać zamykać akcje w polu trzech sekund, blokując niższych rywali przy wejściach pod kosz. Uwaga, nie gorszy od Rockets obwód strzelców – szukający pozycji dla Korvera, Inglesa, Mitchella czy Crowdera. Wymieni gracze to również ogromne doświadczenie w nogach (poza Mitchellem) – zawodnicy, którz w niejednych play offs brali już udział i z powodzeniem zdobywali serie spotkań. Jest jeszcze trener Snyder, który z sezonu na sezon pokazuje swoje umiejętności czytania gry rywala i znajdywania rozwiązań na ofensywę rywala. Czym zaskoczy mistrza ataku, Mike’a D’Antoniego??

SŁABE STRONY:

Rockets: podatność na kontuzje kluczowych graczy. Od tej trzeba zacząć i przypomnieć, iż niejeden z najważniejszych zawodników trenera D’Antoniego (czytaj Gordon, Paul) potrafił wypadać w najważniejszych momentach sezonu. Wydaje się, że czytelność gry i sporo akcji prowadzonych przez Hardena również może przejść na korzyść rywala. Jazz radzą sobie w obronie przeciwko najlepszym strzelcom, wystawiając na zmianę i do krycia – Inglesa czy Crowdera. Dla Hardena będzie to mocne przetarcie, a Utah będzie kryć go wysoko, by po minięciach dostać pomoc Goberta. Zobaczymy jak proste założenia wyjdą podczas gry?

Jazz: konieczność dopasowania się do taktyki rywala. Utah będzie musiało grać niższym składem i szybciej i rzadko korzystając – na raz – z dwójki Gobert – Favors. Na czwórce częściej obejrzymy Crowdera, a z konieczności możemy obejrzeć wymianę w stylu small – ball. To wszystko może okazać się jednak „wodą na młyn” dla Houston. Przypomnijmy, że w zeszłym play offs Gobert nie był tak ważną postacią Jazzu i niejednokrotnie kończył mecz na 20 czy 25 min, gdyż Snyder musiał dopasować się stylem i składem do niższej piątki przeciwnika. Jak będzie tym razem? Jazz mają też mniejszy wachlarz strzelców seryjnych i nie mogą – nie powinni – iść na wymianę ognia z przeciwnikiem.

KLUCZE DO SERII:

  • Najpierw bardziej dla Jazz; lekarstwo – stoperzy na Hardena. Spowalniać, podwajać, wytwarzać presję, nękać i nie dać się rozpędzić. To #1 klucz dla Jazz. Bez tego nie ma co marzyć o wygranych meczach
  • mocniejsza niż dotychczas obrona na obwodzie. Zatrzymanie trójek i zabieranie czystych pozycji to drugie największe zadania Jazz
  • nie iść na wymianę – Jazz oczywiście. Prowadzić swoją grę i starać się kontrolować – jak nie spowalniać – tempo akcji. Łatwo powiedzieć, trudno wykonać
  • atakować deskę Rockets, męczyć ich atakiem tablicy, zabierając szanse na kontry i szybkie przejście z obrony do ataku. Kontynuacja spowolnienia ich akcji
  • grać pod Hardena w obronie . Kogokolwiek kryje Harden to grać na danego gracza. Prowokować faule Brodacza i męczyć go, by nie miał później większych sił na atak. Również prosto napisać/powiedzieć
  • następnie bardziej dla Rockets; zmusić Jazz do przyjęcia taktyki wymiany rzutów i jak najszybciej doprowadzić do zdjęcia z boiska Goberta
  • grać swoje, czyli męczyć rywala trójkami i sporo piłek zostawiać Hardenowi by wymuszał faule i łatwo zdobywał punkty
  • męczyć Goberta i zmuszać go do fauli, zwłaszcza z wykorzystaniem zasłon Capeli
  • Rockets powinni wygrać 2 mecze w Houston by z pewnością siebie ruszyć do Sal Lake City na G#3
  • używać Shumperta, Greena i Riversa i dawać odpoczywać Paulowi (jeśli ma się zakusy na kolejne serie z następnymi rywalami)

MÓJ TYP:

Może nieco ostrożnie, ale wszystko zależy od zdrowia – zwłaszcza Chrisa Paula. Jeśli Rockets nie ucierpią i wszyscy ich gracze będą w pełni sił – stawiam na 4:2 (maksymalnie 6 spotkań). Życzeniowo jednak kibicuję Utah Jazz i mocno trzymam kciuki za Donovana Mitchella oraz weteranów – Korvera i Inglesa. Uważam, że jeśli byli w stanie wygrywać z Rockets w tym sezonie to aż tak źle im nie pójdzie by nie mieć 40% szans na pokonanie drużyny z przewagą parkietu. Bardzo istotne będzie zatem jedno zwycięstwo w Houston. Bliżej mi jednak do 4:2 dla Rockets.

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *