Drużyna Pierścienia – Playoffs 2019

Pewnie tego nie wiecie (bo i skąd?), ale trylogia Lord of the Rings to moje ulubione filmy. Zwykle traktuję ją jako jedną całość i określam jako jeden ulubiony film – Władca Pierścieni. Bardzo ważnym elementem tej trylogii była Drużyna Pierścienia, czyli grupa, która miała za zadanie zniszczyć Pierścień Władzy. Ponieważ jej liczebność (9) zgadza się (powiedzmy) z ilością graczy używanych przez zespoły w Postseason, to postanowiłem wybrać „Drużynę Pierścienia Playoffów NBA”, dopasowując zawodników do konkretnych postaci z filmów.

Tak, wiem doskonale, że film oparty jest na książkach Tolkiena. Jednak wolę odnosić się do dzieł Petera Jacksona. Po pierwsze: bardziej mi się podobały (książki jednak nieco mi się dłużyły). Po drugie: filmy w większym stopniu odcisnęły się w dzisiejszej popkulturze, dzięki czemu łatwiej zobrazować sobie pewne porównania.

Zasady są proste, dopasowuję każdej postaci z filmu zawodnika z obecnych Playoffs (tak, tylko tych, którzy będą grali – sorry Blake). Najpierw kogo będę szukał:

  • Frodo & Sam -> mam ich jako duet; biorą na siebie odpowiedzialność w najważniejszych momentach oraz dobrze się uzupełniają/działają wspólnie
  • Merry & Pippin -> kolejny duet; dwóch niepozornych, którzy potrafią zaskoczyć przeciwnika i przyczynić się do wygranej
  • Gandalf -> weteran, który jest mentorem i dobrym duchem, a gdy trzeba, staje się odpowiedzialny za wynik i prowadzi drużynę do zwycięstwa
  • Aragorn -> prawdziwy lider, który, gdy trzeba, ogranicza się do wspierania towarzyszy, ale w najważniejszych momentach to on jest niekwestionowanym dowódcą
  • Legolas -> celny, z niesamowicie dobrym przeglądem pola, wszechstronnie uzdolniony i z lekkością poruszania się/działania, chociaż w pewien sposób inny od pozostałych z zespole
  • Gimli -> charyzmatyczny, odważny i waleczny, często komentuje wydarzenia, do tego jest całkowicie oddany drużynie: za kompanów skoczyłby w ogień
  • Boromir -> odważny i uzdolniony, może kłócić się z drużyną i stawiać cele osobiste ponad wspólnymi, ale potrafi też wziąć na siebie odpowiedzialność i pomóc zespołowi

I jeszcze nagroda „specjalna”:

  • Gollum – zawodnik działający na szkodę drużyny, patrzący tylko i wyłącznie na siebie i wykorzystujący innych do swoich celów (może początkowo pomagać lub udawać, że pomaga)

To zaczynamy:

DRUŻYNA PIERŚCIENIA

Frodo & Sam -> Steph Curry & Klay Thompson

Rozważałem tu także duety Portland (Dame, CJ) oraz Rockets (Harden, CP3). Jednak to właśnie para z Warriors najbardziej mi tu leży. Z jednej strony: bardzo podobni (genialni strzelcy, jedni z najlepszych w historii). Z drugiej – tacy różni (Steph dużo drybluje i wchodzi na kosz, Klay za to świetnie broni). W końcówkach można liczyć na obu – a posiadanie na obwodzie dwóch tak rewelacyjnych snajperów to komfort. Dodatkowo pasuje mi analogia do Władcy Pierścieni: Frodo był (dla większości) głównym bohaterem LotRa, ale z kolei Sam, mimo mniejszej atencji, de facto uratował wyprawę (tak jak potrafi to robić Klay dzięki swojej obronie czy punktom – jak w PO 2016 przeciwko OKC). Niby tak podobni, a tak różni. I jeszcze Thompson mający mniej „atencji”, ale posiadający inne ważne cechy, który nieco brakuje Stephowi. Tak, zdecydowanie zostaje ta para.

Merry & Pippin -> T.J. McConnell & Derrick White

Bardzo chciałem dać tutaj partnerów z jednego zespołu, ale ciężko było mi takowych znaleźć. T.J. to świetny przykład walczaka z ławki, który wchodzi i daje energię na parkiecie, walcząc o każdą piłkę i do tego trafiając rzuty. Nie ma genialnych statystyk, ale potrafi wpłynąć na przebieg gry. Z kolei White jest graczem pierwszej piątki, który jednak, z racji obecności Aldridge’a, DeRozana czy Gaya, nie ma dużej atencji. A robiąc małe rzeczy potrafi wygrywać spotkania (Game 1 vs Nuggets: elektryzujący wsad na Millsapie, przechwyt na Murrayu).

Gandalf -> Al Horford

Rozważałem tu początkowo Paula Millsapa – ale jednak na Ala bardzo liczą w Bostonie i często to on dostaje piłkę w kluczowych momentach. A dzięki swojemu doświadczeniu i dużemu spokojowi jest świetnym mentorem. Nie ma co się rozwodzić bardziej: Iggy za mało obecnie gra, by być w konwersacji.

Aragorn -> Damian Lillard

Możliwe picki tutaj: Paul George, Stephen Curry, D’Angelo Russell i Giannis Antetokounmpo. Po kolei. PG traci na obecności Westbrooka, który zbyt często bierze odpowiedzialność na siebie. Curry – ma obok Duranta i chociaż wiadomo, że to Steph jest liderem, to jednak nie zawsze to on rozgrywa najważniejsze akcje. Podobnie D’Lo. Niby to na nim spoczywa odpowiedzialność, ale często „pomagają mu” Dindwiddie czy LeVert. Z kolei Giannis nie jest typem finishera i nie kojarzy się jednak (jeszcze) z grą w końcówkach. Jasne, to on ma piłkę w najważniejszych momentach. Ale musi częściej rzucać i trafiać na wygraną, by zostać „Aragornem”. A, oczywiście Harden zbyt często gra sam, żeby się tu kwalifikować. Zostaje Dame, który świetnie dowodzi drużyną, ale kiedy trzeba, to sam bierze piłkę i trafia z 8+ metrów.

Legolas -> Nikola Jokic

Kogo innego mógłbym tu wybrać? Może nie jest tak stonowany, jak Legolas w filmie. I Legolas w filmie był jednak snajperem, a Joker oddaje mało rzutów. Ale mniejsza, reszta bardzo pasuje. Jeśli już rzuca, to zwykle trafia. Widzi niemal wszystko na boisku. I jest z Serbii (najpewniej 50% Amerykanów nie wie, gdzie leży ten kraj), zatem „inność” pasuje. Do tego jest mało atletyczny jak na centra. Bardziej pasuje do niego określenie „smukły jak Elf”. I jeszcze: nie jest bardzo rozmownym liderem, co też dobrze koresponduje z postacią Legolasa.

Gimli -> Draymond Green

Głośny i wartościowy, dla zespołu zrobi wszystko. Tak naprawdę to chyba oczywisty wybór. Dodatkowo, podobnie jak Gimli, ma pewne ograniczenia, ale nie przeszkadza mu to walczyć zawsze na 100%. Może pasowaliby tu też Chris Paul czy Enes Kanter. Ale nie, to nie to… Pamiętacie te scenę w Helmowym Jarze, gdy Gimli skoczył pomiędzy nogami Orka i trafił go toporem w krocze? A pamiętacie kopniak Greena na Adamsie? No właśnie. Draymond zostaje. Do tego potencjał duetu Legolas-Gimli (Jokic-Draymond) jest zbyt wysoki, by móc dać tu kogoś innego.

Boromir -> Jimmy Butler

W sumie ten wybór był dosyć łatwy. Butler, podobnie jak Boromir, nie jest raczej idealnym kompanem. Ma umiejętności, ma ogromne serce do walki (jest jednym z najambitniejszych graczy Ligi), ale ma też swoje cele i to na nich mu zależy. Potrafi brać odpowiedzialność i działać na korzyść drużyny, ale jednak jego „ja” bardzo często dochodzi do głosu. Tak było chociażby w Timberwolves. Może też zadziać się tak w obecnych Playoffs – Jimmy gra przecież o swój przyszły kontrakt, a meczem nr 1 pokazał, że zrobi co się da, by wygrać, ale i by samemu zyskać jak najwięcej. Rozważałem tu też Jamesa Hardena, ale nie pasuje mi do niego „zdradzenie drużyny”. Eric Bledsoe? Może… Ale Jimmy jest lepszy w tej roli. Był liderem w Timberwolves w poprzednim sezonie i wcześniej w Bulls, a został tylko „jednym z” w Sixers (tak jak Boromir – lider armii Gondoru, a potem zwykły członek Drużyny Pierścienia). Zaś Bledsoe w Suns wyraźnie ustępował Bookerowi w byciu generałem. Zostaje Butler.

Gollum -> Russell Westbrook

Ja wiem, że nie tylko. Że Russell potrafi grać dobrze, elektryzować publiczność i generalnie być pomocny. Ale, podobnie jak u Smeagola, ma on dwie natury. Jedna to ta „dobra”, grająca, by wygrać. Druga zaś pragnie triple-double i bycia bohaterem samemu. I te natury się przeplatają. Aż w końcu zwycięża ta zła. Jak u Westbrooka – zazwyczaj kończy się tym, że Russ oddaje głupie rzuty albo przesadnie szuka asyst do triple-double. Gratulacje, Russ. Zostałeś Gollumem. To też ważna postać! Przynajmniej dostałeś się do Playoffs (w przeciwieństwie do niektórych).

Znalezione obrazy dla zapytania sauron
A kto jest Sauronem w NBA? Adam Silver? A sędziowie to Nazgule? ;)

Jak oceniacie to zestawienie? Kogo byście zmienili? Dajcie znać. Będę robił takie zestawienie co roku – a poza tym małe update’y na poszczególne rundy Playoffs (tak długo, jak będę w stanie znaleźć odpowiednich zawodników, którzy nadal grają, zatem na Finały będę raczej musiał przygotować coś innego).

Kubala

Pasjonat gier planszowych, karcianych, fabularnych, książek, podróżowania, Snookera, Wiedźmina, piłki nożnej oraz, oczywiście, koszykówki. Z NBA od Finałów w 2013 roku. Ulubione drużyny: Warriors i Spurs. Na co dzień student w rodzinnym Trójmieście. Kibic (aktywny) Asseco Gdynia.

6 komentarzy

  1. Hetman3 pisze:

    Trylogia Władca Pierścieni najlepszy film ever. Posiadam rozszerzoną wersję która jest dużo dłuższa od tej puszczanej w tv. Ogląda się jak nowy film więc polecam.
    Też mi sie od razu skojarzył Gollum z Westbrookiem nawet wizualnie podobni.

  2. cynik pisze:

    Fajnie to wymyśliłeś ;-). A film rzeczywiście kapitalny. Cała trylogia.

  3. pop pisze:

    Gollum to zdecydowanie KD, Irving i Leonard (w poprzednim sezonie)

    Gimli (nie obrażaj go Draymondem) – zdecydowanie Pat Beverly, Enes Kanter też pasuje

    Frodo & Sam – Dame i CJ zdecydowanie!!!

    Aragorn – Giannis

    Legolas – Joe Harris (wystarczająco celny)

    fajny pomysł z wyobraźnią

    Gandalf – Dirk, Duncan – czarowników już nie ma…

    Merry & Pippin – D’Angelo Russell, Spencer Dinwiddie

    Boromir – Lebron James pasuje jak ulał, Jemes Harden też

  4. Kosini pisze:

    Marcus smart – Gimli wzrostowo tez pasuje dość niski i krepy

  5. Kubala pisze:

    Tylko, że Smart na razie nie gra i nie ma pewności, że zagra. Ale zgadzam się, pasowałby.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *