Finał Rankingu MVP – Giannis vs Harden

Koniec! Sezon regularny 2018/19 już za nami! Uff… Działo się sporo, nie powiem. Czas zatem przyznać w końcu statuetkę dla najbardziej wartościowego gracza. Czas na wybór MVP sezonu regularnego według Enbiej Akszyn. Nie oszukujmy się – liczą się tylko dwa nazwisko, zatem najpierw szybko miejsca od 10 do 3, a potem obszerna sekcja Giannis vs Harden. Zapraszam.

Dla przypomnienia, idealny MVP powinien spełniać 4 warunki:
1. Jego zastąpienie na cały sezon „tylko niezłym” graczem z tej samej pozycji miało by wyraźne odzwierciedlenie w ilości wygranych (więc jak ktoś nie wygrywa, to nie może być MVP, taka sytuacja).
2. Jest samcem alfa – gdyby od wygranego meczu zależało życie wielkiego fana NBA, to właśnie jego wybrałby do swojej drużyny jako pierwszego.
3. Jeśli po latach będzie się wspominało ten sezon, to właśnie ten zawodnik przyjdzie do głowy.
4. Wyjaśniając jego wybór komuś, kto ma innego kandydata, byłoby się w stanie uzyskać od drugiej osoby zdanie „Nie zgadzam się, ale rozumiem Twoje argumenty”.
Czyli: nie można go zastąpić, jest samcem alfa, błyszczy w danym sezonie i takiego wyboru nie trzeba zażarcie bronić, bo druga osoba go zrozumie (nie musi się zgodzić, ale zrozumie). Im więcej tym cech zawodnik spełnia, tym lepiej. I lepiej jest mieć jedną cechę na pełne „tak” niż dwie na „trochę tak”.

10. Russell Westbrook

9. Kevin Durant

8. Damian Lillard

7. Kawhi Leonard

6. Nikola Jokic

5. Paul George

4. Joel Embiid

3. Stephen Curry

BENCH (miejsca 11-15, kolejność alfabetyczna)
Blake Griffin
Kyrie Irving
Donovan Mitchell
D’Angelo Russell

Lou Williams

Gotowi? Już? Możemy. To jazda!

Kwestię „Giannis vs Harden” omawialiśmy z Kacprem w Podcaście (jeśli ktoś ma ochotę przesłuchać, to zapraszam, omawialiśmy też pary Playoffs oraz przyznawaliśmy inne nagrody, nie tylko MVP):
https://soundcloud.com/jjkubala/podcast-kubali-080419

Tutaj jednak omówię całą sprawę wnikliwiej i dokładniej.

Od razu zaznaczę – nie będę rozpatrywał czwartej kategorii wyboru MVP, czyli kwestii „obronienia” takiej a nie innej decyzji. W przypadku obu tych zawodników byłoby możliwe przekonać kogoś do zdania „nie zgadzam się, ale przyjmuję Twoją argumentację”. Obaj robili niesamowite rzeczy i dobrze byłoby przyznać dwie statuetki. Ale tak nie można. Zwycięzca może być tylko jeden. Skupię się zatem na trzech pierwszych cechach: niezastąpioności, byciu samcem alfa oraz błysku. Za każdą kategorię przyznaję od 1 do 5 punktów. Go!

1. Niezastąpioność

Harden w Rockets ma piłkę przez znaczną część czasu i to on dyryguję całą obroną. To on oddaje najważniejsze rzuty, to do niego wędruje piłka, kiedy potrzebne są punkty. Kiedy pozostali gracze grali słabo/byli kontuzjowani, Brodacz wziął na siebie niemal cały ciężar gry i rzucał punkty jak szalony. Oraz z drużyny spoza Playoffs na początku sezonu zrobił trzecią/czwartą siłę Zachodu. Ma on niezwykle ważne miejsce w Rockets i bez jego umiejętności dryblingu, rzutu oraz podań Rakiety w ogóle by nie istniały. I nie byłyby nawet w Playoffs.

Giannis jest sercem, duszą i głosem odrodzonych Bucks. To wokół niego jest zbudowana cała taktyka. Nie jak w Rockets, gdzie zamiast Hardena w teorii mógłby grać inny zawodnik – tutaj to musi być koniecznie Antek. W Houston po prostu inna osoba oddawałaby więcej rzutów i częściej dyrygowała atakiem. Więcej atencji mieliby zapewne Chris Paul i Eric Gordon. Natomiast w przypadku Kozłów cały system jest zbudowany w oparciu o Antetokounmpo. On w środku, czwórka graczy z rzutem z dystansu. Jego brak skutkowałby całkowitym załamaniem taktyki oraz problemami zarówno z grą w trumnie (Bucks nie mają wybitnych podkoszowych), jak i na obwodzie (poza Middletonem i ewentualnie Lopezem nie ma tam wybitnych strzelców – Bledsoe, Brogdon i Mirotic umieją rzucać, ale to nie ten poziom). A dzięki Giannisowi to działa. Zawdzięczają mu nie tylko najlepszy bilans w NBA – ale też w ogóle wejście do Playoffs. Dzięki niemu Khris Middleton jest All-Starem. Dzięki niemu Bucks wygrali 60 spotkań, jako jedyni z Lidze. A on sam zdobywa pod koszem najwięcej punktów – w ilości, której nie widzieliśmy od czasów Shaq’a. Dodatkowo zaczął jeszcze rzucać za 3. Nie jest to może kosmiczny poziom strzelców – ale kiedy trzeba, potrafi odpalić i np. przerwać serię punktową przeciwników. Dodatkowo dowodzi całą obroną Bucks. Którzy mają NAJLEPSZĄ OBRONĘ LIGI. Z Lopezem i Moriticiem jako kluczowymi wysokimi. Już samo to zasługuje na jakąś nagrodę. Tak czy siak – Giannis to niesamowity skarb dla Kozłów. Zawodnik, wokół którego chcesz budować drużynę na przyszłość.

Punkty:
Giannis – 5
Harden – 4

2. Samiec Alfa

Zacznijmy od Greek Freaka. Nie jest on może pierwszą osobą, która przychodzi na myśl, kiedy myślimy o oddaniu ostatniego rzutu. Harden, Curry, George czy Durant wydają się tutaj pewniejszymi wyborami. Ale MVP to nie tylko i wyłącznie clutch shots. To postawa zarówno w całym meczu, jak i w końcówce. Giannis zaś jest widoczny PRZEZ CAŁY CZAS. Przez cały mecz. Gra w ataku i w obronie. Rzućmy okiem na ostatnie razy, gdy ktoś był w TOP 3 głosowań zarówno na MVP, jak i na DPOY:

  • 2017: Leonard, MVP 3, DPOY 3
  • 2016: Leonard, MVP 2 (ale bez żadnych pierwszych miejsc), DPOY 1
  • 2013: LeBron, MVP 1, DPOY 2
  • 2011: Howard, MVP 2, DPOY 1
  • 2009: LeBron, MVP 1, DPOY 2; Wade MVP 3, DPOY 3
Nagrody DPOY żadnej, ale wiele razy był blisko…

Ponadto LeBron dwukrotnie kończył czwarty w głosowaniu na DPOY (2010, 2012), gdy zdobywał statuetkę MVP. Dobrze zatem, by najbardziej wartościowy zawodnik grał również w obronie. Naturalnie nie zawsze jest to potrzebne, bo np. taki Curry nie musi tego robić, mając dwóch/trzech elitarnych obrońców w najsilniejszym ustawieniu (Klay, Green, wcześniej też Iggy). Podobnie Harden – od defensywy są inni. W dodatku system Rockets to, jak to ujęli w Game of Zones, „połowa obrony, podwójny atak”. Kwestia defensywy to jednak poważny argument za Giannisem. Wybierający MVP naturalnie kierują się bardziej atakiem, bo jest on lepiej widoczny i na boisku, i w statystykach. Natomiast jeżeli ktoś był w stanie drużyną bez innych wielkich obrońców przekształcić w najlepszą w defensywie ekipę Ligi, to coś jest na rzeczy.

Jeśli chodzi o atak, to tutaj przewagę ma Harden. Giannis jest lepszy w kontrze oraz pod koszem, natomiast Brodacz to, obok Curry’ego i Duranta, najlepszy obecnie punktujący w Lidze – z racji na swoją wszechstronność oraz niesamowite rozumienie i czucie gry. Jeśli wszystkim pozostałym drużynom w jednym sezonie rzucasz minimum raz 30 punktów, to coś jest na rzeczy. Jasne, że dużo rzutów. Jasne, że czasem floppuje. Jasne, że mu gwiżdżą. Ale WSZYSCY wiedzą, że on będzie rzucał. A on i tak to robi – i do tego trafia. Często z chorych pozycji, mimo asysty dwóch czy trzech obrońców. Antetokounmpo dopiero dokłada prawdziwy rzut do swojego arsenału. Nadal ciężko go zatrzymać – ale gdyby patrzeć tylko i wyłącznie na sam atak, to Harden jest lepszy. Bardziej wszechstronny. Na ten moment.

Tyle, że bycie samcem alfa to coś więcej niż postawa po tej czy po innej stronie parkietu. Jak to określił Bill Simmons: „Gdyby dwóch wielkich fanów NBA miało wybrać swoje drużyny ze wszystkich graczy ligi, a od wyniku meczu zależałoby ich życie, kogo wybraliby w pierwszej kolejności w oparciu o grę w danym sezonie?”. To jest to. Kogo chciałbyś, żeby zagrał w Twojej drużynie? Oczywiście, że Giannisa wybierasz w pierwszej kolejności! Raz, że dominuje po obu stronach parkietu. Dwa, że sprawia, że koledzy z drużyny grają lepiej. Trzy, z nim nie byłoby problemów związanych z chemią w zespole czy podziałem ról. Antek nie musiałby mieć piłki cały czas ani koniecznie oddawać rzutów. Gdyby od tego zależałoby zwycięstwo, to podałby do niekrytego kolegi z zespołu. A ponadto Antetokounmpo ma niesamowitą chęć rywalizacji. On nie pęka w trudnych chwilach. Nauczył się kontrolować przebieg gry. Doskonale czuje wydarzenia na parkiecie i wie, kiedy trzeba pójść na żywioł i dać drużynie energię. Wybór nie może być inny. Samcem Alfa w NBA jest w tym momencie Giannis.

Punkty:
Giannis – 5
Harden – 3

3. Błysk

Obaj zawodnicy wyczyniają w tych rozgrywkach rzeczy wielkie. Niesamowite. Giannis jest Shaqiem (punkty spod kosza), który dodatkowo ma półdystans, dokłada rzut zza łuku, a przy tym prowadzi atak jak rozgrywający. Oraz może bronić wszystkich pozycji – walczy przeciwko centrom oraz nie przegrywa switchów na rozgrywających.

Brodacz zaś zalicza najlepszą średnią punktów na mecz od czasów Jordana (notabene drugą najwyższą w ciągu ostatnich 50 lat), zaliczył drugą najdłuższą serię kolejnych meczów z 30+ punktami, każdemu zespołowi rzucił co najmniej raz 30 punktów (pierwszy, który zrobił to od czasów Jordana i jedyny w historii, który zrobił to w Lidze z 30 drużynami). I robił jeszcze więcej. Indywidualnie, w ataku, to jeden z najlepszych sezonów w historii. I o ile Giannis był spektakularny, to jednak w pamięci zostaną rekordy Hardena. To on wygrywa w tej kategorii. Wspominając ten sezon za kilka lat będziemy pamiętali (kolejność losowa) 60 wygranych Bucks, koniec kariery Wade’a i Nowitzkiego, 5 All-Starów Warriors, powrót Rose’a (może) oraz właśnie rekordy Hardena. Giannis przyjdzie do głowy dopiero po chwili. Mimo wszystko. Tutaj Brodacz ma przewagę.

Punkty:
Giannis – 4
Harden – 5

WYNIKI:

Giannis – 14

Harden – 12

Wydaje się, że punktacja jest blisko. Nie oszukujmy się jednak. Indywidualne popisy Hardena były niesamowite – ale to był sezon Giannisa. Nie powiem, że od początku do końca, bo przez długi okres Brodacz, dzięki swojej serii, okupował pierwszy miejsce rankingu. Ale patrząc na ten sezon to Antetokounmpo był dominatorem po obu stronach parkietu, był niesamowicie wartościowy, zaprowadził Bucks do miana najlepszej ekipy w Lidze. Zresztą: to już pisałem. Ogłaszam zatem, że

MVP sezonu 2018/19 zostaje

GIANNIS ANTETOKOUNMPO

Dziękuję za ten cały sezon rankingu MVP. Mam nadzieję, że się Wam podobało. Przyjemnych Playoffów i do następnego. W kolejnych rozgrywkach, poza zestawieniem MVP, będę miał dla Was jeszcze jeden ranking. Ale o tym więcej po sezonie. Jeszcze raz dzięki, trzymajcie się!

Kubala

Pasjonat gier planszowych, karcianych, fabularnych, książek, podróżowania, Snookera, Wiedźmina, piłki nożnej oraz, oczywiście, koszykówki. Z NBA od Finałów w 2013 roku. Ulubione drużyny: Warriors i Spurs. Na co dzień student w rodzinnym Trójmieście. Kibic (aktywny) Asseco Gdynia.

11 komentarzy

  1. pop pisze:

    Praktycznie w tym sezonie nie było w ogóle walki o MVP, od początku do końca faworytem i uczciwym zwycięzcą pod każdym względem jest Giannis…

    … niektórym może się wydać że przesada, być może bo Jokic przez krótką chwilę też był „w grze” jednak wynik Nuggets wskazuje jednogłośnie, popularny Joker to „tylko” nr 2, potem ciężko wskazać, na pewno na uwagę zasługują PG i Lillard może Curry, i mniej grający Leonard

  2. majonez pisze:

    Lou Williams i Blake Griffin jako kandydaci na MVP. Odlecieliście grubo!!

    • pop pisze:

      Blake akurat przez sporą część sezonu był świetny, na pewno lepszy kandydat niż Kyrie Irving, który nawet nie czuje się związany z drużyną, krytykuje wszystkich w okół, i jak go nie ma to Celtics nabierają więcej wiary i tożsamości (pomijając fakt że praktycznie chciałby żeby go tam nie było)

    • Woy pisze:

      Griffin grał najlepszy sezon od lat i bez niego Pistons nie wygraliby 40 spotkań.takze na pewno dostanie głosy na MVP

  3. Lakers pisze:

    Uważam, że Giannis w pełni zasłużył na MVP, ale wygra bardziej medialny Harden. Nie wierzę w inny obrót akcji.

  4. Kawalerzysta pisze:

    Giannis! Piątka sezonu to – Lillard, Curry, Harden, Giannis, Jokic. Druga – Westbrook, George, Kawhi, Durant, Embiid no i trzecia – Russell, Mitchel, Griffin, Gobert, Vucevic ( nie potrafie wybrać lepszego F od tych dwóch C)

    • pop pisze:

      Aldridge, lepszy od obydwóch

    • pop pisze:

      sorry chyba nie zrozumiałem ale jest lepszy od Goberta i Vuca

    • majster pisze:

      świetny wybór. Gdyby wybierano czwartą piątkę to rzutem na taśmę znalazłby się tam Lebron :)

    • jumpman pisze:

      sorki ale Lebron ma lepsze staty niż Blake i to LBJ jest niżej? jak ktoś sugeruje 27.5-8.5-8.3 vs 24.5-7.5-4.5 no różnica jest
      Też KD bardziej do 1 piątki nawet za Lillarda, bo 1-Curry, 2-Harden, 3-KD, 4-Giannis, 5-Jok i pozycje się zgadzają (zwłaszcza przy lotności front-back courtu obecnie)

    • pop pisze:

      no nie, Blake uciągnął Pistons do playoffs, James tego nie zrobił

      KD i Curry razem w 1 piątce, nie ma bata, KD nabija staty (ma ku temu warunki) ale jeżeli mówić o lepszym zawodniku w tym sezonie to jednak Curry, bierzmy też pod uwagę jaką siłę rażenia mają Warriors

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *