Wyniki i statystyki dzień #162: Rockets i Nuggets demolują, próbka umiejętności Trae Younga

Indiana Pacers (47-32) – Detroit Pistons (39-39) 108:89

Pacers minionej nocy zwycięstwem nad Pistons zaliczyli swoją 47 wygraną w sezonie. Jeżeli wygrają swoje trzy pozostałe mecze to pierwszy raz od sezonu 13/14 zakończą rozgrywki sezonu regularnego z 50 zwycięstwami na koncie. 21 punktów i 8 zbiórek zanotował najlepszy po stronie gości Thaddeus Young. W szeregach gospodarzy natomiast niemal w pojedynkę walczył Andre Drummond (28pts, 19reb), który przebywał na parkiecie przez aż 43 minuty. Blake Griffin nie zagrał. „Tłoki” wciąż utrzymują się na 6 pozycji w ECF ale walka o ostatnie miejsca premiowane grą w playoffs wchodzi na ostatnią prostą.

New York Knicks (15-63) – Orlando Magic (39-40) 100:114

Ważną wygraną zanotowali bezpośredni rywale Pistons w walce o czołową ósemkę – Magic, którzy we własnej hali okazali się lepsi od Knicks. Double-double na poziomie 29-13 uskładał Nikola Vucevic. 23 „oczka” z ławki w tym 5 celnych trafień zza łuku dołożył Terrence Ross. Goście odstawali w zbiórkach od swoich rywali (55-39) a także słabo rzucali z dystansu (6-27fg3, 22%). Najlepiej punktującym zawodnikiem Knicks był Mario Hezonja (29pts, 11-22fg, 9reb).

Chicago Bulls (22-57) – Washington Wizards (32-47) 115:114

W meczu Bulls – Wizards padło zaledwie 10 celnych trafień za trzy. Obie ekipy zanotowały po 5 przy czym goście na poziomie 26% skuteczności a gospodarze tragicznej 18%. „Byki” ostatecznie okazały się minimalnie lepsze ogrywając swoich rywali jednym punktem. Zawodnikiem meczu został niejaki Walt Lemon Jr. (24pts, 8ast). Dla tego 26 letniego zawodnika był to dopiero 7 mecz w karierze w NBA. Bradley Beal zagrał tylko 22 minuty podczas których zdobył 19 punktów na skuteczności 9 na 18 z gry.

Philadelphia 76ers (49-29) – Atlanta Hawks (29-50) 122:130

Niespodzianka w Altancie. Niżej notowani Hawks głównie za sprawą Trae Younga (33pts, 7reb, 12ast) ograli faworyzowanych 76ers. Dobre zawody rozegrał także John Collins (25pts, 8reb). Sixers wciąż bez Joela Embiida ale już z Jimmy’m Butlerem (16pts, 5-11fg, 7reb) na pokładzie. 30 „oczek” w tym 6 celnych trafień z dystansu miał JJ Redick a Ben Simmons (15pts, 15reb, 8ast, 4stl) był bliski zdobycia kolejnego triple-double w karierze.

Toronto Raptors (56-23) – Brooklyn Nets (39-40) 115:105

Kawhi Leonard (26pts, 9reb) i spółka ograli na wyjeździe Nets a graczem meczu został Pascal Siakam (28pts, 10reb, 5ast). Gospodarzom nic nie dała lepsza skuteczność z gry od rywali aż o 6% bo popełnili oni dwa razy więcej strat (14-7) oraz wyjątkowo słabo egzekwowali rzuty z linii osobistych (13-21ft, 62%). 27 punktów, 7 zbiórek oraz 6 asyst zanotował lider ekipy z Nowego Jorku – D’Angelo Russell.

Boston Celtics (47-32) – Miami Heat (38-40) 112:102

25 punktów, 8 zbiórek oraz 5 asyst najlepszego punktującego oraz asystującego Celtics w tym spotkaniu Gordona Haywarda dało zwycięstwo gościom nad Heat. To kolejny już dobry występ z ławki w tym sezonie byłego gracza Utah Jazz. 20 „oczek” przekroczyli jeszcze jego dwaj koledzy – Kyrie Irving (23pts) oraz Al Horford (21pts). Goran Dragic (11pts, 3-15fg, 5ast), który powrócił na dobre do pierwszej piątki składu „Żarów” po ostatnim 30-sto punktowym występie tym razem zawiódł. Niemal genialny mecz rozegrał Hassan Whiteside, który w zaledwie 21 minut uskładał aż 18 punktów i 15 zbiórek, ale właśnie… po spojrzeniu na ilość rozegranych minut można się domyślić, że zawodnik ten miał spore problemy z faulami (5fo).

Charlotte Hornets (36-42) – New Orleans Pelicans (32-47) 115:109

32 punkty oraz 7 asyst Kemby Walkera dały 36 zwycięstwo w sezonie Hornets. „Szerszenie” tym razem okazały się lepsze od Pelicans, którym nie pomogło wsparcie kibiców we własnej hali. Zawodnikom z Nowego Orleanu z pewnością w wygraniu tego meczu nie pomogło 19 strat, które popełnili ani tym bardziej 27 fauli przy zaledwie 15 rywali. Tradycyjnie już Alvin Gentry musiał radzić sobie bez Anthony’ego Davisa. 34 punkty oraz 11 zbiórek zdobył obecnie najlepszy „Pelikan” czyli Julius Randle.

Minnesota Timberwolves (35-43) – Dallas Mavericks (31-47) 110:108

Ciekawa końcówka w meczu Timberwolves – Mavericks, która ostatecznie szczęśliwie zakończyła się dla tych pierwszych. Luka Doncic (27pts, 12reb, 6ast) bowiem w ostatniej akcji meczu fantastyczną akcją 1 na 1 położył na ziemię innego debiutanta Josha Okogie (9pts, 4-9fg) po czym widząc zbliżającego się obrońcę prawidłowo oddał piłkę do Jalena Brunsona (9pts, 4-12fg), który oddał niecelny rzut na zwycięstwo równo z syreną. 28 punktami, 13 zbiórkami oraz skutecznością 12 na 15 z gry popisał się Karl-Anthony Towns.

San Antonio Spurs (45-34) – Denver Nuggets (52-26) 85:113

Nuggets bez jakichkolwiek problemów rozprawili się ze Spurs przed własną publicznością wygrywając każdą kwartę. Blisko triple-double i to perfekcyjnego był Nikola Jokic (20pts, 11reb, 9ast, 9-10fg). Oprócz „Jokera” double-double popisał się także Jamal Murray (14pts, 11ast). W tym spotkaniu o wyniku zadecydowała przede wszystkim skuteczność obu ekip (54%fg – 38%). W końcu z niezłej strony pokazał się Loonie Walker IV (16pts, 6-11fg, 3-5fg3, 16min). Zaledwie 4 graczy gości zakończyło zawody z dwucyfrowym dorobkiem punktowym. Oprócz wspomnianego Walkera byli to jeszcze LaMarcus Aldridge (16pts), DeMar DeRozan (11pts) oraz Davis Bertans (11pts).

Utah Jazz (48-30) – Phoenix Suns (18-61) 118:97

Donovan Mitchell (29pts, 9-19fg, 4-7fg3) oraz Joe Ingles (27pts, 10-13fg, 6-8fg3) poprowadzili Jazz do wyjazdowego zwycięstwa nad Suns. Świetną pracę w polu trzech sekund wykonał Rudy Gobert (17pts, 13reb, 5blk). Goście byli świetnie dysponowani rzutowo trafiając na 57% z gry oraz 50% zza łuku (16-32fg3). W odniesieniu sukcesu nie przeszkodziło im wcale popełnienie aż 20 błędów własnych. Dla Suns 16 punktów i 9 zbiórek zdobył Richaun Holmes. Deandre Ayton nie gra a Devin Booker (8pts, 3-4fg, 8min) nabawił się urazu lewej kostki w początkowej fazie meczu.

Memphis Grizzlies (31-47) – Portland Trail Blazers (50-28) 89:116

Drugie z rzędu triple-double z ławki zanotował Evan Turner (13pts, 12reb, 11ast). Co ciekawe było bardzo blisko by znowu dokonał tego na 100% skuteczności (6-7fg). Dobre zawody rozegrali także Enes Kanter, autor 21 punktów oraz 15 zbiórek a także Damian Lillard (20pts, 10ast). Grizzlies z kretesem przegrali zbiórkę (54-32) a także o wiele słabiej spisali się w ofensywie (51%-39%fg). Najlepszym punktującym „Miśków” był Chandler Parsons (16pts, 6-11fg, 3-5fg3). Mike Conley nie zagrał.

Houston Rockets (51-28) – Los Angeles Clippers (47-32) 135:103

Świetną robotę wykonali zawodnicy Rockets, którzy bardzo pewnie ograli na wyjeździe Clippers. Ekipa z LA przegrała każdą kwartę a różnicę zrobiła z pewnością słaba skuteczność z wolnych (19-31ft, 61%). „Rakiety” są ostatnio w dobrej formie jeśli chodzi o dystans. Tym razem spotkanie zakończyli z 18-stoma celnymi trójkami. Tercet James Harden (31pts, 7reb, 7ast), Chris Paul (29pts, 5-8fg3, 7ast) oraz Clint Capela (24pts, 15reb) byli dziś nie do powstrzymania. 14 punktów i 7 asyst tym razem miał wchodzący z ławki Lou Williams a najlepszym punktującym gospodarzy był rookie Shai Gilgeous-Alexander (20pts, 8-16fg, 33min).

Adrian Rojek

Kibic Golden State Warriors. Wielki fan Splash Brothers. Ulubiony zawodnik - Rajon Rondo.

5 komentarzy

  1. cynik pisze:

    Czułem, że Bulls odwalą mi numer i wygrają. Tak samo jak Hawks i Timberwolves. A mimo to postawiłem na przeciwników. Intuicja głupcze !!!!!

  2. August pisze:

    Ja się już poddałwm – kompletnie nie jestem w stanie wyczuć co się wydarzy. Na Hawks bym postawił jakby grali z kimś z WC. A Clippersi to mi załatwili co najmniej kilkanaście punktów mniej. Liczyłem że u siebie sobie z Rakietami poradzą, zwłaszcza że mogą się spotkać w 1 rundzoe PO.

  3. Gruby pisze:

    Coś mi się wydaje że Pistons celują w Raptors.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *