Wyniki i statystyki dzień #140: Przełamanie Lakers, zadyszka Doncica

Indiana Pacers (43-25) – New York Knicks (13-55) 103:98 (27:29, 28:23, 30:21, 18:25)
(Bogdanovic 24, Collison 16, Turner 15 – Mudiay 21, Dotson 18, Knox 16)

To już siódma z rzędu porażka Knicks. Tym razem podopieczni Dave’a Fitzdale’a ulegli na wyjeździe Pacers. Graczem meczu został Bojan Bogdanovic z 24 punktami na koncie. Sześciu zawodników gospodarzy zakończyło rywalizację z dwucyfrowym dorobkiem punktowym. Goście popełnili aż 20 strat (ich rywale połowę mniej) i to było jednym z głównych czynników ich dzisiejszej porażki. DeAndre Jordan (12pts, 16reb) miał double-double a Emmanuel Mudiay z ławki zaoferował 21 punktów.

Philadelphia 76ers (43-25) – Cleveland Cavaliers (17-51) 106:99 (24:12, 29:35, 28:30, 25:22)
(Simmons 26, Embiid 17, Redick 17, Ennis III 12 – Sexton 26, Osman 18, Clarkson 13)

Dwóch asyst zabrakło Benowi Simmonsowi by uzyskać triple-double w wygranym meczu z Cavaliers (26pts, 10reb, 8ast). Przyzwoite spotkanie rozegrał Joel Embiid (17pts, 19reb, 4blk). Gospodarze rozgromili swoich rywali na tablicach (60-37), rzucali na lepszej skuteczności aż o 10% i gdyby tylko nie byli tak rozkojarzeni i zbyt pewni siebie na atakowanej połowie z pewnością odnotowaliby kilka strat mniej i co za tym idzie wygraliby po blow oucie, a tak to Cavs mieli aż 16 okazji więcej do zdobycia punktów z gry. Najbardziej wyróżniającą się postacią w ekipie gości był Collin Sexton (26pts, 11-20fg, 4-7fg3). Jimmy Butler dostał wolne.

Chicago Bulls (19-50) – Los Angeles Lakers (31-36) 107:123 (34:16, 26:39, 24:43, 23:25)
(Lopez 20, Porter Jr. 19, Dunn 18 – James 36, Caldwell-Pope 24, Kuzma 21)

Lakers wracają do gry. Nie ma żartów. A tak serio – po pierwszej kwarcie wydawało się, że seria porażek podopiecznych Waltona nadal będzie trwać ale trzecia odsłona wygrana przez gości 43-24 sprawiła, że w ich grze było widać nieco więcej luzu i akcje „Jeziorowców” były bardziej składne. 36 punktów i 10 zbiórek zdobył gracz meczu czyli LeBron James. „LBJ” trafił aż 15 z 23 rzutów z gry. Oprócz lidera LAL double-double mieli także Rajon Rondo (14pts, 10ast) oraz JaVale McGee (10pts, 11reb). 24 punkty z ławki w pół godziny gry zdobył Kentavious Caldwell-Pope a do pierwszej drużyny powrócił Andre Ingram (2min, 0-1fg). Pod nieobecność Zacha LaVine’a z pewnością na lepszy występ liczyło się od Lauri’ego Markkanena (11pts, 5reb, 4-17fg, 0-8fg3).

New Orleans Pelicans (30-40) – Milwaukee Bucks (51-17) 113:130 (23:23, 25:33, 41:45, 24:29)
(Randle 23, Davis 21, Payton 14, Jackson 14 – Antetokunmpo 24, Middleton 23, Brogdon 18)

Giannis Antetokounmpo (24pts, 9reb, 7-13fg) oraz Khris Middleton (23pts, 7ast, 9-18fg) poprowadzili Bucks do zwycięstwa nr 51 w sezonie ogrywając na wyjeździe Pelicans. 21 punktów oraz 12 zbiórek w 21 minut miał Anthony Davis, który gra jedynie dlatego aby Pels nie dostali kary od ligi. Najlepsze w drużynie 23 punkty zdobył Julius Randle a swoje trzecie w sezonie oraz drugie z rzędu co ciekawe triple-double odnotował Elfrid Payton (14pts, 15reb, 11ast).

Dallas Mavericks (27-40) – San Antonio Spurs (39-29) 105:112 (24:34, 29:26, 21:24, 31:28)
(Brunson 34, Powell 20, Doncic 12 – DeRozan 33, Aldridge 28, White 23)

Marzec z pewnością póki co nie jest wymarzonym miesiącem dla Luki Doncica (12pts, 5-18fg, 1-7fg3, 1-9ft, 9to). Lider Mavericks rzuca w tym miesiącu na zaledwie 39% skuteczności z gry, 25% zza łuku oraz 56% z wolnych. Dzisiaj ze Spurs w pojedynkę walczył Jalen Brunson (34pts, 12-16fg, 3-6g3). W szeregach gości najlepszym punktującym był DeMar DeRozan (33pts, 11-19fg). Były zawodnik Toronto Raptors wraz z LaMarcusem Aldridge’em (28pts) oraz Derrickiem White’em (23pts) zdobyli 84 ze 112 punktów swojej drużyny.

Los Angeles Clippers (39-30) – Portland Trail Blazers (41-26) 104:125 (30:23, 22:27, 32:35, 20:40)
(Harrell 22, Williams 18, Gilgeous-Alexander 15 – McCollum 35, Lillard 20, Nurkic 20, Kanter 14)

35 punktów w tym 6 celnych trafień za trzy CJ’a McColluma oraz perfekcyjnie zagrana czwarta kwarta wygrana 40-20 dały zwycięstwo Blazers na wyjeździe z Clippers. Damian Lillard (20pts, 12ast) oraz Jusuf Nurkic (20pts, 12reb) ukończyli rywalizację z dubletem na koncie. W obozie gospodarzy najlepszym zawodnikiem był Montrezl Harrell (22pts, 11reb). Danilo Gallinari nie wystąpił.

Denver Nuggets (44-22) – Minnesota Timberwolves (32-36) 133:107 (31:20, 27:28, 36:30, 39:29)
(Murray 30, Millsap 23, Jokic 18 – Towns 34, Jones 16, Reynolds 12)

Timberwolves nadal pozostają drużyną tragicznie grającą na wyjazdach (zaledwie 9 zwycięstw w sezonie). Minionej nocy dostali lekcję koszykówki od topowej drużyny zachodu czyli Denver Nuggets. „Bryłki” rzucały jak natchnione trafiając aż 60% rzutów z gry oraz 18 trójek również na 60% skuteczności. Jamal Murray (30pts, 10-16fg, 4-6fg3) został zawodnikiem meczu. Po stronie T-Wolves nie zagrali Andrew Wiggins oraz Derrick Rose, więc ‚samotny wilk’ Karl-Anthony Towns (34pts, 10reb) mógł się nieco wykazać i lider swojej ekipy nadal pozostaje w świetnej formie (33.4ppg w marcu po fantastycznym lutym 30.9ppg, 13.8rpg).

Adrian Rojek

Kibic Golden State Warriors. Wielki fan Splash Brothers. Ulubiony zawodnik - Rajon Rondo.

1 Odpowiedź

  1. Sawiol pisze:

    Nuggets are 4 Real!!! Chciałbym żeby mocno namieszali w PO. Maja super młoda ekipę plus kilku wartościowych weteranów a Malone robi tam super trenerska robotę. Mój kandydat na Coacha roku. I ten Joker niby mało atletyczny a gra niesamowicie. Super.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *