Wyniki i statystyki dzień #138: Powrót Embiida, kontuzja Duranta

Detroit Pistons (34-31) – Chicago Bulls (19-49) 131:108 (31:32, 30:23, 42:25, 28:28)
(Griffin 28, Jackson 21, Galloway 21, Drummond 16 – Selden 18, Porter Jr. 17, Markkanen 17, Harrison 11)

Pistons nie dali żadnych szans Bulls. „Tłoki” były faworytem w tym spotkaniu i sprostali oczekiwaniom notując 34 zwycięstwo w sezonie. Ku playoffs zbliżyli ich Blake Griffin (28pts, 10-14fg, 3-6fg3) oraz Andre Drummond (16pts, 15reb) czyli dwie gwiazdy ekipy z Detroit. Bulls stracili aż 42 punkty w trzeciej kwarcie co znacznie przyczyniło się do ich porażki. Nie pomógł im dobry występ rezerwowego Wayne’a Seldena (18pts, 7-14fg, 28min).

Miami Heat (31-35) – Toronto Raptors (48-19) 104:125 (27:32, 27:36, 25:23, 25:34)
(Adebayo 19, Wade 15, Waiters 15, McGruder 13 – Lowry 24, Siakam 20, Green 15, Powell 15)

Raptors rozbili Heat na wyjedzie trafiając aż 21 razy z dystansu na świetnej 52% skuteczności za trzy oraz 57% z gry. Goście radzili sobie bez Kawhi’a Leonarda ale dobry dzień miał Kyle Lowry, który trafił aż 6 razy zza łuku notując łącznie 24 punkty i dokładając do tego aż 10 asyst oraz 7 zbiórek. W szeregach gospodarzy najlepszym punktującym był Bam Adebayo (19pts, 8-11fg).

Philadelphia 76ers (42-25) – Indiana Pacers (42-25) 106:89 (26:25, 25:34, 21:11, 34:19)
(Embiid 33, Harris 16, Simmons 15 – Bogdanovic 18, Collison 14, McDermott 10)

Joel Embiid wrócił z przytupem po krótkiej przerwie. Środkowy 76ers zdobył aż 33 punkty w 28 minut i zebrał do tego aż 12 piłek a jego drużyna ograła Pacers u siebie wygrywając 42 mecz w sezonie. Od podopiecznych McMillana nie ma już czego wymagać. Trzeba przyznać sobie szczerze, że jeżeli uda im się utrzymać miejsce w playoffs bez swojego lidera czyli Victora Oladipo to już bedzie to duży sukces a są na dobrej drodze by to osiągnąć.

Memphis Grizzlies (28-40) – Orlando Magic (31-37) 105:97 (26:17, 23:31, 26:24, 30:25)
(Conley 26, Bradley 21, Miles 13 – Vucevic 26, Ross 15, Gordon 13)

Grizzlies wygrywają swój trzeci mecz z rzędu! Mike Conley w starciu z Magic zdobył 26 punktów oraz 8 asyst i był najlepszym graczem na parkiecie. W obozie gości najjaśniejszą postacią był środkowy Nikola Vucevic (26pts, 10reb).

Atlanta Hawks (23-45) – New Orleans Pelicans (30-39) 128:116 (26:33, 39:33, 29:20, 34:30)
(Huerter 27, Collins 23, Len 19 – Randle 23, Jackson 23, Davis 15, Payton 15, Miller 10, Clark 10)

Elfrid Payton (15pts, 10reb, 10ast) zanotował triple-double w przegranym meczu z Hawks. Anthony Davis (15pts, 8reb, 21min) wciąż gra na ograniczonych minutach i jego odejście w lato jest niemal pewne. Aż siedmiu graczy gospodarzy zakończyło zawody z dwucyfrowym dorobkiem punktowym (najwięcej Kevin Huerter 27pts, 11-18fg, 4-7fg3).

Dallas Mavericks (27-39) – Houston Rockets (41-25) 93:94 (26:25, 28:33, 18:23, 21:13)
(Doncic 19, Brunson 18, Kleber 10 – Gordon 26, Harden 20, Capela 17)

Rockets wygrali rzutem na taśmę swoje siódme spotkanie z rzędu. Po sąsiedzku ograli Mavericks jednym punktem. Najlepsze 26 punktów w meczu miał Eric Gordon a kluczowy blok na potencjalnym game-winnerze Jalena Brunsona (18pts, 6-13fg) miał Chris Paul(!). James Harden 25 punktów zdobył ale na bardzo słabej skuteczności (7-25fg, 3-15fg3). Luka Doncic (19pts, 15reb, 9ast) zanotował swój rekord kariery w zbiórkach ale oprócz tego zbytnio się nie wyróżnił spoglądając na to do czego nas przecież przyzwyczaił bo przecież jak na debiutanta takie liczby i tak robią wrażenie.

Minnesota Timberwolves (32-35) – New York Knicks (13-54) 103:92 (23:22, 32:23, 25:20, 23:27)
(Gibson 25, Teague 20, Bates-Diop 18 – Dotson 26, Trier 15, Smith Jr. 13, Knox 13)

Bez niespodzianek zakończyła się potyczka między Knicks a Timberwolves. Gospodarze obronili swój parkiet przed natarczywą młodzieżą i zanotowali swoją 32 wygraną w sezonie. Absencja Karl’a-Anthony’ego Townsa nie miała znaczenia ponieważ Jeff Teague (20pts, 10ast) i Taj Gibson (25pts, 8reb) zapewnili swoim doświadczeniem drużynie spokój i pewną wygraną. Po stronie gości dobre zawody rozegrał Damyean Dotson (26pts, 10-19fg, 4-9fg3).

San Antonio Spurs (38-29) – Milwaukee Bucks (50-17) 121:114 (25:32, 29:28, 33:23, 34:31)
(Aldridge 29, DeRozan 28, Miles 16, Belinelli 16 – Antetokounmpo 27, Bledsoe 21, Middleton 15)

Bucks przegrali na wyjeździe po raz trzeci z rzędu. Tym razem ulegli w AT&T Center miejscowym Spurs. LaMarcus Aldridge (29pts, 15reb) oraz DeMar DeRozan (28pts, 10-20fg) poprowadzili ekipę Gregga Popovicha do 38 wygranej w sezonie ogrywając ekipę z najlepszym bilansem w lidze. Dla gości 27 punktów i 13 zbiórek zdobył kandydat na MVP Giannis Antetokounmpo.

Golden State Warriors (45-21) – Phoenix Suns (16-52) 111:115 (29:16, 28:40, 23:23, 31:36)
(Thompson 28, Durant 25, Curry 18 – Booker 37, Oubre Jr. 22, Ayton 18)

Kevin Durant (25pts, 9-17fg) doznał kontuzji w czwartej kwarcie w przegranym meczu z Suns. Devin Booker (37pts, 8reb, 11ast) został najlepszym graczem meczu. Młoda gwiazda Suns była dziś zabójczo skuteczna oraz potwierdziła tylko swój ogromny potencjał prowadząc swoją drużynę do zwycięstwa nad mistrzami NBA.

Adrian Rojek

Kibic Golden State Warriors. Wielki fan Splash Brothers. Ulubiony zawodnik - Rajon Rondo.

2 komentarze

  1. cynik pisze:

    Pistons tak boczkiem, boczkiem i awansowali już na 6 miejsce. Chyba jakiś kataklizm mógłby im odebrać awans do PO.
    Grizzlies w końcu tankują czy nie?

    • Woy pisze:

      Oglądałem Grizzlies wczoraj i muszę powiedzieć, że szkoda, iż nie doszło do transferu Gasola dużo wcześniej. Nowi wprowadzili się świetnie i widac, że zespół Bickerstaffa potrzebował świeżej krwi. Bradley, Wright, Miles, Noah wszyscy dają pozytywną energię. Dodatkowo widać zaangażowanie w obronie oraz proste ale skuteczne schematy w ataku. Jeśli Conley zostanie to Grizzlies będą za parę miesięcy walczyć o play off. Odpuściłbym Holiday’a i poczekał na powrót do gry Jacksona Jr.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *