Wyniki i statystyki dzień #125: LeBron coraz dalej od play offs, Spurs znów poniżej oczekiwań

Charlotte Hornets (28-32) – Golden State Warriors (43-17) 110-121

Najlepszy występ w barwach Warriors zanotował DeMarcus Cousins (24pts, 11reb), który został najlepszym graczem meczu w spotkaniu „Wojowników” z „Szerszeniami”. „Boogie” zagrał także już nieco więcej minut (31). Goście wygrali każdą kwartę i po ostatniej porażce z Rockets nieco się odbili. Niemal perfekcyjne zawody rozegrał Cody Zeller, który trafił aż 13 z 14 rzutów z gry zdobywając 28 punktów a także 9 zbiórek. Warriors tradycyjnie popełnili od rywala więcej strat (15 do 12) a także rozgromili jeśli chodzi o statystykę asyst (35 do 23). Blisko triple-double był Draymond Green (14pts, 8reb, 10ast) u którego nie ma mowy o żadnej kontuzji po ostatnim meczu z „Rakietami”.

Cleveland Cavaliers (14-47) – Portland TrailBlazers (37-23) 110-123

22 z 35 punktów zdobył CJ McCollum w samej pierwszej połowie. Zawodnik Blazers był dziś w świetnej dyspozycji jeśli chodzi o rzuty z dystansu (7-8fg3). Cavaliers zgodnie z oczekiwaniami ulegli u siebie PTB. Najbardziej wyróżniającym się zawodnikiem w ekipie gospodarzy był Cedi Osman (27pts, 10-16fg). Kevin Love wciąż jest powoli wprowadzany po ostatniej kontuzji. Były zawodnik Timberwolves zdobył dziś 18 punktów oraz 12 zbiórek w 28 minut.

Detroit Pistons (29-30) – Indiana Pacers (40-21) 113-109

Blake Griffin (20pts, 10reb, 10ast) oraz Andre Drummond (26pts, 16reb) znowu pokazali swoje umiejętności i stali na czele zwycięstwa Pistons nad Pacers. Trzech graczy gości zdobyło minimum 20 punktów (najwięcej Bojan Bogdanovic 25pts). Miejscowi świetnie rozpoczęli spotkanie wygrywając pierwszą kwartę aż 36 do 20.

Brooklyn Nets (32-30) – San Antonio Spurs (33-29) 101-85

Spurs przegrywają kolejny mecz, tym razem z Nets. Duet DeMar DeRozan & LaMarcus Aldridge zdobył łącznie 49 punktów czyli ponad połowę z dorobku całego zespołu. Jedynie Rudy Gay występujący z ławki zanotował jeszcze dwucyfrową zdobycz punktową (13). Goście mieli tylko 36% skuteczności z gry a także trafili zaledwie 4 trójki na 24 próby co daje słabiutkie 17%. Dla porównania Nets rzucali i trafiali jak szaleni (19-50fg3, 38%). Zwycięzca tegorocznego konkursu rzutów za trzy punkty – Joe Harris ukuł rywali aż pięcioma takimi trafieniami. D’Angelo Russell dołożył drugie tyle.

Miami Heat (26-33) – Phoenix Suns (12-50) 121-124

Suns ograli Heat na wyjeździe. Była to dopiero piąta wygrana „Słońc” na cudzym parkiecie. Aż 7 ich graczy zanotowało dwucyfrową zdobycz punktową a najlepszym punktującym był Devin Booker (20pts, 9ast). Dla Heat z pewnością dobrą wiadomością jest powrót Gorana Dragica (10pts, 4ast) dla którego był to drugi mecz po kontuzji. Rozgrywający „Żarów” nadal wchodzi z ławki i gra na ograniczonych minutach ale sam jego powrót to świetna informacja dla fanów i drużyny. Największe zagrożenie w ofensywie w ekipie gospodarzy tym razem pochodziło od podkoszowych. Kelly Olynyk miał 28 punktów, 10 zbiórek oraz 4 celne trafienia zza łuku, natomiast Hassan Whiteside zdobył 29 „oczek”, dołożył 11 zbiórek i łącznie trafił 14 z 19 rzutów z gry.

Chicago Bulls (16-45) – Milwaukee Bucks (46-14) 106-117

26 pkt i 12 zb Lauriego Markkanena oraz pierwsza kwarta, wygrana przez Bulls 38-25 nie przyniosły wygranej gospodarzom United Center. Goście z pobliskiego Milwaukee szybko wrócili do gry na przestrzeni drugiej odsłony, wygrywając ją aż 38-16. Liderzy Wschodu pod nieobecność Giannisa mieli swoich najlepszych strzelców – po 22 pkt – w osobach Malcolma Brogdona i Khrisa Middletona.

Houston Rockets (35-25) – Atlanta Hawks (20-41) 119-111

Mimo spotkania z jedną ze słabszych ekip Wschodu mecz nie okazał się spacerkiem dla Rakiet. Gospodarze Toyota Center grali falami, wygrywając pierwszą kwartę 11 punktami i trzecią 10 oczkami. Najwięcej problemów wśród rywali generował obronie Rakiet Trae Young, autor 8 dystansowych trafień przy 12 próbach (36 pkt). Wśród Rakiet 28 pkt miał James Harden przy 6 stratach i 10 niecelnych rzutach zza łuku. Brodacz nie trafił żadnej trójki…

Memphis Grizzlies (24-38) – L.A. Lakers (29-31) 110-105

To już raczej koniec nadziei Lakers na awans do play offs. Po porażce w Nowym Orleanie teraz Grizzlies pokazali im jak wygląda obrona zespołowa oraz atak drużyny. Mimo 32 pkt Brandona Ingrama i triple double LeBrona Jamesa (24 pkt – 11 as – 12 zb) to gospodarze schodzili z parkietu jako wygrani. 30 punktów Mike’a Conley’a oraz 20 pkt i 13 zb Jonasa Valanciunasa zaprowadziły Grizzlies po 24. wygraną w sezonie.

Minnesota Timberwolves (29-31) – Sacramento Kings (31-29) 112-105

Wilki rozegrały świetną drugą kwartę, wygraną 44-23 i to na dała im solidny podkład pod 29. wygraną w sezonie. 34 pkt i 21 zb Karla Anthony’ego Townsa, przy świetnym wejściu z ławki Derricka Rose’a (20 pkt) zaprowadziły Wilki do niespodziewanej wygranej nad wyżej notowanymi i nadal walczącymi o play offs – Kings. Gościom nie pomógł bardzo skuteczny Marvin Bagley (autor 24 pkt – 11 zb przy 9/14 z gry). 39 % skuteczności przy 50% skuteczności gospodarzy okazały się kluczami do meczu.

New Orleans Pelicans (27-35) – Philadelphia 76ers (39-22) 110-111

Tobias Harris z 29 pkt i 10 zb – pod nieobecność Joela Embiida – poprowadził Szóstki do wyjazdowej wygranej w Nowym Orleanie. 14 pkt i 12 as zanotował Ben Simmons, podczas gdy z drugiej strony parkietu dubletami popisali się Elfrid Payton (10 pkt i 14 as) oraz Julius Randle (19 pkt i 14 zb). Pels trafili tylko 5 z 28 trójek ale znów się trzymali dzielnie, i to przy asyście grającego Anthony’ego Davisa (18 pkt i 6 zb).

L.A. Clippers (34-28) – Dallas Mavericks (26-34) 121-112

28 pkt 10 zb i 10 as Luki Doncića nie wystarczyły do wygranej w Staples Center. Gospodarze meczu poprawili się po ostatnim, słabym pod względem skuteczności, występie i za sprawą kapitalnej postawy rezerwowych przejęli mecz. W drodze po 34. wygraną w sezonie największe udziały mieli Montrezl Harrell (32 pkt) i Lou Williams (21 pkt i 10 as). 20 oczek dołożył starter, Danilo Gallinari.

Adrian Rojek

Kibic Golden State Warriors. Wielki fan Splash Brothers. Ulubiony zawodnik - Rajon Rondo.

15 komentarzy

  1. Michau pisze:

    Wynik nets-spurs coś nie pasuje do opisu

  2. Remy pisze:

    Ciekawe czy Magic poleci po sezonie za brak Play offów

  3. and-3 pisze:

    Na pewno nie odpuszczą walki o PO i według mnie wejdą.

    • Woy pisze:

      Terminarz polecam . Clippers się położą lub Spurs??

    • and-3 pisze:

      Sam nie sądziłem, że to napiszę, ale trzeba pamiętać, że ten Terminator, może trochę osłabiony, bardziej ludzki, to jednak zrobi to co będzie chciał. Tak jak w zeszłym roku w PO z Raptorami.
      Woy, a czy Spurs się właśnie nie położyli? ;-)

  4. Marek pisze:

    To ja cos dodam odnośnie LAL. Może ktoś sie będzie chciał odnieść do tego.
    1. LAL nie przegrywają, ponieważ atmosfera w drużynie jest toksyczna z powodu chęci pozyskania Davisa, oddania połowy składu, za co media w stanach obarczają Brona i jego agenta.
    2. Powodem takiego wyniku na dzień dzisiejszy, jest to w jak beznadziejny sposób Pelinka i Magic zbudowali ten zespół.
    3. Przez ostatnie 8 lat zespoły były budowane na zasadzie James +strzelcy. Kogo mamy tutaj ?? Rondo i Ingram, którzy nie rzucają z dystansu, a jeśli już to musza być otwarci. Dalej Lonzo ma 33%. Dodatkowo 3ka strzelców (Kuz, KCP, Hard) to też 33%. Czyli James jest najlepszym strzelcem dystansowym. Podpisanie McGee zamiast Lopeza, to jest już wielka zagadka, oddać C który potrafi rzucać z dystansu za …. sami sobie dopowiedzcie. Do tego Beasly, Lance WTF ??
    Ten zespół jest zbudowany według reguł z lat 90, a nie obecnej koszykówki. Faktem jest, że LAL mają lepszy skład na papierze od tego co mieli CAVS, ale zwyczajnie tu nic do siebie nei pasuje.
    4. Kwestia obrony, czy jakakolwiek tutaj istnieje ?? Też nie. Od kiedy Ball jest na „urlopie” widać to jeszcze bardziej. Bo można się go czepiać, rzut itp, ale obrońcą jest dobrym a będzie bardzo dobrym.

    Wina leży po stronie zarządu i ich głupiej polityki. Do podpisania byli tacy zawodnicy jak Bjelica, Belinelli, Casspi, Ariza, a za miast tego wzięli takiego Lanca który był 2 razy droższy od Casspiego.

    • Woy pisze:

      Tutaj moja odpowiedź z poprzedniego telegramu

      realia są takie:
      1/ Walton wyleci po sezonie
      2/ połowa zawodników na krótkich kontraktach i to był błąd przy budowaniu drużyny – Magic i Pelinka
      3/ druga połowa znów pójdzie w ofercie za Davisa – znów Magic i Pelinka
      4/ zostaną LeBron i Lonzo (Ball nie gra), komu ma zależeć?
      5/ ci wspomnieni przez Ciebie, musza grać by nabijać statystyki i być magnesem przy potencjalnej wymianie; stąd wyrzucono tylko Beasley’a
      6/ drużyna ma ewidentny problem w sferze obrony oraz systemu gry. Nie ma pojednania przy systemie – Walton chce grać swoje (czytaj Rondo na parkiecie a nie LeBron) , LeBron gra swoje (nowa piątka i on jako PG to pomysł Jamesa). Obrona to kwestia chęci i motywacji – tych nie ma
      7/ ewidentnie znów drużyna zbudowana na życzenie i pod dyktando LeBrona. Zarząd Lakers może sobie pogratulować , gdyż wrócił do sytuacji z grającym zbyt wiele/długo Kobem. P.S. Dlatego nie został w Miami, gdyż Riley nie dał sobą sterować
      8/ imagine: lato 2018 Magic i Rob odpuszczają wyścig po Jamesa i stawiają duże pieniądze na dzisiejszego MVP (stawiam go już wyżej przed Hardenem) Paula George’a. George świetnie – który chciał wrócić ale bez obecności LeBrona – wchodzi w system Waltona i nie rządzi drużyną ala King. Drużyna dostaje się do play off i ma wabik na kolejnego All Stara (Leonarda?). P.S. Młodzież się rozwija, chętnie gra z Georgem i chemia kwitnie.
      Tymczasem mamy SYF jakiego nikt nie posprząta w krótkim czasie. Magic i Rob siedzą na bombie.

    • jumpman pisze:

      @Woy pkt.8 mogłoby działać, jednak jest co jest i muszą użyć magii latem, by z tej mąki był chleb. Dywagując kogo proponujecie latem do LALek? i za jaką cenę (których młodych zostawić)? oraz czy zostawić trenera czy kogoś (kto)?
      ja widziałbym Lebrona trzymać jak sprzedaż miejsc i koszulek, a młodych rozwijać i jeśli nie wyjdzie to kilku puścić w tradzie (zaczynając od Balla/ Ingrama).
      Luke – nie jest źle, jednak zmiana jak w Toronto czy GSW może czasem być z dobrego na lepsze…

  5. Marek pisze:

    @and-3 Nic sam nie zrobi, bo drużyna jest źle zbudowana. Zawsze wokół Brona byli strzelcy i chociaż na papierze CAVS byli gorsi to LAL nie ma startu tamtego składu, bo ten z LAL to koszykówka która nadaje się na lata 90te. Bron w tym momencie jest najlepszym strzelcem z dystansu, nie liczę Bullocka, reszta tych jego strzelców to max 33%. Oddanie Brooka i podpisanie McGee. Gdzie tu sens, tak samo Lance. Nigdzie nie wejdą. Magic i Pelinka dali ciała. Trzeba ten sezon dograć do końca, czekać na lato i próbować kogoś podpisać. Tyle
    Ps. Śmieszne w tym wszystkim jest to, że Magic, który ma się za Boga ściąga najlepszego gracza ligi i na tym się wykłada i przy okazji całą organizację.

    • Lakers pisze:

      Dlatego zdecydowanie wolałem oglądać Lakers bez LeBrona. Lonzo Ball, KCP, Ingram, Kuzma oraz Randle, młodzi gracze, którzy z każdym meczem nabywali cennego doświadczenia, a przede wszystkim była zdrowa atmosfera. Teraz LeBron dołączył i nagle coś jest nie tak. Wolałbym cierpliwie poczekać i iść drogą Warriors czy Philadelphi niż tworzyć drużynę jak najszybciej jak w przypadku Brooklyn czy Lakers z Howardem.
      Swoją drogą nie mogę przeboleć, że został wybrany Wagner zamiast Mitchela Robinsona. Może za parę lat się okaże, że się myliłem.

    • jumpman pisze:

      Lakers i Zubac w tej paczce był…cierpliwości brakło

  6. Wes pisze:

    Bron się skończył jako koszykarz, wybrał LA bo tam chce kontynuować karierę po skończeniu grania, teraz będzie zajmował się space jam 2 na którym zarobi kolejny gruby kontrakt. Facet jest biznesmenem, koszykówka to tylko praca w tym momencie.

    • jumpman pisze:

      Wes poczekaj… może spadł z nr 1, top 3, ale czy skończył się jako koszykarz nba (~450 zawdoników!!), lekka (patrz: ogromna) przesada. 26,8-8,8-7,8-1,4stl za podobne staty w poprzednie dwa sezony Westbrook był wychwalany a James, uznany za koniec? Dalej widzę możliwość kilku lat gry, może bardziej na poziomie Magica niż Jordana. Ostatni sezon Magica 19.4-7.0-12.5-1.3stl, wiem wiem na poziom Lebrona taka linijka będzie uznana za miernotę… ale czy takie pojeście jest fair czy sensowne?
      MJ ostatni sezon 20.0-6,1-3,8-1,5stl (w bulls jako 35latek, ale 12 sezonów i 17 meczy w lidze 29,6-5,9-4,3-1,7, tylko te Bulls były poukładane jak obecne gsw czy spurs w ostatnim ich tytule)…

  7. Szuwarek pisze:

    Ja tam jeszcze Lakersów nie spisuje na straty. Spurs grają taki piach, że pewnie wylądują na minusie. W końcu jest jeszcze 20 meczy i to nie są jakieś wielkie różnice. Paradoksalnie Kings mogą się wepchnąć niepostrzeżenie, ale moim zdaniem od Clippers do Lakers jeszcze każdy może odpaść i wejść do fazy pucharowej.

  8. gniewkosynrybaka pisze:

    Warto by wspomniec o tym jak Doc Rivers pozegnal Dirka w prawdopodobnie ostatnim starciu Mavs-Clippers w LA w ktorym gral Nowitzki. Przynac trzeba zachowanie z duza klasa dla Doc’a.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *